— Rozmawiałeś z nią?
Stojąca przy samochodzie kobieta, spoglądnęła na wychodzącego za więziennej bramy mężczyznę. Niemal zmroziła go spojrzeniem swoich oczu, gdy tylko go ujrzała. Nie dało się ukryć, że od dłuższego czasu a właściwie od momentu gdy dowiedziała się, że Julia trafiła do aresztu oskarżona o próbę zabójstwa między nią a jej partnerem trwały ciągłe sprzeczki.
Wielu mogło to dziwić, dlaczego w takiej sytuacji, zamiast wspólnie działać, by pomóc bliskiej osobie, oni się wręcz ciągle awanturują i nie mogą dojść do porozumienia. Prawdę mówiąc, powodem ich podziału była właśnie jej najlepsza przyjaciółka a rodzona siostra tego kretyna, bo nie umiała go określić w inny sposób.
Nie potrafiła zrozumieć jego postępowania, podejścia do tej całej sytuacji. Nie mogła wręcz patrzeć na to, w jaki sposób wyraża się o siostrze, która podobno była mu tak bliska teraz traktuje ją jak najgorszego wroga. Patrzyło się na to w bardzo przygnębiający sposób, bo nie wie, co się stało z Chesterem. Zawsze był za młodą artystką, nigdy nie pozwolił powiedzieć złego słowa na młodszą siostrą a w tej chwili za każdym razem gdy się o niej wypowiada, mówi o niej, w tak obraźliwy i obrzydliwy sposób, że nie potrafiła przejeść obok tego obojętnie.
Najsmutniejsze w tym wszystkim było, że dał wiarę słowom kobiety, która oskarżyła jego najbliższą osobę o coś tak strasznego jak próbę usiłowania zabicia jego najbliższego przyjaciela i gdy prosiła go, by to wyjaśnił, pomówił z Julią i pozwolił się jej wytłumaczyć, spotykała się wręcz z jego strony, z kłótliwością i niechęcią do zobaczenia się jak to wciąż powtarzał z kryminalistką.
Ona jednak była w zupełnej opozycji do niego. Nie uważała, by studentka byłaby zdolna, by podnieś na kogoś rękę, a co dopiero starać się kogoś zabić. Samo śledztwo dla niej było dziwnie niepokojące.
Dlaczego?
Bo zebrano dowody, które niby miało świadczyć o tym, że jest winna, nawet Michael, zeznając, wskazał ją jako sprawcę i osobę, która go zaatakowała, jednak ona w głębi duszy czuła, że to wszystko jest kłamstwem. Nie mogła uwierzyć, że Julia to zrobiła, a spoglądając na argumenty, którymi posługiwały się osoby, które ją oskarżały, było najbardziej śmieszne, a jej wiara stawała się coraz bardziej nikła. Zupełnie jak reszta dziewczyn one również wykazywały się być w zupełnej sprzeczności ze swoimi partnerami, którzy twierdząc, że widząc, tę sytuację uwierzyli, że dziewczynę, którą znają od lat, byłaby w stanie zrobić, coś tak okropnego.
Ani jedna z nich nie wierzyła w te oskarżenia i murem stały za Julią i wierzyły, że jest niewinna a obraz, który jest przedstawiany, jest mocno zmanipulowany. Widziały, doskonale z jaką pogardą wypowiada się i traktuje osoby, które stosują przemoc wobec innych, starała się pomóc jak tylko może. Ona głupia nie była i widząc sytuacje na trasie jak często Julia zajmowała się małą Summer, która bardzo do niej lgnęła, a przy matce wykazywała się strachem, mimo że głośno nie było to powiedziane, to mogły się domyśleć, że mały promyczek jak nazywała, ją często jej najbliższa przyjaciółka jest ofiarą, przemocy domowej nie uwzględniały Michaela, bo wydawał się tak samo przestraszony i zgnębiony jak mała Summy, więc jedyną osobą podejrzaną była Taylor, nawet jej aparycja wskazywała, na osobę kłótliwą i będącą bardzo agresywną może o tym nie rozmawiała głośną z młodą Riverą, ale swoje wiedziała, takie rzeczy potrafi się dostrzec, co zauważyła z resztą dziewczyn, dlatego było mało prawdopodobne wręcz niemożliwe, by Julia coś zrobiła złemu Mike i twierdzenie, że była zazdrosna ten argument, był kompletnie nie do przyjęcia, bo dało się zauważyć już na urodzinach jej chłopaka, że jego siostra bez powodu nie zaprosiłaby tego Hiszpana na imprezę więc nawet jeśli nie mówiła wtedy nic, można było dodać dwa do dwóch, by zrozumieć, że się z nim spotyka.
Jednak nie rozumiała zachowania Chestera, który widocznie dał się nabrać, manipulacji ze strony żony jego przyjaciela i tego nie mogła pojąć. Czemu nie stoi murem za najbliższą rodziną, jak nazywał wciąż Julie, tylko daje się w tak mało przekonujący sposób przeciągnąć na jej stronę?
— Tak — rzucił oschle i bez emocjonalnie.
— I? — pytała.
Można było wręcz wyczuć w powietrzu, napięcie, które zaczęło się rodzić między nimi. Ona naprawdę nie pragnęła się z nim sprzeczać i to o osobę, dzięki której bądź co bądź się poznali. Pragnęła, by razem ją wspierali, ale on najwyraźniej postawił na niej grubą kreską, czego nie mogła przeboleć.
— Nadal uważa, że jest niewinna — powiedział to wręcz przez zaciśnięte zęby i z ogromnym gniewem — Zamiast się przyznać woli iść w zaparte — wyrzucił z siebie.
— Może dlatego, ze broni swoje niewinności? — odezwała się opryskliwe.
Skrzyżowała momentalnie ręce pod swoimi piersiami i spojrzała na niego, nie dało się ukryć, jak spogląda na nią w oszołomieniu i zaskoczeniu.
— Wierzysz jej? — spytał wręcz z niedowierzaniem.
— A mam nie? — odezwała się, unosząc jedna z dłoni — Chester nie wiem, co ci tak wypruło umysł, zamiast stać murem za siostrą, to wolisz uznawać, że podjęła się strasznego czynu, który miał pozbawić Michaela życia. Tłumaczysz to w taki sposób, który jest dla mnie, zupełnie nie zrozumiały, jako dorosłej osoby. Nie pojmuje twojego zaślepienie w wersje zdarzeń, którą promują Shinodowie. Zamiast robić wszystko, by ją wyciągnąć, stamtąd ty ja sam ją tam posłałeś.
— Myślisz że gdybym nie wiedział, co się tam działo to bym ją bronił? Ciężko było to nazwać ratowanie życia.
— Szczerze jest dla mnie mało wiarygodne, że próbowała go zabić. Na korytarzu mając świadomość, że jest tam monitoring poza tym, po co miałaby to robić? Proszę cię, tylko nie używaj tego argumentu, którym się kierujesz, bo jest on po prostu żałosny — uprzedziła go — Twoja siostra zaczęła zupełnie nowe życie, odcięła się od byłego faceta. Widać było, że znalazła kogoś, kogo znowu pokochała i totalnie przepadła na punkcie tego mężczyzny. Sam fakt, że mało ostatnio się z nią widywaliśmy, może wskazywać na to, że po prostu zajęła się swoim związkiem…
— Owszem i nie wspomniała nawet nic o tym, że wzięła ślub — powiedział, nie potrafiąc dłużej trzymać to w tajemnicy.
Spojrzała na niego wprost w zdumieniu i zaskoczeniu, jednak czuła jak po krótkiej chwili na jej ustach pojawia się delikatny uśmiech. Nie zamierzała mieć do niej żalu, że jej o tym nie powiedziała, ale sam fakt pokazał, że nie miałaby najmniejszego powodu krzywdzić kogoś z kim nie była od dłuższego czasu.
— To wspaniale…!
— Cudownie? Okłamywała mnie przez kilka tygodni, bo nawet nie była w stanie mi tego powiedzieć.
— Może dlatego, bo miała powód. Nie wiemy, co ją skłoniło. Spoglądając na to, że ten facet jest z Europy, to zapewne chodziło, by mógł legalnie przebywać w naszym kraju, znasz, z resztą zasady. A było widać ze totalnie jest w nim zakochana.
— To prawdy, jego znała kilka miesięcy z Mike, spotykała się przez kilka lat…
— Z Sanderesem sprawa jest inna, bo zaczął być wobec niej bardzo nadopiekuńczy i zabraniać czegoś, co kochała i ostatecznie ja zdradził. Nie mierz tamtego faceta miarą twojego kumpla. Sytuacje są różne, nie wiemy, do końca co ja do tego skłoniło. Ale to tylko potwierdza moje słowa.
— Jakie?
— Nie miała powodu krzywdzić Michaela! Bardziej bym pochyliła się nad jego żoną i to jakim zachowaniem się wykazuje.
— Proszę cię, ujęto ją na gorącym uczynku. Policja ma na nią dowody. Przestań ją bronić!
Nie odpowiedziała od razu, jednak zaczęła rozumieć, że nic nie ugra ani jej słowa nie zdołają przekonać tego upartego faceta, by zmienił narracje i przekonać, że jednak prawda leżała po stronie jego siostry.
— Którego i tak nie widziałeś! — rzuciła ostro — Sam mówiłeś, że zobaczyłeś tę sytuację już po tym gdy Mike był zaatakowany samej próby, nie dostrzegłeś. Wiesz, kogo mi jest naprawdę szkoda w tej sytuacji? — spojrzała na niego wręcz niepochlebnie i z nikłą odradzą do niego.
— Kogo?
— Nie Mike jak mógłbyś się spodziewać, jednak mojej przyjaciółki a twojej siostry…
— To już nie jest moja siostra!
— Coś ty powiedział? — spytała zaskoczona.
— Osoba, która próbowała zabić mi kumpla, nie jest moją rodziną.
Miała już serdecznie dosyć jego prostackiego zachowania. Jeśli naprawdę nadal zamierza uważać, że wina leży wyłącznie po stronie Julii. Nie zamierzała być z człowiekiem, który tak traktuje własną rodzinę mało tego, nie stara się dostrzec nieścisłości w tej całej sytuacji, którą można dojrzeć, bo można zobaczyć wiele niezgodności.
Ciężko jej uwierzyć, że Mike mówił prawdę. Tak totalnie nie wierzyła słowa ofiary, bo czuła, że w tej całej popieprzonej akcji jest tak wykreowane, by sprawić, by usadzić za murami krat niewinną osobę i to na kilkanaście lat jak nie większość życia. Wiedziała, jednak że ma ona za sobą osoby, które jej wierzyły i sama sprawa z postępowaniem. Czemu śledczy nadal nie szukają nagrania, które tajemniczo zniknęło akurat z tego zdarzenia. Dlaczego nie mogli tego znaleźć w monitoringu ochrony budynku?
Wszystko tak bardzo śmierdziało nieczystą grą, że nie zamierzała się babrać w tej całej sytuacji a tym bardziej stać u boku osoby podczas planowanej rozprawy, która dała się przekonać zmanipulowanemu obrazowi całej sytuacji.
— Nie pozostawiasz mi wyboru Chester — odezwała się, opuszczając ramiona i cicho wzdychając.
— Nie podoba mi się ten wyraz twarzy — usłyszała niepokój w jego głosie.
Dość słusznie, że miał obawy, bo początkowo gdy ta myśl pojawiła się jej w głowie, od razu ją odrzuciła. Starała się go przekonać do tego, by doszedł do źródła prawdy, by nie skazywał tej dziewczyny od razu, jednak widząc jego obecne podejście, nie mogła postąpić inaczej. Chociaż naprawdę tego nie pragnęła, jednak podjęła decyzje, którą uznała, za najbardziej rozsądną dla samej siebie i całej tej sprawy.
— Nie potrafię być z facetem — powiedziała poważnym tonem — Myślałam, że zależy ci na siostrze, jednak obecnie widzę, że masz kompletnie gdzieś te wszystkie lata i co dla niej zrobiłeś. Nie mam pojęcia, co ona teraz musi czuć, skoro jej nie wierzysz, to się jej wyparłeś. Zapewne czuje się doskonale z poczuciem, że nie dość, że ojciec traktuje ją jak totalnego śmiecia, matka nie żyje to jedyna rodzina. Brat, który dał jej nadzieje i szansę odrzucił ją w chwili gdy jego najbardziej potrzebowała. Dobrze możesz wierzyć dalej Michael i nie dociekać prawdy i go przypalić do ściany i zmusić do powiedzenia prawdy jak każdy brat by zrobił, by pomóc siostrze wolisz mu wierzyć, bo jak twierdzisz, znasz go znacznie dłużej. Jednak chyba zawsze to Shinoda stanie się ważniejszy niż Julia — powiedziała to smutnym tonem — Nie pozostawiasz mi wyboru Chester — dodała — To koniec!
— Co takiego? — wybuchł nagle.
— Zrywał z tobą. Nie chce mieć do czynienia z facetem, który woli oskarżać własną siostrę i się jej wyprzeć niż poruszyć niebo i ziemie, by jej pomóc.
— Zamierzasz z takiego powodu ode mnie odejść?
— Już to zrobiłam — rzuciła ozięble — Nie chce mieć z tobą nic do czynienia! — powiedziała do niego.
— Tak po prostu jej wierzyć? Sama widziałaś, co działo się podczas trasy. Gdyby faktycznie była tak niewinna to, czemu tak bardzo się wokół niego kręciła?
— Chester fakt, ale są pewne aspekty, o których my możemy nie wiedzieć a oni tak. Uważasz ich zachowanie za niepokojące szczególnie własnej siostry, jednak nie dałeś jej możliwości się wytłumaczyć, tak po prostu ją skazałeś.
Nie zamierzała już kontynuować tej rozmowy i po prostu rzuciła w niego kluczykami i zaczęła odchodzić, wkrótce usłyszała za sobą wołanie:
— A ty dokąd? Zostawiasz mnie tak po prostu…
— Zadzwoń do mnie, jak wróci stary Chester — rzuciła i odwróciła się i odeszła.
Zostawiła go!
Po tych wszystkich, wspólnych latach, odeszła od niego. Jej słowa nadal szumiały w jego głowie. Nie był osobą, która była skłonna okazywać jakieś skrajne uczucia, jednak teraz nie potrafił sobie tego darować, że kobieta, z którą wręcz wiązał przyszłość, opuściła go, bo wolała uwierzyć w zakłamane słowa jego cholernej siostrzyczki, niż jemu. Czuł przenikającą go złość na samo wspomnienie tej dziewczyny.
Nigdy nie sądził, że tak bardzo pożałuje dnia gdy zdecydował się jej poszukać a co gorsze po prostu przygarnąć. Uległ emocją, prośbie umierającej matki nie zastanawiając się nad tym, z jakiej patologii mogła pochodzić. Nie było to, wtedy takie istotne wydawało mu się, że to skrzywdzona przez los dziewczyna, jednak dopiero po latach wyszło, z jakich warstwy pochodziła.
Nie pojmował czemu Alice tak bezkrytycznie, wręcz wierzyła w jej niewinność. Twierdzi, że nie byłaby do tego zdolna, sam by zapewne w to nie uwierzył gdyby nie widział, jej jak wręcz klęczy w kałuży krwi jego przyjaciela i nad nim wisi, próbowała się tłumaczyć, że to starała się mu pomóc, ale to wcale nie wyglądało, jakby tego chciała. Same dowody świadczyły przeciwko niej. Przez moment może miał chwile zawahania podczas zeznań, które złożył, jednak materiały zgromadzone podczas śledztwa całkowicie burzą narracje tej dziewczyny.
Czuł się zupełnie zawiedziony, tym jak w iście hollywoodzkim stylu dał się oszukać tej młodej przestępczyni. Praktycznie nie sprawdził jej pod kątem, jej życia przestępczego po prostu w ciemno dał wiarę, że to ona i reszta nie miała znaczenia, obecnie musi mierzyć się z bilansem swoich dość głupich i nierozsądnych decyzji, które podjął kilka lat temu.
On naprawdę chciał jej wierzyć, że mogą być rodziną, ale coraz bardziej przekonywał się, że chyba jednak ojciec miał racje. Uwierzył dziewczynie, która była o krok od zabicia jego wieloletniego przyjaciela.
Nienawidził jej!
W jednej chwili pogardził ją z całego serca.
Wydawać się, że nie mogło być gorzej, tak też myślała, dopóki nie rozbrzmiał nagle w całym domu dzwonek do drzwi. Poderwał głowę, a przez jego umysł przedarł się cicha nadzieja, że być może to była to Alice, która wszystko przemyślała i jednak zdecyduje się do niego wrócić.
Poderwał się gwałtownie z kanapy i szybkim krokiem powędrował w stronę wejścia. Usłyszał ponownie ponaglający się melodie, jakby ktoś uparcie próbował się do niego dostać. Przekręcił klucz w zamku i uchylił ciemne skrzydło i momentalnie pożałował chwili gdy to zrobił gdy na progu wejścia zobaczył Anthony. Nie wyglądał na zadowolonego, to mało powiedziane było po prostu wściekły i było to po nim widać.
Nie czekając wręcz na jego zaproszenie, wtargnął do jego mieszkania i pierwsze co zrobił, to ujrzał, jego wręcz pieść tuż przed swoją twarzą i poczuł bolesne uderzenie w policzek. Syknął cicho z bólu i oburzony wręcz spojrzał na stojącego przed nią mężczyznę, który był w totalnym szaleństwie.
— Co to miało znaczyć? — spytał obruszony.
— Mam ci jeszcze tłumaczyć? — odezwał się sfrustrowany i gniewnym głosem — To dosłownie nic w porównaniu z tym co Julia musi znosić w więzieniu, więc się nie waż! — dodał wręcz z wściekłym sykiem.
— Jest, tam gdzie powinna!
— Czyli mam do czynienia z kompletnym kretynem!
— Twoja przyjaciółka praktycznie zabiła mojego kumpla, a ty atakujesz mnie!? — pytał zaskoczony i zdziwiony.
Młodemu informatykowi wręcz nie mieściło się w głowie to, jak można być tak pozbawionym kręgosłupa moralnego osobą. Spoglądał na niego w zdumieniu i zaskoczeniu, bo nie pojmował tego, jak jedna sytuacja sprawiła, że facet, któremu Julia tak ufała, odwrócił się od niej z dnia na dzień.
— Myślałem, że jednak zależy, ci na siostrze jednak wolałeś ją porzucić w takim momencie. Nie mogę uwierzyć, że twierdzisz, że byłaby w stanie zabić tego skurwysyna po tym wszystkim, co on jej zrobić. Uważałem się za inteligentnego faceta, który zrobi wszystko dla niej, ale co zrobiłeś? Wolałeś ją bezpodstawnie oskarżyć!
— A ja nie mogę zrozumieć, czemu tak bardzo jej bronicie. Twierdzisz, że jest, nie winna, ale nie widziałeś sytuacji, która się tam rozgrywała.
— Zupełnie jak ty! — wytknął mu wręcz wprost w jego twarz — Umówmy się jedyną osobą, która mogła cokolwiek wiedzieć była Julia ty jak i reszta zespołu pojawiliście się po atakuje tak jak twierdzi Julia. Ona sama pojawiła się w trakcie kłótni twojego kumpla z żoną. Zamiast dopytać jego czy kłamie i nie oszukuje cię, wolisz mu bezkrytycznie wierzyć.
— Mam swoje powody, by jednak wierzyć bardziej Mike niż tej recydywistce.
Nagle zapanowała chwila milczenia, jednak dało się zauważyć, jak Anthony spogląda na niego takim spojrzeniem, jakby przez moment miał ochotę zrobić mu naprawdę krzywdę, jednak zbytnio się tym nie przejął. Nie zamierzał zmieniać swoje zdania, tylko dlatego, że mimo zgromadzonych dowodów oni nadal są przekonani o niewinności młodej artystki, chociaż dowody świadczą przeciwko niej i sama o tym doskonale wie. Jakoś ciężko mu uwierzyć, że ktoś inny mógłby chwycić za nóż i wepchnąć w brzuch jego przyjaciela skoro odciski na rękojeści nie pozostawiają, złudzeń do kogo należą.
Owszem kwestia motintoringu była zastanawiająca, jednak mógł ktoś jej pomóc wykraść ten materiał, mimo że brzmiało to wprost niedorzecznie, jednak ta kwestia zastanawia nie tylko ochronę, ale policjantów, jednak do tej pory nie udowodnili, by jego cholerna siostra była niewinna. Same zeznania Michaela były jedynie potwierdzeniem przepuszczeń.
Przecież on by nie miał powodu ich okłamywać czy oszukiwać.
— Czyli nie zamierzasz poddawać w wątpliwości słów kumpla?
— Bo nie mam powodu mu nie wierzyć — odparł już nieco poirytowany tą całą sytuacją i rozmową, która do niczego nie zmierzała.
— Widać, ze nie potrafisz spojrzeć na to z szerszej perspektywy. Ja rozumiem, że możesz Shinoda znać dłużej, że Julie poznałeś później, ale do cholery jesteś jej bratem. Powinneś drążyć, a nie skazywać ją od razu.
— Mówisz jak Alice.
— Bo może oboje mamy ten sam pogląd na sprawę — podkreślił swoje słowa — Cholera Chester zastanowi się twoja siostra, przeżywała piekło, doświadczyła przemocy. Wie, co znaczy, trudny związek i przeszłość. Nigdy nie chciała nikogo krzywdzić i głośno o tym mówiła i zapewne to słyszałeś wielokrotnie, ale ty, zamiast dociec i dowiedzieć się gdzie tkwi problem. Wolałeś, umyć od tej sprawy ręce. Julia może i pochodzi z patologii, ale chciała lepszego życia, dążyła do niego od momentu gdy dałeś jej tę szansę. Poza tym najmniej widzę ją, by chciała zabić Shinodę, ona nie jest morderczynią!
— Jest! — wszedł w zaparte.
— Mam ochotę ponownie cię uderzyć, ale nie zrobię tego, jednak powiem tylko jedno. Obyś nigdy nie pożałował swoich słów.
I wyszedł.