Nie mógł spać!
Nie był w stanie nawet zmrużyć oczu, bo gdy, chociaż starał się to zrobić, jego umysł wręcz podsuwał mu skrajnie koszmarne wizje, które napływały mu go głowy i nie dawały spokoju ani wytchnienia, pomimo że odczuwał silną potrzebę odpoczynku nie mógł o tym myśleć w momencie gdy brak świadomości, co dzieje się z jego żoną, wręcz go przygniatało i boleśnie wbijało w podłogę.
To wszystko wydawało się jakimś szaleństwem, bo inaczej nie mógł tego nazwać, co rozgrywało się na przestrzeni ostatnich tygodni.
Wszystko wydawało mu, się jakby było oderwane od rzeczywistości, mimo że mógłby powtarzać, że nie tak sobie wyobrażał powrót do kraju i swojej ukochanej żony a bardziej by określił to jakimś hollywoodzkim kinem dramatu i kryminału niż życiem na pozór statecznych osób.
Nic z tego jednak nie było ani wymysłem jego głowy, ani scenariuszem kasowego filmu. To działo się w rzeczywistości ekranizacja, faktycznie mógł nazwać ich życie, które zostały ukazane na planszy, którą wygrywano dla pana ich losu, który z uciechą oglądał istny dramat dwojga młodych ludzi, ciesząc się ich nieszczęścia a wręcz koszmaru, w jakim tkwili.
Przetarł swoją twarz w dłoniach i spojrzał na widok rozciągający się przez jedno z ogromnych okien w jego mieszkaniu. Wydawać się mogło, że powinien się cieszyć, bo mógł w końcu być u siebie, ale nie potrafił. Spoglądanie na widok miasta po zmroku mógł być czymś zachwycającym, ale on na takie błahostki nie zwracał uwagi.
Siedząc na krawędzi łóżka, spoglądnął na cyfrowy zegarek, który tam stał i westchnął, widząc, że dochodzi trzecia w nocy. Odwrócił swoje spojrzenie z myślą, że ponownie czeka go nieprzespana i dość ciężka noc. Widział, jak na podwieszanym fotelu blisko jednej z dwóch przedszkolnych ścian leżał mały maltańczyk.
Udało się mu sprowadzić zwierzaki jego ukochanej do ich nowego domu, ale czy ona je wiedziała?
Nie!
Jednak to rzecz najbardziej trywialna w ostatnim czasie, do której tak nie przykładał wagi, jedyne czego pragnął to, by ona w końcu się odnalazła. Nie sądzili, że życie im się tak bardzo skomplikuje. Na przestrzeni dokładnie trzech miesięcy wydarzyło się więcej niż przez całe jego życie.
Jednak gdyby ktoś zapytał, czy czegoś żałuje, czy odczuwa niechęć do tego, że poślubił dziewczynę, która skrywała przed nim wiele tajemnic, to od razu odpowiedział, by, że nie! Zawsze powtarzał, że posiadanie sekretów jest najzwyczajniejsze i nie miał nigdy prawa mieć o to do niej pretensji i nawet nie zamierzała.
Doskonale wiedział, że ludzie mierzą się z wieloma problemami, przechodzą przez wiele ciężkich chwil czy podejmują czasami głupie i bardzo nierozsądne decyzje, których można po latach żałować gdy z wiekiem przychodzi większa dojrzałość emocjonalna i doświadczenie życiowe a szczególnie gdy jest się nastolatkiem. Wtedy się za bardzo nie myśli nad tym co się robi.
Sam był w takim wieku, dobrze wiedział, co wyprawiał, więc absolutnie nie zamierzał oceniać własnej partnerki z głupot, jakie wtedy zrobiła i miałaby mieć do niej pretensje, że wdawała się w romans z chłopakiem, który okazał się totalnym złamasem i gnojkiem i który zapragnął się mścić na niej za odejście od niego.
Byłby naprawdę głupi gdyby uznał, że czuje się oszukany i odszedł w takim momencie. Nie umiałaby tego zrobić gdy wciąż myśl o utracie ukochanej wręcz go napawała wręcz przeraźliwym strachem.
Próbował o tym nie myśleć, trzymać się kurczowo przekonania, że policja w końcu ją odnajdzie całą i zdrową jednak z każdym mijającym dniem, coraz bardziej się o nią lękał. Teraz gdy poznał nieco bliżej obraz sytuacji oraz to, co kiedyś łączyło Julie z jej pierwszym chłopakiem, który był przestępcom od bardzo młodych lat spragnionym utarcia jej nosa za to, że miała odwagę wyrwać się z toksycznej relacji i odejść raczej powinno być powodem i ukazaniem, że nie trzeba tkwić przy oprawcy i można go zostawić, jednak trzeba mieć w sobie na tyle pewności i przekonania do swojej decyzji, by to zrobić.
Jednak zastanawiało go jedno.
Dlaczego akurat teraz?
Czy nie było gorszego momentu by i on sobie przypomniał o jej istnieniu? Ona naprawdę wiele przeszła przez ostatnie miesiące i już wystarczająco poturbował ją los i zamiast należytego spokoju, który mogła mieć zapewniony, ona znowu musi cierpieć i z tego co zrozumiał, że nie mógł tego tak bagatelizować.
Anthony, który znał ją od lat mimo braku jej aprobaty, opowiedział mu o wszystkim. O całym koszmarze, jaki musiała przejść przy boku tego szaleńca i jeśli uważał, że z poprzednim partnerem nie miała pewne perturbacje to, z tamtym gadem jej życie było piekłem.
Trzeba jednak było rozróżnić bycie zakompleksionym dupkiem, który w strachu boi się utracić dziewczyny od totalnego zwyrodnialca, który nie cofnie się przed niczym, by osiągnąć swój niecny plan.
Gdy słyszał o tych wszystkich okropnościach na temat Kenta, włosy stawały mu dęba, a gdy zrozumiał, że gnębił ją przez kolejne lata nawet po tym gdy wyjechała z rodzinnego miasta i zamieszkała w Los Angeles na stałe i być na tyle parszywym człowiekiem, by się przenieś bliżej, by mieć, ją na oku nie uznawał to, za przesadę a traktował to niezwykle poważnie:
— Czemu uważasz, że mógłby to być on? — zapytał wprost, spoglądając na spacerującego nieopodal mężczyznę.
Siedział na kanapie w swoim apartamencie gdy Anthony nie potrafił usiedzieć spokojnie na miejscu, zaczął wolno wędrować po salonie, do którego wpadały promienie południowego słońca. Wszystko wydawało się tak nie pozornie, ołuda, która ukazywała dość spokojne życie, jednak było to istnym kłamstwem, bo w ich życiu nie było spokojnie, mogli wręcz o tym, zapomnieć przez ostatnie tygodnie.
— Bo ma motyw — rzucił sfrustrowany przyjaciel jego żony — Posłuchaj mnie Ricardo…
Zatrzymał się w końcu w pół kroku i spoglądnął na niego a w jego oczach dostrzegł frustracje zmieszaną z furią. Widział od dłuższego czasu, gdy zapytał kiedyś Julie, kto był jej najbliższy to bez wahania, wymieniła jego imię. Wytłumaczyła mu to wtedy, że od dziecka tkwili praktycznie w tym samym bagnie, jak nazywała dom dziecka, w którym byli wychowywani, połączyła ich tak naprawdę jej emfatyczność i pomoc pewnemu, nieco starszemu chłopcu od tego czasu trzymali się razem i byli dla siebie niczym rodzeństwo, mimo że miała biologicznego brata, to w ich relacji więzy krwi nie miały znaczenia, bo, prawdę mówiąc, byli sierotami, które były skazane na siebie i utworzyła się między nimi wież to, z czasem poznała prawdę o rodzinie i tym jak została przygarnięta przez brata do siebie tego samego, który teraz bezczelnie się jej wyparł.
Tragikomedia mógł to nazwać, jednak widać było podczas rozprawy jak odrzucenie z jego strony, było dla niej po prostu krzywdzące i niesprawiedliwe.
Nie był tym zaskoczony, że czuła się urażona jego zachowaniem i zwróceniem się przeciw niej w chwili gdy tego najbardziej potrzebowała. Każdy inny zachowałby się podobnie na jej miejscu i nikt nie zamierzał jej wytykać tego, że pragnęła się odsunąć od niego.
Pożałował swojej bezmyślnej wiary w słowa przyjaciela?
Owszem, jednak było już zdecydowanie za późno, by błagać o przebaczenie. Zawiódł pokładaną ufność Julii w nim i zniszczył całą relację, jakąkolwiek stworzyli. Może i nie mógł z nią porozmawiać głębiej na ten temat, jednak jej oczy potrafili wiele powiedzieć, wystarczyło się przyjrzeć.
— Historia Julii i Clarka może wydawać się kolejnym nastoletnim związkiem. Nie oszukujmy się oboje, byliśmy w tym wieku i wiemy, jakie potrafią być wtedy głupie zauroczenia — zauważył.
Przytaknął, bo całkowicie zgadzał się z jego poglądem i nawet nie śmiał mu przerwać gdy dalej mówił:
— I ona też tego doświadczyła. Oczywiście tutaj duży wpływ miał jego niepowtarzalny urok, który wpłynął na nią i aparycja, jaką się wykazywał, bo jednak ukrywał swoje prawdziwe oblicze pod maską grzeczne, ułożonego młodego człowieka. Nie mogła przypuszczać tego, że jest to zepsuty do szpiku kości chłopak, który gdy tylko bardziej mu zaufa, zdejmie tę maskę, którą nakładał i ukaże swoje obrzydliwe podłe oblicze. Wpadła, bo się zauroczyła i niestety tego pożałowała — wyjaśnił — Przez lata żałowała tego, że się z nim związała, bo odkryła jego mroczną stronę, która była dla tak młodej dziewczyny, przerażająca. Niestety potem pragnienie pościgu Clarka za nią przez kolejne lata była pokierowana faktem, że wiedziała, kim jest, a był handlarzem narkotyków, które sam tworzył…
— Co!
— Owszem, niestety muszę ci to powiedzieć. On ją faszerował tym syfem przez pół roku. Kilka miesięcy twoja żona była narkomankom — widząc, przenikliwe przerażenie w oczach Hiszpana dodał — Owszem brała i ona się tego absolutnie nie wypiera, że nie miała z tym do czynienia. Patrząc na twoją reakcję, śmiem uważać, że ci tego nie powiedziała, jednak mogę cię uspokoić. Wyrwała się z tego, tak nie poszła na terapie, jednak udało się jej pokonać tą uzależnienie, w które została wpędzona. Czy brała? Mogę cię zapewnić, że absolutnie nie. Wcześniej miała dostęp do towaru, ale za pewną cenę… — urwał.
— Ale jak miałaby mu płacić, skoro nie mieliście pieniędzy. Sam mówiłeś, że w bidulu wami się nie interesowali, więc jak mogłaby mieć… — urwał.
Wystarczyło mu jedno spojrzenie oczu Anthony’ego, by zrozumieć, czym dla tego handlarza była zapłatą, którą musiała dokonywać jego partnerka. Nie musieli mówić nawet na głos, by to zrozumieć.
— Oficjalnie mi się do tego nie przyznała — kontynuował Anthony, przerywając ciszę — Jednak nie potrzebowałem pytań, by wiedzieć, jak musiała się mu odpłacać za kolejne działki. Wiem, że wpłynęło to jednak na jej psychikę tak bardzo, że przez wiele lat miała problem z dotykiem niby nic nadzwyczajnego, jednak możesz tylko wyobrazić sobie co się tam działo. Czy miała inne problemy natury bardziej seksualnej? Tego nigdy mi nie powiedziała. Nie miała odwagi i mimo że wiemy o sobie wiele, to jednak nie mam pojęcia o tej strefie.
Na moment zapadło chwila dość niepokojącej ciszy, która została przerwana słowami Ricardo:
— Nie jest to komfortowe, by o tym mówić, ale jeśli miałabyś szczery, nie wydawała się zamknięta przed jakimś seksualnymi ekscesami. Jedyne czego nie chciała i tego sam nie preferuje to bardziej brutalne preferencje, ale była dosyć otwarta… — mówił na głos, mimo że strefę tą bardziej łóżkowa zawsze zostawał tylko dla siebie i swojej partnerki.
— Terapia, na którą się zapisała, bardzo jej pomogła, sam nie wiem, czy też miała jakieś problemy w życiu miłosnym z Sandersem, bo nie wiele mówili na ten temat i to szanowałem, jednak jak wspomniałem w końcu, dostała możliwość, by popracować nad sobą i z tego skorzystała. Namówiłem ją wtedy, bo wiedziałem, że Rivera chciał zapłacić za terapeutę i psychologa, bo mu zależało, na tym by dobrze się czuła, ale przez pierwsze miesiące się nie zgadzała, bo czuła się skrępowana, że ktoś miałaby za nią płacić.
— Nadal taka jest — mruknął ciszej bardziej do siebie.
— Julia jest bardzo, niezależną osobą wie, co znaczy ciężka praca i pojmuje wartość pieniądza dlatego ciężko, było jej się przełamać w końcu, poszła i przez kolejne lata zaczęła przepracowywać wszystko i z bardzo cichej i wycofanej dziewczyny stała się obecną wersją siebie wariatką, która bardziej działa niż myśli, która kocha się ścigać.
— I za to ją pokochałem — przyznał w końcu.
— Wiele osób ją za to uwielbia, jednak wracając do mojej wcześniejszej myśli, czemu sądzę, że Clark maczał w tym palcem? — zapytał na głos — Bo sam się wielokrotnie odgrażał, że w końcu to uczyni.
— To w takim razie czemu też podejrzewasz Michaela?
— Raczej uważam go za współwinnego, raczej odpowiedzi daleko nie trzeba szukać gdy spojrzy się, co ostatnio odwalał i jak bardzo ją krzywdził — powiedział.
Mimo że pozostało to nadal w strefie czystych spekulacji i jego domysłów to jednak nie potrafił darować Sandersowie tego wszystkiego, co musiała przez niego przejść Julia. Najgorsze co mogło być, to fakt, że ta dziewczyna mu tak bardzo pomogła a on tak się odpłacić. Okazał swoją wdzięczność.
— Tak naprawdę związek z nim był jej jednym z najdłuższych relacji poza teraz oczywiście tobą, bo spędzili ze sobą kilka lat i wtedy wydawało się, że jednak jest szczęśliwa, ale to jemu odwaliło i wszystko spieprzył.
— W jakim sensie?
— Prawdę mówiąc praktycznie od niedawna wiem, że byli kiedyś razem. Dosyć zaskoczyło mnie, że spotykała się właśnie z nim, więc jak mógłby znać powód ich rozstania? — odezwał się na głos.
Słyszał, jak Anthony cicho wzdycha, bo zdał sobie prawdę, że on tak naprawdę nie wiele widział, na temat przeszłości Julii. Nie zamierzał absolutnie tego negować ani mieć pretensji do przyjaciółki, że nie wspomniała mu o kilku kwestiach, to były sprawy między nimi i nie zamierzał się, w to angażować jednak powiedział:
— O tym, że byli zaręczeni, wiesz?
Przytaknął, bo coś mu się obiło o uszy na ten temat.
— Prawdę mówiąc, to on był inicjatorem tego, że ich związek jest przeszłością.
— W jakim sensie.
— Michael po prostu oszalał — przyznał szczerze — A właściwie ogłupiał po pewnym incydencje, w którym brała udział twoja obecna żona. Działo się to podczas wyścigów, w którychona brała udział. Do tamtego zdarzenia nie miał absolutnie pretensji o jej pasje do motocykli, jednak wydarzyła się pewna rzecz, a raczej wypadek.
— Chwileczkę! — zatrzymał go — To z początku roku to nie był jej pierwszy wypadek?
— Chciałabym, ale nie — przyznał szczerze — Wtedy jej rywalka zajechała jej drogę, na szczęście skończyło się na potłuczeniach i złamanej ręce jednak on wtedy oszalał. Zgubił innymi słowami, bo gdy zobaczył to zdarzenia, wystraszył, się oczywiście miał prawo, ale zaczął ją ograniczać z czasem. Nie chciał, zgodzić się by jeździła, co ona wręcz kocha — urwał.
Dało się zobaczyć nikły uśmiech na ustach ich obojga na myśl o ukochanej pasji ich najbliższej dziewczyny
— Doszło do takich sytuacji, że dopuścił się kradzieży jej prawka na dwukołowca czy kluczyków. To był moment dość przełomowy, ponieważ sprowokowałJulie do zemsty. Przez cały czas myślała, że się zmieni, opamięta, jednak tamte zdarzenia były powodem, dlaczego się rozstali. Po odejściu podobno zrozumiał, co zrobił i brat Julii namówił go, by o nią walczył. Wyjechali wspólnie i wrócili pogodzeni, ale cóż byli tylko dwa dni razem, bo po powrocie Julia odkryła, ze ją po prostu zdradził. To była cała ich historia, potem odcięła się od niego i jedyne kiedy się spotykali do przyjęciach u zespołu jednak on wykazywał się być bardzo chamski wobec niej, a co działo się, potem nie wiele wiem, więc nie wiem tak jak ty, co działo się na tej trasie, jednak wynika, że wiele. Niestety z tego już nie zdążyła się wyspowiadać — skomentował z lekką ironią.
— Innymi słowem, Clark chciał ją zniszczyć Mike zemścić no cudownie — stwierdził gdy tylko usłyszał opowieść o jej byłych partnerach — Ktoś był normalny?
— Ty i Justin — stwierdził wprost — Justin jednak odszedł, bo się wystraszył Kenta a ty cóż mam nadzieje ze jej nie zostawisz, bo chyba tego nie zniesie.
— Nigdy! — odpowiedział pewnie — Może i mnie zaskoczyło, co się o niej dowiedziałem, jednak ani na moment nie sprawiło, że chce ją zostawić, jeszcze bardziej pragnę ją wspierać…
I właśnie tak dowiedział się o przeszłości swojej żony, która była dość zaskakująca, a on tym bardziej pojął decyzje, że nie zamierzał ani przez jeden moment zwątpić w ukochaną, bo nawet nie miał ku temu prawa.
Gdy usłyszał jej historie, pojął, że nie miała łatwego życia, jakie on posiadał. Mógł nazwać się szczęściarzem, bo nie musiał sobie radzić z tyloma trudnościami, jednak szczerze podziwiał jeszcze bardziej ukochaną ze pomimo tego całego koszmaru, w jakim tkwiła, tak naprawdę wyszła na prostą drogę i zaczęła żyć dla siebie.
Takim ludziom należy się uznanie, bo nie poszła po najniższej linii oporu, a co gorsze się poddała, tylko wierzyła w swój cel i ambitnie do niego podążała, mimo że teraz wydawało się, że to wszystko, na co pracowała przez ostatnie lata padło w gruzy, jednak wiedział jedno, że gdy tylko uda się policji ją odnaleźć zrobi wszystko by pomóc jej poradzić z tym co przejdzie tam i sprawić by to, co ją tak radowało wróciło.
Miał również nadzieje, że odnajdą tego zwyrodnialca, który stoi za pojmaniem jego żony i go złapią i w końcu osadzą do więzienia na długie lata, a najlepiej by po prostu stamtąd nie wyszedł, by ona mogła żyć bez żadnych zmartwień.
Jednak na chwilę obecną wszystko pozostaje w głębokiej niewiedzy, bo policja mimo intensywnego śledztwa, do którego się przyłożyli, a nie zbagatelizowali sprawę jej rzekomej próby zabójstwa i zaczęli poszukiwać dwójki podejrzanych, jednak w tym wszystkim niepokojącego było, że zaginęła nie tylko ona, ale jak się potem okazało jej były partner z obecną żoną, też zapadli się pod ziemie.
Czy wydawało się to podejrzane i powiązane ze sprawą jego żony?
Prawdę mówiąc, on tak nie uważał, jednak śledczy złączyli obie sprawy w jedną, bo padły oskarżenia przeciwko Michaelowi, który mógł stać za pojmaniem jego ukochanej.
Najgorsze jednak teraz co było to życie w ciągłej niewiedzy i oczekiwaniu na postępy, był również na tyle zdesperowany, że wynajął prywatnego detektywa, który tak samo jak policja prowadził sprawę jej zaginięcia, jednak w obu przypadkach wszystko tkwiło w martwym punkcie.
Zebrano nagrania z monitoringu przed sądem i dostrzeżono, jak Julia wychodzi sama i szła tak naprawdę w stronę parkingu, na którym czekali na nią, jednak nie dotarła tam, bo nagle została zaatakowana przez zamaskowaną osobą, której nie dało się rozpoznać. Skryła się niemal perfekcyjnie, dało się jedynie widzieć, jak na głowę zarzuca się jej worek i odciąga. Próbowała się szarpać i wydostać, ale została ogłuszona i prawdopodobnie straciła wtedy przytomność. Ktoś zaszedł ją od tyłu, dlatego nie mogła ujrzeć swojego napastnika. Gdy obserwowano, dalsze nagrania widziano, jak wciągnięta jest do bagażnika samochodu, jednak odnaleziono go owszem porzuconego na jednej z ulic niedaleko miasta nie i na tym etapie wszystko umarło, bo okolica została przeczesana nawet przez psy policyjne jednak gdy złapały trop, on nagle się urwał i nie można, było wiedzieć, gdzie tak naprawdę ona jest.
Obecnie Clark Kent, Michael i Taylor Sanders byli poszukiwani jednak na wzgląd na fakt, że mężczyzna był osobą publiczną nie podawano do wiadomości tego co się dzieje, by nie wywołać niepotrzebnego, poruszenia on sam został oskarżony przez prokuratora o składanie fałszywych zeznań i jeśli podejrzenia Anthony się potwierdzą, będzie współwinny zaginięciu Julii.
To były jedynie spekulacje wielu osób, ale czy były prawdą, tego nie mieli się jednak prędko dowiedzieć.
Nawet nie wiedział, jak długo siedział i myślał, drgnął w momencie gdy nad miastem zaczęło wschodzić słońce, które zwiastowało ósmy dzień poszukiwań.
Nie było jej ponad tydzień, a on nie potrafił ukryć swojej tęsknoty za nią.
— Señorita, proszę, bądź silna i nie podawaj się — może to były jedynie puste słowa, jednak bezskutecznie próbował się pocieszyć, co było wręcz jego jedyną deską ratunku, bo nie chciał myśleć o najgorszym.
Pragnął wierzyć, że wszystko z nią w porządku.
No comments:
Post a Comment