— Ile wiesz o tej dziewczynie?
Padło pytanie z ust, siedzącego naprzeciw niego mężczyzny. Spojrzał na zdjęcia, które wysunął w jego stronę. Nie miał trudności w zobaczeniu znajomej twarzy kobiety, której fotografię były zrobione z kilku perspektyw, lecz najczęściej były to zdjęcia, jak stoi przy swoim motocyklu.
Inne zostały dosłownie wycięte z najlepszego kadru z kamer, które rejestrowały jedno z zawodów, na których występowała. Przerzucił dwa zdjęcia i zobaczył ją stojącą blisko ramienia jego przyjaciela. Gdy zaczął przeglądać, pozostałe zobaczył głównie ją i to w momentach, w których nie tylko się ścigała, lecz stała blisko własnej maszyny czy rozmawiała z ekipą.
— Co chcesz wiedzieć?
W końcu podniósł wzrok i spojrzał na swojego towarzysza, który siedział naprzeciw niego i wpatrywał się w niego w milczeniu. Mimo panującego wokół nich zgiełku baru, który jak co każdy piątek był wypełniony klientami, lecz głównie mężczyznami w różnych wieku, lecz dominowali ci już w średnim wieku, którzy pragnąć, uciec z kolegami pragnęli obejrzeć mecz przy piwie.
Uciec na moment od rodzinnego zgiełku pragnąć, pokibicować swoim drużyną w rozgrywkach foodblowych, które śledzili, a najlepszymi kompanami byli koledzy z pracy czy przyjaciele, który wyrywali ich na te spotkania.
Wszystko toczyło się swoim rytmem, barmani, którzy mieli akurat zmianę musieli, wciąż uwijać się dostarczając kolejne zamówione kufle piwa czy drinki oraz przekąski zagorzałym kibicom, którzy wpatrywali się w telewizory zawieszone na ścianach.
Oni wydawali się odróżniać od nich wszystkich, bo nie przyglądali się jednej, z ważniejszych rozgrywek sezonów nie z taką intensywnością bardziej byli skupieni na rozmowie, chociaż i przy nich stały kufle z piwami a wokół nich były rozrzucone zdjęcia pewnej kobiety przyodzianej w skórę czy kombinezon motocyklistki.
— Znasz ją? — zapytał po raz kolejny jego rozmówca.
— Tak — przyznał. — To Fire — wyjaśnił, wspominając jej ksywkę, która była kojarzona w ich kręgach, ale prawda była taka, że to właśnie jeden z jego ludzi w taki sposób ją nazwał lata temu.
— To wiem — odparł pospiesznie jego znajomy. — Konkretnie wiesz, kim jest.
— To Julia — mówił cierpliwie. — Jeździ w mojej ekipie od lat. Mocno charyzmatyczna dziewczyna z najlepszym czasie bywała niepokonana na torze. Fakt przez ostatnie dwa lata wycofała się z zawodów, ale…
— Obcerowałemją na ostatnich zawodach i robi wrażenie.
— To nie jest jej szczyt możliwości — wtrącił się, wchodząc mu w słowo. — Jak wspomniałem, przez przerwę straciła nieco formę…
— To raczej oczywiste.
Przytaknął głową, bo każdy nawet ona zdawała sobie z tego sprawę.
— Ale powoli odzyskują swoją tą lepszą formą.
Nie mógł pozostać ślepym na to, że jej upór w dotarciu do momentu gdzie miała chyba swój najlepszy szczyt formy, w którym praktycznie gdyby statystycznie policzyć na pięć zawodów w czterech zyskiwała jedno z trzech pierwszych miejsc, było naprawdę imponujące. Upór i determinacja, jaką się wykazuje, jest chwalebne i mimo że był sceptykiem, wobec niej to nie mógł jej ująć tego, że się nie starała.
Cieszyło go to, że wracała ta ich prawdziwa Fire, którą potrafiła kilkukrotnie pociągnąć ich ekipę w tabeli znacznie wyżej. Doskonale pamiętał, jak dopiero przyjechała do jego szkoły, by nauczyć się jeździć a teraz była jedną z zawodniczek, które w pewnych momentach była nazywana legendą.
Może uzna to ktoś za przesadę, zupełne jak ona, lecz to są konsekwencje tego jak dążyła sumienie do swojego celu i ćwiczyła. Nie doszła tego gdyby nie poświęciła temu czasu energii i wielu no można to powiedzieć lat ćwiczeń.
Tkwił w niej talent, który rozwinęła poprzez sumienną pracę. Nic nie przyszło jej z nieba. Pamiętał jej początki i widział, jak powoli rozwijała swoje umiejętności i lepiej zaczęła panować nad manewrami podczas poważniejszych manewrów.
Była jedną z tych osób, które kochała to co robiła i wkładała ogrom serca w wysiłek, by stać się lepszą nie dla nich, ale dla siebie.
— Skoro ją znasz, to wiesz, czym jeździła — w końcu zszedł na ten istotniejszy temat. — Czy to pierwszy raz by prowadziła ten motocykl.
Delikatnie pokręcił głową, czym dał jasno do zrozumienia, że to założenie jest błędne. Widział, jak jego towarzysz delikatnie unosi głowę i spogląda na niego z lekkim zdumieniem gdy się odezwał:
— Jeśli chodzi o nią, to od samego początku jest związana z kawasaki — wyjaśnił, na co jego towarzysz delikatnie uniósł spojrzenie, a on kontynuował: — Nigdy jej nie widziałem, by była na jakimś innym motocyklu z wyjątkiem jak znajdywała jakieś motory do swojej kolekcji, na co dzień głównie jeździ pod tą marką. Tak naprawdę od początku jest z nią związana. Zaczęła na nich jeździć od dwa tysiące ósmego roku i nie było roku, by przeszła na inny, zawsze kupowała z tej konkretnej linii. Dragon doradził jej ten model, sama przyznaje, że zawsze ją interesował Kawasaki i nie jak mówi, nie porzuci swojego dziedzictwa na pastwę innej marki. Trzeba przyznać, że dziewczyna opanowała te ścigacze, niemal do perfekcji w naszej grupie tylko ona je prowadzi — dokończył swoją wcześniejszą myśl.
— Czyli mam rozumieć, żepraktycznie jeździ od ośmiu lat na nich?
Przytaknął delikatnie głową, czym potwierdził jeszcze bardziej swoje wcześniejsze słowa.
— Czemu o to pytasz…
— Moje szefostwo ma do niej pewną propozycjęi na razie się jej przyglądamy i rozglądamy oraz no nie będę ukrywał, szukamy informacji. Z racji, że kojarzyłem, że dla ciebie ona jeździ, no wykorzystałem cię i chciałem podpytać.
— Co konkretnie chcecie jej zaproponować? — zaciekawił się, nachylając się w stronę kolegi.
— Na razie nie chce zdradzać, alezapewniam cię, na pewno się o tym dowiesz, jest to rzecz bardziej która ją i nas zwiąże na jakiś czas oczywście jeśli się zgodzi.
— Wy chęci…
— Oficjalnie rezygnuje — powiedział stanowczym głosem młody mężczyzna gdy tylko zdjął z głowy kask w momencie gdy zgasił silnik swojego motocykla, na którym wciąż siedział. — Ona jest dziś nie do prześcignięcia — mówił, kapitulując.
— Czekaj rzadkością kiedy Owen narzeka na Julie — rozbrzmiał głos Ivy. — Przeważnie zawsze byłeś od niej lepszy — dodał, spoglądając na niego.
— Dziś albo ma dobry dzień, albo cwaniara wróciła do jednej z lepszych swoich form — zaczął pomstować. — Jeżeli ja poległem już na trzecim wyścigu, z nią to jednak wraca ta stara Fire — zwrócił się do stojącej niedaleko niego dziewczyny.
Wszyscy widzieli, jak wręcz uśmiecha się szeroko w jego stronę, stojąc oparta o swoim ukochanych motocykli z lekkim przymrużeniem oka, przyglądała się każdemu, z nich kto ją obserwował. Ona zdawała sobie nic sobie z tego nie robić i tylko uśmiechała się z niewinnością.
Nie dało się ukryć, że nie o tyle szczęście, ale miała dzisiaj bardzo dobry dzień. Mimo że na trening praktycznie nie chciało się jej przyjechać, praktycznie musieli ją do tego namawiać, to jednak gdy wsiadła na motor i wyruszyła w trasę, poczuła taką euforię i szczęście, którego dawno nie czuła.
Przyjechała na tor i zaczynając, niewinnie nikt się nie spodziewał, że dziś będzie ją naprawdę nie łatwo pokonać. Jak zazwyczaj ścigała się z Dragonem, bo podczas treningów byli ulubionymi rywalami na torze i było to po nich widać, to nawet on skapitulował gdy przegrał po raz trzeci z rzędu i wywiesił białą flagę.
— Jeśli chcecie ją zniszczyć, to próbujecie dziś, się nie da ją złamać.
Dragon miał tendencje do przesady i uwielbiał w taki sposób komentować swoje porażki, lecz nawet po nim było widać rezygnacje gdy zsiadł z motoru pokonany.
— Wybaczcie za to kopanie waszych tyłków, ale chyba od dawna nie miałam tak dobrej passy — Chyba los mi odpłaca za poprzedni trening — powiedziała, a na jej twarzy pojawiła się niesmak.
Fakt ostatnie ich spotkanie dla niej było dość kiepskie. Od początku gdy tylko przyjechała widać, że nie miała zbytnio humoru, a na torze no powiedzenie, że było fatalnie to jakby nic nie powiedzieć. Wyglądało to jeszcze gorzej niż wtedy gdy po raz pierwszy powróciła do nich po praktycznie dwóch latach przerwy.
Wtedy poddała się po czwartym przegranym wyścigu, gdzie zajęła jedno z ostatnich miejsc i nie chcąc ich dręczyć po prostu, wróciła do domu, szczególnie że była lekka sprzeczka pomiędzy nią a Dragonem, co rzadko się zdarzało, kochali sobie dogryzać i docinać, ale to była rzeczywista spina.
— Chwali ci się Fire — skomentował Derek. — Chyba przydał ci się porządny wycisk na treningu.
— Mam może zbyt dużą ambicję, ale przy kolejnych półfinałach lecę po złoto.
Zobaczyła wręcz poruszenie wśród jej znajomych, którzy byli zdumieni, bo fakt ostatnio nie osiągała aż tak wysokiej pozycji i nawet od niej tego nie oczekiwano. Nie w momencie gdy wraca się po dość dłuższym czasie, gdzie nie trenowała ani występowała, więc to było zrozumiałe. Tak dali jej możliwość trenowania na nowo, ale nie wymuszali, na niej nie wiadomo jakiej presji.
Ona rzucała sobie wyzwania, do których dążyła i znając ją, wiedzieli, że może osiągnąć cel, który sobie postawiła.
— Dobra kto się ze mną mierzy, mam ochotę na jeszcze jeden przejazd, a potem chyba się zmywam — spojrzała po każdym z nich.
— Dobra ja spróbuje — powiedziała Ellena, która stanęła z trybun, na których siedziała.
— Odważnie — skomentował pod nosem Derek. — Dobra to zapraszam. Tylko błagam dziewczyny, nie pozabijacie się na tym torze, bo wiem, że obie lubicie przykozaczyć — starał się przemówić im do rozsądku.
Uśmiech, którym obie dziewczyny się wymieniły, jednak był dla niego zbyt wymowny, by interpretować go zupełnie inaczej. Poczuł na sobie spojrzenie oczu swojego najbliższego przyjaciela, który popatrzył na niego w tej samej chwili gdy on westchnął cicho, spodziewając się, co może wkrótce nastąpić.
Wkrótce obie zawodniczki zasiadły na swoich maszynach i gdy tylko jedno z nich rozpoczęło ten wyścig, dotarł do nich szum motocykli.