Saturday, April 18, 2026

SERIA 2 TOM: 1 - ROZDZIAŁ 33

    — Uszczypnij mnie.
    W tonie jego głosu dało się usłyszeć ekscytacje. Nie zamierzała ukrywać, że nie czuła radości w chwili, która wydawała się dla niej jak sen. Może brzmiało to mocno eufemistycznie, lecz brzmiało właśnie w taki sposób, bo to, co się działo ostatnio w jej życiu, mogło brzmieć jakby to było wyjęte z jakieś nierealistycznej strefy marzeń, których zupełnie nie posiadała.
    W najśmielszych snach przez myśl by jej nie przyszło, że otrzyma od jednej z dużych marek propozycje ambasadorstwa. Aby tego było mało, to nie była niszowa firma, o której nie miała pojęcia, lecz miała reprezentować, tych od lat kupowała motocykle.
    Miłość, która narodziła się przed laty do tych konkretnych modelów maszyn, które zachwyciły je swoją precyzją, szybkością w klasie sportowej i nie da się ukryć także wyglądem, nigdy by nie przewidziała, że po wielu latach otrzyma możliwość reprezentowania ich i stanie się twarzą ich kampanii.
    Umowa ambasadorska to nigdy nie było w jej planach, dobrze zdawała sobie sprawę jak przelotne potrafi być życie szczególnie jej gdy potrafiła raz być na szczycie, a raz upaść, dlatego zachowywała dystans do pewnych spraw, bo nigdy nie wiedziała, co może ją czekać.
    Z drugiej stromy po tym co przeszła oraz fakcie, że w końcu zyskała stabilne życie, bo nic jej nie zagrażało, mogła snuć plany na przyszłość i myśleć z wyprzedzeniem. Nie potrafiła jednak tak się zachować mając świadomość jak wyglądało jej życie.
    W tym przypadku nie zamierzała kryć swojej radości, kontrakt z kawasaki, który miała podpisać za kilka dni, otwierał przed nią wiele perspektyw, lecz nie zmieniał jej techniki ani maszyny podczas zbliżających się zawodów. Lecz to tylko ułatwi jej możliwość reprezentowania ich.
    — Brzmi to w sposób tak nierealistyczny — komentowała i spojrzała na telefon, który postawiła przed sobą.
    — Gdybym mógł to bym, faktycznie to zrobił — rozbrzmiał po drugiej stronie głos Anthony’ego. — Zastanawia mnie tylko, jak w ogóle do ciebie dotarli w końcu, nie zabiegałaś o ten kontrakt — jego ostatnie słowa miały w sobie, nutkę wątpliwości a bardziej rozbrzmiewało pytanie.
    — Do głowy by mi nie przyszło prosić się o taką umowę z takim gigantem. Oni mnie znaleźli, sam dobrze wiesz ile kasy, poszło na wszystkie motocykle, jakie miałam przez ostatnie lata. To nie jest tani interes — skomentowała. — Dostrzegli mnie na jednych z poprzednich zawodów chyba jednym z tych pierwszych po powrocie na scenę — dodała z lekkim zamyśleniu.
    Brzmiało to dosyć dziwacznie, lecz tak powrót na tor po takim czasie wśród branży wzbudziło niemałe zainteresowanie. Powód był banalnie prosty, jej nagłe zniknięcie wywołało szum, szczególnie że była jedną z faworytek w kategorii kobiecej, by otrzymać tytuł Mistrzyni Kraju, to ogromne wyróżnienie, lecz zaprzepaszczono jej tę możliwość wydarzeniami, które się rozegrały po tej przeklętej trasie.
    Od tamtej pamiętnej trasy obiecała sobie, że już nigdy nie zdecyduje się na taki wyjazd. Zamiast bycia ze znajomymi i cieszenie się tymczasem spotkała się nie tylko kryciem pewnej tajemnicy, zajmowaniem się cudzym dzieckiem a chyba nadal będzie jej siedzieć w głowie to, co się stało potem.
    Momentalnie na jej twarzy pojawił się grymas na wspomnienie tamtych cholernych tygodni, a potem miesięcy. Wszystko posypało się niczym domek z kart.
    — To brzmi nie wiarygodnie Tony.
    — Wiem, że dla nas takie rzeczy brzmią nie realistycznie, ale najwyraźniej dostrzegli w tobie realny potencjał marketingowy. Spójrz na to z innej strony. Dają ci umowę, na której pewnie swoje zarobisz, dla ciebie różnicy to nie robi, nie zdradzasz marki, na której jeździsz, a wręcz ją wpierasz. Ty dostajesz umowę, kontrakty i spotkania, do których nie miałabyś dostępu oni idealny marketing, bo ich twarz i tak od lat jeździ na tym motocyklu. To wygląda jak sytuacja.
    — Podwójnej wygranej — skończyła jego słowa. — To samo mi mówi Chester — dokończyła.
    Gdy tylko to powiedziała, momentalnie jego entuzjazm nagle zniknął, a on momentalnie spoważniał. Odkąd tylko wspomniała mu, że przebaczyła nie tylko Mike’owi, ale także Chesterowi na tej linii wyczuwalne było napięcie, które trudno było ukryć.
    Nie krył się ze swoją niechęcią a wręcz nienawiścią wobec nich. Rozumiała jego perspektywę, lecz to była jej decyzja i możliwe konsekwencje brała absolutnie na siebie.
    — Nawet nie zaczynaj — uprzedziła go, zanim mógłby zacząć. — Wiem, co powiesz i nawet się nie truć, ja będę o nich mówiła i musisz to uszanować.
    — Dziewczyno dajesz się im manipulować — wyrzucił sfrustrowany z siebie.
    — Nie postrzegam tego w taki sposób, może ty tak, lecz ja nie. Wiem, że trudno ci zrozumieć, że ktoś może się zmienić, po tym co zrobili, wiem to i nigdy im tego nie zapomnę szczególności Riverze, to jak mnie potraktował, lecz chce dać im obojgu ostatnią szansę, jeżeli ją zmarnują, nie będzie kolejnej czy im się to podoba, czy nie — powiedziała wprost.
    — Julio naprawdę mogłabyś…
    — Tony — przerwała mu gwałtownie, zanim zaczął ją moralizować. — Prosiłam cię, skończmy ten temat, a właściwie go nie poruszajmy. Rozumiem twoją nienawiść do niej, ale twoje postrzeganie jest inne niż moje i to musisz zrozumieć — podkreśliła.
    — Julio powinnaś się od nich odciąć, oboje cię potwornie skrzywdzili, a tym im wybaczyłaś.
    — Tony jeżeli nasze dyskusje mają wyglądać w taki sposób czy jest sens w ogóle rozmawiać? — zadała zasadnicze pytanie.
    Zamilkli.
    To już nie była kwestia problematyczności ich reakcji, lecz coś, co ich realnie dzieliło, to że zdecydowała się dać drugą szansę tym którzy ją zniszczyli, lecz nie mogła ich porównywać do Clarka, oni ranili to fakt, lecz nie zrobili tego co on.
    Mieli mocno niewyparzone języki i działali pod wpływem emocji, lecz to nie jest usprawiedliwienie do tego, za to, co zrobili. Męczyły ją już te rozmowy, bo gdy za każdym razem gdy zaczęła poruszać ten wątek, dochodziło właśnie do takich sytuacji i to było już wykańczające.
    — Znasz, chociaż jakieś konkrety? — padło nagle jego niespodziewane pytanie.
    Otrząsnęła się z zamyślenia i ponownie spojrzała na kamerkę, gdzie pojawiała się jego twarz.
    — Omówiliśmy najważniejsze szczegóły co do kontraktu oraz naszej współpracy. Mam jeszcze kilka dni namysłu gdybym chciała coś zmienić przed podpisaniem umowy, ale wydaje mi się, że dali mi tak dogodne warunki, że chyba lepszych bym nie uzyskała. Konsultowałam się z kilkoma osobami i wspomniały, że to jedna z lepszych warunków, jakie może otrzymać ambasador marki konkretnie z tej konkretnej branży.
    — Właściwie jak długo trwa ta umowa? — zapytał, bo albo o tym zapomniał, albo w ogóle tego nie dosłyszał.
    — Rok…

    — Chwileczkę — odezwała się nagle, odsuwając od siebie zadrukowane kartki papieru.
    Spoglądnęła na siedzący naprzeciw niej przedstawicieli marki, z którym prowadziła rozmowy od samego początku. Nim w ogóle podjęła się podpisania umowy, którą właśnie czytała, dotarła do punktów, gdzie zostało, wymienione co otrzymywała, od marki tuż podpisaniu kontraktu, w nich prócz oczywiście obiecanych kostiumów jej uwagę zwrócił jeden punkt.
    Motor.
    Znała dokładnie model, który został wymieniony, ponieważ był on ostatnio zapowiedzianą nowością tej marki, który jeszcze nie był w sprzedaży. Dlatego widok jego jako jednej z rzeczy, które otrzyma ją, zaskoczyło.
    — Nie wspominaliście nic na temat nowego motocykla.
    Nie mogła przypomnieć sobie podczas żadnej z rozmów, że coś takiego sugerowali, dlatego zupełnie ją to oszołomiło. Widziała, jak dwoje z nich spogląda na siebie, po czym odezwała się siedząca naprzeciw niej Destiny mówiąc:
    — To standard w naszych umowach ambasadorskich — wyjaśniła spokojnie. — Z racji, że masz reklamować naszą markę, chcemy byś się w jakiś sposób, prezentowała. Wiemy, wszyscy, że prowadzić motocykle z naszej najlepszej linii, to fakt, ale to standard w takich umowach. Oczywiście to zobowiązuje cię do tego, że będziesz musiała się pokazywać na zawodach na tym konkretnym modelu.
    Słuchała ją z ciekawością, ponieważ była to jej pierwsza taka poważna umowa, dlatego jeszcze nie do końca znała realia za kulisy. Oczywiście nie miałaby problemy z tym, by jak sama wspomniała pokazywać się na konkretnie tym modelu, lecz miała jedno, ale...
    — Dobrze jednak chce mieć pewność co do osiągów tego konkretnego modelu. Ja nie będę startować na czymś, co może mnie zawieść. Już raz doświadczyłam wypadku na maszynie, oczywiście był on z innych względów, ale zależy mi na precyzji, co doskonale zdajecie sobie sprawę, że jest ważne w tym sporcie.
    — Oczywiście, że tak, nam również zależy na jakości i tym by maszyny były doskonałe dla prowadzących ich osób nie zależnie czy biorą udział w zawodach, czy nie. Model, który otrzymasz, jest właśnie z linii premium, z której korzystasz, lecz jak sama zapewne wiesz, on jeszcze nie jest w ogólnej sprzedaży. Dajemy ci sprzęt, który wręcz masz prawo i obowiązek przetestować na torze. Właściwie dzięki takim osobom, które testują maszyny w ekstremalnych przypadkach, pomagają nam eliminować wady czy poprawić coś przed oficjalną premierą. — wyjaśnił szef działu handlowego.
    — Dobrze wiesz, że nasza marka jednak kojarzy się z precyzją — dopowiedziała Destniy.
    Skinęła głową, bo to był fakt, z którym absolutnie nie zamierzała wchodzić w dyskusje. Od lat sobie ceniła to, że te motocykle praktycznie nigdy nie zawodziły. Nie mogła winić marki za wypadek sprzed lat, bo to nie był problem samego motocykla, lecz przeciętych przez Taylor hamulców. Z wyjątkiem tego, praktycznie nie spotkała się z żadnym problemami. Wybrała jedną z lepszych marek, lecz za tą popularnością także szła jakość.
    Szczególnie że był, o była firma japońska, a Japończycy byli profesjonalistami. W pełni to szanowała, w końcu jej partner też był cholernym maniakiem i był dokładny i precyzyjny nie zależnie czy tworzył coś jako artysta, czy tworzył kolejny klips. Szanowała ten kraj za to jak zachowywał dbałość o nawet najdrobniejsze detale.
    — Nie możemy sobie pozwolić na, chociażby jeden błąd — mówiła dalej.
    — Oczywiście w pełni to rozumiem, jednak nie rozmawialiśmy o tej kwestii, podczas rozmów negocjacyjnych dlatego było to dlatego, ten zapis mnie zaskoczył — przyznała.
    — Fakt nasz błąd i nie dopatrzenie, lecz w kwestii dalszych punktów nie masz zastrzeżeń? — zapytał drugi z mężczyzn.
    Spojrzała ponownie na dokumenty, które przed nią leżały. Po zapoznaniu się z nimi chyba wszystko zostało wyjaśnione. One delikatnie skinęła głową, po czym zerknęła na umowę, ostatni raz odkładając ją na stół w sali konferencyjnej, w której siedzieli.
    Chwyciła długopis i praktycznie bez żadnego wahania podpisała się na dwóch kopiach, które zostały jej dostarczone. Czuła się dość dziwnie, właśnie w pewien sposób wiązała się jedną z tą marką i mimo że był to kontrakt roczny to, było to takie dziwne. Owszem podpisała w swoim życiu już wiele dokumentacji, lecz tym razem miała reklamować swoją twarzą coś konkretnego.
    Podsunęła dokumenty w stronę Destney, która spojrzała na nie i przejrzała się im i również jako szefowa tej oddziału podpisała się w drugiej rubryce, czym oficjalnie potwierdziła tę umowę, z której wywiązanie wiązało się oczywiście z karą dla każdej ze stron. Nie spekulowała jednak najgorsze.
    W następnej chwili zobaczyła jak kobieta, podchodzi do niej i wyciąga do niej dłoń, mówiąc:
    — W takim razie witamy cię na pokładzie — powiedziała z lekkim uśmiechem. — Liczę na owocną współpracę.
    — Ja również i obym tego nigdy nie pożałowała — dodała z wyczuwalnym rozbawieniem w głosie.
    — Prosilibyśmy cię, byś za dwa dni przyjechała do nas — odezwał się Eric, odezwał się ponownie szał handlowego. — Przygotujemy dla ciebie motocykl, który będziesz mogła przetestować na naszym torze. Kwestia sesji zdjęciowej będzie do ustalenia na dniach.
    — Będziemy z tobą w kontakcie — odezwał się ten drugi. — A to należy do ciebie — powiedział.
    Wyciągnął w jej kierunku karton, który był przewiązany stożka, a na czarnym tle widziała to znajome logo kawasaki. Popatrzyła na moment na nie potem na Erica, który tylko uśmiechnął się, lecz nie musiała nawet spekulować, by zrozumieć, że jest to część obiecanych przez nich rzeczy.
    Pożegnała się z nimi wkrótce, po czym wyszła z sali.

 

No comments:

Post a Comment