— Czy któryśz was wie co to za dziewczyna?
Głos jednego z mężczyzn przerwał panującą wokół nich ciszę. Jedynym wydobywającym się dźwiękiem, a bardziej ich zbiorem był idący w tle telewizor, który leciał odpalony w jego gabinecie. Siedział wraz z dwoma pozostałymi kolegami z firmy i przyglądał się transmisji z niedawnych zawodów, które odbywały się w mieście.
Spotkanie takie jak te odbywały się co jakiś czas, lecz były one dla nich bardzo ważne. Oczywiście niebyły to spotkanie z zarządem, gdzie omawiali najważniejsze założenia, czy to jaka była sprzedać ich sprzętu w tym kwartale. W tym przypadku długo przeglądali profile osób, które pragnęli zaprosić do potencjalnej współpracy. Szukali już od kilku tygodni osoby, która mogłaby wzbudzić ich ciekawość czy po prostu zaintrygować, lecz nikt nie wzbudził w nich wiele emocji.
Do czasu.
Gdy dziś jeden z nich przyszedł z wieścią o tym, że być może znalazł osobę, która może spełnić ich wymagania, idealnie mogła wpasować się do portfolio potencjalnej osoby przy najbliższej kampanii reklamowej. Zależało im na zalezienie kogoś nie z agencji modelingu, ale kogoś, kto naprawdę prowadzi ich dwukołowce, kto się zna na jeździe, a nie tylko ładnie wygląda, poszukiwali osoby, która będzie autentyczna, a nie tylko przebierze się w odpowiednie stroje i będzie pozować przy jednym z motocykli.
Oni chcieli kogoś z tłumu i najwyraźniej ta dziewczyna była tą, którą poszukiwali. Może i reszta milczała, lecz mieli podobne odczucia. Byli pod dużym wrażeniem umiejętności, techniki czy samokontroli tej motocyklistki. Ona wyglądała, jakby wręcz dorastała z dwukołowcem. Wywarła pozytywne wrażenie na nich, lecz problem tkwił w tym, że za wiele o niej nie wiedzieli.
— Czy mam ją sprawdzić — odezwała się siedząca przy nich kobieta, która chwyciła już swój tablet, który leżał przed nią.
— Przejrzyj sieć może tak się ją uda znaleźć — zachęcił ją do tej pory milczący partner, który siedział tuż przy niej. — Ona naprawdę jest doskonała. Wydaje mi się, że może się spełnić w tej roli — mruknął nieco ciszej.
Oczywiście, zanim podejmą, jakąkolwiek decyzje musieli dowiedzieć się, kim jest ta dziewczyna, która w nich wszystkich wywarła wrażenie, nawet jeśli tego głośno nie powiedzieli, byli pod wrażeniem tego jak się prezentowała.
Kobieta wykonała zdjęcie gdy kamera padła na twarz młodej kobiety, by po chwili, przerzucić ją do sieci by wyszukiwarka wspomogła ją w poszukiwaniu tej dziewczyny. Długo nie musiała czekać na wyniki gdy wkrótce zaczął pojawiać się wiele innych jej zdjęć i wśród nich wiele było przy motocyklu oraz z różnych zawodów. Wszystkie przenosiły automatycznie do jej profilu na Instagramie.
Weszła w niego i wtedy dostrzegła profil tej dziewczyny:
— Nazywa się Julia Rivera — oznajmiła w końcu, przerywając panująca wokół nich ciszę.
Wiedziona czystą ciekawością zaczęła schodzić niżej by prócz bardziej prywatnych zdjęć dostrzec wśród nich te same, które dostrzegła już wcześniej. W jednej chwili jednak one na dłuższy czas ustąpiły. Zdjęcia się jednak pojawiały, lecz ona zaczęła zagłębiać się dalej i jej fotografię ponownie pojawiały się gdy wyglądała na nieco młodszą jednak jak na tych najnowszych tak i tych starszych można było dostrzec to samo podobieństwo.
Nie tylko miała fotografie zrobione tuż, ale także na motocyklach, ale również z innych wydarzeń tego pokroju. Zdjęcia zawsze ukazywały jedno zbieżność i dla nich było to najbardziej interesujące wciąż była na modelach ich motocykli. Jeśli wdziała ją wśród innych dwukołowców, była ona wśród potencjalnych znajomych. Może były to jedynie jej dedukcje czy zwyczajne spekulacje, bo opierała się na przeglądaniu jej portalu internetowego. Jeżeli te zdjęcia nie kłamią, a raczej nie to od lat miała do czynienia z modelem kwassaki.
Jej uwagę przykuł wpis pod jednym ze zdjęć, które było robione na tle jakieś trasy gdzie przy jej ramieniu, znajdował się nieco wyższy mężczyzna ubrany w skórę zupełnie jak ona. Wyglądało na to, że mieli do czynienia z kimś, kto od dłuższego czasu jeździł ich motocyklami.
— Nie dam wam pewności, ale z jej konta wynika, że ona nie jest debiutancka — odezwała się nagle, przerywając panującą wokół nich ciszę i poddała swój tablet partnerowi. — Gdy przejrzałam jej wcześniejsze wpisy, również prezentowała się z modelem tej samej linii. Wydaje się, że zmieniła je, jednak zawsze to jest to nasza marka — wspominała. — Nie chce jednak rzucać słów na wiatr, w końcu nie mamy pewności czy faktycznie to ona. Musimy się jej przyjrzeć.
— Chwileczkę a ona przypadkiem nie jeździła dla grupy Dereka i Owena — wtrącił się trzeci z mężczyzn, który przechwycił urządzenie właśnie z jednym z wyświetlonych zdjęć.
Wtedy jego uwagę przykuły postacie w tle, gdzie dostrzegł dość znajome twarze. Pochylił się, by lepiej się przyjrzeć, bo nie miał tej pewności, lecz gdy tylko zauważył tych dwóch motocyklistów, stojących za nią był wręcz pewny, że to właśnie oni.
— Znasz ich? — zaciekawił się pierwszy z mężczyzn, który zdał pierwsze pytanie.
— Owszem — przyznał, podając mu tablet. — Gdy brałem udział w zawodach, często się z nim mierzyłem — wyjaśnił spokojnym głosem. — Jeśli się nie mylę to właśnie oni, a wiem, że oni oboje założyli małą grupę motocyklistów. To nie jest jakaś poufna informacja, wiem, że często wystawiają ich na zawody. Tę dziewczynę muszę przyznać, widzę pierwszy raz, a jeśli dla niego jeździ, to wiemy do kogo się zwrócić z pytaniem.
— Nie mógłbyś podpytać o tę dziewczynę, w końcu wspomniałeś, że masz jeszcze jakiś kontakt z ludźmi z dawnej branży — wtrącił się siedzący przy nim kolega.
Popadł na moment w zadumę. Nawet jeśli od lat już nie jeździł, czy nie miał kontaktu z samym środowiskiem, to jednak pewne znajomości wciąż mu pozostały. Nie miał nic, do stracenia w końcu zależało, im na zalezieniu ambasadorka a właściwie ambasadorki ich marki.
— Musiałbym dowiedzieć się, gdzie się spotykają, bo przez tyle lat mogło się wiele zmienić, ale postaram się cokolwiek o niej dowiedzieć — powiedział, chociaż nie mógł dać im stuprocentowej pewności. — Czyli mam pytać o Julie Riverę — doprecyzowałby się upewnić.
— Z jej mediów wynika, że często posługuje się przezwiskiem Fire — wtrąciła się kobieta, która ponownie zaczęła przyglądać się dziewczynie. — Widać, że tylko pod zdjęciami z motocyklami oraz zawodów czy ćwiczeń pojawia się to przezwisko.
— Tym lepiej — powiedział bardzo zadowolony.
W tej bańce motocyklistów częściej posługiwano się pseudonimami niż prawdziwymi imionami. Każdy z nich miał nadane przez kolegów po wahów czy sam poszukiwał ich i od wtedy często był tak kojarzony.
Kilka dni później
— Ty jesteś ostatnio w jakimś gazie — skomentował będąc pod wrażeniem tego jak ostatnio doskonale sobie radziła jeden z liderów.
Rzadko spotyka się aż tak zmotywowane osoby, jak ona które po tak długiej przerwie od treningów czy zawodów, pomimo początkowych jazd gdzie zajmowała dalsze miejsce od podium, ostatnie wyścigi wydawały się, jakby przychodziły jej z dziecinną łatwością. Mieli poczucie, jakby patrzyli na tę dawną Fire, którą była przed swoją wymuszoną przerwą wtedy gdy potrafiła utrzymać się na pierwszym miejscu przez kilka zawodów. Może dopisywało jej szczęście, a może zwyczajnie wróciła do niej ta poprzednia pewność siebie, którą miała. Owszem pierwsze występy nie tylko były dla niej stresujące i okrzesane niepewnością czy rzeczywiście sobie poradzi jak wcześniej, lecz teraz powoli czuła jakby powracała do swojej poprzedniej kondycji.
Było to godne podziwu dla niej, że praktycznie nie trenowała, nawet pół roku po powrocie a uzyskiwała dość dobre wyniki. Czy to fakt, braku presji, czy to, że mogła poświęcić więcej czasu na jazdę, bo zupełnie ją już nie obchodziły studia, a jedyne co miało znaczenie to praca, fakt, że odeszła jej nauka czy uczelnia sprawiało, że miała więcej czasu, który właśnie poświęcała malowaniu obrazu oraz treningom, na które jeździła nie tylko, gdy była umówiona z ekipą, a także jeździła sama i również starała się nadrobić te ostatnie lata, których będzie żałować?
Postawiła przed sobą dość sporę wymagania i nie będzie temu absolutnie przeczyć. Ktoś uzna, że wręcz to nadludzkie, ktoś inny, że to jest poza jej granice, jednak ona uwielbiała wyzwania, sprawdzać się w nawet w ekstremalnych momentach i to ją niezwykle satysfakcjonowało.
— Wspomniałam, już chce wrócić do dawnej formy — powiedziała, opierając się delikatnie o maskę swojego motocykla. — Wiem, że sporo od was odstaje, dlatego tak dużo od siebie wymagam.
— Przypadkiem nie przesadzasz — wtrąciła się jedna z motocyklistek, czym zwróciła jej wzrok na siebie. — Nie zrozum mnie źle, to jest godne podziwu, co robisz, ale nie uważasz, że za bardzo się nadwyrężasz — zastanawiała się na głos.
— Może ci się tak wydawać, ale jak ci postwarzałam, nie tylko trenuje z wami, ale robię to również sama. Może i przesadzam, a może po prostu pragnę powrócić do dawnej formy — powiedziała z nutką zastanowienia.
— Nie ukrywajmy, zawsze miała ambicje do bycia, jak najlepszą — wtrąciła się Ivy, która opierała się na ramieniu Rickya. — Zawsze lubiła rywalizować szczególności z Dragonem — kątem oka spojrzała na stojącego niedaleko motocyklistę. — Nie powinno nas, to dziwić w końcu nie jednokrotnie potrafiła go dosłownie miażdżyc, lecz nie tylko jego, ale nas.
— To jest i tak godne podziwu, bo osoby z taką przerwą potrzebują dłuższego czasu na to, by wrócić do poprzedniej formy a zdarza się często, że trudno jest im w ogóle osiągnąć dawne wyniki, a ona powoli udowadnia nie nam, ale sobie, że nie zmarnowała ostatnich lat — wtrącił się Owen, wpatrując się w nią.
Popatrzyła na niego, lecz nie do końca zrozumiała, co takiego miał na myśli. Nie czekała, długo jednak na to aż zechce cokolwiek powiedzieć, bo odezwał się chwile później, kończąc swoją wcześniejszą myśl.
— Fire widzę po tobie, że naciskasz na siebie w znaczny sposób. Próbujesz pokazać sobie, że potrafisz wrócić do swojej dawnej sprawności. Nie chcesz tego udowadniać innym tylko samej sobie. Wchodzisz samej sobie na ambicję i stawiasz wyzwania, do których dążysz, to już było dostrzegalne u ciebie przed twoim odejściem — powiedziała, ostatnie słowa dość ostrożnie mając na względzie to, co się wydarzyło.
Faktem było, że jej zniknięcie nie było celowe a wręcz wymuszone przez prywatne perturbacje życiowe. Nie chcąc się tłumaczyć, co się stało, bo nie chciała powracać do wspomnień ze swojego najgorszego okresu, wspomniała im, jedynie, że miała problemy rodzinę, które zmusiły ją do rezygnacji na jakiś czas.
Nie dopytywali, rozumieli, że miała swoje zmartwienia czy problemy i zamiast wymagać wyjaśnień, zrozumieli i przyjęli ją jakby, nigdy to się nie wydarzyło. Mogło się wydawać, że z pozoru byli grupką motocyklistów, których łączyła wspólna pasja do wyścigów, nie łączy ich nic poza tym, było to mylne wrażenie, ponieważ oni również mieli swoje prywatne życie i rozumieli, że czasami zdarzają się dni, w których któryś z nich nie może się pojawić w tym przypadku na zawodach czy treningów. Ich grupa, mimo że brała udział w zawodach, już profesjonalnych to dla nich wyścigi były jedynie dodatkiem do zwyczajnego życia.
— To, co kto się chce znowu ze mną zmierzyć — spytała.
Klasnęła w okryte skóra dłonie i spojrzała dość wyzywająco na swoich kolegów z drużyny, którzy po jej słowach jedynie uśmiechnęli się, widząc, że to właśnie ta dziewczyna, którą uwielbiali. Kochająca nie tylko adrenalinę tak jak oni, ale rywalizacje na torze.
— Nawet na mnie nie patrz.
Dragon uniósł dłonie w geście obronnym, jakby spodziewając się tego co może nastąpić. Rzuciła na niego okiem i jedynie uśmiechnęła się, po czym popatrzyła po ekipie, lecz momentalnie odezwał się głos starszego brata jej ulubionego motocyklisty, który wyprostował się, wręcz zmuszając, koleżankę do tego by się odsunęła.
— Chętnie ci ten nosek utrę — mówiąc to, założył kask.
Spojrzała na niego z błyskiem w oku, a przez jej głowę przemknęła tylko jedna myśl:
Zapowiada się zabawa.
Ucieszona sama sięgnęła po swoim kask, nim jednak go wsunęła na głowę, założyła na usta chustkę, dopiero wtedy go na siebie założyła. Wsiadła na swoją ukochaną maszynę i powoli zaczęła kierować się w stronę startu, gdzie również zmierzał jej rywal.
Na stadionie rozbrzmiał głos silników dwóch motocykli, które z czasem zaczęły przygotowywać, lecz wciąż stały na tej samej linii. Ellena stanęła z boku by dać znać do ruszenia. Odczekała dłuższą chwilę i w końcu dała, znak by rozpoczęli jazdę.
Momentalnie rozbrzmiał głośny ryk silników, a ruszyli.
Wkrótce na stadionie rozbrzmiały silnik dwóch motocykli, które mknęły przed sobą. Patrzyła w skupieniu przez szybkę swojego kasku, bez trudności utrzymując równowagę na swoim motocyklu, lecz skupiła się na drodze i dwukołowcu jej rywalem, szukając najlepszego sposobu, by go wyminąć a bardziej czekała na odpowiedni moment.
Kącik jej ust delikatnie drgnął do góry, widząc idealną okazję, by wyjść na prowadzenie. Przyśpieszyła, pochylając się w taki sposób, który mógł wielu obserwatorów przyprawić o palpitacje serca, jednak ona zachowała równowagę i nie zachwiała się ani na moment, robiąc idealny manewr, który sprawił, że przejechała tuż obok niego.
Wyjechała na kilka stóp tuż przed nim, obserwując go w bocznym lusterku swojego motocykla ani na moment nie tracąc uwagi z drogi, która wiodła ją tuż przed nią. W jej głowie tylko pojawiła się ta sama myśl, by znowu zwyciężyć i go pokonać. Upór sprawił, że przyśpieszyła na najbliższej prostej, tę trasę znała, niemal na pamięć wiedziała, na co sobie pozwolić na tym stadionie dlatego jej wskazówka na wyświetlaczu przekroczyła znaczną liczbę i pognała w przód, odjeżdżając znaczny kawałek od swojego rywala.
Gdy po raz trzeci zaczęła być w połowie trasie, wiedziała, że to ostatni moment, który decydował o tym kto zwycięży w tej rywalizacji. Była jednak pewna, że miała zwycięstwo w kieszeni. Rocky był daleko za nią a on była coraz bliżej mety. Gdy zobaczyła, przedostatnią prostą dodała gazu, by jeszcze bardziej rozszerzyć, dystans pomiędzy nimi, by wkrótce znaleźć się przed linią mety.
Praktycznie nie musiała się śpieszyć, lecz ona pojechała w przód, by w końcu przekroczyć linie mety, tym samym przypieczętowując swoje kolejne zwycięstwo. Zwolniła, po czym podjechała do grupy, która już na nich czekała. Zanim jednak zdjęła kask, poczuła wibrujący telefon. Sięgnęła po niego gdy stanęła bezpiecznie przy pozostałych i spojrzała na ekran, gdzie dostrzegła wiadomość od Michaela.
Uśmiechnęłasię pod chustką i nawet nie zdejmując, zwróciła się do nich, mówic:
— Ja już spadam, chyba dziś nie ma mocnego na mnie — skomentowała dość dobry trening, po czym odjechała, nie czekając na odpowiedź.
No comments:
Post a Comment