Saturday, September 26, 2026

SERIA 2 TOM: 2 - ROZDZIAŁ 05


    — Jest nasza ikona.
    Dragon powitał ją, gdy tylko zgasiła silnik swojego motocykla. Sięgnęła po kask i go zdjęła i spojrzała na resztę grupy, która najwyraźniej wyczekiwała jej przyjazdu.
    — To, co testujemy sprzęt — zapytał Derek, rzucając spojrzeniem na nowy dwukołowiec.
    Długo się wahała czy w ogóle zdecydować się dziś przyjechać na nowym motocyklu. Prawdę mówiąc, jeszcze nie do końca czuła się na nim pewnie a początku u niej bywały trudne. Innym mogło wydawać się to dość banalne, że wsiadasz na motocykl i jedziesz. Tylko problem polegał na tym, że nawet jeśli nie widać, że maszyna przeszła zmiany zewnętrzne to dużo, się zmienia pod maską i trzeba idealnie wyczuć maszynę, by dobrze z nią współpracować.
    Ten sport nie wybacza błędów nawet tych najróżniejszych i ona już zdała sobie z tego sprawę, dlatego nie chciała ścigać się na maszynie, na której nie ma pewności co do pracy na niej, jednak z drugiej strony kluczowe było, by ona właśnie ją poznała. Mimo że od odbioru maszyny minęło już kilka dni i parę razy już jeździła na drogach publicznych, jednak tutaj musiała się trzymać przepisów, to na torze jeszcze jej nie testowała. Bo nie mogła uznać za wiarygodny test tego, który wykonywała przy siedzibie firmy, dla niej to była zaledwie rozgrzewka. Prawdziwy test wytrzymałości będzie właśnie tutaj. W końcu po zdecydowała, że zabiera go, bo musiała się z nim obyć oraz z prędkością na nim. Zależało jej także, by przekonać się, co to maszyna potrafi.
    — Nadal nie wierzę, że w ogóle mi tę umowę zaproponowali — stwierdziła.
    — A co w tym dziwnego — odezwał się Owen, który wyszedł za ramienia Ellen. —Umówmy się, jesteś rozpoznawalną twarzą w świecie motosportu, plus pamiętajmy takim firmą, zależy jednak na lojalności, a dobrze wszyscy wiemy, jak motocykliści potrafią być niezbyt lojalni danej marce, bo lubią zmieniać. Nie przeczą są, lojalni i ty do nich należysz, zamiast to, przeżywać powinnaś się cieszyć — zwrócił jej uwagę. — Dostałaś w końcu umowę, od której firmy jesteś fanką od lat — powiedział.
    — Docenili jej lojalność.
    — Pragnę wam przypomnieć, że przez kilka lat byłam nieaktywna — weszła w ich dyskusję.
    Nie zamierzała temu, zaprzeczać tamte lata były dla niej niezwykle trudne. Prawdę mówiąc, gdyby nawet mogła, nie miałaby głowy do tego, by zająć się wyścigami, jednak to, co najbardziej ją cieszyło, to że w końcu to wszystko dobiegło końca, a ona pierwszy raz od kilku lat mogła w końcu pożyć zwyczajnym życiem, o jakim mogłaby wcześniej pomarzyć.
    — Przypominam, że tuż przed odejściem wygrałaś zawody stanowe i byłaś jedną z faworytek do mistrz krajowych.
    — No, właśnie jak dobrze stwierdziłeś, byłam — zwróciła się do Rocky’ego. — Zamiast właściwie roztrząsać się na ten temat czy zechciałaby się ktoś ze mną zmierzyć. Dragon może ty zechcesz — zwróciła się do dawnego kochanka.
    Uśmiechnęła się z delikatną przebiegłością, wpatrując się w niego. Widział, jak przez moment jego twarz zbielała, a przez myśl jej przeszło, że zechciałby się wycofać. Wpatrywała się w niego przez dłuższą chwilę, po czym zobaczyła, jak wyszczerza się w jej stronę i mówi:
    — Chętnie ci skopię tyłek — mówiąc to, założył kask i podszedł do swojej maszyny.
    Nie czekając długo, sama włożyła swój własny i podeszła do motocykla. Zapaliła go i powoli podprowadziła na start gdzie, niemal w tej samej chwili stanął młodszych z braci Scott. Oboje niemal jednocześnie spojrzeli na siebie i przygazowali. Widziała kątem oka, jak u boku staje Derek, który miał rozpocząć ich wyścig. Mimo pewnej niepewności pociągnęła nogi z asfaltu i minęło zaledwie kilka sekund, gdy jeden z liderów dal znak, że mogą ruszyć.
    Ryk dwojga silników rozniósł się po okolicy, a ona zobaczyła w jednym momencie, jak Dragon ją wyprzedza. Spojrzała na drogę i odkręciła znacząco manetkę, lecz nie w pełni, bo nie znała jeszcze aż tak dobrze tej maszyny jednak ciąg, jaki poczuła, sprawił, że w kilka sekund znacząco go przyśpieszyła i niemal pokonała dzielącą ich odległość. Ostrożnie jeszcze lekko przekręciła manetkę, znacząco przyśpieszając. Dojechała do niego, co nie umknęło jego uwadze i nawet nie była na pełnej prędkości, a motocykl już doskonale sobie radził. Ponownie przekręciła gaz i przyśpieszyła do tego stopnia, że minęła Dragona, którego zobaczyła w odbiciu bocznych lusterek. Uśmiechnęła się pod bandamą którą założyła, widząc, jak powoli go przegania. Nie chciała używać jeszcze pełnej mocy, bo zwyczajnie się obawiała, lecz i tak ta obecna prędkość była zadowalająca. Musiała jednak skupić się na trasie i spojrzała uważnie przed siebie w chwili, gdy z oddali zobaczyła znajomy skręt. Dodała jeszcze więcej, gazu prześcigając znacząco swojego przyjaciela.
    Dojeżdżając do pobliskiego skrętu ostrożnie, przechyliła maszynę jednak absolutnie w pełni, nie pozwalając się położyć, leczdelikatnie i wyjechała na kolejną prostą prostując się. Musiała także sprawdzić takie rzeczy czy motocykl w pełni reaguje na jej ruchy i jest płynny podczas tak szybkich jazd.
    Owszem próbowała to na testach i nie dostrzegła wtedy problemów, jednak teraz znacząco przyśpieszyła, jednak nie wyczuła żadnych problemów. Jechała dalej po tak znajomej, już sobie drodze nie tylko bawiąc się ze swoim rywalem na torze, ale także sprawdzając swoją maszynę i mimo że to był pierwsza jazda, nie dostrzegła na razie żadnych problemów.
    Po kilkunastu minutach w końcu jechali ostatnim z okrążeń, a ona była o skręt od mety. Dragon nadal jej wisiał na ogonie, jednak nie miała się czym obawiać. Licznik delikatnie przechylił się na drugą połowę, lecz niemaksymalnie. Gdy wyjechała na ostatnią prostą, wiedziała, że ma pewne zwycięstwo. Przejeżdżając przez linie mety, zwolniła, znacząco chcąc wyhamować. Sprawdzenie hamulców również było istotne, bo jeśli one ie. zdziałają, to będzie, wręcz ryzykować własnym życiem, zadziały jednak one bezbłędnie.
    Po krótkiej chwili wróciła do grupy, która na nią czekała.
    — No, to się zapowiada, że teraz będzie trudno cię pokonać — stwierdziła z rozbawieniem Elena. — Albo znowu się z nim bawiłaś — powiedziała, spoglądając z lekkim rozbawieniem na Dragona.
    — I tak całkowitej mocy nie przetestowałam — przyznała wprost. — Można uznać, że to było jego trzy czwarte mocy czasami połowa — powiedziała.
    — Skoro tak to chętnie się przekonam — powiedziała, wstając z trybun. — Bo nie zawsze prędkość zwycięża.
    W pełni się z nią zgadzała, bo nie chodzi tylko o prędkość maszyny, ale głównym czynnikiem była technika, a także praca samego motocyklisty z jego dwukołowcem. Bo maszyna może osiągać zawrotne prędkości, ale gdy kierowca nie panuje nad tą szybkością, to może się skończyć wręcz tragicznie i tutaj absolutnie nie przesadzała.
    Wszyscy motocykliści, którzy przyśpieszali na torze, byli świadomi ryzyka, które na siebie biorą. Chyba to było jednym z czynników, które tak mocno ją zafascynowały w tym sporcie. Nie chodziło tylko o prędkość, ale bardziej o kontrole. Aspekt, który w momencie jej życia, w którym wtedy była był jej tak rozpaczliwe potrzebny.
    Owszem z perspektywy kilku lat można było uznać jej postrzeganie wyścigów i wejście do nich, by odnaleźć równowagę, której tak rozpaczliwe wtedy potrzebowała, było wariactwem. Ona jednak nie potrafiła na to tak spojrzeć, nawet jeśli można tłumaczyć nieco innymi czasami, to jednak gdyby miała wrócić do przeszłości, powtórzyłaby to ponownie.
    Miała rozpaczliwą potrzebę poczucia adrenaliny i jednocześnie posiadanie nad czymś stabilizacji i wyścigi uderzyły w najczulszy punkt.
    Mimo że tkwiła w tym od lat, nadal jedna kluczowa kwestia się nie zmieniła. Wsiadając na motocykl z perspektywą sprawdzenia się na torze, sprawiało jej taką satysfakcję, której normalnie nie mogła tak odczuć. Sama perspektywa tej cholernej satysfakcji, którą czuła w chwili, gdy stawała na starcie, to było wręcz uczucie, które nie mogła porównać. Szczególnie uwypuklało się to w momencie, gdy wracała po długiej przerwie.Pozbawienie jej wyścigów i jej ukochanych dwukołowców to tak naprawdę zniszczenie części jej samych.
    Wpatrywała się w skupieniu przez ochronkę w swoim kasku, przyglądając się drodze toru, który doskonale znała, czując to znajome mruczenie motocyklu. Obok siebie słyszało echo drugiego z silników, gdy stały czekając na znak Owena, który przystanął z boku na tyle bezpiecznie, by obie go widziały, a on nie musiał zderzyć się z rozpędzonym motocyklem.
    Gdy otrzymały, znak ruszyły, a szum dwojga motorów potoczył się echem po całym stadionie. Rozpoczynając praktycznie, jeden z wyścigów.
    — W końcu — ucieszył się Dragon.
    Praktycznie minęła już druga godzina, którą spędzali na ćwiczeniach. By sprawdzić potencjał jej maszyny oraz przetestować jej umiejętności, była wręcz parowana z każdym z nim. Prawdą było to także że każdy z nich chciał rzeczywiście sprawdzić osiągi jej motoru. Dragon jak to miał w zwyczaju musiał jednak zacząć delikatnie ją podgryzać, by sprowokować ją do kolejnej jazdy.
    Prawda o ich relacji była, taka, że wprost uwielbiali się przekomarzać na torze, co potem skutkowało jednymi z najbardziej zapadający w pamięć wyścigom oraz treningom. Oboje byli z natury osobami, które niełatwo pozwalały sobie odpuścić jeden drugiemu dlatego, każdy wiedział, że tutaj stawka wzrasta. Prawda była taka, że relacja jej z młodszym ze Scottów na torze mogła wydawać się mocno rywalizacyjna, na neutralnym gruncie widać było, że dobrze się dogadywali, ale lubili się poszczypywać. Ich relacja była dość specyficzna, ale to wcale nie sprawiało, że się nie znosili wręcz przeciwnie.
    — Ciesz się, ciesz, wygrałeś, ale na następnej jeździe się rozjadę — zaczęła się odgrażać.
    — A może po prostu byłem lepszy Firm — wytknął jej, uśmiechając się w ten nieco arogancki sposób. — Twoja bryka zawodzi — powiedział zgryźliwe.
    — Może mnie wszyscy przetrwaliście do tego stopnia, bo każdy chciał się ze mną mierzyć, że ja już ledwo żyje — zwróciła mu uwagę.
    To było rzeczywistym faktem, od początku treningu nie było ani jednego przejazdu, w którym nie brała, by udziału i rzeczywiście zmęczenie zaczęło się na niej odbijać. Nie mówiła o tym głośno, bo nie znosiła narzekać, ale prawda była taka, że po ciągłych rajdach czuła się potwornie wykończona i rzeczywiście jej efektywność mogła spać, co jest w pełni normalne, szczególnie że praktycznie była noc.
    — Przynajmniej to pozwoliło mi wygrać — ucieszył się.
    — Tak i nie będę się kłócić, udało ci się, ale ja oficjalnie robię pas — przyznała, zwracając się do reszty.
    — W sumie i tak mieliśmy kończyć dzisiejszy tneing — odezwał się jeden z liderów. — Fire masz racje, wracaj do domu, faktycznie za bardzo nas poniosło, dlatego wracaj do domu i odpocznij. Ty jesteś zwolniona, co do reszty może jeszcze chwile zostaniemy — wyjaśnił.
    Westchnęła wręcz z ulgą, czując naprawdę sporą wdzięczność wobec szybszego zwolnienia z treningu. Czuła jak jej ciało odmawiało posłuszeństwa i czuła, z kolejne wyścigi po prostu by je przegrywała z kretesem. Dlatego pożegnała się z nimi, zakładając spowortem kask na głowę. Wsiadając na motocykl, odpaliła go i po raz ostatni im odmachała i skierowała się w stronę wyjazdu ze stadionu.
    Mimo że odczuwała zmęczenie, to jednak na drodze zachowywała pełne skupienie. Strach przed tym, co wydarzyło się kilka lat, temu sprawił, że na motocyklu była jeszcze bardziej ostrożna. Nawet jeśli nie ponosiła winny wypadkowi, który się wtedy wydarzył, bo prawda była taka, że hamulce zostały ostatecznie podcięte, jak się okazuje nawet po tylu latach, dowiedziała się, kto to zrobił, to jednak tamta sytuacja nie sprawiła, że przestraszyła się całkowicie i zrezygnowała, ale stała się bardziej ostrożna.
    Jadąc już spokojniejszymi ulicami miasta, co w tym mieście wręcz graniczyło, z cudem potrzebowała ponad czterdziesty minut, by dojechać na osiedle, na którym mieszkała. Gdy tylko się zbliżała, widziała oświetlone mieszkania i zapewne inni szykowali się do snu. Dochodziła jedenasta w nocy, a ona dopiero wracała.
    Przejeżdżając przez obok budki z ochroniarzem, który otworzył jej bramę i przywitał się pojechała w stronę swojego apratmentowca i od razu wjechała na podziemny garaż i bez trudny znalazła swoje miejsce. Zasiadła z motocykla ówcześnie go gasząc i ostrożnie ustawiła go obok samochodu.
    Zdejmując kask i idąc w stronę win, opuściła ramiona, z cichym westchnieniem mrucząc cicho do siebie:
    — Łóżko — wyszeptała cicho.
    Nie marzyła teraz o niczym innym, jednak obawiała się, że zanim w ogóle się tam znajdzie czeka ją jeszcze wieczorny spacer z Junką, o której absolutnie nie mogła zapomnieć. Wciskając przycisk ostatniego piętra, oparła się o lustrzaną ścianę windy, która chwile później ruszyła.
    Dla wielu mogło się wydawać, co to takiego ona tylko się ściga, jednak prawda była taka, że taki sport był mocno wymagający. Nie mówiła tu jedynie o treningach na torze, ale właśnie po to była potrzebna siłowania, fakt, że trzeba utrzymać kilkunastokilową bestie i zachować równowagę, podczas gdy licznik przesuwa się bliżej drugiej krawędzi licznika tej maksymalnej i mieć fizczyną siłę na to, by ją utrzymać podczas takiej jazdy, to nie było byle co, dlatego ćwiczenia na siłowni były konieczne, by mogła sobie poradzić na zawodach.
    Otrząsnęła się z zamyślenia, gdy usłyszała dźwięk powiadomienia i wyszła na korytarz. Sięgnęła odruchowo po klucze do swojej kieszeni i wręcz powolnym krokiem powędrowała w stronę drzwi. Przyłożyła jedną dłoń, z kluczem do zamka a drugą przyłożyła do klamki i odruchowo delikatnie nacisnęła. Gdyby nie wykazała się szybkim refleksem, wpadła, by do mieszkania, gdy nie poczuła tego znajomego oporu.
    — Czekaj co? — spytała zaskoczona, mocnej naciskając, a drzwi ustąpiła całkowicie.
    Poczuła, jak jej serce zaczyna bić mocniej, bojąc się tego, co zastanie, gdy wejdzie do środka. Była wręcz przekonana o tym, że zamykała mieszkanie, gdy wychodziła. Nie zostawiałaby go przecież otwartego. Widok zapalonego światła jeszcze bardziej ją zaniepokoił, gdy weszła. Zrobiła dwa kroki do przodu, słysząc czyiś cichy śpiew.
    Momentalnie napięcie z jej ciała uszło, gdy usłyszała tę znajomą barwę głosu. Nie pomyliłaby go z nikim innym, a na jej zmęczonej twarzy pojawił się cień uśmiechu, gdy weszła do środka. Aromatyczny zapach, który wręcz niósł się po całym mieszkaniu, sprawił, że wszelkie jej wcześniejsze troski minęły. Nie musiała się nawet martwić, kto to był, bo praktycznie tylko jedna osoba miała zapasowy klucz oraz tylko jedna osoba tak cudownie śpiewała. Zapachy dość aromatyczne mimowolnie usłyszała, jak burczy jej w brzuchu.
    Powolnym krokiem zaczęła zmierzać w stronę Mike’a, który stał akurat odwrócony do niej tyłem, starała się to robić praktycznie nie zauważone, lecz nie pomagało, że w jej kozakach były delikatne obcasy. Mogła je zdjąć wcześniej, ale już nie chciała się cofać. Na szczęście puszczona w tle muzyka oraz on sam coś nucił.
    — Wiesz nie wypada byś skradła się do własnemu domu — odezwał się nagle.
    Opuściła ramiona i zwierzyła dłonie zrezygnowana, widząc, że jej plan nie zadziałał.
    — Skąd wiedziałeś? — zapytała.
    Dopiero wtedy zauważyła, jak odwraca się w jej kierunku i uśmiecha dosyć znacząco. Widziała, jak wręcz momentalnie zlustrowała ją spojrzeniem swoich oczu od stóp do głów i nie umknęło jej uwadze, jak zatrzymał się, na moment na dekoltuje, a ją nawet to nie dziwiło. Nie budziło w niej nic zaskakującego, to, że przyglądał się z nią z tym charakterystycznym błyskiem w oku, który często u niego widziała, gdy tylko dostrzegał to, że była ubrana w skórę. Nie mógł, oderwać wręcz od niej wzroku co ją już nie dziwiło.
    To był moment, w którym objął ją ramieniem i pewnie przyciągnął do siebie. Pocałował ją, lecz jego spojrzenie nadal uciekało znacząco na już lekko rozpięta kurtkę, którą rozsunęła w windzie.
    — Nigdy nie przestanie mnie to dziwić — skomentowała nieco rozbawiona.
    Dopiero jej uwaga sprawiła, że na moment oderwał oczy, lecz dostrzegła pojawiający się na nim grymas niezadowoleni.
    — Co takiego?
    — Twoja fascynacja mnie w skórze — powiedziała wprost. — Widzisz mnie od lat w takim wydaniu, a mam wrażenie, że reagujesz w taki sam sposób jak za pierwszym razem — powiedziała, nie mogąc się temu fenomenu nadziwić.
    — Już ci chyba mówiłem skarbie, skóra tak dobrze do ciebie pasuje — zamruczał cicho.
    Czuła to znajome mrowienie, gdy tylko to usłyszała, nawet nie zdała sobie sprawę, pchnął ją lekko na kuchenne szafki. Stała teraz pomiędzy nim a tak naprawdę blatem kuchennym gdzie dostrzegła, jak opiera swoje dłonie.
    — Skóra tak doskonale na tobie leży — mówił, mrucząc cicho, a jego dłonie zaczęły wędrować wzdłuż jej talii, a on znacząco zmniejszył odległość pomiędzy nimi.
    — Czyżbym miała ponownie otworzyć protokół koteczka, który domaga się uwagi? — spytała znacząco, czując, jak zaczyna ją delikatnie całować, po odsłoniętym fragmencie szyi.
    — A czy ja o to prosiłem?
    Oderwał się tylko na moment od niej, a ona spojrzała mu głęboko w oczy i uśmiechnęła się w lekko przekomarzający sposób. Tak naprawdę nie musiał nic mówić, jego dłonie jednak oznaczającym się elementem był fakt, że od dłuższej chwili czuła, jak coś uparcie parło na jedno z jej wewnętrznych bioder. Nie musiała nawet specjalnie spoglądać z dół, by zobaczyć, jak jego męskość znacząco odznaczała się w spodniach. Dlatego wielokrotnie się śmiała, z niego, że on nie potrzebuje nawet żadnej gry wstępnej w takich momentach, wystarczył widok jej samej ubranej w skórzany strój do treningów czy wtedy gdy wsiadła na motocykl.
    Nawet pomimo lat i kilkuletniej przerwy w ich relacji to się nie zmieniło, jego fascynacja i wręcz ogromna słabość jej w takim wydaniu nie osłabła a mała wręcz poczucie, że coraz bardziej przybiera na sile.
    Widziała w świetle lamp, jak na jego policzkach pojawiają się te znajome rumieńce, które tak uwielbiała, ale nie próbował nawet tego ukrywać, a jedynie uśmiechnął się jeszcze bardziej, spoglądając na nią zalotnie. Nie mógł ukryć swojego zadowolenia w chwili, gdy poczuł, jak wsuwa dłoń pomiędzy nich i chwyciła go lekko za wybrzuszenie w jego spodniach, czerwień na jego policzkach przybrała barwę Burgundy, czując jej znaczący dotyk.
    Zahaczyła jednym z palców o krawędź paska jego spodni i lekko odsunęła od jego ciała, na tyle ile pozwalał jej zapięty pasek i wsunęła swoje palce pod materiał.
    — Chyba mamy tu mały problem — powiedziała zaczepnie. — No i co ja mam z tym fantem zrobić — zastanawiała się na głos, trzymając drugą z dłoni na nadal zamkniętym pasku.
    — Zająć się nim — zasugerował z przymrużeniem oka.
    — Kusząca dość sugestia, ale czy to nie zmieni twoich potencjalnych planów na ten wieczór — delikatnie spojrzała nad jego ramieniem, gdzie na kuchenne nadal dochodziło jego popisowe danie.
    — Cholera — mruknął pod nosem. — Całkowicie zapomniałem.
    Odsunął się od niej i pośpiesznym ruchem zdjął wszystko z palnika i odstawił na bezpieczne miejsce z dala także od zwierzaków, które aktualnie spały na jej kanapie. Zadowolony odwrócił się w jej kierunku, delikatnie osuszając ręce i mówiąc:
    — To chyba poczeka do jutra. Mam zdecydowanie ciekawsze zajęcia na głowie i ktoś musi pomóc mi z tym drobnym problem — wskazał dłonią na swoje krocze.
    Nie zdążyła zareagować, gdy poczuła, jak jednym pewnym ruchem chwycił ją za biodra i przełożył sobie przez ramię i powoli skierował w stronę górnego piętra.
    — Kotku ja sobie nie przypominam, żebym się zgodziła na to, że pomogę ci rozważać ten problem — zaczepiła go.
    — Odmówisz mi? — spytał z lekkim smutkiem w głosie.
    Nawet jeśli udawany to ją to rozczuliło.
    — Każesz biednemu kotkowi chodzić z tym problemem.
    — Ten kocur także może zając się sobą — wytknęła mu. — Ale przyznam, że to bardzo zachęcająca propozycja — przyznała.
    Nie zamierzała się oszukiwać, mimo że czuła się zmęczona, to nie zamierzała zmarnować takiej okazji, szczególnie, że od kilku dni nie spędzili ze sobą ani jednej chwili a o seksie nawet nie wspomni.
    Gdy dotarli do sypialni, dopiero wtedy poczuła stabilniejszy grunt w postaci łóżka, na którym wylądowała w dość niekorzystny a może wręcz bardzo kuszący sposób dla górującego nad nią partnera. Widziała to po jego oczach, gdy wręcz przeleciał po niej spojrzeniem:
    — Muszę naprawić tylko jeden szczegół — stwierdził nagle.
    Nawet nie była w stanie przewidzieć momentu, w którym wręcz na moment zawisł nad nią, a ona poczuła jego koniuszki palców na krawędzi swoich spodni, które pociągnął pewnie do siebie. Ułatwiła mu zadanie, delikatnie podnosząc biodra do góry, niemal w tej samej chwili zdjął jednego z jej kozaków i rzucił w kąt po krótkiej chwili, drugi podzielił jego los. Wkrótce także i spodnie oraz jej majtki podzieliły ten sam los, lądując gdzieś na podłodze.
    Wtedy dostrzegła bez słowa zdjąć z siebie koszulę zostawiać kompletnie bez niej, a ona uśmiechnęła się znacząco i z lekkim błyskiem w oku, gdy w następnej chwili widziała, jak pochyla się i wręcz przykuca przy niej. Nie musiała czekać zbyt długo, gdy poczuła na swojej kobiecości jego zmysłowy, którym zaczął, wodzić po niej zatracając się na moment w jej słodyczy.
 

Saturday, September 19, 2026

SERIA 2 TOM: 2 - ROZDZIAŁ 04

    Japońskie marki są znane z dbałości nie tylko o detale i szczegóły, ale także, ale także dbałości o jakość, którą stawiają ponad wszystko, są zaprzeczeniem chińskiej masowej produkcji…
    Takie przekonanie utarło się w świadomości społeczeństwa, które miało kiedykolwiek do czynienia z którąś z marek z tych regionów świata. Faktem było, że japońscy inżynierowie oraz technicy dbali o coś, co dla każdej osoby ceniącej jakość ponad masową produktywną było kluczowe.
    Właśnie chyba dlatego tak bardzo ceniła tę konkretną markę motocykli. Można powiedzieć, że to tylko slogany marketingowe, które miały przekonać kogoś do kupna produktów, jednak odkąd funkcjonowała w środowisku motocyklowym oraz wybrała swój pierwszy model motoru. Za każdym razem, gdy była zmuszona zmienić motocykl na lepszy, bo to było kluczowe w wyścigach, by mieć dobry sprzed. Nie chodziło jej tylko o prezencje, ale o dbałość wykonania oraz to, że ten konkretny model i firma się jej sprawdził, dlatego latami była wierna swojemu ukochanemu Kawasaki.
    Dlatego było dla niej ogromną nobilitacją otrzymanie tego kontraktu ambasadorskiego. Rozmawiają z osobami, z którymi podpisywała umowę, dostrzegła, że to były osoby bardzo konkretne i zdające sobie sprawę z tego, że dla niej motocykl to nie tylko ładny gadżet, ale sprzęt, który wykorzystywała i docierała go w najgorszych warunkach drogowych czy terenowych. Dla niej motocykl to nie było narzędziem szpanu, ale zwyczajnej pracy. Bo tak mogła wprost powiedzieć wyścigi były dla niej drugą pracą. Jeżeli tworzenie obrazów uznawała za taki główny filar, z którego się utrzymywała to właśnie, startowanie w zawodach było drugą formą jej pracy. Jednocześnie oba zawody były jej pasją — w tym musiała przyznać Mike racje. Najlepiej robić to, co się kocha, bo zarabianie na tym sprawiają o wiele więcej satysfakcji.
    — Dostosowaliśmy maszynę pod twoje wcześniejsze wymogi — odezwała się kobieta, która była obecna na większości spotkań, jakie miała. — Chociaż sądzę, że nie uwierzysz nam na słowo — zauważyła słusznie, gdy dostrzegła ją, gdy z dokładnością ogląda motocykl, do którego ją przyprowadzili.
    — Muszę mieć pewność co do sprzętu. Sami z resztą wiecie, że mam duże wymagania, bo muszą one sprostać ogromnej prędkości. Owszem od lat korzystam ze sprzętu tej marki, lecz za każdym razem muszę przetestować nową maszynę, nim pozwolę sobie na to, by wjechać w nią na tor. Muszę być pewna, bo w końcu od tego dwukołowca zależy także moje życie — wyjaśniła spokojnie.
    — Wcale nie jesteśmy tym zaskoczeni — odezwał się, towarzysz Davidson. — Jesteśmy świadomi z kim, podjęliśmy współpracę, dlatego nie jest to zaskoczeniem, że chcesz ten motocykl sprawdzić. Możesz to zrobić niemal od razu — zauważył.
    Zwróciła się momentalnie w jego kierunku, gdy usłyszała to, co powiedział. Zerknęła na niego z nieukrywanym zaskoczeniem, ale nie kryła, że bardzo szanowała ich za to podejście. Sama miała zamiar zrobić to samo, lecz on ją ubiegł.
    — Za głównym budynkiem firmy znajduje się niedaleko tor. Możesz tam jechać i sprawdzić motocykl, jeśli dostrzeżesz od razu, jakieś błędy będziemy w stanie od razu zareagować i wprowadzić zmiany — sugerował mężczyzna.
    — Tak w pełni to pobieram. Wolimy, byś przeprowadziła, ten test już teraz, by potem podczas osobistego testowania czy ćwiczeń nie pojawiły się problemy. Oczywiście postaraliśmy się zadbać o szczegółowo o ten motocykl, ale mogło, ale nie powinno coś umknąć, dlatego warto to sprawdzić — mówiła kobieta.
    Decydując się na ambasadorkę w świecie motocyklowym, która jest faktycznie aktywną członkiniom, wiązało się względem nich ze standardami, które muszą sprawdzić się na torze. Oczywiście ich maszyny były sportowymi bestiami dostosowane do trudnych środowisk, a także wyścigów, lecz tutaj już nie chodziło o amatorkę czy kogoś kompletnie nieznanego. Gdy rozeznawali się w jej temacie, dowiedzieli się kim, była że była jedną z zawodniczek, która o mało nie otarła się o mistrzostwo kraju w kategorii kobiet tuż przed swoim nagłym zniknięciem.
    Powrót był dość nieoczekiwany, lecz dało się dostrzec jej ambicje i determinacje chęci powrotu do tej najlepszej formy, jaką miała, zanim zniknęła z przyczyn, dla których nikt nie wiedział. Sama wielokrotnie, że chce znowu stać na szczycie. Niezdrowa ambicja trudno określić, ale bardziej by to uznano za chęć stania w miejscu, w którym była.
    Dlatego oni jako firma nie mogła popełnić błędu, dając jej wadliwy motocykl. Postawiło to ich w najgorszym świetle, że własnej ambasadorce dali model, który miał problemy. Polityka firma jednak narzucała dbania o jakość oraz precyzyjność.
    — Doskonały pomysł — odezwała się młoda Bennington.
    — Będziemy cię obserwować z boku, będziemy starać się zauważyć niedocięcia, jednak nie dostrzeżmy tego podczas jazdy i tutaj wymagamy tego od ciebie — odezwała się Jenner.
    — W takim razie, na co czekamy — powiedziała dziewczyna. — Dobrze, że jestem przygotowana.
    Sięgnęła do swojej torby, która była mocno wypchana. Sięgnęła do środka i wyjęła swój kask. Nasunęła go powoli na głowę i ostrożnie zaczęła wyprowadzać motocykl, ówcześnie zabierając kluczyki od Bena, który z przyjemnością jej pokazywał. Wyszli z przeszkolonej części tej bardziej prezentacyjnej na zewnątrz, a Jenner wskazała jej drogę, gdzie zbudowany był tor. Spokojnie dotarła do niego i zasiadła na motocyklu tuż przed otwartym wjazdem. Widziała kątem oka, jak oboje przedstawicieli przechodzą obok by wejść do środka i usiąść na małych trybunach, gdy ona mogła po raz pierwszy zapalić silnik motoru.
    Gdy tylko przekręciła klucz, rozbrzmiało to charakterystyczne mruczenie, a ona nie potrafiła powstrzymać uśmiechu, który pojawił się na jej ustach, czując te wibracje motocykla. Przekręciła gaz, a motor wydał głośny skowyt. Pierwsza jazda na nowym motocyklu zawsze była przepasana nutką niepewności delikatnego strachu, ale także ekscytacji, że mogła sprawdzić się na innym potworze.
    Wjechała do środka i zależało jej, by przetestować go nie tylko w spokojnych warunkach jazdy, lecztych ekstermalnych, na które będzie on narażony. Dlatego początkowa jazdy mógł wydawać się nudny, bo jechała praktycznie ze standardową prędkością, nie przyśpieszając, ale chciała sprawdzić, czy nie słyszy żadnych niepokojących dźwięków, haratania chciała również przetestować silnik czy działa poprawnie, bo jeśli kopnie gaz będzie on testowany w gorszych warunkach. Jechała torem spokojnie, praktycznie nie mogąc zauważyć niczego niepokojącego oprócz standardowych wibracji, które towarzyszyły podczas jazdy.
    Wydawało się, że w standardowej jeździe wszystko przebiegało prawidłowo, lecz testem, który może całkowicie zredefiniować jej obecną pewność był moment, w którym w końcu bez żadnych wyrzutów sumienia przekręciła rączkę z gazem, a jej motocykl znacząco przyśpieszył. Poczuła ten znajomy powiew wiatru, który czuła za każdym razem, gdy tylko wsiadała na motocykl. To niezwykle uczucie namiętności i swego rodzaju fascynacji rozciągającą się przed nią drogą, czy asfaltem toru treningowego.
    Lata mijały, leczto poczucie pewnej formy uzależnienia i fascynacji nie znikało. Gdy skupiona na drodze. Przyjemnością był dla niej ten charakterystyczny pomruk silnika, a wręcz ryk, który się wydobywał, gdy pędziła w przód. Przekręciła gaz mknąć przez tor, widząc w oddali skręt. Cień uśmiechu pojawił się za jej kaskiem, gdy zaczęła zbliżać się do skrętu, pochyliła dość znacząco, maszynę zamierzając sprawdzić coś, co było równie istotne podczas wyścigu czy jest w stanie utrzymać, przyczepiać oraz czy maszyna reaguje w odpowiedni sposób.

Zniżyła się na, tyle że niemal dotykała betonu, lecz po kilku sekundach zmusiła, maszynę by się uniosła, co przyszło jej z łatwością i ruszyła w dal, jeszcze mocniej przyśpieszając, przejeżdżając przez pobliską prostą. Jechała, lecz wkrótce zdecydowała się na krok, który mógł przyprawić nieznajomych się na tej prędkości o zawał. Widząc, prostą wcisnęła gaz, na co motocykl zareagował bez żadnego problemu, a licznik znacząco spadł wręcz do tej normalnej prędkości.
    Jadąc nim na tę chwilę, nie odczuwała żadnych problemów, ale to był zaledwie testy, prawdziwą próbę ten motocykl przejdzie na torze treningowym czy w najgorszych warunkach, czyli wyścigach, które nieubłaganie się zbliżały.
    Dla pewności przyjechała jeszcze raz po torze, sprawdzając jego hamulce czy działanie gazu oraz przyczepność kół po raz ostatni, lecz i nawet teraz nie wyczuła zmian, które miałaby ją niepokoić.
    Gdy była już na tyle pewna znacząco zredukowała prędkość wręcz do minimum i podjechała do przedstawiciel firmy, którzy przysiedli na trybunach z dala od toru. Widząc, jednak jak się zbliża.
    — Jakie spostrzeżenia — zagadnął męzczyzna podchodząc do niej. — Czy wyczułaś coś problematycznego?
    — Na chwilę obecną wszystko działa w pełni poprawnie — powiedziała spokojnie. — Oczywiście to nie są warunki wyścigowe, jednak na chwilę obecną o tyle ile mogłam sprawdzić, jest dobrze nawet bardzo dobrze — tłumaczyła. — Nie chce jednak przesądzać, bo…
    — Wolisz to sprawdzić w normalnych warunkach — wtrąciła się kobieta.
    Przytaknęła delikatnie głową, mimo że mogła go sprawdzić. Obecne warunki nie odpowiadają tym które stosuje podczas treningów czy wyścigów, więc test nie do końca był taki wymiarowy, o ile mogła sprawdzić, czy pod względem działania poprawnie i rzeczywiście nie dostrzegła żadnych problemów, to warunkach wyścigowych motocykl może zachować się inaczej.
    Pamiętając, jednak swoją historię z motocyklami tej marki nigdy nie miała z motocyklami szczególnych problemów. Dlatego miała ufność wobec tej marki, owszem na tym modelu jechała dopiero po raz pierwszy, jednak każdy motocykl musiała dostrzec, aleto wymagało kilku treningów, by mogła się z nim bardziej zapoznać.
    Nie wierzy także, by zarząd i osoby decyzję, które zdecydowały się na podjęcie z nią współpracy ambasadorskiej, nie pozwoliłby na to, by wcisnąć aktywnej zawodnicze motosportu jakiś bubel. Ona miała ich reprezentować na torze, czyli na drodze, która nie wybacza błędów.
    Każdy motocyklista znał tą jedną nienapisaną zasadę, drogą nie wybacza błędów. Dlatego oni nie mogli sobie pozwolić na żaden błąd, szczególności na torze.
    — Gdybyś dostrzegła, problemy masz telefon do naszej dwójki. Dzwoń w każdej chwili, nam również zależy, by nie zabić naszej ambasadorki.
    Zarząd bardzo długo rozmyślał nad tą propozycją. Podczas tej kampanii a co za tym idzie trzydziestolecia firmy, chcieli zrobić coś wyjątkowego. Owszem mogli zatrudnić modelki i zrobić im sesje przy motocyklach co robił do tej pory, jednak ta propozycja padła niespodziewanie, by wziąć na ambasadora kogoś z kręgów motocyklowych, którzy faktycznie ekslatują te maszyny.
    Długo szukali odpowiedniej osoby, bo środowisko motocyklowe ma to do siebie szczególnie to, które jest nastawione na wyścigi, że motocykliści często zmieniają swoje maszyny i nie trzymają się stratę jednej marki. Im zależało na znalezieniu kogoś, kto jednak zna ich markę. Dosłownie to był łut ogromnego szczęścia, że trafiła się im właśnie ona — aktywna motocyklistka, która od lat jeździła na motocyklach ich marki.
    Decyzja jednak nie była prosta, bo ona zależało od obserwacji jej samej, a także decyzji większości czy ją zatrudniają. Przemówił ostatecznie prosty fakt, ta dziewczyna wróciła po latach do sportu i w ostatnich miesiącach zaczęła być mocno aktywna, jeżeli rzeczywiście wróciła na stałe, co zaczęła deklarować to decyzja zapadła. Wzięli ją, jednak musieli przeprowadzić liczne wywiady oraz obserwacje.
    W końcu najlepszą reklamą jest żywa reklama, a kto inny niż ona najlepiej zareklamuje produkt, który chcą sprzedaż niż na torze w prawdziwych warunkach. Ta kwestia przemówiła do większości, dlatego zdecydowali się złożyć jej propozycje.
    — Dobrze — głos dziewczyny wyrwał ją z przemyśleń.
    — Pamiętaj, że za kilka dni masz umówioną sesje zdjęciową — ostrzegł ją jej przyjaciel.
    — Dobra jakieś specjalne wymagania? — zaciekawiła się.
    — Ubierz się tak jak zazwyczaj przyjeżdżać na treningi — poprosił.
    — Załatwione — mówiąc to, ponownie założyła kask. — To ja się już zmywam. Do zobaczenia.
    Odpaliła silnik i po krótkiej chwili odjechała.

Saturday, September 5, 2026

SERIA 2 TOM: 2 - ROZDZIAŁ 03

    — Wiesz, że nie musiałeś tego robić — zauważyła, gdy skręcił na pobliskim skrzyżowaniu. — Poradziłabym sobie sama, zamówiłabym bym taksówkę — zauważyła słusznie.
    — Tak wiem, ale skoro i tak jechałem w tym samym kierunku, to mogłem cię zabrać — powtarzał to po raz kolejny.
    — Uparty jesteś Shinoda — westchnęła cicho.
    Dostrzegła jak kącik jego ust, unosi się nieznacznie do góry. Mogła to nazywać zbiegiem okoliczności albo po prostu nałożeniem się ich wzajemnych grafików, wydawać się mogło to nie istotne, ale naprawdę czuła się zwyczajnie głupio, że zamiast jechać prosto na sesje, na którą zresztą już powoli był spóźniony, to on namówił ją, że zawiezie ją do siedziby firmy.
    Umówiła się dziś z przedstawicielami, że odbierze motocykl, który miała otrzymać zgodnie z zapisami umów. Nie zamierzała kryć zaskoczenie, gdy rozmawiając z nimi, zgodzili się na delikatną modyfikację jej modelu i tutaj nie chodziło o zmianę konfiguracji, bo z resztą sami przyznali, że otrzyma od nich najnowszy model, który bezpośrednio dostosują pod jej wymogi, lecz tutaj bardziej chodziło o zmianę barw.
    Kawasaki słynęło ze swojej zieleni i nie ukrywała latami, była wierna temu kolorowi, lecz teraz zwyczajnie spytała, czy zgodzą się okleić go pod inne barwy, na co się zgodzili, co nie ukrywało to, ją zaskoczyło. Nie zamierzała jednak narzekać, okazja taka jak ta nie zdarza się często.
    W życiu by nie pomyślała, że zostanie jej zaproponowana oferta ambasadorska. Dla niej było to coś poza granicami jej wyobraźni, bo zawsze kupowała swoje motocykle czy zdarzało się, że je otrzymywała, lecz w większości wykładała na to swoją ciężko zarobioną kasę, teraz otrzymała go w ramach świadczeń ambasadorskich. Zobowiązując się tym samym, do tego, że będzie jeździła na tym modelu podczas zawodów. Dlatego była bardzo ciekawa jak wyglądała na maszyna i przede wszystkim jak zachowywała się ona na torze, czy drodze, to było chyba dla niej najistotniejsze. Nie wzięłaby motocykla, który nie spełnia jej wymagań, które muszą spełniać warunki nie tylko szybkiej jazdy, przyczepności, ale także jej preferencji. Uprawiała ten sport od lat i zdołała się już delikatnie na tym wszystkim poznać, dlatego musiała sprawdzić sprzęt.
    Zdarzyło się jednak tak, że na wzgląd na zakończenie produkcji płyty oraz miksowania, na barki Mike’a i reszty spadły przygotowania, do promocji krążka. Byli dziś umówieni na jedną ze sesji zdjęciowej dlatego również nie chciała go zatrzymywać zdawała sobie sprawę, że pozostali na niego czekają, jednak Shinoda to uparty człowiek i po wielu namowach w końcu uległą namową i pojechali razem.
    — To ja się będę im tłumaczyć nie ty — stwierdził, odpowiadając na wcześniejszą uwagę. — Z resztą przejeżdżałabym obok firmy, dlatego po prostu cię podrzucę. Zamiast narzekać to mogłabyś mi podziękować — stwierdził z lekką urazą.
    — Ja nie powiedziałam, że nie jestem ci wdzięczna, ale wiem, jak Brad i Rob potrafią, być niecierpliwi jak się spóźniasz, jeśli jesteście umówieni na sesje zdjęciowe czy nagrania. Mówiłam ci, zamówiłabym taksówkę — mruknęła.
    — Przestań marudzić Bennington — delikatnie uniósł głos.
    — Chyba zapomnisz, że ja to nie Chester — powiedziała, delikatnie mu grożąc jednak na kącik jej ust, delikatnie uniósł się do góry.
    Widziała, jak ukradkowo spogląda na nią, lecz nie odrywając spojrzenia od drogi. Ona nie pozostała mu obojętna i wkrótce oboje wybuchnęli śmiechem. Nie zliczy, ilekroć porównywano ją do Chestera czy jego do niej. Owszem nadal żywiła do niego uraz za to, co się stało chyba nigdy, mu nie zapomni, jak się jej na jakiś czas wyparł, tak, gdy tylko o tym wspominała, to nadal bolało. Mogła żyć w dalszym ciągu w bólu i żalu, jednak prawda była taka, że zaczynało jej go brakować i zwyczajnie zaczęła za nim… tęsknić.
    Tak popełnił błąd i to ogromny, jednak istotne było, że w ogóle wykazał się skruchą i przeprosił i to kilkukrotnie. Tak to zdarzenie nieco nadszarpnęło ich zaufanie, które latami budowali, ale praktycznie poza sobą nie mieli nikogo. Ojciec był dla nich obojga wspomnieniem przeszłości, dlatego poczucie, że mają tylko siebie, chyba sprawiło, że była skłonna mu wybaczyć.
    To mogło wydawać się dziwne, bo cios, jaki jej zadał, był dotkliwy, ale jeżeli wybaczyła Michaelowi, a jego przewinień było naprawdę wiele, to dlaczego nie mogłaby dać szansę im.
    — O czym tak myślisz? — nagle głos Mike sprowadził ją do rzeczywistości. — Nagle tak dziwnie zamilkłaś — zauważył.
    — O wszystkim i niczym jednocześnie — przyznała. — Nadal w pewien sposób do mnie nie dociera, że podpisałam umowę z taką marką. Ja jestem…
    — Proszę cię, tylko nie mów nikim — uprzedził ją, nim mogła dokończyć zdanie. — Wtedy zaprzeczysz samej sobie.
    Rozumiał jej obawy, strach, z którym się mierzyła, jednak nie zamierzał, pozwolić na to by po raz kolejny sobie umniejszała i swoim osiągnięciom. Owszem temat jej pasji do motocykli ich podzielił, lecz teraz uznał, że nie będzie się już wtrącał i próbował jej zatrzymywać, bo widzi doskonale, że nie jest w stanie to zrobić, chociażby próbował, jak tylko mógł. Pozostało mu tylko wspieranie jej, ale nie można jej odmówić jednemu.
    Jego dziewczyna osiągnęła spory sukces w motosporcie. Pamiętał doskonale jeszcze tę dziewczynę, która kupowała swój pierwszy motocykl i zaczęła jeździć na treningi, a teraz nawet pomimo lat przerwy była uznaną zawodniczką w świecie wyścigów motocyklowych wśród kobiet. Nie może jej tego odebrać, z resztą kilka pucharów, które otrzymała o czymś, świadczą. Dlatego nie zmierzał pozwalać na to i nie chciał słyszeć, jak sobie umniejsza. Nie w chwili, gdy zyskała coś, o czym przed laty mogła pomarzyć, a fakt dostania propozycji współpracy, pokazuje tylko jedno, jej działalność nie była niezauważona przez przedstawicieli firmy.
    Sama wspominała mu, że rzadko kiedy zdarza się, by ktoś pozostał, wierny tej samej marce od samego początku. Wspominała jak kilkukrotnie jej znajomi, z ekipy zmieniali swoje maszyny na inne marki i jak czasami narzekali, gdy trafił się im model, który nie spełniał ich wymagań, ona jednak wciąż była wierna tej zielonej bestii.
    Wspominając rozmowę także ludzie, z Kwasami to dostrzegli. Ona jednak jak twierdziła, skoro marka jest sprawdzona modele, także to po co zmieniać. Prawda była taka, że była ogromną fanatyczką tej konkretnej marki.
    — Przecież to jest niedorzeczne…
    — Julia, skarbie skończ — wszedł jej stanowczo w zdanie. — Gdyby faktycznie było, tak jak mówisz, teraz nie byłabyś po podpisaniu umowy z ukochaną marką motocykli, próbowała dostać się do półfinałów mistrzostw stanowych. Wiem latami, żyłaś w przekonaniu, że jesteś nikim, bo to ci wpojono, ale w końcu zrozum, swoją sumienia pracą doszłaś do tego momentu i w pełni na to zasługujesz, nawet jeśli doszło w trakcie do przerw. Zasługujesz na ten kontrakt oraz ambasadorstwo — mówił cierpliwie. — Za każdym razem to samo — mruknął na koniec cicho do siebie.
    — Dosłownie to samo ja ci tłumaczę, gdy muszę podnosić cię na duchu, gdy coś ci nie wychodzi. Jesteśmy kwita — stwierdziła.
    Nawet nie dostrzegła momentu, gdy w końcu podjechali pod firmę, a on zatrzymał się tuż przed drzwiami wejściowymi. Popatrzyła w ich kierunku i powoli odpięła pas i dopiero teraz poczuła emocje, które jej towarzyszyła, ekscytacje, a także pewną niepewność.
    — Iść z tobą? — spytał, widząc, jak zawahała się na moment.
    — Nie i tak już jesteś spóźniony na sesje — przypomniała mu, odwracając się do niego, gdy przez krótki moment spoglądała na drzwi. — I tak muszę przetestować maszynę i zapewne wrócę z nią do mieszkania — wyjaśniła. — Jedź, bo chłopacy cię skrzywdzą, jak się spóźnisz.
    Sięgnęła już dłonią po klamkę, lecz poczuła uścisk na swoim drugim nadgarstku. Odwróciła się momentalnie, a on pochylił się w jej stronę i pocałował dość namiętnie.
    — Nie stresuj się, bo nie masz czym — przypomniał, gdy się delikatnie od niej odsunął. — Z resztą jak sama zauważyłaś to, test maszyny umowa jest już podpisana.
    — Wiem, ale to pierwsza taka sytuacja, oczywiste, że się stresuje — powiedziała spokojnie. — Dobra nie będę tego przedłużać.
    Skradła mu ostatniego buziaka, po czym otworzyła drzwi i wyszła. Nim zamknęła za sobą drzwi, zajrzała do środka i powiedziała:
    — Pozdrów chłopaków ode mnie — uśmiechnęła się ciepło. — Liczę, że zobaczymy się wieczorem — dodała, z błyskiem w oku.
    — Nie przepuszczę takiej okazji — powiedział, wręcz doskonale odczytując to, co miała na myśli. — Kocham cię słonko.
    — Do zobaczenia wieczorem.
    Zatrzasnęła z lekkim trzaskiem drzwi, a on nie ruszył od razu. Obserwował ją, gdy podchodziła do wejścia. Widział, jak w następnej chwili odwraca się za siebie i nie dało się nie zauważyć, że go dostrzegła. Patrzył, jak jej ramiona opadają, jakby wzdychała i kręci głową.
    Został, bo chciał się upewnić, że nic się jej nie stanie — mimo że tak wiedział, że sobie doskonale porazi. Znał ją nie od dziś, lecz pewien niepokój w nim tkwił. Nawet jeżeli miał się spóźnić, na sesje ona była ważna. Niepokój tkwił w nim od paru lat które… Otrząsnął się z wewnętrznych przemyśleń, nie chcąc powracać do przeszłości. Dał sam sobie słowo, że postara się zapomnieć o tym… koszmarze.
    Nawet nie dostrzegł momentu, w którym ona weszła do środka, niemal w tej samej chwili rozbudziła go melodia telefonu, która z każdą chwilą narastała. Zerknął na zawieszony na uchwycie telefon, gdzie wyświetliło mu się imię:
    
    Chester.

    Westchnął cicho i odebrał połączenie, ustawiając momentalnie rozmowę na głośnomówiący, wyjeżdżając spod wejścia firmy.
    — Mike gdzie ty jesteś? — usłyszał zniecierpliwiony głos przyjaciela. — Czekamy na ciebie już pięć minut.
    — Poczekacie jeszcze z piętnaście — stwierdził, gdy wjechał na główną ulicę.
    — Gdzie ty do cholery jesteś — zdenerwował się.
    Owszem zadawał sobie sprawę, że o tej sesji wiedział już odkąd, jednak nie mógł tak zostawić swojej ukochanej.
    — Odwoziłem Julie — wyjaśnił. — Zanim zapytasz, dziś ma odebrać motocykl, a że miałem po drodze to ją zabrałem.
    — To dziś? — zdziwił się.
    — Zadzwonili do niej, że motocykl jest gotowy do odebrania, ale jak słyszałeś przy ostatnim, naszym grały, ona musi go sprawdzić — wyjaśnił.
    Skupił się na drodze, wjeżdżając na główną pasmowe, która powinna go, powinna nieco mu skrócić trasę, chociaż w tym mieście niczego nie można było być pewnym, ale na pewno co było gwarantowane to wieczne korki. To miasto jak większość takich dużych miast to miasto wiecznie zakorkowanych ulic. Może to brzmieć absurdalnie, szczególnie że było wiele dróg po kilku paskówkach, jednak to było Los Angeles.
    Jedynego co można było być pewnym w tym mieście to właśnie korki, bezdomni i obrzydliwe bogactwa. Ironia, ale to definicja tego miasta.
    — Pamiętam, z resztą znając ją, nie pozwoli sobie bubla wcisnąć. Zresztą samej marce powinno zależeć. Nie wzięli jakieś celebrytki jako ambasadorki, ale zawodniczkę krajową — mówił, a on wyraźnie usłyszał w jego głosie dumę.
    Nie był zaskoczony, w końcu Julia zaczęła się pasjonować motocyklami jeszcze, gdy z nim mieszkała, jednocześnie totalnie oszalała na punkcie wyścigów. To fakt, on przez pewien czas próbował wymusić na niej rezygnacje, jednak z czasem szczególnie po tym, jak go zostawiła, zaczął myśleć o niej i tym jej pociągu do szybkości i musiał przyznać, że działał pod wpływem emocji. Tak to prawda, sam się do tego przyznaje. Latami się ścigała i milczał, jednak wtedy strach przejął nad nim górę. Nie chciał jej stracić przez tę, jak to twierdził głupie maszyny, ale prawda była taka, że i tak ją utracił przez pewną manipulacyjną sukę.
    — Nie sądzę, by jej wcisnęli badziew, z resztą im i jej zależy na dobrej reklamie, a kto zrobi lepszą niż właśnie osoba, która jest zaangażowana w wyścigi i…
    — Testuje maszyny na torze i w ciężkich warunkach. Musi to być dla nich najważniejsze. Zresztą oboje wiemy, jak działa reklama — powiedział ze śmiechem.
    — Sama z resztą mówiła, że model, który został wpisany w umowę, jest jedną z najlepszych maszyn, które ostatnio wydano. Dobra nie będziemy tak rozmawiać, będę do dziesięciu minut. Do zobaczenia.
    — Dobra nie obiecuje, że chłopacy nie będą źli — zaśmiał się.
    Rozłączył się i w pełni skupił się na drodze. Jechał w ciszy, nawet nie puszczając radia, chciał jak najszybciej dotrzeć, bo wiedział, że w tej kwestii nawalił. On znany raczej z punktualności się spóźnił — cóż każdemu może się zdarzyć.
    Zatrzymał się pod studiem, wytwórni gdzie mieli, mieć robią część zdjęć promocyjnych. Wysiadając z auta, chwycił tylko okulary, które nasunął na nos i szybko powędrował w stronę umówionego miejsca. Gdy tylko wszedł do hali, usłyszał echo rozmów kilku osób, a z oddali było już dostrzegł setap do zdjęć grupowych.
    — No w końcu jesteś — rozbrzmiał niespodziewanie głos Brada. — Gdzie ty byłeś tyle czasu? — spytał, gdy do nich się zbliżył.
    — Powinneś wiedzieć — mimowolnie spojrzał w stronę Benningtona, który delikatnie rozłożył dłonie i się uśmiechnął.
    — Tak, tak Julie odwodziłeś, ale…
    — Brad znasz, to miasto wiesz, że są korki — uciszył go. — Może, zamiast gadać, zajmiemy się zdjęciami? — zwrócił się do niego.
    Widział, jak skinął głową, a wkrótce wszyscy zgromadzeni skupili się na sesji.
    — Rozmawiałeś z nią? — zagadnął nagle Chester, gdy siedzieli na uboczy podczas jednej z przerwy.
    Spojrzał na niego w milczeniu, delikatnie marszcząc brwi, po chwili dokończył:
    — O trasie — wyjaśnił.
    — Tak — odparł niemrawo.
    — Patrząc po twojej mienie, to chyba spodziewam się, co powiedziała.
    — To, co mam ci powiedzieć — stwierdził. — Nie da się przekonać, próbuje na wszelkie sposoby, ale nie jest w stanie się namówić.
    — Trochę tamtą trasą zawaliliśmy — mruknął z grymasem.
    — Fakt…

Saturday, June 13, 2026

SERIA 2 TOM: 2 - ROZDZIAŁ 02


    — Czy ty naprawdę musisz iść?
    Zapięła zamek w swoich kozach, podpierając jedną z nóg na jednym z puf, które rozstawione były w jej garderoby. W pobliskim lustrze dostrzegł pojawiający się cień męskiej sylwetki, lecz dopiero gdy się podniosła zobaczyła w jego odbiciu, stojącego w przejściu Michaela, który nawet się nie krył z tym, że zamierzył ją spojrzeniem swoich przenikliwych oczu, w których dostrzegła ten charakterystyczny błysk, który pojawiał się za każdym razem gdy jego myśli wędrowały w ten konkretną stronę.
    On nawet się nie starał z tym kryć. Zobaczyła to gdy zawiesił dłużej swoje spojrzenie na jej pośladkach, przez dłuższą chwilę nie mógł oderwać od nich swojego wzroku. Nie pomagało tej sytuacji fakt, że była ubrana w skórzane ubrania, coś, co było jego największą słabością. Mimo mijających lat to w dalszym ciągu się nie zmieniło, nadal dostrzegała te znajome błysk gdy tylko zauważył ją w tak obcisłym stroju.
    — Jak tu wszedłeś? — zapytała wprost, zsuwając nogę z podwyższenia.
    — Drzwi były otwarte — wyjaśnił.
    — Byłam pewna, że je zamknęłam — stwierdziła wprost, będąc wręcz pewną, że przekroczyła klucz w zamku.
    — Najwyraźniej zapomniałaś — skomentował, widząc jej zamyśloną minę. — Czemu nic nie mówiłaś, że wychodzisz? — zapytał już bardziej zaciekawiony.
    — Mike pragnę ci przypomnieć, że na chwilę obecną nie mieszkamy ze sobą, więc nie muszę wspominać za każdym razem, że wychodzę z domu — przypomniała mu. — Poza tym doskonale wiesz, że odkąd wróciłam do treningów, teraz już mamy bardziej ustalone grafiki ćwiczeń niż ten chaos, który panował przed tym. Pragnę ci przypomnieć jest czwartek wieczór, a ja zawsze wtedy wychodzę.
    — Naprawdę nie możesz zostać — prosił, robiąc dwa kroki do przodu.
    — Mike, nie tym razem — odezwała się stanowczo. — Wiem, że ty masz inne plany, aleja również mam zaplanowany wieczór, który nie uwzględnia cię.
    Przechodząc tuż obok niego, przystanęła i delikatnie pstryknęła go w nos i odeszła pośpiesznym krokiem, chcąc uniknąć sytuacji, w której lubił ją łapać i przetrzymywać. Nie miała nic przeciw tego, jednak w tym przypadku trening dla niej był naprawdę istotny. Zdarzało się jej na niektóre odpuścić, bo on był zbyt napalony, by tak po prostu ją zostawić, lecz te ćwiczenia jednak były dla niej na tyle istotne, że nawet gdyby starał się znowu posunąć do tego zagrania, nie koniecznie by się mu to udało.
    Umiała mu wyznaczyć pewne granice, których musiał się wystrzegać. Nawet wtedy gdyby wolał, by została w domu i wylądowaliby w łóżku, jednak dla niej również istotne były treningi w końcu nie dość, że ostatnio miała bardzo dobrą passe nie o tyle zwycięstw, ale dotarcia na wyższe szczeble w tabeli a sama miała ambicje, by wejść do pierwszej trójki, bo coraz bardziej myślała, by znowu spróbować powalczyć o pierwsze miejsce nie na zawodach miastowych, ale krajowych.
    Tak miała ambicje, której zwyczajnie nie spełniła przed swoją przerwą, już wtedy zaczęła dążyć do walki o mistrzostwo kobiece, jednak sytuacja po tamtych przeklętych wydarzeniach sprawiła, że o nie mało się pożegnała z czymś, co kochała.
    Powrót sprawił, że ponownie odzyskała. Przez dłuższy czas czuła się, tak jakby coś utraciła, gdy musiała pożegnać się z wyścigami, tym poczuciem wolności, które dawało jej za każdym razem gdy wsiadała na swój motocykl i mknęła czy to w dzień, czy w nocy przez ulice miasta, czy na jego obrzeżach tam, gdzie mogła sobie pozwolić wcisnąć bardziej gaz.
    Motocykle były zawsze dla niej formą wyzwolenia, wyrzucenie z siebie najgorszych negatywnych emocji, przez te lata gdy praktycznie nie mogła, zrobić nic czuła się jakby była uwięziona. Tkwiła w pewnej bańce, z której nie mogła się wyrwać, tak motocykle również stały się powodem konfliktu pomiędzy nią a MIke’m — mogła zrozumieć, że mógł się wtedy wystraszyć, gdy w końcu jej powiedział, czym była pokierowana jego złość w tamtym czasie, ale wcale to go nie usprawiedliwiało. Mogła zrozumieć jego obawy, lecz zmuszenie jej do zerwania z tym co sprawiało, że czuła się sobą gdzie czuła, że to ona kontroluje swój los, a nie robi tego nikt poza nią. Owszem ryzykowała, jednak liczyła się z tym, w końcu ryzyko było związane z wyścigami, ale nie obchodziło ją to, zbyt kochała ten szum, który słyszała za każdym razem gdy jechała ulicą, ryk silnika czy zapach spalin. To było jak uzależnienie — jednak tutaj byłą przywiązana do dwukołowca i szybciej jazdy i toru.
    Otrząsnęla się z lekkiego zamyślenia, podchodząc do podwieszanego fotela który jak zawsze był okupowany przez Junkę i Cindy. Obie drzemały, leżąc na masie poduszek i kocach, lecz ona uchwyciła kurtkę skórzana która leżała na oparciu. Słyszała jego kroki za sobą, gdy ona zakładała ją na ramiona, początkowo nie zwracając na niego uwagi, lecz na moment zapatrzyła się w widok już nocnego miasta.
    — Julio — usłyszała za sobą jego głos. — Muszę z tobą o czymś porozmawiać.
    Zdziwiła się gdy usłyszała napięcie w jego głosie, ale jego ton brzmiał tak, jakby był nieco niepewny, jakby się czegoś obawiał. Odwróciła się w jego stronę, spoglądając na niego z niepokojem:
    — Co się dzieje? — zaniepokoiła się, podchodząc do niego bliżej.
    Nie zamierzała kryć się z tym, że nie poczuła niepokoju.
    — To nic poważnego — uspokoił ją, unosząc dłonie w geście obronnym.
    Wydawać się mogło się wydawać, że jej reakcja jest na wyrost, lecz po tym wszystkim, co przeszli naturalne było to, że mogła czuć się zaniepkojona szczególnie gdy widziała, jak spogląda na nią z lekką zadumą i brzmiał, tak jakby obawiał się jej o czymś powiedzieć. Nie potrafiła bagatelizować jego problemów, nawet jeśli nigdy tego nie robiła, to po tym co się stało, było naturalnie wyczulona i jeżeli wcześniej wykazywała się totalną znieczulicą tuż po tym cholernym porwaniu, to była reakcja obrona, lecz teraz gdy sytuacja znacznie się zmieniła, naturalnym było to, że się zwyczajnie martwiła.
    — To nie ma nic wspólnego z tym co się stało — doprecyzował, by bardziej ją uspokoić.
    — W takim razie, o co chodzi? — spytała wprost. — Mike boję się o…
    — Julio — wszedł jej stanowczo w słowa, delikatnie składając dłonie na ramionach i spoglądając jej głęboko w oczy. — Nie ma to nic wspólnego z moimi zmartwieniami, bardziej chodzi o to, że boję się cię o coś zapytać — powiedział już bardziej spokojnie.
    — Co za problem, by zapytać — spytała dość oczywistym głosem.
    — Wiem, że może cię to wkurzyć — wyjaśnił.
    Popatrzyła na niego jeszcze bardziej niezrozumiale. Wciąż krążył wokół tematu, zamiast zwyczajnie jej powiedzieć wprost. Nie znosiła takiego zachowania, wolała, by on po prostu powiedział od razu, o co chodzi, niż bezsensownie to przedłużał.
    Widziała, jak wzdycha cicho i na moment zwiesza głowę, po czym na moment odwrócił głowę, tak jakby obawiał się na nią spojrzeć. Nie ukrywała, coraz bardziej czuła się zirytowana tym zachowaniem i mimowolnie podparła dłonie na biodrach i już miała ochotę coś powiedzieć gdy on w końcu na nią ponownie zerknął i powiedział:
    — Wiesz, że za kilka tygodni jedziemy w trasę?
    Skinęła głową, bo nie było to dla niej jakimś okryciem. Doskonale znała ich tryb pracy, dlatego nie wzbudzał on w niej żadnych emocji. Liczyła się, z tym że gdy wydają kolejne krążki, rozpoczynają kampanię marketingową i tę cięższą cześć tej pracy, bo wyjeżdżają przez praktycznie rok w trasę promująca najnowszy album. Robili to jednak blokami, w których cześć trasy była po Ameryce, zjeżdżali na odpoczynek, by potem wyruszyć w kolejną część.
    Sama z resztą w dwóch z nich uczestniczyła, jednej europejskiej, której nie wspominała zbyt dobrze, oraz jedną ich krajową, która była bardzo męcząca, ale wtedy mogła zrozumieć, jak wykańczająca jest ta część. O ile praca w studiu wydawała się dość lekka to podróżowanie z miejsca na miejsca spotykanie się z fanami, udzielanie wywiadów czy same koncerty są obciążające nie tylko fizycznie, ale psychicznie — obecność na nich pozwoliła jej zrozumieć tę specyfikę jeszcze bardziej, mimo że absolutnie nigdy nie robiła Mike’owi problemu z tego powodu.
    — No tak, co to ma do rzeczy?
    Obeszła go i ponownie wróciła do garderoby, gdzie zostawiła rękawiczki i chwyciła je i wróciła do niego:
    — No właśnie, chciałabym, żebyś ze mną jechała — wyrzucił w końcu z siebie.
    Zatrzymała się w pół kroku, a stukot jej obcasów niespodziewanie umilkł w sypialni. Dało się usłyszeć, jak niespodziewanie zapada dość napięta cisza, podczas której doskonale można było usłyszeć ich oddechy. Popatrzyła na niego, a jej twarz na moment zastygła w emocjach.
    Poruszył się niespokojnie, bo właśnie tej reakcji obawiał się najbardziej. Mógł mieć ciut nadziei, że zachowa się zupełnie inaczej, lecz ta reakcja była zbyt do przewidzenia. Stali przed moment pogrążeni w zupełnej ciszy, a on wręcz zaczął błagać w myśląc by w końcu się odezwała. Bycie pod wpływem jej spojrzenia, które było tak nieprzyjemne, stawało się krępuje, lecz starał się zachować neutralny wyraz twarzy, nie spuszczając z niej wzroku.
    — Nie — odpowiedziała w końcu, a jej ton głosu był taki lodowaty.
    Ostatnim razem gdy usłyszał ją gdy wypowiada się w tak bezduszny sposób, było ich spotkanie w szpitalu. Wtedy gdy zdołał się przemknąć do niej, by móc z nią pogadać, wtedy gdy kazała się, mu wynieś ze swojego życia. Gdy tylko spojrzał na jej wyraz twarzy, wyglądała dokładnie tak jak wtedy.
    — Julio skarbie, ja wiem…
    — Powiedziałam nie — weszła mu stanowczo w słowa. — Miałeś racje w stosunku, że obawiasz się mojej reakcji, ale chyba się jej spodziewałeś i tego co powiem prawda?
    On delikatnie skinął głową, bo trudno było się z nią nie zgodzić.
    — Sam widzisz, więc bez sensu zdawałeś to pytanie skoro i tak wiedziałeś, co powiem.
    — Przemyśl to — poprosił. — Jadą wszystkie…
    — Nie!
    Gdy tkwiła w tym pierdlu, obiecała sobie jedno, że nie dość, że nigdy nie wybaczy tej zgrai, to nigdy więcej nie zgodzi się na to, by dać się wplątać w taką sytuację. Mimo że jej stosunki z zespołem były nieco lepsze i zdecydowała się im wybaczyć, to nie zamierzała ponownie godzić się na jechanie z nimi w trasę. Owszem wiedziała, że teraz praktycznie nie m żadnych szkodników w postaci Taylor, ale tamta trasa sprawiła, że już nie chciała się ponownie w wplątać w nich związane z zespołem.
    Chciała od ich spraw trzymać się z dala.
    — Julio teraz sytuacja się zmieniła — próbował wejść w nią w polemikę. — Prócz naszej ekipy, chłopaków i dziewczyn nie będzie absolutnie nikogo. Nie masz powodu być zagrożona, nie będziesz się nikim zajmowała — tłumaczył jej.
    — Mike zdecydowałam już dawno, że sprawy zespołu mnie nie obchodzą, co związane z tym nie będę z wami nigdzie jeździć — powiedziała twardym głosem.
    — Pojadę tylko jedyny ja sam.
    — Mike nie staraj się wzbudzać we mnie wyrzutów sumienia — zagrzmiała. — Szczególnie ty powinieneś rozumieć moją niechęć oraz odmowy. Tak rozumiem, że nikogo prócz was i dziewczyn nie będzie, ale ja nie chce nigdzie jechać — powiedziała stanowczo.
    — Skarbie, ja też źle kojarzę trasę, ale jadę.
    — Bo to twoja praca kotek — przypomniała mu. — Ja gdybym jechała to w formie towarzystwa, ale nie zamierzam się tam pchać. Sam z resztą widzisz, że do waszych spraw podchodzę z dystansem.
    Trudno było się z nią nie zgodzić, fakt jak kiedyś pytała o nagrania, teraz w ogóle się tym nie interesowała. Co zaskakujące, odmówiła także uczestniczenia w oficjalnym przesłuchaniu płyty gdy przed była jedną z pierwszych osób, które były zapisywane na liście.
    Mógł spodziewał się takiego, uporu. Westchnął cicho podczas gdy ona zakładała rękawiczki, a on spojrzał na nią po raz ostatni i zapytał:
    — Nie zmienisz zdania?
    Ona jedynie pokręciła głową, czym potwierdziła, swoje zapewnienia. Nic nie odpowiedział nawet wtedy gdy podeszła do niego i skradła mu szybkiego buziaka, po czym usłyszał odgłos jej kroków i jej wołanie:
    — Wrócę za dwie — trzy godziny — krzyknęła.
    Odeszła a po chwili usłyszała trzask wejściowych drzwi. Przysiadł na skraju łóżka i popatrzył na fotel, gdzie drzemały jej futrzaki, a on sięgnął po telefon i go odblokował. Wszedł w czat grupowy i napisał:

Mike
Tak jak się spodziewałem.
Odmówiła.

    Zablokował go i wzdychając cicho, skrył swoją twarz w dłoniach.

Saturday, June 6, 2026

SERIA 2 TOM: 2 - ROZDZIAŁ 01

    — Nie rozmawiałeś z nią na ten temat?
    Sięgnął po kubek z kawą, który wyciągnął w jego stronę Dave. Upił łyk, ówcześnie delikatnie kręcąc głowa. Od samego poranka byli zamknięci w studiu, lecz tym razem nie nagrywali żadnego materiału, lecz przygotowali się do zbliżającej się wielkimi krokami trasy koncertowej.
    Liczył się z tym, że w końcu padnie to pytanie, lecz miał nadzieje, że nie będzie musiał się z nim mierzyć. Czemu w zasadzie podchodził z taką obawą do tematu, który zaczął Brad. Prawda była taka, że pozostali zdecydowali się na zabranie w tę część europejskiej trasy swoje partnerki, tylko że jego ukochana zupełnie nie wiedziała nic na ten temat. Oczywiście wiedziała, że wkrótce wyjadą, lecz nie zaproponował jej tego by z nim była. To fakt bywa to problematyczne szczególności, że jeżeli by się zdecydowała to, potrzebują dodatkowego miejsca oraz biletów, które są zapewniane dziewczyną, a także czegoś tak prozaicznie prostego jak jedzenie.
    On, mimo żeliczył się z tym, że czas ucieka i wkrótce musi dać Adamowi znać odnośnie tego czy w ogóle ma zaklepać ostatecznie miejsca dla niej, bo teraz to jedno miejsce jest pod znakiem zapytania, to jednak czul wewnętrzny opór, by w ogóle z nią poruszyć ten temat.
    Jego obawy mogły być uzasadnione. Doskonale pamiętał jedną z ich rozmów i mimochodem nawiązał do poprzedniej trasy, o której on sam starał się zapomnieć, lecz gdy tylko w dyskusji nawiązali do niej, dało się dostrzec, że dla niej również ten temat był nieco drażliwy.
    Czy powinno go to w jakiś sposób dziwić?
    W zasadzie zamiast móc cieszyć się tym wyjazdem i móc spędzać czas z pozostałymi a gównie z dziewczynami zostaławręcz wepchnięta w rolę opiekunki do dziecka. Nie musiała tego robić to fakt i sam próbował wielokrotnie uświadomić swojej byłej, że nie powinna wpychać dziecka w ręce Julii, lecz zamiast by ona poczuła skruchę czy wyrzuty sumienia, uznała, że dla niej to idealny rozwiązanie. Została zepchnięta do tej roli, mimo że jechała z nastawieniem bycia z przyjaciółmi.
    — Dlaczego? — ponownie padło pytanie z ust głównego gitarzysty.
    Milczał, nie mając odwagi się odezwać, spoglądnął jedynie w jego kierunku dosyć wymownym spojrzeniem.
    — Chyba wszyscy wiemy, dlaczego nie chce z nią o tym pomówić — słowa Roberta niespodziewanie zawisły w powietrzu gdy odezwał się po raz pierwszy od dłuższej chwili.
    — Nie będzie jej łatwo przekonać, by w ogóle się zgodziła — stwierdził Joe.
    — Określiłbym to bardziej że to wręcz niemożliwe — rozbrzmiał niespodziewanie głos Chestera. — W zasadzie to przeze mnie doszło do tej sytuacji — przyznał się.
    Chciał wtedy dobrze, kierował się dobrymi intencjami, mimo że nie mógł być pewny, że się zgodzi, jednak uległa nawet nie musiał jej namawiać, jednak konsekwencje tamtej trasy, mimo że głośno się o nich nie mówiło, każdy zdawał sobie sprawę, o czym rozmawiali, a bardziej z tego co wyniknęło kilka dni po jej zakończeniu, coś, co było wręcz brzmieniem na ich barkach.
    Również podczas trasy nie zachowywali się w jej stosunku całkowicie sprawiedliwe, bo nie dostrzegli w zasadzie problemów, które się rozgrywały. Nawet jeśli były jakieś oznaki, to zupełnie je zignorowali.
    — Mam obawy że gdy tylko jej o tym wspomnę, może to się skończyć… kłótnia — przyznał w końcu.

    — Kiedy to zdjęcie zrobiłaś? — spytał, gdy ona leżała wygodnie tuż obok niego.
    Nawet nie zwróciła uwagi na moment, w którym zabrał jej telefon i miała prawo tego nie widzieć. Od dłuższej chwili leżała na leżaku korzystając z blasku popołudniowego słońca, które idealnie oświetlało balkon, na którym siedzieli. Osłaniając tym samym twarz przed piekielnym słońcem, mimo wszystko pragnąc się nieco opalić.
    Nigdy podczas w związku z nim nie zabraniała mu zaglądania do swojego telefonu, wręcz bez problemu podała mu kod wejścia. Pokazywało to tylko mu, że miała naprawdę zaufanie wobec niego, bo jeśli udostępniała mu wejścia do czegoś tak prywatnego, to nie miała przed nim czego ukryć, z resztą ona również mogła bez problemu dostać się do jego telefonu.
    Owszem chciał od niej zgrać ostatnie zdjęcia czy filmiki z ich ostatniej wycieczki do Arizony. Wykorzystali ostatni weekend szczególności, że w końcu on mógł wyrwać się ze studia, a ona nie była obciążona kolejnymi treningami motocyklowymi czy nie wspominała, że miała jakiś pilne zamówienie na obraz, które musiała skończyć.
    Owszem bywały dni gdzie lubili odpocząć w domu, jednak były i takie chwile jak wtedy gdy zwłaszcza on potrzebował w końcu się wyrwać, odsunąć się od komputera i jechać pozwiedzać a najlepiej pochodzić. Arizona była najbliższą na ich liście zwiedzania kolejnych stanów. Uznali, że będą to robili gdy tylko będą mieć okazje, mimo że ona bywała tam raz na jakiś czas gdy jechała do Anthony’ego to Arizona, była ogromna i nie ograniczała się do jednego miasta, a oni chcieli wykorzystać czas, że było tam ‘nieco chłodniej’ jeżeli można w ogóle powiedzieć, tak o jednym z bardziej pustynnych stanów Ameryki nie licząc Nevady czy Kalifornii, lecz tutaj można było spotkać zieleń, w przeciwieństwie do sąsiadujących stanów. Głównie za sprawą bliskości oceanu, z którego potrafiły nadciągnąć burze czy deszcze i część roślin miała szanse na wzrost, ale były także i takie lata gdzie zaczęło dochodzić do tak ogromnych susz, że powstały pożary. Ubiegły rok był idealnym przykładem, że przez ten susze i upały wybuchnął pożar w jednej części miasta.
    Odsunęła od siebie materiał i zerknęła z lekko przymrużonymi oczami na ekran. Zobaczyła tam zdjęcie, które zrobiła sobie na tle wieży Eiffla. Na samo wspomnienie czuła jak kącik jej ust delikatnie się unosi, lecz momentalnie zgasł gdy przypomniała sobie czas, w którym to zrobiła i momentalnie spoważniała.
    — Na waszej ubiegłej trasie — wymruczała z wyczuwalnym gniewem. — Zabrałam wtedy Summer ze sobą — nakreśliła sytuacje.
    — Julio…
    — Mike — rozbrzmiał jej poważny głos.
    Chwyciła chustkę, która leżała na jej twarzy i ponownie odsunęła ją od siebie i podnosząc się na rękach, spojrzała w jego kierunku. Czuł na sobie jej przenikliwy wzrok, w którym się w niego wpatrywała, ubiegając go przed jakimikolwiek słowami:
    — Nie chce wracać do tego tematu — podkreśliła bardzo twardym tonem. — Wiem, co chciałbyś powiedzieć, próbowałabyś mnie przepraszać i to fakt, należą mi się one, ale ja nie chce ich słyszeć. Polecę prywatą, ale matka, która zabiera dziecko na taką trasę i nie zamierza się nią zająć to skrajnie nie odpowiedziana matka, ale czego mam oczekiwać od kogoś, kto robił coś takiemu własnej córce czy mężowi — skomentowała, nie kryjąc swojej frustracji względem jego dawnej żony.
    Wzdrygnął się na samo wspomnienie tego, o czym mówiła. Naprawdę nie chciał do tego wracać, bo temat był dla niego niezwykle upokarzający nie uwłaczający, ale czuł niemiłosierny wstyd za to, że nie potrafił się przeciwstawić kobiecie.
    — Wybacz — mruknął cicho.
    — Mike wiem, co wtedy przeżywałeś, ale dla mnie także tamten okres nie był łatwy — powiedziała w końcu szczerze. — Zgodziłam się na wyjazd, bo mnie chłopacy prosili, by dziewczyny miały towarzystwo, ale nie pisałam się na bycie darmową niańką i…
    — Dobrze wiesz, żechciałem ci zwrócić kasę.
    — Mike, ale to nie było twoje dziecko — przypomniała mu dość słusznie. — Taylor odpowiada za własną córkę i ona powinna mi zapłacić. Ty nawet nie byłeś jej adopcyjnym ojcem, więc nie masz żadnego prawa zwracać mi forsy — dodała pewnie. — Nawet złamanego centa bym od ciebie nie wzięła. Czy Summer to twoje dziecko? — spojrzała na niego, zadając to proste pytanie.
    Pokręcił głową, zaprzeczając temu. Fakt Summer nie była jego córka właściwie próba wmówienia mu, że była — była tak głupia, lecz zdał sobie z tego sprawę zdecydowanie za późno. Od początku było to mocno naciągane. Czemu? Sytuacja była banalnie prosta, gdy rozwodził się z Taylor po raz pierwszy od momentu orzeczenia rozwodu aż do momentu, w którym przyłapał ją na zdradzie, minęło ponad dwa lata, więc raczej było mało prawdopodobne, by był biologicznym ojcem tej dziewczynki, nie sypali ze sobą, nawet przed tym gdy ją znalazł z innym, nie było go kilka tygodni w domu przez trasę, na której był więc w tej kwestii, Julia miała racje.
    — Sam z resztą widzisz, jaki to jest brak logiki, dlatego absolutnie…
    — Ale ja z nią byłem…
    — Co w związku z tym? — spytała. — To, że z nią byłeś, nie oznaczy, że poczuwasz się do odpowiedzialności za dziecko, które było wpadką i to jej córka. Mogę wydawać się bezduszna, ale to jest prosta logika. Typiara cię zdradzała miesiącami z nią, nie spałeś, wróciła po kilku latach, twierdząc, że to twoja córka, tylko że Summer nawet nie jest do ciebie podobna i sam linia czasowa się nie układa. Nie masz praw do niej, więc nie musisz się przejmować płaceniem za nią. Proste? Proste — stwierdziła wprost. — Dla mnie jest ważne, że ona jest bezpieczna tak samo jak ty — dodała.
    To było naprawdę zaskakujące jak po tym wszystkim, co się pomiędzy nimi działo ta dziewczyna wykazywała się taką empatią. Było to wręcz nie wiarygodne, by po takich przejściach nadal potrafić być tak empatycznym i niewybranym z emocji i co ważne nadal umieć współczuć słabszym. Kobieta, która sama wielokrotnie przeszła przez piekło. Ona była dla niego pełna podziwu i szacunku, że tak się zachowywała.
    — Mike po prostu nie wracajmy do tej sprawy — poprosiła go.

    — W głównej mierze to ja nawaliłem w tej sytuacji.
    Spojrzał w stronę Benningtona, który stał kawałek dalej, zupełnie jak pozostali trzymając kubek z kawą.
    — Umówmy się gdybym ją nie nakłonił do wyjazdu, to tej sytuacji by nie było — powiedział z poczuciem winny.
    W dalszym ciągu nie potrafił sobie przebaczyć tego w jak okrutny sposób, potraktował swoją własną siostrę i raczej nigdy by o tym nie zapomniał. Nie miało znaczenia, że był wtedy pod wpływem emocji, one były bez znaczenia w momencie gdy dosłownie miał kogo siebie Alice, która wykazywała się zdrowym rozsądkiem i zamiast jej posłuchać, szedł w zaparte.
    — Dlatego mam obawy z nią na ten temat rozmawiać — przyznał w końcu. — Owszem mogę spróbować, ale mam dziwne wrażenie, że ona się nie zgodzi. — dodał.