Pół roku później
— Mam przekąski! — zawołała już od wejścia, praktycznie wchodząc do jednego z mieszkań bez żadnego pukania.
Zatrzymała się jednak w jednej chwili wręcz zamarła w pół kroku i o niemal z jej ramion nie wypadła tuba z chipsami oraz kilka mniejszych słodkości, które ze sobą zabrała. Zmarszczyła brwi i spoglądnęła wręcz lodowatym spojrzeniem na jednego z dwojga mężczyzn, którzy stali pośrodku salonu jednak od razu dało się dostrzec, jakby dopiero co się przywitali i zamierzali usiąść i porozmawiać.
Zobaczyła spojrzenie jego oczu, które momentalnie zwróciło się w jej kierunku jednak to, co w nich ujrzała, wręcz wzbudziło w niej szereg negatywnych emocji, od złości po wściekłość.
Skrucha i wręcz złość to jedyne, co widziała w jego oczach, co momentalnie wytrąciło ją z równowagi. Miała ochotę, zaczął przeklinać, bo ze wszystkich ludzi, którzy chodzili po ziemi, akurat na niego musiała się natknąć!
Czy nadal los jej tak bardzo nienawidził, że nie mogła nawet teraz zaznać odrobinę spokoju?
I może zbyt radykalnie reagowała, jednak od praktycznie dwóch jak nie trzech lat nie potrafiła zapomnieć upokarzającego ją wręcz momentu i jego słów, które miały zbyt wymowny wydźwięk, które jawnie ukazywały jego podejście wobec niej i stosunek, jaki miał. I mimo że starała się, jak tylko mogła omijać go szerokim łukiem, to wciąż pan jej życia wciąż podsuwał go na jej drogę.
Czy prosiła aż tak wiele, czy ponownie musiała się użerać z kolejną osobą, która tak mocno ją zraniła jak z jej eks chłopakiem, który w końcu po dziesięciu latach wiecznych intryg, prób zastraszenia, gróźb czy nękania do tego ostatecznego momentu gdy pełen upragnionej mściwości posunął się do jej porwania i przetrzymywania w tak nieludzkich warunkach i dostatecznie zniszczenie jej psychiki, że nawet teraz po czasie wciąż musiała chodzić na terapie?
I nie mogła zaprzeczyć, że ona jej zupełnie nie pomogła, bo spędziła wiele godzin na sesjach, by poradził sobie z przeżyciami tamtych tygodni, by jakoś uporać się z traumą, którą musiała zwalczyć. W końcu musiała nauczyć się żyć nie odwracając się w strachu za siebie gdy słyszała każdy, chociażby najdrobniejszy szelest. Nie chcąc panikować, musiała nad sobą popracować i mimo że nie było idealnie jak przed laty, to jednak dało się dostrzec ogromną zmianę, którą poczyniła na przestrzeni tych ostatnich dwóch lat, gdzie uczęszczała cyklicznie na spotkanie z terapeutką.
Zaczęła wyprowadzać ją na prostą, za co była jej naprawdę wdzięczna. Radziła sobie coraz lepiej żyjąc z tym co ją spotkało. Nie było możliwe, że wymarzę to, że swojej głowy całkowicie to wręcz było nie możliwe, jednak liczyło się to, że nie oblewał ją już zimny pot gdy musiała iść spać. Mimo że bywały jeszcze dni gdy sypiała przy świetle, to jednak częściej już je gasiła, a koszmary nawiedzały ją coraz rzadziej.
W takim razie można zapytać, czy wróciła stara Julia, którą tak uwielbiała.
Można powiedzieć, że tak i nie, bo mimo że czuła się znacznie lepiej, sama ze sobą to jednak wiedziała, że będzie mieć momenty zwątpień strachu i obaw jednak nie były one tak częste jak przed prawie dwoma laty.
— Julio… — odezwał się nagle jego głos z dużą dozą niepewności.
Zignorowała go, jednak nawet nie mając chęci na niego spojrzeć i zwróciła się bezpośrednio do Mike, mówiąc:
— Daj mi znać, jak twój gość wyjdzie — poprosiła swojego chłopaka.
Przytaknął delikatnie głową, praktycznie nie mogąc nic więcej zrobić. Czuł, jakby miał związane ręce w tej sprawie. Widok tak bardzo skłóconego rodzeństwa był naprawdę bolesny i dobijający. Wiedział, że częściowo się do tego przyczynił, a raczej jego kłamstwa, do których był zmuszony i nie usprawiedliwiał się w żaden sposób w końcu to przez manipulacje jego i byłej żony teraz praktycznie było widać dystans między tak zgranym bratem i siostrą, a teraz praktycznie ona nie miała chęci nawet go oglądać na oczy, a ten cóż:
— Ona nigdy mi tego nie przebaczy — głos Chestera wyrwał go ze swoich przemyśleń.
Spojrzał na niego i od razu mógł zobaczyć, jak bardzo jest wręcz przygnębiony. Sprawa z Julią od dłuższego czasu nie dawała mu spokoju wręcz od samego początku. Rozumiał frustracje i złość swojej obecnej ukochanej, ale również nie pojmował, dlaczego nie potrafi odsunąć na bok swoje uprzedzania i pozwolić mu przynajmniej na chwile rozmowę. Owszem wiedział, że czuła się nadal boleśnie zraniona tym, co jej nagadał i jak ją potraktował i sam był świadom, jak ciężko jest przebaczyć najbliższym szczególnie rodzinie.
On sam miał duży problem z przebaczeniem rodzicom tego jak go zostawili u ciotki i wyjechali po nagłej śmierci jego młodszego brata i po części mógł zrozumieć Julie, praktycznie większość życia żyła sama bez świadomości kim są jej bliscy, a gdy pojawił się on, dał jej nową nadzieję, a potem pod wpływem przedstawienia, które odegrała, Taylor nad nim zmanipulowała go, do tego stopnia, że posłał swoją siostrę do więzienia i od tego zaczął się jawny konflikt w rodzeństwie Riverów.
Ona była wściekła, zła i rozgoryczona za wyparcie się jej a on przybity sfrustrowany i zrezygnowany agresywnym wręcz podejściem młodej artystki do niego. Przez lata mogli obserwować, jak ci dwoje byli w stanie wskoczyć za sobą, w ogień teraz praktycznie ze sobą nie rozmawiali.
— Dałem się tak głupio zwieść i po co ja to wygadywałem! — rzucił rozżalony.
— Chciałabym ci naprawdę pomóc — odezwał się ze współczuciem, spoglądając na swojego przyjaciela, który opadł na pobliską kanapę i zwiesił głową, czując, jakby sam siebie zawiódł — Ale naprawdę nie mam pojęcia jak — wyznał szczerze.
Nie chodziło o to, że w ogóle tego nie chciał, bo naprawdę tego pragnął, jednak poruszanie jego tematu w obecności Julii było dość nieprzemyślaną rzeczą. Automatycznie jej humor się psuł i gdy tylko próbował coś wspomnieć czy wytłumaczyć, ona popadała wręcz we wściekłość i krzyczała, że nie chce mówić jak to określała kopii spermiarza niestety kiedyś człowiek, który mocno jej imponował i podziewająca go teraz bardzo stracił w jej oczach.
Można stwierdzić, że mogła w końcu na to przymknąć oko i zapomnieć o tych głupotach, które wygadywał. Niestety ta sprawa nie była aż tak prosta.
Nawet słowa potrafiły boleć i ich sytuacja była idealnym przykładem tego, że mówienie czegoś pod wpływem chwili i to bardzo nieprzemyślanych może sprawić, że kiedyś zżyta dwójka Riverów teraz praktycznie byli jakby byli sobie obcymi osobami. Więc tak nawet coś, co powie się w złości czy gniewie, może zniszczyć nawet najtrwalsze relacje, które budowane były latami.
— Nie pomożesz — rozbrzmiał zmęczony i zdołowany głos przyjaciela — To ja to zepsułem. Ona miała racje — mówiąc to, spojrzeli na siebie jednocześnie — Nie dałem jej szansy, by mi wyjaśniła, jak to wyglądało z jej perspektywy. Oceniłem ją po tym co zobaczyłem, a ona jedynie tobie pomagała a ja byłem głupi tak jak reszta chłopaków i ją oskarżyłem.
— I w tym sens gdyby nie ja to by się to nie wydarzyła — powiedział, wręcz w ostatniej chwili gryząc się w język, nie chcąc nawet wspominać o tym, jak bardzo on nakłamał przez wpływ swojej byłej żony.
— Lecz z tobą rozmawia już normalnie — zauważył Rivera — A we mnie nadal ma wroga.
No właśnie, to wydawało się mocno absurdalne, że z jednej strony to osoba, przez którą zostało rozdarte, rodzeństwo oboje z nim gadają, a Julia wręcz przebaczyła mu jego wszystkie występki z przeszłości i na ironie losu od jakiegoś czasu znowu zaczęli się ze sobą spotykać a z drugiej strony widoczny mur, który wybudowała miedzy sobą a bratem.
Momentalnie przypomniał sobie jedną z ich rozmów gdy ją o to zapytał:
— Sytuacja między tobą a Chesterem są diametralnie inne — odezwała się wręcz cierpkim głosem.
— Mike nie będę kłamać, nadal nie podoba mi się to, że kłamałeś i zamiast przyznać się, do prawdy musiałam swoje odsiedzieć, ale twoja sytuacja była inna. I nie ja ciebie nie usprawiedliwiam, bo dobrze wiesz, że wprost ci mówiłam wielokrotnie, że spieprzyłeś po całości.
Przytaknął delikatnie głową, bo sam się wprost do tego przyznał. Nie był ideałem, ale nadal nie rozumiał czemu, jemu przebaczyła, znacznie wcześniej niż właśnie Chesterowi. On przez kilka miesięcy mieszał jej w życiu nie tylko, gdy byli jeszcze razem, ale potem gdy się rozstali, a ona wiodła zupełnie nowe życie, to on nie mogąc poradzić sobie z zazdrością, przez kilka tygodni wysyłał jej głupie i bardzo obraźliwe komentarze jednak zbytnio się nimi nie przejęła skupiona na relacji z byłym mężem, a jego przyjaciel palnął po prostu głupotę:
— Mike dla ciebie to może być mało istotne, co on powiedział, dla mnie ma kluczowe znaczenie — poderwał głowę gdy usłyszał jej głos — Bo na twoje głupie występki można przymknąć oko, ale nie mogę potraktować tak samo Chestera. Stwierdzisz, że to tylko słowa, ale dla mnie to aż jawne wyparcie się mnie. Po co w takim razie przez tak długi czas się o mnie starał, by potem powiedzieć mi, że tego żałuje, wręcz śmiał stwierdzić, że to, że ojciec uprzedzał go, przede mną było słuszne. To bolesne, bo jednak zaufałam mu bezgranicznie, a on mnie potraktował w tak obrzydliwy i perfidny sposób — odezwała się, a on wyczuł, wręcz ból w jej głosie — i jeśli nadmienisz, że twoi rodzice też nie zachowali się wzorowo to tak fakt, ale czy kiedykolwiek powiedzieli ci w twarz, że cię nie chcą, że wyrzekają się ciebie? — spytała wprost.
To fakt nigdy niczego takiego nie usłyszał, może odeszli nagle pozostawiając go u siostry ojca, jednak nigdy nie wyznali, że go nie chcą jako swojego dziecka. Zagubili się gdzieś po śmierci Jasona, ale widać było, że po latach żałowali tego odejścia.
Pokręcił delikatnie głową w zaprzeczeniu, widząc, jak delikatnie przytakuje i dodaje:
— Właśnie, nigdy tego nie usłyszałem, a ja owszem i poczułam się, tak jakbym ponownie była tą parolatką, która w końcu zrozumiała, że rodzina ją nie chciała i ją zostawiła w tym bidulu. Dlatego pomimo moich usilnych chęci, nie potrafię mu tego zapomnieć. Starałam się mu wyjaśnić, ale on nie chciał słuchać. Nie potrafię na chwilę obecną wyciągnąć do niego ręki i zapomnieć o tym jak mnie potraktował. Po prostu nie potrafię — dokończyła i spojrzała na niego z bólem.
Zapadło między nimi chwila dość niezręcznej ciszy. Jej wyjaśnienia wydawały się najbardziej rozsądne, o jakim mógł posłuchać i mógłby z nią wciąż rozmawiać, próbować nakłonić, ale czy miało to w tej chwili sens gdy wyjaśniła swoje wewnętrzne rozterki i wątpliwości:
— A czy nie teraz, ale w przyszłości w końcu z nim usiądziesz i spróbujesz porozmawiać? — zapytał wręcz z dozą niepewności i spojrzał na nią.
Nie odpowiadała od razu, czego wręcz mógł się spodziewać, przez dłuższą chwile oboje milczeli. Widział jak wpatruje się w widok z balkonu z jej apartamentu gdzie spędzali czas. Powiew chłodnego wieczornego powietrza kończył kolejny dość ciepły jak nie upalny dzień w mieście a oni siedzieli na najwyższym piętrze budynku i podziwiali zachodzący za zabudowaniami zachód słońca który mimo że był dużo lepszy oglądanie go nad oceanem to i tak robił imponujące wrażenie.
— Kiedyś… — zastanawiała się na głos. — Może tak, ale na chwile obecną nie widzę takiej możliwości — mówiąc to spojrzała na niego z powagą — Na razie te rany są zbyt głębokie — wyjawiła ze szczerością.
— Chyba czas się pogodzić z myślą, że jednak straciłem własną siostrę na dobre — nagle głos piosenkarza sprowadził go na ziemie.
Spojrzał na niego i nie mógł ukryć, że jego widok był dla niego dołujący. Można stwierdzić, że relacje między rodzeństwem z czasem i wiekiem powoli niknął, rozsypują się w końcu, on sam swojej siostry nie widział od lat i nie miał pojęcia, co robi i gdzie jest, jednak on nie mógł jednoznacznie tego powiedzieć, ponieważ Chester i Julia byli ze sobą zbyt zżyci by nagle wszystko się rozsypało, a jednak to stało się przez wręcz mocno niewyparzony język starszego Rivery.
— Nie trać nadziei, może obecnie jest na ciebie zła…
— Ale Mike ja nie jestem zdziwiony, że odnosi się do mnie z taką powściągliwością i nie mogę jej za to absolutnie winić — powiedział nagle, spoglądając w jego kierunku — Jedynym, który tutaj coś zniszczył, jestem tylko i wyłącznie ja — przyznał się do tego. Nie odpowiedział, bo słowa jakby stały się zbędne.
Zapadła między nimi chwila dość długiej ciszy, po której niespodziewanie Chester podniósł się z wygodnej sofy, na której siedział i odwracając się delikatnie, do niego powiedział:
— Lecę nie będę ci głowy zawracał — powiedział nagle z wręcz wymuszonym uśmiechem — Obiecałem Alice, że pojadę z nią na zakupy — dodał, gdy poszedł w jego ślady i sam wstał — Przynajmniej udało mi się naprawić wszystko między nami — stwierdził na wspomnienie swojej partnerki.
Fakt, rozstali się właściwie powodem ich rozłąki było wyparcie się Julii przez Chestera jednak po wielu tygodniach gdy Rivera starał się jakoś naprawić relacje między sobą i byłą partnerką, ta w końcu dostrzegła, że żałuje tego co zrobił i mimo że nie mogła mieć wpływu na to, że nadal rodzeństwo ze sobą nie rozmawiała i na chwilę obecną nikt nie zdołał przekonać studentki do pogodzenia się z bratem, to widząc jego szczerą żałość i to jak bardzo starał się zabiegać o jej względy, dała mu kolejną szansę.
Obiło mu się o uszy, że dawne sąsiadki rozmawiały ze sobą na ten temat i mimo że malarka wprost powiedziała to samo co jemu na temat właśnie piosenkarza, to nie zamierzała stawać na drodze ich miłości. Nie widziała problemu z tym, że ponownie zaczęli się widywać.
I to prawda część relacji została naprawiona przez ten ostatni rok, jednak wiele pracy jeszcze ich wszystkich czekało. Praktycznie kiedyś tak dobrze zgrana ze sobą grupa podzieliła jedna osoba.
Kobieta, która zniszczyła mu życie i napsuła wiele znajomości, które teraz są albo na ostrzu noża jak w przypadku Julii oraz większości zespołu, albo te, które już zostały naprawione tak jak stosunki między nim a nią.
Czy to fakt, że razem przeżyli istny koszmar, czy miało na to wpływ, to jak pomógł jej poradzić sobie z osiedlowymi łobuzami, przez co potem zaczęli się coraz częściej widywać? A może to, że podczas propozycji operacji plastycznej aż do momentu jej rekonwalescencji wciąż jej pomagał i ją wspierał, nawet gdy była o krok do zrezygnowana był przy niej. Zapewne złożyło się wiele rzeczy na to, że ponownie się w sobie zakochali i pomimo że przez kilka miesięcy oboje to w sobie dusili to w końcu, jedna iskra sprawiła, że przestali oszukiwać siebie wzajemnie, że przyjaźń im po prostu przestała wystarczać i zdecydowali się spróbować znowu.
Tym razem jednak obiecał swojej dziewczynie, że nie będzie ingerował w sprawy jej ukochanych motocykli, jak i przyrzekł jej wierność. Sam nie czuł się dobrze z myślą, że miał tak cudowną dziewczynę u swojego boku a przez swoje nieprzemyślane głupie i nieracjonalne decyzje ją stracił.
Teraz nie zamierzał popełniać tego błędu ponownie.
— Do zobaczenia Mike.
— Cześć
Widział, jak przyjaciel wychodzi, a on westchnął cicho, widząc, jak znika wkrótce za rogiem korytarza i miał już zamknąć drzwi gdy nagle podbiegł Jay i zaczął głośno szczekać i merdać ogonem.
— Tak zabiorę cię cwaniaku do Junki — powiedział z lekkim uśmiechem.
Zgarnął jedynie z komody klucze do swojego mieszkania i smycz jednak nie przypiął go, bo wyszkolił go i wiedział, że był mu posłuszny gdy o to poprosi, dlatego nawet przejechanie tych dwóch pięter do góry nie stanowiło problemu.
Gdy przekręcił klucz w zamku, czuł jak husky, nawet na krok się nie ruszył, od jego nóg po krótkiej chwili podszedł do windy i nacisnął guzik. Nie czekał, długo aż drzwi się rozsunęły i wszedł do środka wraz ze swoim towarzyszem i nacisnął przycisk z najwyższą liczbą i nawet nie minęła minuta, a stanął przed drzwiami mieszkania Julii.
Naciskając na klamkę, nawet nie napotkał oporu i otworzył je szczerzej i wszedł do środka. Jay niemal od razu wykorzystał tę okazję i pognał do środka, szukając swojej małej przyjaciółki do zabawy, a on rozejrzał się uważnie i zobaczył swoją ukochaną, która kręciła się po kuchni i coś pichciła. Zaszedł ją od tyłu gdy tylko zobaczył, że nie zauważy, że wszedł do środka i jak burza obok niej przemknął jego wierny towarzysz. Ostrożnie zaczął się do niej zbliżać i w końcu podszedł do niej i przylgnął do jej pleców i objął ją swoimi ramionami. Czuł, jak zadrżała, przestraszona jednak momentalnie ujrzał, jak odwraca twarz ku niemu z bardzo uroczym uśmiechem: — Czyżby komuś zachciało mnie się straszyć? — zagadnęła i unosząc dłoń i dała, robiąc mu pstryczek w nos. Zaśmiał się cicho, po czym skradł jej drobnego całusa, nie mogąc się pohamować, by nie pocałować tych malinowych drobnych ust, które tak kochał. Odwróciła się momentalnie w jego ramionach, a on poczuł, jak obejmuje go za kark, mimowolnie odwzajemniając jego namiętną pieszczotę.
Przez moment jakby nic się dla nich nie liczyło, pomimo że jego myśli wciąż zaprzątała sprawa jej oraz Chestera to jednak oddał się tej zmysłowej chwili, jedyne na to sobie mogli ostatnio pozwolić i oboje raczej nie mieli obecnie parcie, by ponownie zdecydować się na wspólne łóżkowe igraszki. Nie tylko że było to za wcześniej, jednak oboje potrzebowali czasu szczególności Julia która, pomimo że jego dotyk zaczęła akceptować zdarzały się chwile gdy się odsuwała.
Wszystko przez tego cholernego skurwysyna i… Nawet nie chciał o tym wspominać, bo te obrazy wciąż go prześladował.
Chciał o tym nie myśleć tak jak ona starała się nauczyć ponownie co znaczy dobry dotyk tak jak wcześniej i teraz uczyła się, czym jest dotyk, który nie sprawia bólu.
— Cóż za gorące przywitanie koteczku — odezwała się gdy tylko się od niego odwróciła.
— Obiło mi się o uszy, że pewna ślicznotka proponowała na dziś wieczór seans filmowy, czy wciąż on jest aktualny — zapytał z dociekliwością.
— Nawet gdybyś nie przyszedł to, pewnie bym coś obejrzała. Dziś proponuje Fantastyczną Czwórkę obie części, a potem ewentualnie inne filmy więc możesz decydować — powiedziała z delikatnym uśmiechem.
— A przypadkiem nie skończyliśmy ostatniego serialu? — zmarszczył delikatnie czoło, próbując przypomnieć sobie, czy dokończyli jedną z produkcji jednej z popularniejszych ostatnio platform streamingowych.
— Został ostatni sezon — przypomniała mu, gdy tylko się odsunął — Ale nie mam ochotę dziś go kończyć — przyznała.
Odsunął się od niej, by po krótkiej chwili oprzeć się o kuchenny blat i przez chwile zapanowała chwila ciszy. Przez chwile bił się z myślami czy ją o to zapytać. Wahał się, jednak w końcu się odezwał:
— Julio… — zapytał z ostrożnością.
— Nie! — powiedziała nagle, stanowczym głosem. — Mike — powiedziała, spoglądając na niego z surowością — Chyba już ci coś mówiłam na jego temat — podkreśliła — Nie chce poruszać tego tematu i sobie nie życzę, byś o nim wspominał — dodała wręcz z surowością w głosie.
Opuścił głowę zrezygnowany, bo praktycznie takiej reakcji się od niej spodziewał. To nie tak miało wyglądać.
No comments:
Post a Comment