— Co takiego?
Potrzebowała dość dłuższej chwili, by do niej dotarły jego słowa. Starała przed nim, niemal nie wiedząc, jak ubrać w słowa to, co kłębiło się w jej głowie, czuła wręcz panujący w swojej głowie chaos, wiele myśli, które nie były w stanie uporządkować. I sama nie wiedziała, co czuła z jednej strony była oszołomiona, z drugiej w głębi serca rozdzierała ją jakaś dziwna nieokreślona radość, to wydawało się tak mocno nierealne, a jednak było rzeczywistością.
— Ale dlaczego…? — wyrzuciła z siebie.
Nie rozumiała tego, nie pojmowała czemu, tak postąpił i nie chodziło o to, że czuła wobec niego urazę jednak dlaczego za jej plecami jak sam wspomniał, załatwił jej możliwość operacji plastycznej. Owszem wspomniała mu na ten temat i o swoich wewnętrznych obawach odnośnie do tego, że jej oszczędności nie mogły pokryć wszystkich kosztów, a on dosłownie kilka dni później wyjeżdża i wraca z wiadomością, która tak mocno ją zaskoczyła.
— Mike przecież ja...
— Julio uprzedzam cię — powiedział stanowczym, ale spokojnym głosem unosząc jedną z dłoni do góry — Spodziewam się, co będziesz chciała właśnie powiedzieć, że nie wiesz, kiedy zwrócisz mi pieniądze za operacje, jednak nie oczekuje tego od ciebie — przyznał szczerze.
Mimo że ona doskonale wiedziała, że raczej na brak pieniędzy on nie narzeka i ma zgromadzony dość spory majątek, który wciąż sukcesywnie powielał przez to, jak angażował się na wielu płaszczyznach jednak w głównej mierze, chodziło mu o samo rozwój, bo owszem zarabiał na byciu producentem, czy właścicielem wytwórni, a to zaledwie jedna z wielu rzeczy, które robił i nie odnosił się, z tym ile posiadał i można wprost powiedzieć tym, że był milionerem, jednak uważał, że to głupota pokazywać jak bardzo majętnym jesteś człowiekiem. Nie znosił tego ukazywać publicznie i wychodził z założenia, że to ile miał na koncie, było sprawą wyłącznie jego i nikt nie powinien się to wtrącać. Jednak pozostała kwota, która mu została po sprzedaniu domu, chciał się jej, krótko mówiąc, pozbyć. Bardziej chodziło o pozbycie się niechcianych wspomnień i można zapytać, ale co mu przeszkadzały pieniądze, jednak kupno znacznie mniejszego mieszkania pozostawiły jeszcze część ze sprzedaży wilii i mógł to wykorzystać.
Doskonale widział, jak bardzo męczące było dla Julii pokazywanie się publiczne. Nie dało się ukryć, że jej wygląd wzbudzał w innych zainteresowanie i dało się zobaczyć wielokrotnie, że nie było ono zbyt dobre, gdy miał możliwość z nią wyjść, dostrzegał te spojrzenia pełne obrzydzenia i niechęci, które były skierowane w jej stronę, co potrafiło, ją mocno przybić, sama mówiła o niepochlebnych komentarzach w swoim kierunku.
Chciał jej pomóc, a zarazem pozbyć się kasy, którą mógłby zainwestować, jednak w tym przypadku pragnął zwyczajnie jej pomóc odzyskać przede wszystkim pewność siebie, którą utraciła:
— Więc dlaczego to robisz? Czemu tak usilnie się starasz i, prawdę mówiąc, gdybym się zgodziła, wydasz sporo pieniędzy, na operacje swojej byłej.
— Powiem ci to wprost, po sprzedaniu dawnego domu chce coś zrobić z resztą pieniędzy, które mi zostały. Nie chce pamiętać o tamtych wydarzeniach… — urwał, a ona widziała, jak na jego twarzy pojawia się strach, jednak prędko otrząsnął się z wewnętrznego przemyślenia i dokończył — Dla ciebie może to zbyt wielki wydatek, ale nie dla mnie. Julio, nie jestem ignorantem i widzę, jak wiele miałaś zmartwień przez to, że ten skurwysyn oblał cię tym kwasem. Miałaś nieprzyjemności i nadal się z tym spotykasz. Mam możliwości nie tylko finasowwe, ale również znalazłem lekarza, który podejmuje się bardzo ciężkich przypadków podobnych właśnie do twoich. Nie chce, byś się dalej zadręczała — tłumaczył jej spokojnie — Ja przynajmniej pieniądze gdzieś ulokuje, a ty odzyskasz, chociaż część tej odwagi, jaką kiedyś miałaś. I tak wiem, że wygląd nigdy nie grał dla ciebie kluczowej roli i może być to parafrazą tego, że teraz ci na nim zależy, ale tak nie jest. Widzę, że chcesz odzyskać dawny wygląd, jednak boisz się, że koszty mogą cię przygnieść, w takim wypadku wziąłbym je na siebie, a ty jedynie czym byś ryzykowała to w momencie, gdybyś poszła pod skalpel, jednak mam wiarę, że człowiek, który się tobą zajmował, by ci pomógł. Konsultowałem się z nim i pokazałem mu twoje zdjęcie, które miałam i powiedział, że miał już kilka podobnych przypadków a obecnie wszystkie osoby ślą mu pocztówki na święta zadowolone z efektów. Wiem, że może to nie być dla ciebie zbyt przekonujące, jednak nie proszę, byś od razu o tym decydowała, tylko dała sobie czas by to przemyśleć. Oczywiście, gdy się zdecydujesz operacje i konsultacje będą przeprowadzone prywatnie, sam koszt podróży i wszelkich kosztów medycznych biorę na siebie.
— Mike nie uważasz, że za dużo dla mnie robisz? Ostatnio starasz się tak bardzo, a ja nie daje ci nic w zamian.
Przez moment zapadło między nimi chwila ciszy, podczas której ona zobaczyła, jak delikatnie się uśmiecha i mimo tego ona poczuła, jak serce zaczyna jej mocno dążyć, gdy się odezwał i powiedział:
— Dzięki tobie nadal żyje to, co ja robię to nie wiele w porównaniu do tego, ilekroć byłem bliski śmierci, a ty mi pomogłaś. Nawet wtedy na trasie może byłem zastraszony, ale zrozumiałem, kto pomógł lekarzom wiedzieć, co się stało, tylko jedna osoba po Taylor mnie widziała przed występem i wręcz błagała, bym zrezygnował z występu i pojechał do szpitala, ale ja uparty zdecydowałem, że nie.
Opuściła głowę, czując się nieco zawstydzona i lekko zażenowana. To prawda, że wtedy nie zdecydowała się niczego zatajać i wyjaśnić co się stało i jak oberwał w głowę, nie wspomniała od kogo, jednak ratownicy mieli świadomość, co mogło zagrażać jego życie i mógł mieć wstrząs mózgu.
— Julio może byłem wtedy skurwysynem bez honoru i tchórzliwą fretką, która wolała milczeć, jednak nie jestem głupi i wiem, że gdyby nie ty w wielu sytuacjach teraz bym leżał na cmentarzu i pewnie nawet nie dożyłbym tego przeklętego porwania. Żyje dzięki tobie i już wielokrotnie ci mówiłem, ja ci się nie odpłacę za to, co zrobiłaś i chociaż w taki sposób mogę to zrobić, by przywrócić twoje dawne życie.
— Powtarzałam ci to wielokrotnie wtedy, że bycie z tak toksyczną osobą było tylko niszczeniem samego siebie. Miałam świadomość i widziałam, że tkwiłeś, w jakiego związku sama doświadczyłam i chcąc, byś ty uniknął podobnych problemów, chciałam ci pomóc i wcale nie uważam nadal, że sytuacje, które tobie się przytrafiły, są powodem do wyśmiewania. Społeczeństwo nie traktuje poważnie tego, że facet może być ofiarą kobiety, bo jak to jest możliwe, a jednak widać, że takie sytuacje się przytrafiają, jednak się boją o tym mówić jak właśnie ty i uważam, że powinno szerzyć się o tym wiedzę i świadomość i nie wyśmiewać problemów w związkach i gdy to facet mówi z kobietą, się nad nim pastwiła.
— Masz bardzo światłe przekonania w dalszym stopniu — zauważył.
— Owszem mam i zdania nie zmienię. Uważam, że powinno się o tym głośno, mówić jednak co ja mogę obecnie — powiedziała, rozkładając ręce — Na razie sama sobie nie potrafię pomoc a co dopiero innym.
— Może to nie odpowiedni chwila jednak może w przyszłości zdołasz pójść w tym kierunku — zasugerował z lekkim uśmiechem — Jednak wracając do naszej rozmowy, dam ci czas byś się zastanowiła. Gdy będziesz gotowa, to przyjdziesz i mi powiesz…
Od czasu tej pamiętnej rozmowy minęło kilka dni, podczas których nie potrafiła w żaden sposób zapomnieć o jego słowach. Cały czas zastanawiała się, co miała, z jednej strony czuła ekscytacje na myśl o tym, że mogły zakończyć jej osobiste udręki związane z jej obecnym wyglądem i była to dość kusząca propozycja, jednak z drugiej strony przemawiały przez nią ogromne wyrzuty sumienia czy powinna słusznie to robić.
Głównym aspektem, z którym się męczyła, była kwestia pieniędzy. Zawsze uważała siebie za dziewczynę, która nie chciała być zależna od finansów kogokolwiek. Pragnęła i była samowystarczalna i mimo że obecnie udawało się jej utrzymać mieszkanie z obecnej pensji, nie mogła jednak pozwolić sobie na większą swobodę, jaką wykazywała się wcześnie i mimo że nie była osobą, którą szastała na prawo i lewo pieniędzmi to wiedząc, ile zarabia na obrazach i że na jej koncie bankowym były oszczędności, miała poczucie ducha, że nie musiała się martwić, że nie będzie ją na coś stać, nawet gdy jej się noga powinie teraz, jednak musiała dbać o budżet domowy i rozsądnie gospodarować swoją pensją, bo na chwile obecna jeszcze nie zdecydowała się wrócić do malowania.
Nie wiedziała, co z tym zrobić, pewnie zazwyczaj zadzwoniła, by do dziewczyn czy nawet Anthony’ego, by się doradzić w tej sytuacji, nikt nie wiedział o tym, że miała kontakt z Shinodą od dłuższego czasu i musiałaby wszystko tłumaczyć i mówić im co się dzieje, a z przyjacielem wolała uniknąć kłótni, gdy miała świadomość, jak bardzo negatywnie jest do niego nastawiony.
Musiała sama zdecydować co było dla nie w tej chwili rozsądne. I to było w tym wszystkim najgorsze. Mimo że nie miała na siebie narzuconej żadnej presji, o prędkiej decyzji to jednak sama na siebie ją narzuciła. Czuła się tym zmęczona i sfrustrowana, bo mimo że jedna jej strona pragnęła skorzystać z tej pomocy druga kategorycznie, jej na to nie pozwalała. Wciąż słyszała ten uparty głosik w swojej głowie, że może tego pożałować, że on będzie pragnął coś w zamian, wewnątrz siebie słyszała ten lekko płaczliwy głos, który błagał ją o to, by nie poddawała się i zawalczyła o siebie.
Była tak mocno rozdarta nie wiedząc, co mogłaby zrobić, że podjęcie decyzji, która mogła, by jej pomóc a z drugiej coś ją powstrzymywało, by tego nie robić. Może chodzi o fakt, że to jej były, facet, który sprawił jej wiele przykrości i mimo że widziała jego żal za swoje czyny, to jednak nadal ten honor jej na to nie zezwalał.
Może powinna schować w końcu dumę do kieszeni i skorzystać z takiej możliwości, nawet jeśli nie wyłoży na to żadnego dolara. Mruknęła zirytowana, gdy o tym pomyślała, bo to była jedna z tych rzeczy, które mocno było sprzeczne. Uważała, że powinna sama na to zarobić i nie prosić o jałmużnę jednak nie wiedziała ile będzie trwało czasu dozbieranie reszty pieniędzy.
— Co ja mam zrobić? — pytała samą siebie.
Wewnątrz wręcz toczyła swój wewnętrzny monolog między dwoma sprzecznymi głosami. Między pragnieniem a odmową. Przymknęła oczy, przykładając dłonie do twarzy i licząc na jakiś objawienie, którego nie mogła się spodziewać, bo wszystko było od niej zależne.
— A czy naprawdę chcesz do końca życia chodzić z twarzą potwora? — usłyszała głos zdrowego rozsądku wewnątrz swojej głowy.
To był ten element, który zawsze sprawiał jej wielką przykrość oraz smutek. To słowo było powodem tak wielu jej bolączek, coś, co dobijało, jeszcze bardziej niż mogło. Sama określała się w tak okrutny sposób, a nie powinna prawda? Nie była aż takim potworem?
Inni śmiałoby powiedzieli, że absolutnie nie jednak pewna część jej mówiła, że tak.
— Czy zawsze muszę grać pokrzywdzoną własnego życia? — wypaliła niespodziewanie — Wiecznie się zadręczam, a życie mam jedno — dodała, jakby nabierając częściowo skrzydeł.
Może była to dość pochopna decyzja, jednak nie zamierzała dłużej użalać się nad sobą. Dość w życiu już wycierała, mimo że miała zaledwie dwadzieścia cztery lata. Zamiast płakać nad swoim losem, powinna w końcu wziąć się w garść i zwalczyć. Potrafiła już to raz zrobić to, dlaczego tak hamuje się przed podjęciem kolejnej próby, jeśli miała możliwość, warto było skorzystać?
Nawet jeśli Michael zażąda od niej potem zwrotu kasy za te operacje, to zrobi wszystko by mu oddać, jednak na chwilę obecną zda się zupełnie na niego. To był niczym impuls, który przechylił szalę. Im dłużej by siedziała i zastanawiała się nad tym, to bardziej była niepewna i w końcu by zrezygnowała.
Koniec z tym użalaniem się i czas zawalczyć o siebie.
Wstając z kanapy, przeszła przez mieszkanie, zgarnęła jedynie z komody klucze do niego i po krótkiej chwili dało się słyszeć trzask zamykanych drzwi oraz przekręcający się zamek.
Przeszła pewnym krokiem przez korytarz i podeszła do windy i wcisnęła guzik. Nie powinna się teraz absolutnie wahać, a jeśli to zrobi ukaże, tylko że nie jest konsekwentna sama ze sobą.
Wchodząc do windy, zacisnęła palce na kluczach, które trzymała w dłoni i wybrała numer o dwa piętra niżej od swojego i praktycznie po paru sekundach stała przed drzwiami mieszkania Michaela.
Uniosła dłoń, jednak nie zawahała się ani przez moment i zastukała do nich. Miała nadzieje, że jednak jej dawny partner jest w swoim mieszkaniu. Czekała dość dłuższą chwilę czy w ogóle jej otworzy. Zastukała ponownie i znowu odczekała, jednak po krótkiej chwili zobaczyła, jak drzwi się otwierają, a na progu zobaczyła Michaela w zaledwie spodniach, a na głowie miał ręcznik, jakby dopiero co wyszedł spod prysznica.
Widziała, jak momentalnie się speszył, co zupełnie nie zrozumiała i zamrugała dość zdziwiona, gdy nie umknęło jej uwadze, jak zakrywa swój tors ręcznikiem jakby się czegoś przed nią wstydził, co wydawało się jej mocno zaskakujące, bo widziała go wielokrotnie nagiego.
— Co tu robisz? — spytał zakłopotany.
— Przeszkadzam?
Mogła spodziewać się wszystkiego nawet tego, że była u niego jakaś kobieta jednak szybko jej wątpliwości zostały rozwijane, gdy powiedział:
— Nie, ale…
Wymownie jednak spuścił wzrok, a ona popatrzyła, jak uporczywie trzyma, blisko siebie dość spory materiał, który był już nieco mokry, jednak chyba zrozumiała co chodziło mu po głowie.
— Mike widziałam, jak cię kaleczyła nie powinno, być to wstydliwe dla ciebie — wyjaśniła spokojnie — Wpadnij do mnie za chwile, chce z tobą pogadać.
— Mam się spodziewać awantury? — zagadnął i uśmiechnął się zakłopotany, chcąc rozluźnić atmosferę.
— Nie. Raczej chciałam powiedzieć, że się zgadzam na twoją propozycję — wyjaśniła.
— Wchodź — zaprosił ją gestem dłoni do środka — Ale daj mi się ubrać, nie będę paradować przed tobą bez koszulki.
Przytaknęła i widziała, jak znika w głębi mieszkania, gdy podbiegł do niej Jay, który zamerdał wesoło ogonem na jej widok, gdy przykucnęła przy nim i podrapała go za uchem, a on ucieszony wtulił łeb w jej dłoń.
Nie czekała długo, gdy muzyk wrócił ubrany w zwykłą koszulkę i zwrócił się do niej, gdy ona wyprostowała się:
— Czyli mogę referować bilety do Nowego Jorku? — spytał spokojnie.
— To tam go znalazłeś?
— Tak to specjalista w swoim wachu i musimy lecieć na Manhattan. Podobno chciałaś zwiedzić to miasto? — zapytał sugestywnie.
To był czas jej odbudowy.
No comments:
Post a Comment