— Jest nasza ikona.
Dragon powitał ją, gdy tylko zgasiła silnik swojego motocykla. Sięgnęła po kask i go zdjęła i spojrzała na resztę grupy, która najwyraźniej wyczekiwała jej przyjazdu.
— To, co testujemy sprzęt — zapytał Derek, rzucając spojrzeniem na nowy dwukołowiec.
Długo się wahała czy w ogóle zdecydować się dziś przyjechać na nowym motocyklu. Prawdę mówiąc, jeszcze nie do końca czuła się na nim pewnie a początku u niej bywały trudne. Innym mogło wydawać się to dość banalne, że wsiadasz na motocykl i jedziesz. Tylko problem polegał na tym, że nawet jeśli nie widać, że maszyna przeszła zmiany zewnętrzne to dużo, się zmienia pod maską i trzeba idealnie wyczuć maszynę, by dobrze z nią współpracować.
Ten sport nie wybacza błędów nawet tych najróżniejszych i ona już zdała sobie z tego sprawę, dlatego nie chciała ścigać się na maszynie, na której nie ma pewności co do pracy na niej, jednak z drugiej strony kluczowe było, by ona właśnie ją poznała. Mimo że od odbioru maszyny minęło już kilka dni i parę razy już jeździła na drogach publicznych, jednak tutaj musiała się trzymać przepisów, to na torze jeszcze jej nie testowała. Bo nie mogła uznać za wiarygodny test tego, który wykonywała przy siedzibie firmy, dla niej to była zaledwie rozgrzewka. Prawdziwy test wytrzymałości będzie właśnie tutaj. W końcu po zdecydowała, że zabiera go, bo musiała się z nim obyć oraz z prędkością na nim. Zależało jej także, by przekonać się, co to maszyna potrafi.
— Nadal nie wierzę, że w ogóle mi tę umowę zaproponowali — stwierdziła.
— A co w tym dziwnego — odezwał się Owen, który wyszedł za ramienia Ellen. —Umówmy się, jesteś rozpoznawalną twarzą w świecie motosportu, plus pamiętajmy takim firmą, zależy jednak na lojalności, a dobrze wszyscy wiemy, jak motocykliści potrafią być niezbyt lojalni danej marce, bo lubią zmieniać. Nie przeczą są, lojalni i ty do nich należysz, zamiast to, przeżywać powinnaś się cieszyć — zwrócił jej uwagę. — Dostałaś w końcu umowę, od której firmy jesteś fanką od lat — powiedział.
— Docenili jej lojalność.
— Pragnę wam przypomnieć, że przez kilka lat byłam nieaktywna — weszła w ich dyskusję.
Nie zamierzała temu, zaprzeczać tamte lata były dla niej niezwykle trudne. Prawdę mówiąc, gdyby nawet mogła, nie miałaby głowy do tego, by zająć się wyścigami, jednak to, co najbardziej ją cieszyło, to że w końcu to wszystko dobiegło końca, a ona pierwszy raz od kilku lat mogła w końcu pożyć zwyczajnym życiem, o jakim mogłaby wcześniej pomarzyć.
— Przypominam, że tuż przed odejściem wygrałaś zawody stanowe i byłaś jedną z faworytek do mistrz krajowych.
— No, właśnie jak dobrze stwierdziłeś, byłam — zwróciła się do Rocky’ego. — Zamiast właściwie roztrząsać się na ten temat czy zechciałaby się ktoś ze mną zmierzyć. Dragon może ty zechcesz — zwróciła się do dawnego kochanka.
Uśmiechnęła się z delikatną przebiegłością, wpatrując się w niego. Widział, jak przez moment jego twarz zbielała, a przez myśl jej przeszło, że zechciałby się wycofać. Wpatrywała się w niego przez dłuższą chwilę, po czym zobaczyła, jak wyszczerza się w jej stronę i mówi:
— Chętnie ci skopię tyłek — mówiąc to, założył kask i podszedł do swojej maszyny.
Nie czekając długo, sama włożyła swój własny i podeszła do motocykla. Zapaliła go i powoli podprowadziła na start gdzie, niemal w tej samej chwili stanął młodszych z braci Scott. Oboje niemal jednocześnie spojrzeli na siebie i przygazowali. Widziała kątem oka, jak u boku staje Derek, który miał rozpocząć ich wyścig. Mimo pewnej niepewności pociągnęła nogi z asfaltu i minęło zaledwie kilka sekund, gdy jeden z liderów dal znak, że mogą ruszyć.
Ryk dwojga silników rozniósł się po okolicy, a ona zobaczyła w jednym momencie, jak Dragon ją wyprzedza. Spojrzała na drogę i odkręciła znacząco manetkę, lecz nie w pełni, bo nie znała jeszcze aż tak dobrze tej maszyny jednak ciąg, jaki poczuła, sprawił, że w kilka sekund znacząco go przyśpieszyła i niemal pokonała dzielącą ich odległość. Ostrożnie jeszcze lekko przekręciła manetkę, znacząco przyśpieszając. Dojechała do niego, co nie umknęło jego uwadze i nawet nie była na pełnej prędkości, a motocykl już doskonale sobie radził. Ponownie przekręciła gaz i przyśpieszyła do tego stopnia, że minęła Dragona, którego zobaczyła w odbiciu bocznych lusterek. Uśmiechnęła się pod bandamą którą założyła, widząc, jak powoli go przegania. Nie chciała używać jeszcze pełnej mocy, bo zwyczajnie się obawiała, lecz i tak ta obecna prędkość była zadowalająca. Musiała jednak skupić się na trasie i spojrzała uważnie przed siebie w chwili, gdy z oddali zobaczyła znajomy skręt. Dodała jeszcze więcej, gazu prześcigając znacząco swojego przyjaciela.
Dojeżdżając do pobliskiego skrętu ostrożnie, przechyliła maszynę jednak absolutnie w pełni, nie pozwalając się położyć, leczdelikatnie i wyjechała na kolejną prostą prostując się. Musiała także sprawdzić takie rzeczy czy motocykl w pełni reaguje na jej ruchy i jest płynny podczas tak szybkich jazd.
Owszem próbowała to na testach i nie dostrzegła wtedy problemów, jednak teraz znacząco przyśpieszyła, jednak nie wyczuła żadnych problemów. Jechała dalej po tak znajomej, już sobie drodze nie tylko bawiąc się ze swoim rywalem na torze, ale także sprawdzając swoją maszynę i mimo że to był pierwsza jazda, nie dostrzegła na razie żadnych problemów.
Po kilkunastu minutach w końcu jechali ostatnim z okrążeń, a ona była o skręt od mety. Dragon nadal jej wisiał na ogonie, jednak nie miała się czym obawiać. Licznik delikatnie przechylił się na drugą połowę, lecz niemaksymalnie. Gdy wyjechała na ostatnią prostą, wiedziała, że ma pewne zwycięstwo. Przejeżdżając przez linie mety, zwolniła, znacząco chcąc wyhamować. Sprawdzenie hamulców również było istotne, bo jeśli one ie. zdziałają, to będzie, wręcz ryzykować własnym życiem, zadziały jednak one bezbłędnie.
Po krótkiej chwili wróciła do grupy, która na nią czekała.
— No, to się zapowiada, że teraz będzie trudno cię pokonać — stwierdziła z rozbawieniem Elena. — Albo znowu się z nim bawiłaś — powiedziała, spoglądając z lekkim rozbawieniem na Dragona.
— I tak całkowitej mocy nie przetestowałam — przyznała wprost. — Można uznać, że to było jego trzy czwarte mocy czasami połowa — powiedziała.
— Skoro tak to chętnie się przekonam — powiedziała, wstając z trybun. — Bo nie zawsze prędkość zwycięża.
W pełni się z nią zgadzała, bo nie chodzi tylko o prędkość maszyny, ale głównym czynnikiem była technika, a także praca samego motocyklisty z jego dwukołowcem. Bo maszyna może osiągać zawrotne prędkości, ale gdy kierowca nie panuje nad tą szybkością, to może się skończyć wręcz tragicznie i tutaj absolutnie nie przesadzała.
Wszyscy motocykliści, którzy przyśpieszali na torze, byli świadomi ryzyka, które na siebie biorą. Chyba to było jednym z czynników, które tak mocno ją zafascynowały w tym sporcie. Nie chodziło tylko o prędkość, ale bardziej o kontrole. Aspekt, który w momencie jej życia, w którym wtedy była był jej tak rozpaczliwe potrzebny.
Owszem z perspektywy kilku lat można było uznać jej postrzeganie wyścigów i wejście do nich, by odnaleźć równowagę, której tak rozpaczliwe wtedy potrzebowała, było wariactwem. Ona jednak nie potrafiła na to tak spojrzeć, nawet jeśli można tłumaczyć nieco innymi czasami, to jednak gdyby miała wrócić do przeszłości, powtórzyłaby to ponownie.
Miała rozpaczliwą potrzebę poczucia adrenaliny i jednocześnie posiadanie nad czymś stabilizacji i wyścigi uderzyły w najczulszy punkt.
Mimo że tkwiła w tym od lat, nadal jedna kluczowa kwestia się nie zmieniła. Wsiadając na motocykl z perspektywą sprawdzenia się na torze, sprawiało jej taką satysfakcję, której normalnie nie mogła tak odczuć. Sama perspektywa tej cholernej satysfakcji, którą czuła w chwili, gdy stawała na starcie, to było wręcz uczucie, które nie mogła porównać. Szczególnie uwypuklało się to w momencie, gdy wracała po długiej przerwie.Pozbawienie jej wyścigów i jej ukochanych dwukołowców to tak naprawdę zniszczenie części jej samych.
Wpatrywała się w skupieniu przez ochronkę w swoim kasku, przyglądając się drodze toru, który doskonale znała, czując to znajome mruczenie motocyklu. Obok siebie słyszało echo drugiego z silników, gdy stały czekając na znak Owena, który przystanął z boku na tyle bezpiecznie, by obie go widziały, a on nie musiał zderzyć się z rozpędzonym motocyklem.
Gdy otrzymały, znak ruszyły, a szum dwojga motorów potoczył się echem po całym stadionie. Rozpoczynając praktycznie, jeden z wyścigów.
— W końcu — ucieszył się Dragon.
Praktycznie minęła już druga godzina, którą spędzali na ćwiczeniach. By sprawdzić potencjał jej maszyny oraz przetestować jej umiejętności, była wręcz parowana z każdym z nim. Prawdą było to także że każdy z nich chciał rzeczywiście sprawdzić osiągi jej motoru. Dragon jak to miał w zwyczaju musiał jednak zacząć delikatnie ją podgryzać, by sprowokować ją do kolejnej jazdy.
Prawda o ich relacji była, taka, że wprost uwielbiali się przekomarzać na torze, co potem skutkowało jednymi z najbardziej zapadający w pamięć wyścigom oraz treningom. Oboje byli z natury osobami, które niełatwo pozwalały sobie odpuścić jeden drugiemu dlatego, każdy wiedział, że tutaj stawka wzrasta. Prawda była taka, że relacja jej z młodszym ze Scottów na torze mogła wydawać się mocno rywalizacyjna, na neutralnym gruncie widać było, że dobrze się dogadywali, ale lubili się poszczypywać. Ich relacja była dość specyficzna, ale to wcale nie sprawiało, że się nie znosili wręcz przeciwnie.
— Ciesz się, ciesz, wygrałeś, ale na następnej jeździe się rozjadę — zaczęła się odgrażać.
— A może po prostu byłem lepszy Firm — wytknął jej, uśmiechając się w ten nieco arogancki sposób. — Twoja bryka zawodzi — powiedział zgryźliwe.
— Może mnie wszyscy przetrwaliście do tego stopnia, bo każdy chciał się ze mną mierzyć, że ja już ledwo żyje — zwróciła mu uwagę.
To było rzeczywistym faktem, od początku treningu nie było ani jednego przejazdu, w którym nie brała, by udziału i rzeczywiście zmęczenie zaczęło się na niej odbijać. Nie mówiła o tym głośno, bo nie znosiła narzekać, ale prawda była taka, że po ciągłych rajdach czuła się potwornie wykończona i rzeczywiście jej efektywność mogła spać, co jest w pełni normalne, szczególnie że praktycznie była noc.
— Przynajmniej to pozwoliło mi wygrać — ucieszył się.
— Tak i nie będę się kłócić, udało ci się, ale ja oficjalnie robię pas — przyznała, zwracając się do reszty.
— W sumie i tak mieliśmy kończyć dzisiejszy tneing — odezwał się jeden z liderów. — Fire masz racje, wracaj do domu, faktycznie za bardzo nas poniosło, dlatego wracaj do domu i odpocznij. Ty jesteś zwolniona, co do reszty może jeszcze chwile zostaniemy — wyjaśnił.
Westchnęła wręcz z ulgą, czując naprawdę sporą wdzięczność wobec szybszego zwolnienia z treningu. Czuła jak jej ciało odmawiało posłuszeństwa i czuła, z kolejne wyścigi po prostu by je przegrywała z kretesem. Dlatego pożegnała się z nimi, zakładając spowortem kask na głowę. Wsiadając na motocykl, odpaliła go i po raz ostatni im odmachała i skierowała się w stronę wyjazdu ze stadionu.
Mimo że odczuwała zmęczenie, to jednak na drodze zachowywała pełne skupienie. Strach przed tym, co wydarzyło się kilka lat, temu sprawił, że na motocyklu była jeszcze bardziej ostrożna. Nawet jeśli nie ponosiła winny wypadkowi, który się wtedy wydarzył, bo prawda była taka, że hamulce zostały ostatecznie podcięte, jak się okazuje nawet po tylu latach, dowiedziała się, kto to zrobił, to jednak tamta sytuacja nie sprawiła, że przestraszyła się całkowicie i zrezygnowała, ale stała się bardziej ostrożna.
Jadąc już spokojniejszymi ulicami miasta, co w tym mieście wręcz graniczyło, z cudem potrzebowała ponad czterdziesty minut, by dojechać na osiedle, na którym mieszkała. Gdy tylko się zbliżała, widziała oświetlone mieszkania i zapewne inni szykowali się do snu. Dochodziła jedenasta w nocy, a ona dopiero wracała.
Przejeżdżając przez obok budki z ochroniarzem, który otworzył jej bramę i przywitał się pojechała w stronę swojego apratmentowca i od razu wjechała na podziemny garaż i bez trudny znalazła swoje miejsce. Zasiadła z motocykla ówcześnie go gasząc i ostrożnie ustawiła go obok samochodu.
Zdejmując kask i idąc w stronę win, opuściła ramiona, z cichym westchnieniem mrucząc cicho do siebie:
— Łóżko — wyszeptała cicho.
Nie marzyła teraz o niczym innym, jednak obawiała się, że zanim w ogóle się tam znajdzie czeka ją jeszcze wieczorny spacer z Junką, o której absolutnie nie mogła zapomnieć. Wciskając przycisk ostatniego piętra, oparła się o lustrzaną ścianę windy, która chwile później ruszyła.
Dla wielu mogło się wydawać, co to takiego ona tylko się ściga, jednak prawda była taka, że taki sport był mocno wymagający. Nie mówiła tu jedynie o treningach na torze, ale właśnie po to była potrzebna siłowania, fakt, że trzeba utrzymać kilkunastokilową bestie i zachować równowagę, podczas gdy licznik przesuwa się bliżej drugiej krawędzi licznika tej maksymalnej i mieć fizczyną siłę na to, by ją utrzymać podczas takiej jazdy, to nie było byle co, dlatego ćwiczenia na siłowni były konieczne, by mogła sobie poradzić na zawodach.
Otrząsnęła się z zamyślenia, gdy usłyszała dźwięk powiadomienia i wyszła na korytarz. Sięgnęła odruchowo po klucze do swojej kieszeni i wręcz powolnym krokiem powędrowała w stronę drzwi. Przyłożyła jedną dłoń, z kluczem do zamka a drugą przyłożyła do klamki i odruchowo delikatnie nacisnęła. Gdyby nie wykazała się szybkim refleksem, wpadła, by do mieszkania, gdy nie poczuła tego znajomego oporu.
— Czekaj co? — spytała zaskoczona, mocnej naciskając, a drzwi ustąpiła całkowicie.
Poczuła, jak jej serce zaczyna bić mocniej, bojąc się tego, co zastanie, gdy wejdzie do środka. Była wręcz przekonana o tym, że zamykała mieszkanie, gdy wychodziła. Nie zostawiałaby go przecież otwartego. Widok zapalonego światła jeszcze bardziej ją zaniepokoił, gdy weszła. Zrobiła dwa kroki do przodu, słysząc czyiś cichy śpiew.
Momentalnie napięcie z jej ciała uszło, gdy usłyszała tę znajomą barwę głosu. Nie pomyliłaby go z nikim innym, a na jej zmęczonej twarzy pojawił się cień uśmiechu, gdy weszła do środka. Aromatyczny zapach, który wręcz niósł się po całym mieszkaniu, sprawił, że wszelkie jej wcześniejsze troski minęły. Nie musiała się nawet martwić, kto to był, bo praktycznie tylko jedna osoba miała zapasowy klucz oraz tylko jedna osoba tak cudownie śpiewała. Zapachy dość aromatyczne mimowolnie usłyszała, jak burczy jej w brzuchu.
Powolnym krokiem zaczęła zmierzać w stronę Mike’a, który stał akurat odwrócony do niej tyłem, starała się to robić praktycznie nie zauważone, lecz nie pomagało, że w jej kozakach były delikatne obcasy. Mogła je zdjąć wcześniej, ale już nie chciała się cofać. Na szczęście puszczona w tle muzyka oraz on sam coś nucił.
— Wiesz nie wypada byś skradła się do własnemu domu — odezwał się nagle.
Opuściła ramiona i zwierzyła dłonie zrezygnowana, widząc, że jej plan nie zadziałał.
— Skąd wiedziałeś? — zapytała.
Dopiero wtedy zauważyła, jak odwraca się w jej kierunku i uśmiecha dosyć znacząco. Widziała, jak wręcz momentalnie zlustrowała ją spojrzeniem swoich oczu od stóp do głów i nie umknęło jej uwadze, jak zatrzymał się, na moment na dekoltuje, a ją nawet to nie dziwiło. Nie budziło w niej nic zaskakującego, to, że przyglądał się z nią z tym charakterystycznym błyskiem w oku, który często u niego widziała, gdy tylko dostrzegał to, że była ubrana w skórę. Nie mógł, oderwać wręcz od niej wzroku co ją już nie dziwiło.
To był moment, w którym objął ją ramieniem i pewnie przyciągnął do siebie. Pocałował ją, lecz jego spojrzenie nadal uciekało znacząco na już lekko rozpięta kurtkę, którą rozsunęła w windzie.
— Nigdy nie przestanie mnie to dziwić — skomentowała nieco rozbawiona.
Dopiero jej uwaga sprawiła, że na moment oderwał oczy, lecz dostrzegła pojawiający się na nim grymas niezadowoleni.
— Co takiego?
— Twoja fascynacja mnie w skórze — powiedziała wprost. — Widzisz mnie od lat w takim wydaniu, a mam wrażenie, że reagujesz w taki sam sposób jak za pierwszym razem — powiedziała, nie mogąc się temu fenomenu nadziwić.
— Już ci chyba mówiłem skarbie, skóra tak dobrze do ciebie pasuje — zamruczał cicho.
Czuła to znajome mrowienie, gdy tylko to usłyszała, nawet nie zdała sobie sprawę, pchnął ją lekko na kuchenne szafki. Stała teraz pomiędzy nim a tak naprawdę blatem kuchennym gdzie dostrzegła, jak opiera swoje dłonie.
— Skóra tak doskonale na tobie leży — mówił, mrucząc cicho, a jego dłonie zaczęły wędrować wzdłuż jej talii, a on znacząco zmniejszył odległość pomiędzy nimi.
— Czyżbym miała ponownie otworzyć protokół koteczka, który domaga się uwagi? — spytała znacząco, czując, jak zaczyna ją delikatnie całować, po odsłoniętym fragmencie szyi.
— A czy ja o to prosiłem?
Oderwał się tylko na moment od niej, a ona spojrzała mu głęboko w oczy i uśmiechnęła się w lekko przekomarzający sposób. Tak naprawdę nie musiał nic mówić, jego dłonie jednak oznaczającym się elementem był fakt, że od dłuższej chwili czuła, jak coś uparcie parło na jedno z jej wewnętrznych bioder. Nie musiała nawet specjalnie spoglądać z dół, by zobaczyć, jak jego męskość znacząco odznaczała się w spodniach. Dlatego wielokrotnie się śmiała, z niego, że on nie potrzebuje nawet żadnej gry wstępnej w takich momentach, wystarczył widok jej samej ubranej w skórzany strój do treningów czy wtedy gdy wsiadła na motocykl.
Nawet pomimo lat i kilkuletniej przerwy w ich relacji to się nie zmieniło, jego fascynacja i wręcz ogromna słabość jej w takim wydaniu nie osłabła a mała wręcz poczucie, że coraz bardziej przybiera na sile.
Widziała w świetle lamp, jak na jego policzkach pojawiają się te znajome rumieńce, które tak uwielbiała, ale nie próbował nawet tego ukrywać, a jedynie uśmiechnął się jeszcze bardziej, spoglądając na nią zalotnie. Nie mógł ukryć swojego zadowolenia w chwili, gdy poczuł, jak wsuwa dłoń pomiędzy nich i chwyciła go lekko za wybrzuszenie w jego spodniach, czerwień na jego policzkach przybrała barwę Burgundy, czując jej znaczący dotyk.
Zahaczyła jednym z palców o krawędź paska jego spodni i lekko odsunęła od jego ciała, na tyle ile pozwalał jej zapięty pasek i wsunęła swoje palce pod materiał.
— Chyba mamy tu mały problem — powiedziała zaczepnie. — No i co ja mam z tym fantem zrobić — zastanawiała się na głos, trzymając drugą z dłoni na nadal zamkniętym pasku.
— Zająć się nim — zasugerował z przymrużeniem oka.
— Kusząca dość sugestia, ale czy to nie zmieni twoich potencjalnych planów na ten wieczór — delikatnie spojrzała nad jego ramieniem, gdzie na kuchenne nadal dochodziło jego popisowe danie.
— Cholera — mruknął pod nosem. — Całkowicie zapomniałem.
Odsunął się od niej i pośpiesznym ruchem zdjął wszystko z palnika i odstawił na bezpieczne miejsce z dala także od zwierzaków, które aktualnie spały na jej kanapie. Zadowolony odwrócił się w jej kierunku, delikatnie osuszając ręce i mówiąc:
— To chyba poczeka do jutra. Mam zdecydowanie ciekawsze zajęcia na głowie i ktoś musi pomóc mi z tym drobnym problem — wskazał dłonią na swoje krocze.
Nie zdążyła zareagować, gdy poczuła, jak jednym pewnym ruchem chwycił ją za biodra i przełożył sobie przez ramię i powoli skierował w stronę górnego piętra.
— Kotku ja sobie nie przypominam, żebym się zgodziła na to, że pomogę ci rozważać ten problem — zaczepiła go.
— Odmówisz mi? — spytał z lekkim smutkiem w głosie.
Nawet jeśli udawany to ją to rozczuliło.
— Każesz biednemu kotkowi chodzić z tym problemem.
— Ten kocur także może zając się sobą — wytknęła mu. — Ale przyznam, że to bardzo zachęcająca propozycja — przyznała.
Nie zamierzała się oszukiwać, mimo że czuła się zmęczona, to nie zamierzała zmarnować takiej okazji, szczególnie, że od kilku dni nie spędzili ze sobą ani jednej chwili a o seksie nawet nie wspomni.
Gdy dotarli do sypialni, dopiero wtedy poczuła stabilniejszy grunt w postaci łóżka, na którym wylądowała w dość niekorzystny a może wręcz bardzo kuszący sposób dla górującego nad nią partnera. Widziała to po jego oczach, gdy wręcz przeleciał po niej spojrzeniem:
— Muszę naprawić tylko jeden szczegół — stwierdził nagle.
Nawet nie była w stanie przewidzieć momentu, w którym wręcz na moment zawisł nad nią, a ona poczuła jego koniuszki palców na krawędzi swoich spodni, które pociągnął pewnie do siebie. Ułatwiła mu zadanie, delikatnie podnosząc biodra do góry, niemal w tej samej chwili zdjął jednego z jej kozaków i rzucił w kąt po krótkiej chwili, drugi podzielił jego los. Wkrótce także i spodnie oraz jej majtki podzieliły ten sam los, lądując gdzieś na podłodze.
Wtedy dostrzegła bez słowa zdjąć z siebie koszulę zostawiać kompletnie bez niej, a ona uśmiechnęła się znacząco i z lekkim błyskiem w oku, gdy w następnej chwili widziała, jak pochyla się i wręcz przykuca przy niej. Nie musiała czekać zbyt długo, gdy poczuła na swojej kobiecości jego zmysłowy, którym zaczął, wodzić po niej zatracając się na moment w jej słodyczy.