— Obiecałaś mi, że nikomu o tym nie powiesz!
Wybuchnął w momencie gdy tylko uchyliła drzwi swojego mieszkania. Spoglądała na niego zdezorientowana, bo nie rozumiała co się właściwie dzieje. Nie spodziewała się dziś żadnych gości, a tym bardziej nie umawiała się z nim na żadną randkę czy spotkanie, faktem było, że wpadał nawet nie zapowiedziany, lecz tego nagłego wybuchu zupełnie nie pojmowała.
Słyszała z tyłu głowy tę jedną myśl, natrętne pytanie, które zaczęło ją dręczyć:
O co się właściwie wściekał? — było to niezrozumiałe, ponieważ widzieli się ostatni raz, widziała się z nim kilka dni temu. Tuz przed jej wyjściem na spotkanie z Chesterem, gdy proponował jej, że z nią pójdzie, lecz odmówiła, pragnąć by ta rozmowa wydarzyła się pomiędzy nimi dwojga.
Dlatego nie pojmowała, że przyszedł i od wejścia na nią naskoczył.
— Mike czy mógłbyś mi na spokojnie wyjaśnić, o co chodzi? — spytała spokojnie.
Ustąpiła mu w przejściu, gestem dłoni zapraszając go do środka. Gdy tylko wszedł do środka, zobaczyła w świetle zapalonych lampek sufitowych, jak jego twarz była napięta, a w oczach dostrzegła coś dziwnego, niepokojącego. Odczucia, które trudno było jej odczytać, jednak mogła zobaczyć przebłysk strachu i zdrady, czegoś, czego nigdy nie spodziewała się, że u niego zobaczy.
— Rozmawiałaś z nim na mój temat — powiedział to z takim naciskiem i słyszała, jak z trudem mówił te słowa: — Dlaczego to zrobiłaś? — spytał z wyczuwalną żałością w głosie.
— Mike nadal nie rozumiem, do czego zmierzasz — próbowała dotrzeć do sedna tej dyskusji. — Przyszedłeś do mnie z pretensjami, a ja nadal nie wiem, o co ci chodzi. Może mi powiesz, co takiego zrobiłam, że tak się wściekasz?
— Zdradziłaś mnie — wyrzucił w końcu z siebie.
— Ja… — spytała wprost oburzona, przykładając dłonie do piersi. — Nigdy bym cię nie oszukała, czy mam przypomnieć ci, że to ty…
— Nie mam na myśli kontekstu fizycznego — uprzedził jej gdybania.
Jego słowa mogły być dość wymowne i dwuznaczne, bo pierwsze co nasuwa się do głowy gdy słyszy się takie słowa to spanie z kochankiem czy kochanką, on jednak zinterpretował coś innego niż coś, co mógł ją oszukać.
— W takim razie, w jaki sposób cię oszukałam? Krzyczysz, a ja nadal nie wiem, gdzie jest sedno problemu, z którym do mnie przychodzisz.
Starała się brzmieć naturalnie i bardzo spokojnie, mimo że jej partner wcale nie wykazywał się takim emocjonalną równowagą. Coś, co zrobiła, ewidentnie go zabolało i trudno było się mu z tym mierzyć, lecz ona w dalszym ciągu nie wiedziała, czemu się tak gniewa.
— Prosiłem cię, byś nikomu nie mówiła o tym — powiedział z naciskiem na ostatnie słowa.
— Ale o kim konkretnie mówisz? — dociekała, próbując dowidzieć się o samo źródło problemu.
— Chesterze — wspomniał imię jej brata.
To był moment.
Dosłownie chwila, w której uzmysłowiła sobie, o co był tak bardzo rozżalony. Faktem było, że obiecywała strzec jego największy sekret, tylko po to, by przed paroma dniami zdradzić go jego de facto najlepszego przyjacielowi. Sedno leżało w tym, że przysięgała, milczeć do momentu aż sam się nie zdecyduje o tym powiedzieć, jednak ona chciała wyjaśnić, dlaczego jej zachowanie w opinii starszego Rivery mogło wydawać się dziwne a wręcz podejrzane.
Nie planowała tego, nie robiła tego z premedytacją, chciała w końcu, by zrozumiał, że jej działania miały sens. Owszem zdradziła tym samym zaufanie Mike, który wymusił na niej dochowanie tajemnicy, lecz od dłuższego czasu czuła się, jakby utknęła pomiędzy młotem a kowadłem.
Owszem potrafiła dochowywać tajemnicę, lecz tą jedną w końcu z siebie wyrzuciła, z drugiej Michael doskonale wiedział co myśli na ten temat. Lecz jego upór oraz niechęć wobec tego, by tego nie o tyle nie zgłaszać, ale nie przepracować tę traumę na terapii sprawiało, że to ona była rozdarta.
Może było to nieprzemyślane i dziecinne zachowanie, jednak nie widziała już co zrobić.
— Julio zaufałem ci nie bez powodu — powiedział już bardziej spokojnym tonem. — Widzę w tobie, jedną z osób, które potrafią dochować sekrety, dlatego to tobie ufałem jak nikomu innemu, że nie powiesz nikomu o tym co… się stało — dodał wymijająco.
— Mike rozumiem twoją frustrację i złość oraz w pełni biorą ją na siebie, nie będę się bronić, ale zapytam po prostu czy twój przyjaciel cię wyśmiał gdy tylko się o tym dowiedział? — zadała dość konkretne pytanie.
Milczał, jednak sens jej słów go uderzył. Bo mógł się na nią złościć o zdradzenie jego sekretu, nie mógł jednak zaprzeczyć temu, że jego obawy odnośnie tego, jak jego bliscy mogli zareagować na fakt, że był ofiarą przemocy domowej, było absurdalne.
Bo tak ogromnie się bał tego, że zostanie wyśmiany, uznany, za najbardziej żałosną osobę. Co chyba najbardziej go przerażało, to fakt, że zostanie zwyzywany od tchórzy oraz zostanie podważona jego męskość. Czy w takim razie którakolwiek z jego obaw się sprawdziła?
Oczywiście, że nie!
Chester nie tylko nie uznał tego za zabawne, nie śmiał się z jego krzywdy, lecz wręcz przeciwnie okazałam mu wsparcie i otuchę, którą zyskał po pierwszym rozwodzie z Taylor. Był wtedy blisko niego, mimo że zmagał się z adopcją własnej siostry. Pomagał, mimo że sam miał dużo na głowie, a teraz nie posądził go za słabość, nie kpił z tego, że dał się kobiecie. Nie żartował z tego jak był prześladowany.
Wszelkie lęki okazały się zgubne, jednak one nadal w nim tkwiły, bo w końcu jak to wyglądało, facet pozwalał na to, by kobieta go tłukła. Traktowała niczym worek treningowy, mimowolnie na samo wspomnienie czuł, jak w kącikach oczu zbierają się mu łzy. Nie lubił momentu gdy powracały obrazy tamtych momentów. Uniósł delikatnie głowę do góry, próbując uciec spojrzeniem od przenikliwego wzroku swojej dziewczyny, która jednak nie była niegłupia.
Poczuł w następnej chwili, jej dłoń, którą uchwyciła jego podbródek i delikatnie zmusiłaby ją, opuścił i spojrzał w głąb jej oczu. Widział jak na jej ustach pojawia się pokrzepiający uśmiech gdy delikatnie przyłożyła kraniec bluzki do jego oczu i otarła je, mówiąc:
— Mike wiem, że ten temat jest dla ciebie ciężki i nie zapomnisz nigdy o tym co się stało, możesz to traktować jako usprawiedliwienie albo nie, ale powiedziałam to, bo chciałam wyjaśnić mu swoje zachowanie. Jeśli mieliśmy porozmawiać szczerze, co sam zalecałeś, jak miałaś przejść obok tego, tematu nie poruszając jego, nadal byłoby, że coś ukrywam. Powiedzenie mu było ryzykowane, bo liczyłam się z tym, że wpadniesz w złość, a nawet furie, liczyłam się z twoim gniewem, jednak wnioskuje pomiędzy twoimi słowami, że Chester nie zachował się prostacko ani dziecinnie i jeśli przy mnie zachował powagę a wręcz widziałam jak przeraziło go to co ci robiła to chyba…
— Nie — uprzedził ją, nim skończyła mówić. — Nie wyśmiał mnie — wyjaśnił, wspominając ich rozmowę. — Wykazał się ponownie jako przyjaciel i…
— Okazał wsparcie prawda? — dopytała gdy widział, jak zabrakło mu słów.
Przytaknął delikatnie głową, momentalnie zaczął żałować tego, jak bardzo na nią naskoczył. Uniósł się może niekoniecznie, lecz nie zastanawiał się nad tym co robił, bo działał pod wpływem emocji, ona jednak zachowała rozsądek i trzeźwe myślenie co ważne w końcu uzmysłowiła mu, że było to niepotrzebne. Nie powinien na nią wrzeszczeć, mimo że robił to naprawdę rzadko.
— Przepraszam — wyszeptał w końcu. — Po prostu…
— Bałeś się — skończyła za niego. — To zrozumiałe. Mike doskonale wiem, co przeżywasz, twoje odczucia nie są mi obce. Wiem, że przerażała cię myśl o wyśmianiu, ale ktokolwiek kto ma więcej niż podstawowy iloraz inteligencji oraz empatie i kręgosłup moralny zrozumie, że to nie jest powód do się śmiania. Przemoc domowa jeżeli jest względem partnera, również klasyfikuje się jako ta, z którą muszą zmagać się kobiety. Mało się o tym mówi, ale to nie sprawia, że nagle gdy ta sytuacja przytrafia się facetom, postrzega się to inaczej, to też jest przemoc i w końcu czas głośno o tym powiedzieć, bo właśnie przez takie spojrzenie, że mężczyzna nie ma prawa się bać, być potraktowanym w tak wyrachowany i podły sposób, bo utrzymuje się ten jeden schemat, że to on ma, być twardy sprawia, że tacy jak ty którzy są dotknięci problemem wykorzystywania psychicznego i fizycznego, przez swoją partnerkę będą milczeć — mówiła dosyć racjonalnie. — Sam dostrzegłeś, jak zachował się Chester i zapewne lwia część naszych znajomych potraktowała, by to w taki sam sposób. Mike nie masz się czego bać, ale obiecuje, nie będę już tego rozpowiadać — powiedziała spokojnie.
— Julia… ja — zaczął łamiącym się głosem. — Nie zarzucam ci tego, że nie robiłaś tego w dobrej wierze, ale…
— Wiem — powiedziała spokojnie, ujmując jedną z jego dłoni i delikatnie ją ściskając, a drugą delikatnie pogłaskała go po policzku. — Proszę, jednak byś przemyślał moją sugestię, uważam, że spotkanie z terapeutką jest konieczne, ale nie mogę, cię zmusić sam musisz tego chcieć.
Od dłuższego czasu nakłaniała go do spotkania z psychologiem. To nie chodzi o to, że próbowała zmusić go do terapii, lecz bardziej chciała, by ktoś mu zaczął pomagać, radzić sobie z uczuciami, nad którymi nie umiał zapanować. Mimo jego próśb nadal był temu przeciwny, nie mogła nic w zasadzie więcej zrobić, bo to powinna być jego decyzja. Ona sama poszła na pierwszą terpaie gdy uznała, że jest gotowa.
Ona mogła zachęcać, ale nie mogła zmusić.
— Muszę panią uprzedzić, że czas oczekiwania jest trzymiesięczny — tłumaczyła, trzymając telefon przy uchu, rozmawiając jedną z potencjalnych klientką. — Terminy są odległe nie tylko poprzez czas pracy, ale również na wzgląd na ilość zamówień, które już posiadam i jeśli pani jest nadal skłonna do zamówienia obrazu, to muszę panią o tym powiadomić, że czas oczekiwania jest trzy nawet cztery miesiące — mówiła spokojnie.
— Rozumiem to doskonale — odezwała się kobieta po drugiej stronie. — Uprzedzono mnie, że są do pani dość spore kolejki i czas oczekiwania jest długi, jestem skłonna poczekać — wyjaśniła spokojnie. — Moi rodzice mają rodzice za osiem miesięcy, dlatego słysząc od moich znajomych, że czas oczekiwania u pani jest tak długi, wolałam się wcześniej skontaktować — wspomniała.
Wciąż wydawało się jej to dosyć niebywałe, że powróciła ponownie do tego co tak kochała robić. Praktycznie odzyskała twarz na nowo, a raczej jej reputacja została naprawiona oraz wszelkie spekulacje wyjaśnione a pomówienia wycofane to miała okres, w którym nawet nie myślała o tym, żeby spróbować ponownie założyć stronę i malować dla innych tak jak to lubiła.
Ktoś jednak okazał refleksje oraz pomógł jej, mimo że tego nawet nie oczekiwała. Powrót do malowania był dla niej jak powrócenie do domu po ciężkim dniu. Uwielbiała tworzyć i jeszcze bardziej sprawiać radość ludziom, którzy zamawiali u niej obrazy i polecali ją swoim znajomym. Czasami poczta pantoflowa działała lepiej niż najlepszy marketing.
Zaczynała powoli, ale nie da się ukryć z lekką pomocą. Mogła się wściekać o to, ale nie miała sensu, ponieważ Mike sam doprowadził do upadku jej firmy. Sam zdecydował się, że ją stworzy na nowo. Przeprosiny oraz wyjaśnienie sytuacji szło ze sobą w parze. Mogła jedynie mu podziękować, za to, że zdecydował się na taki krok. Byłaby w pełni usatyfackjnowana gdyby rzeczywiście tylko przeprosił na firmie, jej nie zależało.
Skoro jednak stworzył ją od nowa i zachęcał do tego by do tego powróciła. Dlaczego miałaby z tego nie skorzystać?
Na samym początku jeszcze musiała pogodzić dzielność firmy z pracą dla agencji, reklamowej gdzie była zatrudniona, z czasem dostawała tak wiele zleceń, że z samych obrazów zyskiwała na tyle dobrą płacę, że mogła znowu się z nich utrzymywać. W końcu zrezygnowała z tamtej pracy i skupiła się głównie na swojej firmie i rozszerzaniu swojej dzielności. Z czasem dostała tak wiele zleceń, że musiała zacząć firmować o długim czasie oczekiwania tak jak tę panią.
— Jeśli jest pani zdecydowana, będzie musiała pani podesłać mi wszelkie informacje o tym w jakim rozmiarze płótna, oraz co ważne by przesłałaby mi pani najlepsze zdjęcia, które uda się pani znaleźć. Oczywiście od razu uprzedzam, praca nad obrazem kreślonym ołówkami jest bardzo wymagający i czasochłonny, mogę pani orientacyjnie powiedzieć kiedy może spodziewać się pani odbioru. Oczywiście nie uwzględnię konkretnej daty, ale sądzę, że zdąży przyjść obraz na czas, by mogła pani podarować go własnym rodzicom.
Było to jedno z wielu zleceń, lecz tym razem została poproszona o stworzenie portretu starszej pary, która obchodziła swoją pięćdziesiątą piątą rocznicę ślubu. Jak słyszała ze słów ich córki, chciała podarować rodzicom prezent w postaci namalowanego portretu w dniu ich ślubu. Musiała przyznać, że tak długi staż związku była naprawdę zaskoczona i podziwiała tych państwo.
Ona sama była w związku po raz piąty, lecz drugi z tym samym facetem a ta para przeżyła wraz z sobą ponad pół wieku życia. Było to imponujące i bardzo pochlebne.
Rozmawiała z nią jeszcze dłuższą chwilę, omawiając wszelkie szczegóły oraz umawiając się z kobietą, która zdeklarowała się przesłać materiały, nad którymi miała pracować. Gdy tylko odłożyła telefon, chwyciła leżący tuż obok otwartego laptopa kalendarz, który prowadziła. Mimo że lubiła zapisywać wiele rzeczy elektronicznie głównie kluczowe dla niej sprawy czy terminy oddania obrazów, to drobne szczegóły zapisywała w notesie. Wciąż lubiła pisać na papierze mimo możliwości, jakie teraz dawała technologia. Zapisując kilka słów, dobiegło ją powiadomienie telefonu. Chwyciła go i spojrzała na ekran, gdzie dostrzegła wiadomość od Chestera.
W końcu po tak długim czasie w końcu zdecydowała się go odblokować. Długo myślała nad tym czy w ogóle dać mu szansę, tak naprawdę idąc na tę rozmowę, nie była pewna czy w ogóle jest w stanie to zrobić. Wahała się nawet wtedy gdy z nim rozmawiała, jednak w końcu widząc jego prawdziwy żal, a także wyrzuty sumienia zdecydowała się ostatni raz dać mu kredyt zaufania.
Oczywiście oboje liczyli się z tym, że on musi zyskać jej zaufanie, bo nie będzie w stanie ot, tak o wszystkim zapomnieć, jednak musieli od czegoś rozpocząć. Mimowolnie przypomniała sobie rozmowę z Alice gdy dowiedziała się, że w końcu zdecydowała się odpuścić:
— Wybaczyłaś mu? — dziwiła się, siedząc naprzeciw niej.
Upiła łyk kawy gdy obie siedziały jednej z jej ulubionej kawiarni. Wykorzystała moment, że jej przyjaciółka miała przerwę na obiad w pracy, a ona była blisko jej pracy, więc wykorzystały czas by się spotkać właśnie by czegoś się napić i zjeść.
— Nie rozmawiał z tobą na ten temat? — zaciekawiła się, będąc nieco zaskoczoną jej zdziwieniem.
— Wspomniał, że ma się z tobą spotkać, na nic się nie nastawiał. Praktycznie od tego czasu ze mną na ten temat nie rozmawiał. Jeśli mam być z tobą to w ostatnich tygodniach widziałam, że traci nadzieje, że w ogóle przestaniesz się gniewać i już zaczął odpuszczać.
— Nie jestem zaskoczona — odparła spokojnie. — Nadal w głębi serca mam do niego zal., ale uznałam, że w końcu czas to wyjaśnić. Oczywiście sama się na nich nie nastawiałam, ale chciałam z nim porozmawiać tak szczerze.
— Powiedz, ale tak szczerze — odezwała się niespodziewanie i spoglądnęła na nią przenikliwym wzrokiem. — Brakowało ci go prawda?
Zamarła, spoglądając na nią a szklanka z kawką, którą właśnie unosiła, zatrzymała się w pół drogi do ust. Patrzyła na nią oszołomiona. Nie odpowiedziała od razu, lecz odkładała szkło i spoglądnęła w bok tylko byle nie na nią.
— To chyba zbyt śmiałe słowa Alice — wyznała nagle.
— Ale coś w nich jest, jeżeli tak zareagowałaś — zauważyła.
— Na razie musi to zaufanie zdobyć, a potembędziemy patrzeć co dalej.