— Nie chodzi, że wątpię w jej umiejętności — mówiąc to, uchwycił kufel piwa, który przed nim stał nieskończony i upił, znaczą jego część. — Wręcz przeciwnie, ona tuż przed przerwą była jedną z lepszych z nas, ale bardziej mnie zastanawia czy ona jest gotowa. Po takiej przerwie może mieć drobne problemy. Oboje zdajemy sobie sprawę z tego jak to wygląda.
Przytaknął delikatnie, bo zupełnie rozumiał tok rozumowania swojego wieloletniego przyjaciela, a także kompana, z którym przejechał nie jeden wyścig motocyklowy. Nie chodziło tutaj o podważenie braku stylu czy umiejętności, które rozwijała przez tak długi czas, bardziej martwiło, że po tak długiej przerwie, bo była prawie dwa lata z dala od zawodów i rywalizacji, czy zdoła ponownie powrócić do tego świata prędkości z pewnością taką, że zdoła osiągnąć jakieś sensowne miejsce.
Oboje zdawali sobie sprawę, że nawet kilkumiesięczna przerwa była ryzykowana, a ona praktycznie przez dwa laty nie wsiadła na motocykl. Nie ujmowali jej faktu, że przez ostatnie miesiące odkąd do nich powróciła, nie starała się i nie posiadała samych ambicji i chęci do tego, by powrócić do tego, co było.
Czasami chęci bywają jednak nie wystarczające, by sprostać wyzwaniom, które narzucane są podczas startu w zawodach i to najbardziej martwiło jednego z nich. Podczas treningów mogła w ostatnich tygodniach spisywać się znakomicie, jednak ona ćwiczyła na znajomy terenie, który już doskonale znała wcześniej wśród grupy osób które, mimo że ją dopingowały, nadal byli aktywni podczas jej nieobecności.
Widać, żepróbowała dosięgnąć ponownie ich poziomu jak przed paroma latami gdy dzięki Dragonowi i Rocky’emu dołączyła do nich, lecz nadal martwiło ich czy jest gotowa na zbliżające się zawody. Bardziej martwiło to Dereka, on z nich dwojga był najbardziej sceptyczny i wolał zaangażować Ellenę, która mogła, by temu sprostać. Drugi z liderów był bardziej jej przychylnym, jednak decyzja musi być wspólna. Zawsze podejmowali takie wybory razem i musieli być pewni co do osób, które wysyłały na zawody.
— Nie chce na ciebie naciskać przyjacielu, bo rozumiem, do czego zmierzasz. Ja bym ją wystawił, ale to jest moje zdanie.
— I tutaj nasze decyzje się mocno rozjeżdżają — dodał ten drugi. — Ja jestem temu przeciwny, ty jesteś, za a musimy się zdecydować, bo musimy na kolejnym spotkaniu, jednak powiedzieć im co zadecydowaliśmy. — wspominał. — Nie będę jej ujmować, widzę, że się stara i nawet gdy rzuciło się ją na głęboką wodę, dawała sobie radę, ale czy teraz po takim czasie przerwy uda się jej temu sprostać — zastanawiał się na głos.
Ta myśl nie dawała mu zasadniczo spokoju, wciąż o tym rozmyślał, bo odkąd tylko dowiedzieli się o zawodach, oczywiście zdeklarowali swój udział, ale nie podjęli ostatecznej decyzji, odnośnie kogo wystawią, jednak jak sam Owen przyznał, że to była odpowiednia pora, by w końcu zgłosić kto, z nich będzie jechał.
Męczyła ich jednak kwestia jednej zawodniczki, która była powodem ich niezgodności. Treningi to nie to samo co zawody i każdy, kto zetknął się z tym światem, zdawał sobie z tego doskonale sprawę. Ćwiczenia na znanym terenie robienie tego na sucho wśród grupy przyjaciół było czymś innym, niż na otwartym terenie wśród innych bardziej wyćwiczonych osób.
— Wiem — odparł cicho.
To był moment gdy kącik jego ust podniósł się nieznacznie do góry gdy powróciły do niego wspomnienia z przeszłości. Siedzący tuż obok niego przyjaciel, zerknął na niego z zaskoczeniem oraz dozą zainteresowania, bo jego dziwne zachowanie wzmogło jego ciekawością.
— Pamiętasz nasz dylemat sprzed paru lat, właśnie też dotyczył Julii — przypomniał mu ich poprzednie lata. — To ty wtedy byłeś bardziej skłonny wysłać ją jako nowicjuszkę na zawody, a ja byłem temu przeciwny — wspomniał.
Uśmiech na ustach tego drugiego znacznie się powiększył gdy rzeczywiście przypomniał sobie o tej sytuacji. Teraz dotyczyła ona bardziej jej powrotu po dłuższe przerwie, a nie wystawienie jej jako debiutantki. Tutaj musieli podjąć decyzje czy chcą brać dziewczynę, która miała kilkuletnią przerwę i dopiero nie dawno powróciła.
To nie był jedynie dylemat moralny, ale również strategiczny. Jeśli wystawią nieprzygotowaną na tyle zawodniczkę, mogą stracić pozycje liderów, w której tabeli prowadzili od paru zawodów, pokonując ówcześnie swoich największych rywali motocyklowych. Z drugiej strony cenili jej staranie i chęć pokazania, że zależy jej do powrotu do formy a tym samym do jazd w czymś większym niż na terenie areny, na której się spotykali.
— Wiesz Owen z jednej strony, chciałbym ją rzucić na głęboką wodę, jak zrobiliśmy to przed laty i rzeczywiście pokazała nam, że było warto podjąć taką decyzję, bo owszem nie była pierwsza, ale dotarła na wysokie miejsce nawet jeśli nie była w pierwszej trójce i to jako debiutantka. Z drugiej nie chce, by nasza pozycja się zachwiała w klasyfikacji, najchętniej zaczekałbym i wolałabym, żeby się podszkoliła bardziej i dopiero wtedy ją wystawić, ale widzę jej chęci, starania i nie mogę przez to przejść obojętnie i tak naprawdę nie wiem, co zrobić — przyznał z rezygnacją w głosie.
— Czyli klasyczny dylemat — słyszał jego ciche westchnienie.
— Owszem, ale trudne.
Pomiędzy nimi zapadła chwila dłuższej ciszy, która przerywana była jedynie rozmowami innych gości baru, czy to muzyki idącej w tle, czy także pracą barmana, który zajmował się przygotowaniem kolejnego drinka. Siedząc przy barze, głowili się nad kwestią, która w ostatnim czasie spędzała im sen z powiek jako liderów grupy.
— Albo możemy wystawić jednego z najlepszych, ją a jeśli nie sprosta na pierwszych półfinałach zastąpić ją na przykład Elleną i wycofać ją na czas tych klasyfikacji by jeszcze się bardziej doszkoliła.
Gdy tylko o tym wspomniał, poczuł wzrok przyjaciela na sobie. Spojrzał w jego kierunku i zobaczył jak jego oczy delikatnie zaświęciły gdy tylko wyrzucił tę myśl ze swojej głowy.
— Zrobimy z Elleny bufor bezpieczeństwa?
— Wiem, jak to brzmi w kontekście…
— Nie mówimy o kwestiach prywatnych, ale zawodowych — przypomniał mu. — Jeśli tak o tym mówisz, prawdę mówiąc, to nie jest absolutnie zła myśl — odezwał się znacznie ucieszony. — Ona mogłaby nam rozwiązać cały ten konflikt. Julia musiałaby się wtedy wykazać a jeśli nie może brzmi to wrednie, ale osunęlibyśmy ją, by jeszcze bardziej popracowała. Dobrze wiesz, że ubolewałam nad tym, jak zniknęła z dnia na dzień, bo utraciliśmy jedną z naszych najlepszych motocyklistek, ale ta myśl ona wcale nie jest aż tak durna jak myślisz przyjacielu — powiedział zdecydowanie usatysfakcjonowany.
Nie dało się tego ukryć nagłe zniknięcie, jednej z najlepszych motocyklistek nieco ich osłabiło. Nie mieli pojęcia, dlatego tak się wydarzyło, zniknęła z dnia na dzień, a to było do niej zupełnie niepodobne. Zawsze informowała ich informowała gdy nie mogła się pojawić mimo wcześniejszej zapowiedzi gdy coś jej wypadło, dlatego dla większości z nich było to zaskakujące.
Mimo próbowali dopytać, co się wydarzyło, to stanowczo postawiła granice i wspomniała, że nie chce się rozwodzić na ten temat i prosi ich o uszanowanie faktu, że nie chce o tym rozmawiać.
Dlatego mimo niezrozumiałejprzez nich sytuacji ona wciąż była jedną z nich i mimo tych dwóch lat nieobecności wciąż była jedną z nich.
— Oficjalnie zastrzegam — odezwał się jeden z motocyklistów, którzy zjechał z torów i zaczął zdejmować kask. — Jeśli zestawicie mnie z nią, ja rezygnuje — wskazał na nowo przybyłą motocyklistkę.
— Czyżbyś tak bardzo się obawiał, że cię znicze — zaśmiała się przez chustkę, która miała na twarzy. — Ty ten, który tak chętny był do mierzenia się wraz ze mną — dziwiła się.
— Nie miałabym nic przeciwko gdybyś na ostatnich dwóch treningach nie pokonywała mnie za każdym razem — odezwał się z wyczuwalną frustracją w głosie.
— No nie wierzę — zaczęła się śmiać w głos.
— Przymknij się Fire — powiedział z mocno zaciętą miną. — Na pewno z tobą dziś nie rywalizuje — podkreślił.
Wszyscy, którzystali tuż obok spoglądali na to dość zaskoczeni, ponieważ doskonale zdawali sobie sprawę z tego, że jednak między tą dwójką panowała od lat przyjacielska rywalizacja i wprost uwielbiali się ze sobą mierzyć nawet w momentach gdy jeden z nich przegrywał i to kilkukrotnie, jednak dało się zobaczyć wyraźną frustrację na twarzy młodego mężczyzny, który zerkał na artystkę, która siedziała na swoim motocyklu z wyraźnie zadowoloną miną.
— Ja chętnie i tak cię zobaczę na torze — wyzwała go dziewczyna.
— Odmawiam, zgodzę się na kogokolwiek innego, ale na ciebie absolutnie nie. Albo ostatnio to ja osłabłem, co nie wydaje mi się możliwe, albo ta dziewczyna naprawdę zaczyna wracać do dawnej formy — skwitował.
Stojący z boku liderzy wymienili się spojrzeniami, bo mimo swoich wcześniejszych wątpliwości, które nadal wciąż w ich głowach krążyły. Wrażenie, w którym to właśnie ta dziewczyna powraca do swojej poprzedniej kondycji, nie było jedynie ich wrażeniem, a także innych.
— Weście ją gdzieś wyślijcie i nie ktoś jej ten uśmiech zdejmie z twarzy — mruknął zirytowany Michael. — Ona jest nieznośna.
— A wcześniej narzekałeś na to, że nie masz z kim, rywalizować jak jej nie było — odezwała się nagle jedna z dziewczyn.
— Ivy — syknął cicho, spoglądając nieco nieprzychylnym wzrokiem na jedną z koleżanek. — Nie musiałaś tego mówić — dodał z niesmakiem.
— To oznacza jedno, bardzo za mną tęskniłeś — rozbrzmiał tuż za nim głos młodej Rivery. — Ivy jesteś wprost kochana, że o tym mówisz, przestań narzekać Dragon i zamiataj na start, ja ci dziś nie odpuszczę. Ostatnio byłam łaskawa, ale teraz zbieraj ten swój tyłek.
On jednak lekko pokręcił głowa, całkowicie temu odmawiając, co było kolejnym zaskoczeniem, bo on był z osób, które rzadko jej odmawiały, to jednak musiało coś znaczyć.
— Ja nie toleruje odmowy — powiedziała nieco surowym tonem.
— Nie znoszę cię Fire — mruczał pod nosem.
Nie trzeba było go nawet specjalnie namawiać. Chwile później nasunął kask na głowę i odpalił swój motocykl. Wkrótce oboje stanęli na starcie. Widzieli z boku, jak spoglądając na siebie, nim Rocky dał im znak do startu, a wkrótce oba motocykle ruszyły, a po całym stadionie rozbrzmiał echo rozpędzonych ścigaczy.
— Tak na pewno tak nie jest chętny na jazdę z nią — skwitował starszy ze Scottów, kwitując komentarze swojego młodszego brata.
— Kto się lubi…
— Nie w ich przypadku Ivy przecież Julia znowu wróciła do swojego byłego — odezwała się jej bliska koleżanka.
— A mój brat od roku spotyka się z dziewczyną — Ricky wszedł do ich rozmowy.
Wspólnie przyglądali się jak dwoje motocyklistów, mierzy się na torze. Stojący do tej pory w ciszy liderzy w skupieniu przyglądali się tej rywalizacji pragnąć, się upewnić czy ich wcześniejsza decyzja jest słuszna. Mimo że obecnie widzieli dziewczynę chyba w najlepszej formie od momentu powrotu, to jednak nie mogli tylko bazować na tym, jednak wykazywała się tym samym hartem ducha jak przed paroma laty.
Słychać było jedynie dźwięk motocykli, które mknęły po wyasfaltowanej drodze, a reszta przyglądała się z dozą nieukrywanej ciekawości oraz fascynacji. To było znacznie mniejsze niż zawody, które odbywały się na większym terenie i przy asyście całego sztabu ludzi.
Gdy wyścig w końcu się zakończył po kilkunastu minutach wspólnej rywalizacji. Dwoje w końcu wrócili do ich grupy, jednak nie dało się już dostrzec tego niezadowolenia na twarzy Dragona, a bardziej uśmiech. Mimo wczesnej pretensji ona powoli zniknęła, może usatysfakcjonowało go to, że wygrał z nią, na ostatniej prostej co niezmiernie go zadowoliło.
— W końcu zdarłem ci ten uśmieszek z twarzy — rzucił do swojej partnerki, która jednak nie wydawała się jakoś specjalnie niezadowolona.
Nawet jeśli została pokonana o ostatnie milimetry, to jednak lubiła takie rywalizacje, w których nie zawsze wygrywała, bo one sprawiały większą satysfakcję oraz motywacje do tego by mogła stawać się dużo lepsza. Dla niej takie sytuacje były jak impulsy do działania.
— Przynajmniej nie będziesz smędził, że znowu cię pokonałam — wytknęła mu dziewczyna. — Ale i tak wygrywam dwa do jednego — śmiała się. — Dziś ci się poszczęściło.
— Raczej to ty nie byłaś ostrożna na ostatniej prostej — odpowiedział wprost.
No comments:
Post a Comment