Grudzień naszedł niespodziewanie prędko. Miało się poczucie, jakby przed kilkoma dniami przygotowało się do Halloween, od którego minął już miesiąc, święto Dziękczynienia odbyło się zaledwie przed ponad tygodniem, a tutaj już naszedł jeden z najważniejszych dni dla pewnej motocyklistki, która zmierzała przez boczne podmiejskie uliczki miasta, zmierzając w znanym sobie kierunku.
Kalendarz wskazywał szóstego grudnia, a co za tym idzie jej dwudzieste piąte urodziny. Ona wydawała się jakby zupełnie, o nich nie pamiętała. Powoli zbliżał się wieczór, a ona mknęła przed siebie, zmierzając na spotkanie z grupą, zamiast przynajmniej coś przygotować.
Prawda była taka, że w ostatnich dwóch latach praktycznie zapomniała o urodzinach. Jeden z nich odbyły się w momencie gdy wyszła ze szpitala po rekonwalescencji i nie dbała wtedy o takie pierdoły jak świętowanie swoich urodzin, bo miała zbyt poważniejsze problemy na głowie niż dzień, w którym stawała się o rok starsza. A kolejne po prostu nie miała chęci się spotykać, szczególnie że była w trakcie wymagających i wykańczających procesu przestrzegł skóry. Oczywiście jej bliscy nie zapomnieli o niej wtedy i podesłali prezenty oraz życzenia urodzenia, jednak ona nie miała do tego głowy, by się tym zajmować a dziś, cóż spędziła w biurze ponad większość dnia, a kilka dni wcześniej jakoś nie myślała o tym, że ten dzień przyjdzie tak prędko.
Zamiast zabawy wybrała trening, które ostatnio były dla niej naprawdę ważna. Szczególnie po tym, gdy została wyłonienia jako jedna z zawodniczek na zbliżające się zawody. Zaczęła wymagać wobec siebie jeszcze więcej, dlatego gdy tylko miała okazje, jechała na trening i nie zawsze kiedy odbywał się wraz z pozostałymi.
Wiedziała, że dano jej szansę oraz kredyt zaufania, sama zadawała sobie sprawę, że po takim czasie jej poprzednia forma zniknęła, dlatego tak sumienie pracowała na wszelkich spotkaniach. Chciała wrócić do tej najlepszej wersji siebie, którą była przed tymi wszystkimi wydarzeniami.
Kochała prędkość, uwielbiała się ścigać dlatego, zależało jej by grupa, nie utraciła swojego miejsce. Mogła stwierdzić, że fakt, że już nie chodziła na studia, ogromnie ułatwił jej jazdy oraz ćwiczenia, ponieważ mogła również jeździć za dnia, a nie tylko w nocy jak zazwyczaj to robiła.
Mimo że skończyła swój upragniony kierunek, a zarazem to typowe życie studenckie się zakończyło to, musiała przyznać, że brakowało jej go. Tamten okres wspomniała naprawdę z takim poczuciem ciepła, które wypełniło jej serce. Mówi się, że okres studencki pamięta się najbardziej i tak było to prawdą.
W końcu jak tu nie pamiętać czasów gdy musiało pogodzić się pracę, prowadzenie firmy, życie towarzyskie ze studenckim, oraz braniem udziału w zawodach i trenowanie. Wydawało się to wręcz niemożliwe, bo jak pogodzić tyle rzeczy ze sobą, jednak ona musiała stwierdzić, że się dało i ona jest na to żywym przykładem.
Dopiero po ich zakończenia pojawiła się jakaś dziwny czas, w którym wszystko zaczęło się walić. Nie chciała jednak powracać do tego, tylko skupić się na obecnym życiu, które wydawało się w końcu stabilizować.
W końcu jej największy wróg tkwi za kratami i na pewno za jej życia nie wyjdzie z pierdla. Ona naprawiła wszystkie relacje nawet te z bratem, zaczęły się powoli układać oraz z zespołem. Jeśli tak pomyśleć jej życie zacznie się monotonnie zwyczajne. Wcześniej jakoś była ta ekscytacja, nie mówi to w kontekście Kenta, który ją chciał zabić, bo trzeba mówić o tym głośno, ale był jakiś dreszczyk emocji, a teraz jej życie zaczyna się zwyczajnie stabilizować.
Była w wieku, w którym mogła powoli myśleć o przeszłości czy to o ślubie, czy rodzinie. No właśnie rodzinie, którejde facto pragnęła posiadać, lecz teraz ten poprzedni obraz tego co wyobrażała sobie jako rodzinę lega w gruzach z bardzo prostego przyczyny.
Nie mogła mieć dzieci.
Ona dziewczyna, która jeszcze przed laty o tym marzyła, teraz zajście przez nią w ciąże było obarczone ogromny ryzykiem wręcz zagrożeniem życia. I właśnie tego w żaden sposób nie mogła przeskoczyć.
Jeśli ona sama chciała żyć, nie mogła starać się o dziecko i nie ukrywała, mocno nią to wstrząsnęło, bo wręcz marzyła o byciu matką, a teraz przez pewnego gnoja utraciła tę szansę.
Oczywiście ten temat już poruszała z Michaelem, mimo że nie zdradziła mu powód swojej decyzji, gdzie wspomniała o tym, że nie zamierza w przyszłości być matką i nie urodzi żadnego dziecka. Chciała go ostrzec przed tym gdyby zdecydował się na przyszłość, związaną z nią wiedząc, jak bardzo mu zależy na byciu ojcem.
Nie powiedziałamu całkowitej prawdy, co nią kierowało, nie dlatego że jemu nie ufała, lecz chodził jej o strach przed mierzeniem się z tym po raz kolejny gdy wspomniała mu o tym, że jeśli chce z nią być niech, będzie przygotowany na to, że nie zamierza zachodzić w ciąże, jego odpowiedzieć była dość zaskakująca:
— Nie ma to dla mnie znaczenia — wyznał po jednej z takich rozmów. — Zależy mi na to tobie i pragnę z tobą być nawet jeśli nie będę mógł zostać ojcem.
Dała mu wiarę, bo czemu miała mu nie ufać, lecz gdy pojawiał się temat ich wspólnej przyszłości, napominała mu o tamtej rozmowę, wspominając, że zdania nie zmieniła. On nadal powtarzał te same słowa.
Otrząsnęła się z wewnętrznego przemyślenia w momencie gdy wjechała na drogę prowadzącą tuż na stadion. Gdy wjeżdżała pod jedną z bram już w oddali widziała kilkoro z nich którzy stali pod jedną z tryb a na torze dało się dostrzec dwoje z nich na motocyklach mierzących się ze sobą.
Gdy tylko się przybliżyła, zobaczyła, że były to motocykle dwojga braci Scottów. Zatrzymała się blisko motocykla Elleny i przygasiła silnik i w momencie gdy tylko sięgała do zapięcia swojego kasku, usłyszała zbiorowy krzyk i zawołanie.
— Wszystkiego Najlepszego Fire.
Zdejmując kask, spojrzała na nich, nieco oniemiała i z nieukrywanym zaskoczeniem.
— Czekajcie co… — zaczęła powoli. — Przecież jest czwarty…
— Kochana jest szósty grudnia — ubiegła jej słowa Ivy.
Widziała, jak sięga do kieszeni swoich spodni i wyciąga telefon, by pokazać faktyczną dzień. Ci, którzy stali tuż przed nią zobaczyli jak na jej twarzy, pojawia się zdumienie a w oczach szok. Całkowicie zapomniała, że miała dziś urodziny. Mogło to być zaskakujące, jednak w ostatnie tygodnie jej tak mocno przeleciały, że nawet nie zdała sobie sprawę, że dziś były jej urodziny.
— Wniosków po jej minie, to sądzę, że…
— Zapomniała — Ellena przerwała swojemu partnerowi gdy wszyscy doskonale widzieli jej zaskoczone oblicze.
Nie zamierzała ukrywać, że poczuła się nieco zawstydzona. Wyglądało to naprawdę kiepsko w momencie gdy ona zapomina o własnych urodzinach. Dniu, który powinien być dla każdego ważny. Ona miała jednak bardzo mieszaną relację z tym dniem. Gdy jeszcze uczęszczała do domu dziecka wprost nienawidziła tego dnia, a jednocześnie uwielbiała, bo każde one zbliżały ją do wydostania się z tego miejsca. Jedynie obecność Anthony’ego pozwalała jej go jakoś przetrwać. Potem przez parę lat polubiła je szczególności, że pokazano jej, że może przeżywać je naprawdę szczęśliwe w gronie zaufanych osób, a teraz nie czuła nic specjalnego.
— Nie zaskakuje mnie to — odezwał się nagle jeden głosów, które należało do dwojga motocyklistów, którzy jeszcze chwile temu się mierzyli na torze. — Przecież ona jest zakręcona — stwierdził wprost. — I was to dziwi, że jej to z głowy wyleciało — dokończył.
Czuła jak kącik jej ust unosi się do góry, bo faktem było to, że delikatnie potrafiła być nierozgarnięta. Potrafiła być zorganizowana osobą, ale czasami bywały takie momenty, że nie panowała nad swoim życiem i raczej nikogo to nie zaskakiwało. Głównie miała taki okres podczas studiów, gdzie praktycznie była wszędzie. Wydawało się, że tylko cudem ogarnia własne życie, jednak udawało się jej to głównie dlatego, że planowała najważniejsze rzeczy i zapisywała to w kalendarzu, bo inaczej totalnie by się pogubiła.
— Najlepsze życzenia Julio — rozbrzmiał głos Rocky’ego, a ona zobaczyła, jak delikatnie się uśmiecha i spogląda spod lekko przymrużonych oczu.
W końcu po dłuższej chwili w końcu się odezwała i powiedziała:
— Dziękuje wam wszystkim — uśmiechnęła się ciepło. — Fakt ja od paru dni nie ogarniam życia — przyznała wprost, na co ekipowicze wybuchnęli gromkim śmiechem.
Ona nawet nie zareagowała, potrafiła przyznać się do swoich błędów, czy tego, że bywała zapominalska, czy nie rozgarnięta. Wręcz przeciwnie sama się uśmiechnęła zdając sobie sprawę, z własnej nieuwagi i nie domysłów.
— Jeżeli dziś jest twoje święto, to ty wybierasz rywala — zachęcił ją Owen. — Dziś to ty przejmujesz dowodzenia — powiedział, dając jej wolną rękę.
Prawdę mówiąc, tonie pierwszy raz, bo jeśli ich nie było, a nawet jeśli byli to potrafili mieć wolną rękę i decydować o kolejnych rywalizacjach. Nie zamierzała jednak odmówić takiej przyjemności i spoglądając po nich wszystkich, na moment zatrzymała się na Dragonie, który gdy tylko dostrzegł jej spojrzenie, rozbrzmiało jego ciche westchnienie i wyglądał, jak pokonany jakby spodziewał się, co go za moment czeka, lecz ona odwróciła od niego wzrok i zerknęła w kierunku Ivy, która siedziała na trybunach i tuż przed momentem zaczęła spoglądać w swój telefon.
— Chyba komuś się nudzi — skomentowała poczynania koleżanki.
Dopiero wtedy dziewczyna zwróciła na nią uwagę, czując jej przenikliwy wzrok na sobie. Zerknęła w górę, a ona stanęła tuż przed nią i wyciągnęła do niej rękę.
— Co Dragon ci się znudził — zaśmiała się gdy zobaczyła, że nie wybiera swojego ulubionego rywala do jazdy.
Ona delikatnie pokręciła głową w chwili gdy dziewczyna ujęła jej dłoń, a ona pomogła jej wstać i pokręciła głową, po czym dodała:
— Ogrywanie go jest, już nie jest takie satysfakcjonujące, dziś wolę wybrać inną rywalkę, a raczej muszę rywalki — stwierdziła wprost, nawet nie odwodziła się za siebie.
Mimo to poczuła czyjeś przenikliwe spojrzenie na sobie i mogła wprost się założyć, że był to motocyklista, którego obgadywały. Odwróciła się w następnej chwili i momentalnie natknęła się na niego, a raczej zobaczyła jego pełne frustracji spojrzenie, które sprawiło, że uśmiechnęła się niewinnie, patrząc na niego:
— Wybacz kochaniutki, ale nudzisz mnie już.
Może i jej słowa zabrzmiały, jakby była wredna i w tej sytuacji to fakt była nieco złośliwa. Każdy jednak był przyzwyczajony do tego, że taka była i nawet nie czuli się obrażeni po jej słowa.
— I tak do mnie wrócisz — odezwał się młody mężczyzna, nie czując się ani trochę urażony jej słowami. — Nie możesz tego ukryć, że ze mną najlepiej ci się ściga — przypomniał jej. — Możesz próbować podważyć moje umiejętności, ale prawda jest taka, że jesteśmy sobie równi, a ty potrzebujesz obskoczeni ode mnie i rywalizacji na równym poziomie.
Nie mogła się z tym nie zgodzić. Mogła zrzucać to na jego brak umiejętności, leczto były jednak dla nich obojga były to bardziej takie kąśliwe uwagi, które wyglądały, jakby miały urazić drugą osobę, lecz wcale takie nie były.
Gdyby miała porównać swoją relację z Michaelem, z kim miała taką najbliższą i bardzo podobną do nich to musiałaby chyba wybrać poprzednie stosunki ze swoim bratem. Mimo że bywali dla siebie wredni czy złośliwi to się kochali, z Dragonem jest podobnie mimo tego, jak szydzili z siebie, to naprawdę się lubili.
Jeśli aż tak za sobą by nie przepadali, to między nimi nie trwałby przez kilka miesięcy romans. Ktoś uznałaby by to za błędy młodości, ona traktowała to jako ekscytującą przygodę, którą przeżyła wraz z nim. Nie łączyła ich wtedy miłość, lecz jedynie namiętność, która ich połączyła.
Mimo tej relacji opartej na jedynie seksie, to teraz po latach między nimi nie było tej przysłowiowej złej krwi, a nadal ich stosunki były takie same.
W końcu zasiadła na motocykl, które podprowadziła na linie startu, by po krótkiej chwili dołączyła do niej najbliższa koleżanka. Odpaliła silnik a na starcie stanęła Ellena, która miała ich wystartować. Odczekały chwile gdy ostatnia z nich w końcu po kilku sekundach stojąc, bezpiecznie pomiędzy nimi dała znać, by ruszyć.
Wkrótce obie ruszyły, a ona momentalnie przyśpieszyła. Stojąca pośrodku toru motocyklistka prędko uciekła w bok, by im potem nie przeszkadzać i podeszła do swojego ukochanego, który objął ją w pasie, a oni przyglądali się jeździe dwojga dziewcząt, które praktycznie były sobie równe na torze.
— Liczę na to, że podczas zawodów Julia będzie prezentowała ten sam poziom — odezwał się nagle Derek, obserwując uważnie dziewczynę.
Mimo że nie miał pewności czy podjęli ostatecznie słuszną decyzję. Dał im wiarę, a także jej w tym, że zdoła to na sobie udźwignąć. Patrzyli jak na kolejnym okrążeniu, była najlepszą motocyklistką, wychodzi na prowadzenie.
— Tutaj prezentuje się wręcz doskonale — odezwał się jego przyjaciel.
— Widząc jej upór i determinacje, nie macie się czego obawiać — odezwał się nagle Rocky domyślać się, o czym dyskutują. — To same obawy mieliliście za pierwszym razem i co zajęła jak na debiut ósme miejsce to i tak jest bardzo dobre — wspominał.
— To fakt, ale i tak się obawiam — mruknął pod nosem jeden z liderów. — Jak wspomniałem, ja nie kłócę się z brakiem jej umiejętności, lecz nie chce, by coś złego się jej stało podczas zawodów.
— To zmartwienie i tak z sobą zostanie skarbie — odezwała się Ellena. — Czy byście teraz, czy później podjęli decyzje, będzie ta obawa, ale sądzę, że ona jest dobrze przygotowana. Jeśli coś się stanie, zajmę jej miejsce i rozmawiałam z nią o tym i nie będzie czuć się wina, ale na razie dajmy się jej wykazać — mówiła dziewczyna.
Rozbrzmiewający szum silników rozbrzmiał blisko nich gdy zobaczyli jak jedna, z dziewcząt przejeżdża tuż obok nich i mknie dalej. Zbyt charakterystyczny motocykl kawasaki sprawił, że bez trudno rozpoznali w nim maszynę, Fire wkrótce zobaczyli depczą dosłownie jej po piętach Ivy, która ostatnio była w dość dobrej formie.
Zapalone światła oświetlały drogę gdy na niebie zapadł powoli zmrok, a one jechały już w ostatnim okrążeniu. Oglądanie tej rywalizacji było niezwykle interesujące, szczególnie że obie walczyły zacięcie o pierwsze miejsce.
Ostatnie metry miały zadecydować o finalistę tego wyścigi. Patrzyli jak Fire, przyśpiesza na ostatniej prostej, o całe koło wymija swoją rywalkę i jako pierwsza przekroczyła linie mety. Nie dało się ukryć, że na takie rywalizacje spoglądało się z ogromnym zainteresowaniem, bo lepsze jest przyglądanie się konkurencji na tej samej poziomie gdzie obie osoby miały możliwość wygranej a co innego gdy ktoś jest słabszy a ktoś lepszy dlatego takie wyścigi były o wiele ciekawsze.
Po krótkiej chwili dziewczyny wróciły do nich, a Fire wybrała kolejną osobą, z którą miała się zmierzyć. Po części potraktowali to jako trening, w którym to ona decydowała o swoich przeciwnikach i gdy praktycznie jechała w ostatnim wyścigu, gdzie mierzyła się, z Derkiem poczuła wibracje, lecz one nie były spowodowane prędkością motocykla a bardziej jej wyciszonego telefonu, który trzymała w zewnętrznej części kurtki, lecz zignorowała go, skupiając się bardziej na jeździe.
Gdy jako pierwsza przekroczyłalinie mety, tym samym ogrywając, nawet lidera wróciła do grupy i dopiero wtedy zdejmując jedną rękawiczkę wyjęła smarthona, który odzywał się od dłuższej chwili, by spojrzeć na ekran, gdzie dostrzegła kilka wiadomości od Mike’a:
Gdzie cię znowu wywiało?
Stoję pod twoimi drzwiami i nie otwierasz.
Mike
Weszła w rozmowę, z nim gdzie dostrzegła kolejne wiadomości:
Nawet we własne urodziny musi jechać na tor
Co ja mam za dziewczynę
Mike
Dobra daj mi znać jak wrócisz
Mike
Czuła kącik ust, który poderwał się do góry gdy tylko czytała te wiadomości i nie zwróciła uwagi jak grupa, wymienia się spojrzeniami i nie zdążyła nawet dobrze podnieś głowy gdy odezwał się Owen:
— Jesteś wolna — oznajmił.
— Ale…
— Jedź i dobrze się baw, nie będziemy, cię już więcej trzymać — dokończył jego najbliższy kolega. — Jeszcze raz wszystkiego najlepszego a teraz zmiataj Fire — to nie była prośba, to bardziej popadało pod rozkaz.
Ona w końcu skapitulowała i skinęła delikatnie głową w geście podziękowania, po czym skierowała się w stronę wyjścia.