— Myślicie, że sobie poradzi?
Jej ton był przepełniony nutką wątpliwości, a także nieskrywanej ciekawości. Nie dało się ukryć, że w takim wydarzeniu brali udział po raz pierwszy. Nawet jeśli przed kilkoma laty ich przyjaciółka, partnerka czy siostra dość często udzielała się w takich typu imprezach, to nigdy wcześniej ich nie zaprosiła.
Nie było to wcale egoistyczne podejście, ponieważ w głównej mierze była brana pod uwagę na wyścigach, które rozgrywały się poza granicami miasta, praktycznie nigdy wcześniej nie wystawili jej w ich rodzinnym mieście, bo zazwyczaj brali kogoś innego z jej ekipy. Czy to był celowy zabieg, czy nie, nikt nie wiedział, bo decyzja jak wspominała, należała do ich liderów, do których należał ostatni głos?
Nikt z ich grupy nie mógł wpływać na decyzyjność Dereka i Owena, to oni jako nieformalni założyciele oraz osoby, które zawsze miały ostatnie słowo, brali pod uwagę każdego i decydowali, gdzie kto miał się udzielać.
Wspominała im na ten temat, parę dni temu gdy wspominała, że następne zawody są w mieście, a ona będzie w nich brać udział. Był to jej nie dosłowny debiut, lecz były to pierwsze wyścigi od czasu jej dość długiej przerwy, dlatego zaprosiła ich i od razu ostrzegła, że jak nie da popisu, to mogą ją śmiało wygwizdać. Mimo ich zapewnień, że sobie da radę.
Dystans, z którympodchodziła do swojej ewentualnej przegranej, był dla niej bardzo charakterystyczny, a raczej dystans, jaki mała do siebie. Musiała jednak znowu popracować, by do tego poziomu dojść, by moc się śmiać i żartować z samej siebie szczególnie po jej problemach po porwaniu a główne z jej ciałem, które było w bardzo złej kondycji. Ona powoli odbudowała tę wersję siebie, jaką była, co niezmiernie ich cieszy. Przeszła wraz z Mike prawdziwe piekło i nie można było im tego odmówić. Ciężar tamtych lat wciąż ich nawiedzał, to nie było tak, że terapia pomaga i zapomina. Proces zdrowienia po takich rzeczach nigdy nie jest prosto linijny i oni zdawali sobie z tego sprawę,
— Bardziej powinnaś zadać pytanie, dlaczego miałaby sobie nie poradzić — wtrącił się jej partner, spoglądając na tor, gdzie dało się dostrzec kilka grup motocyklistów, czy kręcącą się obsługę, czy każdego innego kto wspomagał te zawody w organizacji, a najważniejszych punktach przejazdu znajdowały się patrole policyjne.
Część wyścigu odbywała się na terenie półotwartym, a druga na zwyczajnych drogach miejskich dlatego tak ważne było zabezpieczenie przez odpowiednie służby. To nie był zlot nielegalnych rajdowców, którzy działali wyjęci spod prawa. W przypadku grup, do których należała Julia, to byli zawodowcy, którzy mieli odpowiednie pozwolenia i papiery, na to rozgrywkę dlatego tak ważne było dopięcie wszystko na ostatni guzik.
— Nie chce psuć twojej wiary w Julie, ale pamiętaj, sama przyznała, że została, wybrana niekoniecznie przekonując jednego z liderów, który nie był przekonany czy jest na to gotowa — wtrącił się siedzący tuż obok nich Mike. — Sama mówi, że na pewno na podium nie będzie, chce się wykazać, ale nie zobaczymy jej odbierającej medal.
— Nie możemy się temu dziwić, w końcu miała dość długą przerwę i wyszła z formy — wtrąciła się Alice, która zerknęła na przyjaciela. — I tak zaskakuje mnie, że w ogóle się na to zdecydowała, w końcu już była po poważnym wypadku i często takie osoby zwyczajnie rezygnują przez strach i traumę, a ona wróciła mimo wszystkiego, co się stało.
Siedzący dwa krzesła od niej mężczyzna mimowolnie aż skurczył się w sobie, na wspomnienie tamtego wydarzenia. Doskonale wiedział, do czego ona nawiązuje, a jej wzrok był niemal w niego wbity. Nadal czuł wobec siebie wstręt, że w ogóle wpadł na ten durny pomysł, mimo że absolutnie go nie zrealizował i zawiesił ten durny plan na uprzykrzaniu jej życia, to nadal poczucie, że to był jego pomysł, lecz to Taylor dopuściła, się jego realizacji sprawiło, że wciąż się za to obwiniał.
— Alice wiem, co masz na myśli — powiedział, przełykając gulę w gardle. — I cholernie mi za to wstyd. Nie powinnam przekierowywać swojej nieuzasadnionej złości i wściekłości na nią tylko dlatego, że wtedy odeszła, zwłaszcza że dowody przemawiały za tym co jej zrobiłem. Skończyłem jednak swoją realizację na planach uprzykrzenia jej życia, bo zrozumiałem, że to naprawdę stawia mnie w złym świetle szczególnie po tym wszystkim. Mogę tylko przeprosin ponownie, ale czasu nie cofnę.
— Ważne, że w końcu coś do ciebie dotarło — mruknęła z lekką aprobatą.
— Wtrącę się tylko odrobinę i przypomnę wam, że sam nie byłem idealny, ale wraz z nią zdecydowaliśmy, że idziemy dalej nie wracamy do tego co było — wtrącił się Chester, który usiadł pomiędzy nimi. — I naprawdę czy musimy rozmawiać o tym teraz — dłonią wskazał na stadion gdzie reprezentacji drużyn, ustawili się na linie, startu przygotowując się do zawodów.
Nie miel trudności w rozpoznaniu Julii, która stała na drugim krańcu startu z dala od nich. Jej kombinezon jednak był zbyt znajomy. Na czerni kombinezonu wyraźnie było widać fioletowe ornamenty, które wśród bieli, czerni czy czerwieni zdecydowanie się odróżniały, dało się także zobaczyć na jednym z motocyklistek kombinezon z różowymi elementami. Oni jednak skupili się całkowicie na drodze tuż przed nimi.
Było to po części ekscytujące, że w końcu po takim czasie mogli zobaczyć Julie w swoim środowisku. Odkąd tylko skończyła dziewiętnaście lat, wkręciła się w świat dwukołowców oraz wyścigów. Mimo że słyszeli z jej opowieści o treningach czy zawodach, to praktycznie rzadko ją widzieli faktycznie na żywo, nie licząc oczywiście transmisji w telewizji, którą oglądali gdy mieli ku temu okazje.
Wkrótce po części stadionie rozbrzmiał głos prowadzącego, który tłumaczył drogę, która była przed nimi, lecz bardziej obrazował ją tłumowi niż motocyklistą, którzy o poranku już mogli zapoznać się z trasą, by potem móc wiedzieć, gdzie jechać.
— Jeżeli wszystko wiemy, rozpoczynamy odliczanie — zagrzmiał mężczyzna, który stał na podwyższeniu.
W dole tuż przy starcie stanął mężczyzna, który był starterem tych zawodów. To od jego decyzji zależało kiedy zawodnicy ruszą. Długo ani startujący czy publiczność nie musieli czekać, na włączenie odliczenie. Mimo wcześniejszego gwaru teraz jakby publiczność zamilkła wręcz wstrzymała oddech, spoglądając dokładnie w dół tam, gdzie mieli zobaczyć swoich faworytów czy bliskich, który brali udział w zawodach, na ekranach dało się dostrzec powolne odliczanie, trzy, dwa czy w końcu jeden. Światła jednak wciąż paliła czerwień i to od tego mężczyzny zależała decyzja kiedy w końcu włączy i zezwoli jechać.
Wokół nich unosił się echo odpalonych ścigaczy oraz dźwięku tak charakterystycznego do przy gazowaniu przy starcie, a on wciąż wpatrywał się w swoją ukochaną. Patrzenie na nią w tym kostiumie na jej ukochanym ścigaczu, było czymś, na co lubił spoglądać z boku. Mimo że Julia proponowała mu kilkukrotnie to, że się z nim przejedzie, to wielokrotnie odmawiał.
Nie czerpał satysfakcji z takich szybkich jazd mimo jej zapewnień, że będzie jechała bezpiecznie, to nadal czuł wewnętrzną blokadę, by dać się jej przewieść. Wierzył w to, że jeździ poprawnie, jednak on nie czuł pewnie się na dwukołowcu, za którym ona wprost szalała.
W końcu światła rozpaliły się na zielono, a kilka motocykli ruszyło. On przyjrzał się Julii, która ruszyła w środkowej stawce. Jak sama określiła to, nie jest najgorszy start.
— Dobrze liczę, ruszyła jako szósta — przez hałas panujący na stadionie, który rozbrzmiał tuż po starcie, przedarł się głos Alice.
— W tej chwili jest dziewiąta — odezwał się głośniej Chester, który zerkał na tablice wyniku.
Wkrótce obecna na otwartym stadionie publiczność mogła obserwować zawody z kamer, które były rozmieszczone na trasie wyścigu, a także, z który samochodu jechał niedaleko zawodników, tak by nie przeszkadzać. Nazwiska na tabeli wciąż się zmieniały gdy jedna z dziewcząt wychodziła na prowadzenia, a druga spadała. Oni co jakiś czas zerkali na tablice, gdzie patrzyli na poczynania Juli, z dziewiątego miejsca spadła na jedenaste, lecz w połowie wyścigu podskoczyła o trzy pola i zaczęła powoli dożyć do siódmego miejsca.
Jej zespół, który stał w specjalnie przygotowanych dla grup motocyklistów miejscu, nie oczekiwali wysokiego miejsca, zupełnie jak jej bliscy. Nie chodziło o brak wiary, jednak realne możliwości, jakie teraz posiadała, oraz długoletnią przerwę, w której utraciła swoją wcześniejszą kondycję. Byli realistami, mimo że w sercu trojga bliskich Julii paliła się iskierka nadziei, że może zyska lepszą pozycję.
Ona sama była jedynie skupiona na jeździe. Nie słyszała, jak zostali nawet komentarzy prowadzącego, hałas, a także przytkane uszy zatyczkami sprawiły, że nie mogli wyraźnie słyszeć, jedynie lekki odgłos silników motocyklowych. Dla nich liczyła się jedynie droga tuż przed nimi i wywalczenie dla swojej drużyny jak najlepszego miejsca. Ona w końcu czuła tak ogromną satysfakcję, którą nie czuła od dłuższego czasu.
Nie pamiętała kiedy ostatni raz brała udział w zawodach, a teraz powrót był dla niej trudny, lecz niemożliwy. Nie miała ambicji na, chociażby trzecie miejsce, liczyło się, że mogła znowu poczuć to poczucie adrenaliny, smak, który za tym szedł. To było tak cudowne uczucie, którego jej brakowało, że nie mogła przejść obok tego obojętnie. W końcu poczuła się jakby była w swoim własnym żywiole, bo faktycznie w nim była.
Nie można było zauważyć jej uśmiechu, który skradł się na jej usta tuż pod kaskiem oraz bandomą, którą miała, zakrytą znaczą cześć twarzy. Liczyła się jedynie tu i teraz, a ona czuła jakby zapomniała o całym świecie, bo to był dla niej jak powrót do domu. Tam, gdzie czuła się bezpiecznie i spokojnie i zdawała sobie sprawę, jak to brzmiało, jak to możliwe, że tak się czuje w kontekście wyścigów.
Tak jednak było w momencie, gdy po długim czasie wracasz do czegoś, co kochasz po długoletniej przerwie i możesz skupić się wyłącznie na tym. Nawet jeśli nie osiągniesz pierwszego miejsca, nie zrobisz furory za pierwszym razem, liczy się tu i teraz i to było chyba najważniejsze.
W końcu zobaczyła, że znajduje się na ostatnich prostych ku mecie, a tuż przed nią znajdowały się dwa ścigacze swoich rywalek, nie miała jednak pewności czy faktycznie przed nimi jeszcze nie było nikogo, a zapewne są, jednak nawet jeśli w tej chwili figurowała na ósmym miejscu, to nie miało znaczenia.
W chwili gdy zobaczyła pobliski motocykl i zobaczyła realną szansę na prześcignięcie rywalki. Zamierzała to wykorzystać, spojrzała w bok, tam, gdzie widziała szansę jej minięcia. Musiała wykorzystać tę okazję. Przejechała na drugi bok i znacząco przyśpieszyła gdy miała wprost idealne warunki do zmierzenia się z tą dziewczyną i w końcu wjechała tuż przed nią, nawet nie zdając sobie sprawę, że takim sposobem, tuż przed metą wskoczyła na piąte miejsce w tabeli.
Tłum wiwatował, gdy ona zbliżała się do linii mety, mimo że słyszała ich zduszone głosy, wkrótce przejechała ją, widząc w lusterku jak dziewczyna, z która się mierzyła, na ostatniej prostej próbuje ją wyprzedzić, lecz ona jej na to nie pozwoliła gdy zobaczyła, jak robi manewr w bok, tak by uniemożliwić jej zdobycie lepszego miejsca od niej.
Przyśpieszyła, a gdyprzekroczyła linie, mety tłum głośno wiwatował, lecz ona nie straciła uwagi, ponieważ powoli zatrzymała się bezpiecznie, dopiero gdy zredukowała prędkość z wyścigowej do normalnej, a potem do zera w końcu mogła, stanął bezpiecznie i sięgnąć do zapięcia kasku.
Nie zdążyła nawet spojrzeć na tablice, lecz w jej oczy rzuciła się jej grupa, która stała w pobliżu. Widziała jak Dragon i Rocky wręcz gwiżdżą, a dziewczyny na migi pokazują, że było dobrze. Jej uwagę jednak przykuł liderzy. Zaskakujące było, że Derek, który nie był przekonany, odnośnie jej uczestnictwa uśmiechał się zadowolony, a gdy dostrzegł, jej wzrok uniósł kciuki do góry. Dopiero wtedy popatrzyła na tablice, gdzie jej nazwisko figurowało na liście, a ona spojrzała zdumiona.
— Piąte miejsce? — spytała samą siebie zaskoczoną, po czym ostrożnie zjechała z trasy, gdzie wkrótce miały odbyć się kolejne wyścigi, ale tym razem w kategorii męskiej, w której z ich grupy miał brać Owen.
Podeszła do nich prowadząc swoją maszynę i stanęła w boksie, a ona usłyszała ich zadowolone głosy.
— Było jednak warto się wystawić — odezwał się Derek.
Ona jedynie pośpiesznie wyjęła zatyczki z uszu i w końcu mogła słuchać normalnie i zwróciła się do niego ponownie.
— Co mówiłeś? — zapytała z ciekawością.
— Wspominałem, że jednak warto było dać ci szansę. Dobrze sobie poradziłaś jak na wyścigi po tak długim powrocie — powiedział zadowolony. — A teraz pozwól, że uciekam, bo to moja kolej.
Wkrótce wsiadł na swój motocykli i jak ona przed kilkunastoma minutami ustawił się na linii startu. Zawody wciąż trwały i dla ich grupy udało się uzyskać dwa srebrne medale, nie był to złoty, ale liczyło się, że od czegoś zaczęli.
Praktycznie kilka godzin potem mogli w końcu się rozjechać, a ona mogła w końcu zobaczyć się z bliskimi, którzy przez ten czas siedzieli na trybunach. Wyjechała ze swoim motocyklem tuż przed stadion i stanęła z boku, czekając na resztę. Nie miała jak się z nimi skontaktować, dlatego pozostało tylko oczekiwać. Liczyła, że wśród tłumu ich zobaczy. Może zapytać czemu się, z nimi nie kontaktuje, problem był w tym, że w tym kombinezonie i na takich zawodach trzymanie telefonów jest zabronione. Zazwyczaj oddawała go do depozytu, jak nie miała nikogo obok, tak jak reszta dlatego tym razem dała go Mike.
Wyglądała za nimi i w końcu ich ujrzała. Szli w tłumie bardzo zadowoleni i szczęśliwy.
— I jest nasza motocyklistka — rozbrzmiał wesoły głos Chestera. — No gratuluje siostra jak po tak długiej przerwie, to się popisałaś — pochwali ją.