— Wyglądasz przepięknie Julio.
Nie spojrzała na siebie, gdy niespodziewanie w ciszy, która panowała wokół niej, rozbrzmiał dość znajomy głos. Nie potrzebowała nawet odwracać się za siebie, by wiedzieć, kto za nią stoi. Znała zbyt dobrze ten znajomy ton, przyjacielski, a jednocześnie przepełniony troską i ciepłem, który kojarzył się jej tylko z jedną osobą. Mężczyzną tak bliskim jej sercu, że nie potrafiłaby wyrzucić go ze swojego życia. Nie umiałaby zrezygnować z więzi, która ich wzajemnie połączyła.
Łączyło ich zbyt wiele, by porzucić tak trwałą od lat przyjaźń między nimi. I pomimo że miała mnóstwo znajomych czy nawet przyjaciół, to jednak on był osobą, która była z nią najdłużej. Powierzenie jemu najskrytszych jej sekretów bez żadnych obaw, że może pożałować tego, że zdecydowała się mu, zwierzyć było wręcz żadną obawą, bo nikomu tak jak właśnie Anthony’emu nie ufała. Nawet jeśli miała grupę oddanych przyjaciółek, to jednak nigdy nie będzie im tak bardzo w ciemno ufać jak właśnie jemu. Chłopakowi, z którym wychowała się przez pół swojego życia, z którym wyszła z najgorszej biedy, by oboje mogli realizować się w życiu. Nie stali się ludźmi upadłymi, jak to często zdarzało się dzieciom z takiego środowiska, z którego oni wyszli. Mogła liczyć na niego w najgorszych momentach i w tych pełnych euforii i szczęścia i również z nim tak było.
Dlatego nie potrafiłaby sobie wyobrazić, by ktokolwiek inny by mógł dziś być tutaj z nią. By ktokolwiek inny mógłby pojawić się na jego miejscu, mimo że miała szerokie grono osób, które mogłyby być przy jej boku, nawet jej własny rodzony brat, jednak nie zdecydowała się jednak go tutaj zaprosić i może i w tej chwili była egoistką i w pełni mogła się do tego przyznać jednak prawdę mówić nikogo innego prócz właśnie w jej przypadku Anthony’ego oraz jej narzeczonego, oraz jego przyjaciółki nie miało być w tym ważnym dla nich obecnie dniu.
Wręcz nie dowierzała, że to się działo.
Nie wierzyła, że właśnie był dzień ich ślubu. Jednego z ważniejszych dni w życiu i mimo że postawili na bardzo skromną uroczystość w obecności jedynie świadków ceremonii oraz urzędnika ze Sądu Cywilnego, który miał prowadzić tą skromne zaślubiny, to jednak obie dobrze wiedzieli, że robią to, po części, by umożliwić jej ukochanemu legalny pobyt w kraju, a zarazem, by oboje mieli czyste sumienie a przede wszystkim papiery i nawet jeśli może to wyglądać, że biorą ślub dla dokumentów, to jednak nie proponowałaby takiego rozwiązania komuś, kogo by zupełnie nie darzyła uczuciami. A nie mogła tego powiedzieć o sobie i Ricardo, za którym wręcz szalała.
Kochała go jak nikogo do tej pory. Czuła, że to jest właśnie ten jedynym mężczyzna, którego szukała przez całe swoje życia, jak bardzo wręcz trywialnie by to nie brzmiało i można było posunąć się do stwierdzenia, że formułka tak bardzo oklepana, że nie robiła wrażenia. Może i tak było, jednak nie potrafiłaby poślubić kogoś, kogo zupełnie by nie kochała. Ślub z rozsądku był wręcz dla niej zupełną abstrakcją. Kochali siebie do szaleństwa i mimo że była to dość spontaniczna i prędka decyzja, która była dość poważna, to jednak oboje wiedzieli, co robią. Świadomie podjęli taki krok i zdecydowali się założyć sobie obrączki z wzajemną miłością do siebie.
Jednak jeśli by się na spojrzało z innej perspektywy, to los pisze wiele scenariuszy czasami bardzo nieprzewidywalnych nawet te w miłości. Nie są jedną z nielicznych par, które po dość krótkiej znajomości zdecydowali się powiedzieć sobie wzajemnie tak, bo takich związków było wiele, chociaż na tak często, jednak nie da się zaprzeczyć, że takich nie ma. Czasami potrzebne jest parę lat, by poznać drugą osobę i zrozumieć, że to ta wyjątkowo osoba, a czasami ten czas się skraca i to nie oznacza, że nie są udanym małżeństwem, bo nie jednokrotnie przeżywają swoich późnych starczych dni i to jest coś cudownego, jak by to nie brzmiało wręcz nie realistycznie to tak się właśnie działo i ona właśnie przeżywała taką miłosną historię w swoim życiu. Mimo że nie miała ostatnio łatwo, to jednak tutaj pan jej egzystencji postanowił nie mieszać a pozwolić jej przeżyć miłość swojego życia, by mogła odetchnąć od swoich zwyczajnych zmartwień.
— Nigdy bym nie podejrzewał, że kiedykolwiek zobaczę cię ubraną w ślubną sukienkę — skomentował jej wieloletni przyjaciel.
— A jak sądzisz, że ja o tym myślałam? — spytała, by delikatnym ruchem dłoni wygładzić swoją białą spódnicę, która była bardzo asymetryczna.
Spoglądając na swoje lustrzane odbicie zobaczyła siebie w bardzo pięknej albo skromnej sukience. Uszyta była z bardzo lekkiego materiału, nie chciała zbytnio się męczyć w bardziej dopasowanej stworzonej z wielu warstw tiulu. Sam jej przód zaczynał się przed kolanem, by tył zakończył się tuż przy dość wysokich sandałkach na obcasie. Sam materiał wręcz był niczym firanka, jednak naszyte cztery warstwy materiały w asymetrii sprawiały, że nie można było dostrzec jej bielizny. Sam gorset był również bardzo skromny, trzymający się na dwóch delikatnych ramiączkach. Delikatne zdobienia miały w sobie błyszczące kryształki. Postawiła na klasykę, a zarazem wygodę i by jej spódnica nie ważyła parę kilo w końcu i tak ta kreacja miała mieć na parę minut i również chciała ją wykorzystywać potem by chodzić w niej na co dzień. Włosy podpięła w kilku miejscach i podkręciła w swoje ulubione lekkie loki, a makijaż był bardzo skromny wręcz naturalny. Nie chciała nakładać na siebie zbyt dużej warstwy gdy na dworze panuje wręcz upał.
— Wiesz doskonale, że nie chciałam brać ślubu w tak stosunkowo młodym wieku — mówiąc to, zwróciła się już bezpośrednio do przyjaciela, który stanął kilka kroków przed nią — A jednak stało się — powiedziała, lecz z jej twarzy nie schodził uśmiech.
I może to wydawać się zaskakujące jak nie dziwne, że przed tak ważnym wydarzeniem powinna czuć tremę, stres, czy niepokój, bo w końcu przestanie być oficjalnie singielką, a będzie już mężatkom, jednak wiedziała doskonale, że w najbliższych latach wraz z Ricardo nie, chcą planować, zakładać rodziny, oboje pragnęli skupić się na sobie i możliwym własnym rozwoju. Jej również zależało, by dokończyć studia, bez widma bycia mamą i godzenia, pracy, wychowywania dzieci czy studiowanie w tym samym czasie. Nie byli także osobami, które uważało, że obecnie uszczęśliwi ich posiadanie potomstwa. Sfinalizowanie ich związku nie oznacza, że muszą powiększać rodziny. Kochali się, byli młodzi i pragnęli się wyszaleć i to były dla nich obecne priorytety.
— Nie widzę, byś się tym stresowała — odezwał się Anthony.
Znał Julcie nie od dziś i spoglądając wręcz na radosną twarz przepełnioną szczęściem i miłością, ten widok sprawiał mu samemu ogromne szczęście, widząc i wiedząc, że przyjaciółka, która tak wiele przeżyła w swoim życiu zawodów miłosnych, była wreszcie szczęśliwie zakochana. Widział po ich obojach, że zależy im wzajemnie na sobie, darzyli się ogromnym uczuciem oraz miłością. I tak wiedział, że kochała swojego poprzedniego partnera, jednak on okazał się zwykłym zdradzieckim gnojkiem i wręcz mógł podsunąć się do stwierdzenia, że lepiej, że wypłynęło to dopiero niedługo po zaręczynach, a nie po ślubie czy, co gorsza, gdyby mieli dzieci, co nie dało się ukryć Michael, naciskał na już poważniejsze plany. Jednak Julia wciąż powtarzała, że studia i praca obecnie były dla niej priorytetem, a nie bawienie się w pieluchach i dom. Jednak czy było to zrozumiałe w przypadku? Może i tak, ale powinien to uszanować i zrozumieć, że jeśli związał się z młodszą partnerkom, która miała swoje ambicje i jej zależało na czymś więcej niż utkwić w codziennych obowiązkach matki i żony zamiast być tak nachalnym. Jednak prędko wyrzucił z głowy myśli o tym facecie, bo wiedział i wręcz był dumny z Julii, że nie pozwoliła się zwieść i pogoniła go w diabły tam, gdzie jego miejsce.
Nie popełniła błędu, który mogłaby, żałował.
— A czym mam się niepokoić? — zapytała wprost — To tylko złożenie przysięgi a prócz ciebie i Courtney nie będzie nikogo więcej.
— A tak z ciekawości kim jest ta dziewczyna dla twojego przyszłego już męża? — zapytał z dozą ciekawości.
— Tym samym, co ty dla mnie — powiedziała nieco tajemniczo — Są przyjaciółmi od wielu lat — dodała, kończąc swoją myśl.
Nie zamierzała jednak mówić mu o tak drobnym szczególe jak fakt, że między tymi dwojga ludźmi kwitł swego czasu romans. Nie zamierzała wręcz nikomu wspominać na temat tego, że przez parę tygodni, była w miłosnym układzie, nacechowanym wzajemną zabawą między dwojgiem przyjaciół oraz ją. I mimo że minął już niemal rok od tamtych wydarzeń, to wracała z dozą nostalgii do tych momentów. Bo pomimo przerwania tego, co ich łączyło, to jednak żaden z nich nie mógł zaprzeczyć temu, że świetnie się nie bawił, bo by zwyczajnie skłamał.
— I nikt prócz nas o tym nie wie? — zapytał pragnąć, się upewnić.
Ona jednak odniosła wrażenie, że jednak ma konkretnie kogoś na myśli i mimo że nie sugerował, głośno o kogo mu chodzi, ona zbyt dobrze wiedziała o kim, tak naprawdę wspomina:
— Na razie nie — odparła szczerze — Wiem, że będę musiała to powiedzieć, tak samo jak Ricardo własnej rodzinie, ale na razie wolimy się wstrzymać. Jak mówiłam ci już kiedyś, nie zamierzam zatajać prawdy, przed innymi, bo w końcu zorientują się, że coś jest nie tak, że noszą na palcu dwa pierścionki, które nie miał wcześniej w tym jeden, który jest łudząco podobny ten, który będzie miał Ricardo i nie bez powodu posługuje się innym nazwiskiem. Powiem im, ale gdy nieco w moim życiu się uspokoi. Na razie chce skupić się na skończeniu licencjatu i wtedy gdy będę już mieć, nieco luźny czas wspólnie powiemy i mojemu braciszkowi i jego bliskim o tym, że jesteśmy już małżeństwem i prawdopodobniebędziemy chcieli zrobić większą ceremonię.
— Czyli kolejny ślub w zanadrzu? — zażartował młody mężczyzna.
— Pewnie jak światek mi się nie wyłamie — odparła nieco żartobliwie.
Nie byli jednak w stanie nic więcej powiedzieć, gdy nagle odezwało się powiadomienie w jej telefonie. Podeszła do toaletki gdzie porzuciła swojego smartfona, a stukot jej pantofelków odbił się echem po ścianach garderoby. Popatrzyła na wiadomość od Ricardo, który wspomniał, że już wychodząc z hotelu. Tak naprawdę to był jego pomysł, by mógł wraz z Courtney przygotować się zupełnie gdzie indziej. Mimo że wcale nie zamierzała go wyganiać z jej mieszkania, to jednak zdecydował się, że jednak by zachować, chociaż odrobinę tej magii, chciał zobaczyć ją tuż przed ołtarzem. Prędko mu odpisała i zwróciła się do najbliższego znajomego:
— Masz obrączki? — spytała.
— Oczywiście — powiedział, poklepując się po lewej piersi swojej kremowej garnitury.
I tak, mimo że zdawali sobie sprawę, że obrączki głównie trzyma świadek pana młodego, to jednak z racji, że Ricardo wybrał swoją przyjaciółkę na świadkową, ten obowiązek należał do Anthony’ego. Wspólnie się na to zgodzili, a młody biznesmen sam przekazał mu pudełeczko z dwoma obrączkami.
— To, co możemy wychodzić? — zapytał już bardziej poważnym tonem.
Podszedł do niej i wyciągnął w jej kierunku. Uśmiechnęła się delikatnie, zabierając jedynie torebkę, bo nie trudziła się z kwiatami. I tak były one zupełnie zbędne w tym przypadku, to nie była cała taka otoczka z pięknym przystrojeniem, zabawą na wielu gości a zwyczajne założenie przysięgi w dość skromnym otoczeniu. I chociaż nie zaprzeczała, że marzyła o ślubie jak z bajki, to jednak wiedziała, że ogromnie liczyła, że i będą mogli zorganizować, takie wesele gdzie zaproszą również znajomych i bliskich, którzy będą cieszyli się razem z nimi tą wyjątkową dla nich chwilą.
Zeszli oboje do salonu, gdzie wypoczywały zwierzaki, a wręcz ucięły sobie południową drzemkę, po porannym długim spacerze oraz zabawach, a oni cicho wyszli z mieszkania, a Anthony zabrał jedynie klucze do jej samochodu. Miała jednak nadzieje, że przez przypadek nie natrafi akurat na swoją dobrą sąsiadkę za ściany, która uwielbiała pojawiać się w najmniej oczekiwanej chwili wraz ze swoim facetem u boku, a jednocześnie jej bratem. Może to brzmi nieco abstrakcyjnie, ale oboje mówili, że była tak naprawdę ich swatką, mimo że nic praktycznie nie zrobiła prócz zapoznania ich wzajemnie ze sobą. Nie poczuwała się do niczego, jednak cieszyła się ich wzajemnym szczęściem.
W momencie gdy zaczęła wchodzić do windy, zaczęła odczuwać dopiero lekki stres i sama nie wiedziała dlaczego. Przed momentem była pełna wigoru i wręcz nieposkromionej radości, jednak teraz zaczęła odczuwać lekkie podenerowanie gdy zaczęła sobie uświadamiać, jak bliska jest tego wyjątkowego dnia. I nawet jeśli miało to być bardzo mała uroczystość, to jednak zaczęła czuć się wyjątkowo zestresowana gdy winda w końcu zatrzymała się na podziemnym parkingu, a wkrótce metalowe drzwi przed nimi się rozsunęły.
Weszli na parking i bez trudu podeszli do jej samochodu, wsiadła do środka, lecz gdy tylko usiadła, wygładziła materiał swojej sukienki i położyła małą kopertówkę na kolanach podczas gdy Anthony usiadł na siedzeniu kierowcy, a wkrótce odpalił silnik.
Wyjechał przed budynek, a gdy byli blisko bramy, coraz bardziej zaczęła się niepokoić. Nie chciała jednak pokazać po sobie, że się stresuje, dlatego cicho wypuściła swój oddech, by się nieco odetchnąć i popatrzyła przed siebie. Jednak widok kolejnego ulicznego ruchu nie mógł napawać otuchą. Jednak musiała uciec myślami o dręczącego ją niepokoju.
— Ale czym ja się mam stresować — odezwał się nagle znajomy głos przyjaciela, a ona wręcz odniosła wrażenie, że ją wręcz parodiuje.
Momentalnie odwróciła się w jego kierunku i spojrzała na niego w lekkim oszołomieniu gdy skupiony na jedzie Anthony, patrzył przed siebie, jednak zobaczyła, jak kącik jego ust nieznaczenie się unosi do góry w bardzo pobłażliwym uśmiechu. Kątem oka ujrzał jej spojrzenie na sobie, mimo że nie patrzył wprost w jej oczy. Czuł na sobie jej wręcz intensywne bladoniebieskie spojrzenie gdy odezwał się ponownie.
— Myślisz, że mnie oszukasz? — odezwał się gdy zatrzymali się na światach, a on popatrzył w jej oczy — Widzę, że się stresujesz i nie próbuj mi zaprzeczać to w końcu, nie są przelewki. Wiem, że go kochasz i mimo że nie poznałem go, wystarczająco dobrze czuje, że będziecie ze sobą szczęśliwi. Nie masz powodu, by się niepokoić, dlatego nie potrzebnie zaczęłaś się stresować, przecież i tak ci nie odmówi — skomentował nieco rozbawiony.
— No nie — powiedziała z delikatną ulgą w głosie.
— Dlatego nie masz czym się niepokoić — zapewnił przyjaciel.
Wkrótce jednak światła się zmieniły, a on ruszył spod świateł. Jednak żaden z nich nie śmiał się odezwać ponownie. Oboje resztą część podróży spędzili w ciszy, a ona pogrążyła się w swoich przemyśleniach. Jednak po dłuższej chwili jednak dotarli pod plaże, na której mieli brać ślub. Powoli dobiegał zachód słońca i właśnie o to głównie chodziło jej, marzyła się jej taka ceremonia przy kuli złocistego światła, która już zanika i mimo że to bardzo wręcz prozaiczne to jednak pragnęła, by chociaż takie skromne marzenie się jej spełniło.
Tony zaparkował wkrótce samochód na jednym z wolnych miejsc, by wkrótce wysiadł i nie zdążyła nawet otworzyć drzwi, gdy on ją ubiegł i już przystanął przy jej boku, wyciągając swoje ramię, za które pewnie złapała. Popatrzyła na niego z lekkim uśmiechem, widząc jego dość radosny wyraz twarzy, by wkrótce powędrowali w stronę wejścia na złocisty brzeg.
Nie przeszli paru kroków, by ujrzeli weselny łuk przystrojony pięknymi kwiatami, przy którym już stało troje ludzi. Pośrodku można było dostrzec już nieco starszego mężczyznę ubranego w ciemne spodnie oraz koszulę, a na nosie miał ciemne oprawki okularów. Był to urzędnik, który miał poprowadzić ich ślub, jednak ona momentalnie spojrzała na mężczyznę stojącego tuż przy nim. Ubrany w dopasowany garnitur, z białą koszulą, której dwa górne guziki odpiął, mimo tego wyglądał elegancko, jednak nie dało się ukryć, że on ubierając, nawet zwyczajną koszulę wyglądał naprawdę dostojnie. Zobaczyła jak w momencie gdy tylko zobaczyli siebie wzajemnie, uśmiechnął się na jej widok, jednak co ją wręcz zdziwiło, to że w dłoniach trzymał mały bukiet białych róż, co wręcz było zaskakujące.
Podeszli do nich wkrótce, gdy tylko poczuła dłoń Ricardo, usłyszała wkrótce jego cichy szept.
— Wyglądasz przepięknie Señorita — powiedział zachwycony — I wręcz cudownie — powiedział z zachwytem — Proszę, a to bukiet dla ciebie i tak wiem, że nie zamawiałaś żadnego bukietu, jednak kto powiedział, że nie mogłem ci go kupić — dodał, z bardzo szczęśliwym wyrazem twarzy.
Uśmiech wręcz nie chciał zejść z jego ust, wciąż wpatrzony w nią jak oczarowany:
— Dziękuje — odparła z lekkim uśmiechem.
Odebrała od niego małą wierzącą z jej ukochanych kwiatów, za którymi wręcz szalała, po krótkiej rozmowie w końcu urzędnik odchrząknął i zapytał na głos:
— Czy możemy zaczynać? — odezwał się starszy mężczyzna.
— Oczywiście — odparła bez ogródek gdy zwrócili się ku niemu.
Z racji, na to, że Ricardo miał problemy z angielskim, w urzędzie od razu zaznaczyli, by mogli mieć możliwość posiadania tłumacza albo by urzędnik znał hiszpański. Bariera języka nadal była, jednak nie była niemożliwa do przeskoczenia. Wkrótce mężczyzna powiedział kilka słów, po czym zwrócił się po hiszpańsku, do pana młodego mówiąc:
— Proszę państwa młodych o pojedyncze powtarzanie oświadczenia o wstąpienie w związek małżeński. Proszę zwrócić się do siebie — powiedział z powagą.
Delikatnie zwrócili się ku sobie, by ponownie odezwał się sędzia, mówiąc:
— Proszę powtarzać za mną, pan młody rozpoczyna. Ja Ricardo Armando — zaczął urzędnik.
— Ja Ricardo Armando — dało się słyszeć delikatny wręcz stres w jego głosie.
Mimowolnie uśmiechnęła się gdy urzędnik, mówił dalsze formułki przysięgi:
— Świadomy praw i obowiązków — powtarzał dokładnie każde jego słowo — Wynikających z założenia małżeństwa,
Patrzyli sobie wprost w oczy, a nad miastem powoli zachodziło słońce, mówiąc dalszą część formułki.
— Uroczyście oświadczam, że wstępuję w związek małżeński z Julią Bennington — mówił nieco drącym już głosem — I przyrzekam, że uczynię wszystko, aby nasze małżeństwo było zgodne, szczęśliwe i trwałe.
— Ja Julia Bennington… — ze wszystkich sił starał się ani na moment nie zająknął, jednak było to nieco trudne gdy stres zaczął ją zżerać coraz bardziej, jednak zachowała spokój, mówiąc kolejne słowa formułki — Uroczyście oświadczam, że wstępuję w związek małżeński z Ricardo Armando — mówiła, a jej głos lekko zarażał — I przyrzekam, że uczynię wszystko, aby nasze małżeństwo było zgodne, szczęśliwe i trwałe.
— Wobec zgodnego oświadczenia obu stron, złożonego w obecności świadków, oświadczam, że Związek Małżeński Pani Julią Armando i Pana Ricardo Armando został zawarty zgodnie z przepisami. Jako symbol łączącego Państwa związku wymieńcie, proszę obrączki.
Wystarczyło, że delikatnie tylko się odwrócili, a Anthony bez słowa, lecz z delikatnym uśmiechem poddał im obrączki, które wkrótce oboje nasunęli sobie na palce. Oficjalnie ich małżeństwo stało się jawne w świetle amerykańskiego prawa.
— Na mocy udzielonej mi przez stan Kalifornia, ogłaszam was mężom i żoną — dokończyć urzędnik.
Po chwili wzajemnie jednak podpisali się pod dokumentami, a mężczyzna wkrótce odszedł, zostawiając ich samych. Wkrótce rozbrzmiały zgodne gratulacje obojga przyjaciół, którzy byli jedynymi światkami tej dość skromnej ceremonii. Jednak to zupełnie im wystarczyło.
Jednak po krótkiej rozmowie dwoje światków pozostawiło dwoje świeżo upieczonych małżonków. Wkrótce oboje stali w blasku zachodzącego słońca przytuleni do siebie i zupełnie nic im nie potrzebowali.
Początkiem ich miłości był niezobowiązujący romans, teraz mieli pójść razem przez życie.
No comments:
Post a Comment