Saturday, March 1, 2025

V 07 — ZGUBIONY TROP

    — Bardzo panu dziękuje — odezwał się dość zrezygnowanym głosem Anthony.
    Uścisnął po raz ostatni dłoń stojącemu przed nim detektywowi, by wkrótce zobaczyć, jak nieco starszy już mężczyzna odchodzi dość prędkim krokiem i wraca do zaparkowanego nieopodal samochodu, a on cicho westchnął, czując się zupełnie zagubionym. Daremne było łudzenie się, że panuje nad własnym życie, bo wtedy by jawnie skłamał, był przybity i zdruzgotany myślą, którą wciąż go przerażała.
    Obawy, które dzierżył w swoim sercu, sprawiały, że nie mógł o tym wszystkim tak po prostu zapomnieć, gdy na szali wisiało wręcz życie jego najbliższej przyjaciółki niemal siostry. Nie chciał nawet wyobrażać sobie scenariusza, w którym musiałaby pogodzić się z jej odejściem, gdy tylko ta myśl przemknęła mu przez głowę, potrząsnął ją, by nie dopuścić jej do siebie, mimo że wciąż dyskretnie pojawiała się z tyłu jego rozmyślań.
    Nie od dziś wiedział, że Clark to niebezpieczny przestępca, który chodził na wolności i mimo że wielokrotnie prosił Julie by w końcu, zadziałała w tej sprawie to w strachu, przed jego gniewem nie słuchała go i odwlekała to byle nie mierzyć się z furią narkomana gdyby odkrył, że poszukuje go policja gdy w końcu udało mu się przełamać ten front, barierę, którą się odgrzała i panika potęgowały jej wewnętrzne lęki i faktycznie zgłosiła sprawę odpowiednim służbą, stało się to, co wręcz przewidywała.
    Śledczy rozłączyli bezradnie ręce, bo nie mieli dowodów prócz słów Julii i o tym również ostrzegała, że miała takie przeczucia i rzeczywiście one się sprawdziły i może przez ostatnie lata siedział on wręcz w swojej dziupli i się nie wychylał, a ona mogła żyć na pozór zwyczajnym życiem w końcu, jednak wylazł i nikogo innego nie podejrzewał o nagłe, zaginięcie jego wieloletniej przyjaciółki tylko on mógł maczać w tym palce, a również jej były narzeczony. Mimo że ta opcja wydawała się mało prawdopodobne i sam do końca w nią nie wierzył, to nie potrafił zrozumieć jego nagłe zniknięcia w momencie gdy o młodej pani Armando zaginął słuch, więc mogło być to w jakiś sposób podejrzliwe i niepokojące.    
    Mijało prawie dwa i pół tygodnia od jej zaginięcia, a z każdym dniem malałyszansę na jej odnalezienie. Nie pomagał fakt, że policjanci, którzy prowadzili, śledztwo nagle urwał się potencjalny trop, jednak nie zamierzali się poddać i szukali nadal. Owszem nie mówiono w mediach o jej zaginięciu jednak wszystko na wzgląd na jej brata i resztę tej zgrai.
    Sama myśl o nim i jego kolegach doprowadziła go do frustracji. Najbardziej jednak irytowało go zachowanie właśnie Chestera, który jeszcze przed paroma tygodniami odrzucił siostrę w potrzebie i wręcz się jej wyrzekł, a teraz tak mocno przeżywał jej zaginięcie i wydawać się mogło, czemu miał pretensje do niego?
    A owszem miał ku temu powód i był w pełni uzasadniony.
    Bo jaki brat podstępuje tak jak on. Sam wręcz wpakował jego przyjaciółkę z kraty więzienia i dał sobie wmówić, że byłaby zdolna zrobić coś tak strasznego. Wiele można było zarzucić Julii, jednak nigdy nie była osobą, którą mogła, by skrzywdzić, zawsze broniła słabszych przed oprawcami, często pomagała młodszym dzieciakom w bidulu, by uchronić ich, przed tym jak opiekunowi się nad nimi znęcali, owszem mogła być wtedy na miejscu przestępstwa, ale on wierzył jej, że chciała ratować Sandersa.
    Przeszedł kilka kroków w przód, jednak zatrzymał się dokładnie na progu otwartej bramy, która wiodła do jednego z domów i wręcz miał ochotę przekląć siarczyście, jednak ugryzł się w ostatniej chwili w język i mimo swojej wewnętrznej niechęci przeszedł przez wjazd i podszedł do drzwi, które były lekko uchylone.
    Wszedł do środka i powolnym krokiem powędrował w stronę salonu, gdzie spodziewał się ujrzeć to samo zgromadzenie. Nie mylił się, gdy tylko stanął na progu, ujrzał siedzących na kanapie rodziców Michaela, którzy dowiedzieli się po paru godzinach o nagłym zaginięciu syna, byli tutaj praktycznie wszyscy, cały zespół z partnerkami, a także kobieta w wieku członków kapeli, drobna brunetka, która jak się okazała, była najbliższą przyjaciółką Michaela, czyli Annie i oczywiście on, a także Ricardo.
    Naprawdę nie chciał tutaj przyjeżdżać, jednak zostali oboje o to poproszeni. Prawdę mówiąc, dało się dostrzec rozłam i mimo że w takiej sytuacji powinni wszyscy się wspierać i pomagać sobie wzajemnie, bo ich bliscy zaginęli to, jednak nie czuł radości z powodu, że tu był, głównie na wzgląd na Riverę oraz jego kolegów a jego niechęć głównie była pokierowana w jego stronę.
    Stanął u boku męża swojej przyjaciółki, który gdy tylko go ujrzał kątem oka, spoglądał w jego stronę z dość pytającą miną. Oboje jakoś zdołali się porozumiewać, mimo że on nie znał tak dobrze hiszpańskiego, ale jednak opanował go, na tyle by mógł pomówić, z nim czasami wspomagał się tłumaczem, tak jak on jednak musieli się jakoś dogadać pomimo bariery językowej.
    Doskonale jednak zrozumiał jego wręcz nieme pytanie, a on wzruszył bezradnie ramionami i widział, jak wzdycha cicho, a jego ramiona opadają. Oboje przed dwoma tygodniami zdecydowali się wynająć detektywa i pomimo że policja prężnie działała w tej sprawie, to chcieli, by również ktoś inny próbował jej szukać, jednak zupełnie jak funkcjonariusze policji tak i prywatny śledczy utknęli w martwym miejscu i nie mogli złapać tropu.
    Na jego usta cisnęło się jedno stwierdzenie na temat nikczemności Clarka:
    Sprytna bestia.
    Bo inaczej nie dało się tego określić. Spryt i kamuflaż wręcz iście perfekcyjny i to po nim najmniej by się spodziewał, że wszystko uknuje w taki sposób, że nikt nie będzie w stanie go namierzyć, jednak jedno co było pewne to, na pewno nie zrobił to sam, ale miał w tym wszystkim wspólnika. Policja dotarła do tego, że obecna żona Michael wykonywała dość dziwne zakupy, co zainteresowało śledczych i zaczęto badać jej trop i nie wyglądała jej sytuacja na ciekawą. Kupno łańcuchów kajdan niby nie dało się nic podejrzewać, jednak powiązano ją z Kentem, bo dotarto do nagrań z jednego ze spotkań ich, które odbyły się jakiś czas temu.
    Teraz nie tylko Clark był poszukiwany, ale również Taylor Sanders.
    — Nie rozumiem — zaczęła nagle starsza kobieta.
    Kilka par oczu spojrzało w jej kierunku, a on był jedną z tych osób. Widać, że było to dla niej męczące, jednak jak na piędziesięcioparolatkęnie było to zaskakujące. Sińce pod oczami sprawiały, że wyglądała jeszcze starszej zmęczona i bardzo poruszona nie mogła, pojąc czemu, jego syn nagle zaginął a obok niej mężczyzna, który pomimo swojej dość muskularnej budowy oraz surowości na twarzy, którą się wykazywał, również nie pozostał obojętny temu.
    — Czemu ktoś miałaby porwać Mike i Julie?
    Jej pytanie zawisło w powietrzu, a nie liczni znali odpowiedź na dręczące ją pytanie. On i oraz Chester wiedzieli o przeszłości młodej artystki, a wobec Mike to nawet oni nie wiedzieli, czemu tak nagle zniknął.
    — W przypadku Mike się nie wypowiem — odezwał się, nagle przerywając głuchą wręcz ciszę, która panowała w salonie — Wciąż uważam, że przyczynił się do tego…
    — Rozmawialiśmy Tony na ten temat — w słowa wszedł mu Rivera.
    — Owszem, ale ja nadal uważam, że miał powód ku temu. W końcu to ty z całą tą bandą i nim na czele ją oskarżyliście, nie mając dowodów — rzucił w jego kierunku.
    Niespodziewanie atmosfera wokół nich jeszcze bardziej zgęstniała, była tak mglista, że wręcz można było ją kroić nożem. Spojrzał momentalnie z piosenkarzem po sobie i przez dłuższa chwile mierzyli się spojrzeniami, w jego oczach dało się zobaczyć wręcz wściekłość oraz irytacje w u niego wręcz żal i zdenerwowanie.
    — Ile razy nam będziesz to wypominał? — rzucił nagle Brad — Pomyliliśmy się…
    — Dla was to nic takiego, a ona spędziła dwa miesiące w więzieniu, bo wasz kumpel wolał kłamać, zamiast przyznać się do tego, że to jego żonka go skatowała — rzucił w stronę gitarzysty.
    — Tak wiemy, co zrobiliśmy — odezwał się Dave w obronie kumpla — Oceniliśmy sytuacje i nie posłuchaliśmy jej wyjaśnień i cholernie żałujemy tego każdy z nas osobna, ale to wyglądało zbyt wiarygodnie.
    — I jeszcze śmiecie się bronić? — wyrzucił im.
    Nie szanował ich!
    Kiedyś miał ich za fajnych facetów na poziomie, ale po tych kłamliwych oskarżeniach jego zaufanie wobec nich zmalało do zera. I gdy obserwował Julie na rozprawie sądowej, wręcz był z niej dumny, że nie wykazała się tak naiwnością i nie przebaczyła swojemu niewiernemu braciszkowi, a jawnie powiedziała co sądzi na temat tego jak ją potraktował.
    Jednak dało się zobaczyć w jej oczach ten chłód gdy tylko Sanders zdecydował się przestać kłamać. Mimo że na początku rozprawy jeszcze coś mówiła do Rivery z nutką nadziei to całe to posiedzenie sądu oraz brudy, jakie wyszły na światło dzienne, sprawiły, że i ona straciła wobec niego ufność.
    — Wypominanie tego wcale nie pomoże — rzekł Rob.
    — Wiecie, jesteście durni, bo nawet wasze partnerki wykazały się większą inteligencją od was…
    — Przestań! — rozbrzmiał nagle głos Rivery — Nie zamierza ani siebie, ani ich bronić. Zjebaliśmy, jednak ciągłe przypominanie o tym wcale nie pomoże zwłaszcza teraz.
    — O moralizator się znalazł — mruknął sarkastycznie.
    — Anthony…
    Wydawać się mogło, że to był zaledwie początek dość długiej kłótni, która się zaczynała rodzić między nimi, jednak siedzący do tej pory Roger w milczeniu, gdy tylko ujrzał to, napięcie wstał i zagrzmiał.
    — Panowie rozumiem, że czujecie do siebie niechęć, ale kłótnie i awanturowanie się nie pomogą w tej sytuacji — powiedział spoglądając to na Riverę to na Brown, którzy byli wręcz na ostrzu noża — Mogę zrozumieć obie strony, jednak, zamiast skupić się na tym i zastanowić się gdzie mogą być nasi bliscy w końcu to mój syn i wasza siostra i przyjaciółka — popatrzył po obojgu mężczyzn — To wolicie się sprzeczać? Czy tak to ma wyglądać?
    Zapadło milczenie, jednak praktycznie nikt się nie spodziewał, że Anthony czy Chester odpuszczą. Oboje byli bardzo uparci. Jeden czuł rozgoryczenie i żal, że zawiódł najbliższą osobę i ją porzucił, drugi czuł wściekłość i frustracje, że musiał oglądać to przedstawienie i przebywać z osobami, do których stracił jakikolwiek szacunek.
    — Wracając czy ktoś w tym towarzystwie mogłaby odpowiedzieć na pytanie mojej żony? — zapytał, spoglądając po wszystkim, jednak swoje spojrzenie utkwił w przyjacielu Julii, który zdawał się wiedzieć coś na ten temat.
    — Tak — przyznał w końcu z westchnieniem, opuszczając ręce — Pytają państwo czy ktoś mógł, by mieć powód, ja odpowiem od razu, że tak. Nie wiem, jak wiele osób tutaj zna tę historię prócz obecnego tu mnie i Ricardo…
    — Jeśli mówisz o Clarku, to tylko ja i Mike poznaliśmy tę historię — wszedł mu w słowo wokalista.
    Popatrzył w jego kierunku i nawet nie zdążył otworzyć ust gdy się odezwał, śpiesząc z wyjaśnieniami:
    — Opowiedziała to tylko mi i jemu parę lat temu, był to jakiś czas po tym gdy zdecydowałaś się pójść na terapię, uznała, że najbardziej nam ufa, by powiedzieć o pewnej części, bo od razu wspomniała, że nie opowie o wszystkim, więc reszta tak naprawdę nie wie o Kencie i jego psychopatycznym zaślepieniu moją siostrą.
    — O czym wy mówicie? — spytała nagle Susan z przerażeniem.
    — Mówimy o pierwszym chłopaku Julii — wyjaśnił Rivera.
    Spoglądnęła dość niezrozumiale to na jednego to na drugiego, zanim znowu odezwał się Anthony, mówiąc:
    — Zanim moja przyjaciółka była z Mike, kilka lat wcześniej spotykała się z dwoma chłopakami. Clarkiem i Justinem. Jednak tego drugiego pozwolę sobie pominąć, bo nie jest istotną częścią tej opowieści. Spodziewam się, że Julia może się wściec, jak o tym opowiem, ale trudno, warto byście wiedzieli, kim tak naprawdę był Clark Kent i czemu uważam, że to on stoi za jej porwaniem i ma ku temu jak najbardziej powody — powiedział.
    Czuł na sobie niemal spojrzenia wszystkich. Owszem mógł powiedzieć, że jego przyjaciółka się wścieknie, że to opowie, jednak prawdę mówiąc, już nie było sensu tego ukrywać, zatajać oczywistej prawdy przed nimi i mimo że mógł, nie darzyć części z nich sympatią to jednak wiedział, że by zrozumieć, czemu doszło do pojmana i dlaczego akurat uważał Kenta ta za osobę, za to odpowiedzialną musiał streścić ich historie, którą opowiadał już Ricardo, który chwile wcześniej wyszedł na moment, ale zapewne się poszedł przewietrzyć i zebrać myśli, dla niego też nie było to łatwe w końcu, nie miał pojęcia, gdzie jest jego żona.
    — Z Clarkiem zaczęła spotykać się jako trzynastoletnia gówniara. On był o parę lat starszy. Zakochała się to była jej pierwsza miłość i początkowo uważała ten związek za bardzo udany, ale z czasem jednak to się diametralnie zmieniło.
    — Co masz na myśli? — zapytał Dave.
    Popatrzył na niego i odpowiedział po krótkiej chwili:
    — Nie muszę chyba wam tłumaczyć, na czym polega toksyczny związek?
    — Przeżyła to? — przeraziła się jedna z dziewcząt.
    Westchnął cicho, zanim znowu się odezwał:
    — Niestety tak, początkowo było to niewinne rzeczy, jednak przerodził się dla niej w prawdziwy koszmar. Utknęła z facetem, który się nad nią znęcał oraz bił, gdybym miał wam opowiedzieć, co konkretnie się działo, to musiałabym przybliżyć każdy inną taką relację gdzie chłopak to oprawca, a dziewczyna jest jego ofiarą. Oczywiście nie mówiła mi o wszystkim, ale widziałem ją, jak wracała pobijana wielokrotnie z jakimś ranami ciętymi, również miałem swoje podejrzenia, że może się nad nią znęcać na tle seksualnym, jednak nigdy niczego takiego nie podejrzewa.
    — Chwila — odezwał się nagle Rivera — Mówisz mi, że mógł ją…?
    — To są moje spekulacje — podkreślił po raz kolejny — Nie rozmawiałem z nią nigdy na temat bardziej intymny, jednak jej zachowanie było bardzo niepokojące w pewnych chwilach, unikał dotyku, nie chciała się przytulić.
    — Miałem takie przejście z nią — zauważył nagle ten sam mężczyzna.
    — Co? — spytał oszołomiony mężczyzna.
    — Działo się to kilka lat temu, na parę tygodni przed tym gdy po raz pierwszy do ciebie uciekła. Pewnego dnia wróciła do domu roztrzęsiona i zapłakana, nie pozwoliła się wtedy dotknąć i nie chciała za wiele zdradzić, dopiero potem wspomniała, że miała wtedy spotkanie z nim. I mimo że nie powiedziała, wprost podejrzewam, że mógł ją wtedy napaść na tle seksualnym.
    Słuchanie tego wręcz było bardzo nieprzyjemne, jednak w końcu cześć z nich poznała okrutną prawdę a osoby, które cokolwiek wiedziały, zaczęły łączyć kropki o wcześniejszych wydarzeniach z życia dziewczyny, o których nie za wiele chciała mówić.
    — Potem co jakiś czas wracała zdenerwowanaczy wściekła do domu i było to niepokojące, pytałem, o co chodzi, jednak milczała, nie chciała, się przyznać do niczego — wyjaśnił nagle Rivera.
    — W tym przypadku nie jestem zaskoczony, bo ja również musiałem się wręcz domyślać, więc to były moje spekulacje jednak gdy teraz to mówisz, to nabiera większego sensu. Jeśli ją gnębił, to zapewne chciała to ukryć, bo jeśli mi nic nie powiedziała, a mówi o wielu aspektach życiach poza tymi bardziej prywatnymi — zaznaczył.
    — Czyli przybył do Los Angeles, by ją gnębić tak? — zapytał nagle Brad.
    — Nie wykluczone. Nikomu o tym nie mówiła.
    — A Shinodowie? — zapytał nagle.
    Po chwili zapadła chwila dłuższej chwili i przez moment zaczął się, nad tym zastanawia czy rzeczywiście mogła powiedzieć byłemu narzeczonemu o tym, jednak zaczął w to wątpić. Czemu? Z bardzo prostej przyczyny, wiele rzeczy zdradzała mu i jeśli on nie wiedział o tym, bardziej nie uważał, by powiedziała o nękaniach ze strony Clarka Michaelowi.
    — Może posunę się do egoizmu w swojej wypowiedzi, jednak nie uważam, by wiedział, więcej niż wie Chester. Czemu? Wiele zdradzała mi na wzgląd na dość duże zaufanie wobec mnie i mimo że nie zaprzeczę temu, że zdradziła, coś więcej braciszkowi i byłemu narzeczonymi to jednak nie sądzę, by wiedzieli więcej niż ja. Znam ją na tyle, by wiedzieć, że potrafiła flirtować to co chciał komu powiedzieć i każdy dowiadywał się, tyle ile ona zapragnęła, by ta osoba wiedziała. I możecie mieć poczucie, że wam ujmuje w ten sposób, ale nie w tym przypadku. Julia doskonale zdawała sobie sprawę, kim był jej były i do czego jest zdolny. Mogła powiedzieć to co chciała jednak o wielu aspektach rozmotaliśmy tylko we dwoje. I nie winicie jej o to, tak naprawdę był to jej pierwszy związek, zauroczenie, na którym się przejechała, a były ciągle ją gnębił. On sam nie był poczytalny i po prostu jest przestępom. Sama wielokrotnie mówiła, ze się jej odgrażał, że go popamięta i mimo że można było potraktować to jako słowa zdesperowanego faceta, to wielokrotnie podkreślała, że wie na jego temat zbyt wiele i zna brudy, o których mi nie mówiła, by odpuścić — wyznał szczerze — On sam był dość… będę z wami szczery był narkomanem i dilerem, a sam wręcz wciągnął przez moment Julie w nałóg.
    — Ćpała? — odezwał się nagle Joe.
    — Owszem, był to kratkowały, epizod i zanim wpadła, bardziej jakoś się z tego otrząsnęła.
    — Ale nie oczekiwał zapłaty za działki? — odezwała się nagle Anais.
    — Raczej płaciła mu w innej formie — powiedział dość poważnym tonem — I podkreślam to tylko moje domysły, bo nigdy tego nie powiedziała, ale skoro my byliśmy biedni, to, w jaki inny sposób mogła mu się spłacać?
    — Ale ona miała trzynaście lat!? — przeraziła się Alice.
    — Alice nie oszukujmy się, życie z to ksykiem nie jest łatwe — odezwał się już jej były partner — Jeśli rzeczywiście tak było, to by tłumaczyło jej niechęć do dotyku. Wszystko teraz układa się w jedną całość — dodał.
    — Więc powód miał do tego, był pojmać Julie? — odezwała się z przyjęciem Diana, była wręcz mocno wystraszona po tym co usłyszała na temat byłej partnerki jej syna, nie spodziewała, że miała aż tak ciężkie życie.
    — Tak pani Shinoda — rzekł Anthony — On wielokrotnie mówił, że ją zniszczy i w końcu znalazł swój cel.
    — Ale co z tym ma wspólnego Mike? — zapytał Roger.
    — Anthony nie zaczynaj — ubiegł go piosenkarz — Wiem, że za nami nie przepadasz i namieszaliśmy, jednak nie sądzę by mój kumpel, był w stanie to zrobić.
    — Dasz mi powód, by tak nie twierdzić? Chociaż jeden? — spytał wyzywająco.
    — Czas.
    Popatrzył na niego dość zaskoczonym spojrzeniem, zanim wyjaśnił.
    — Dobrze wiemy z nagrań, że ostatni raz kiedy kamery zarejestrowany pobyt Mike i Taylor w domu był już czasem, gdzie Julia zaginęła. Owszem policji nie udało się zdemaskować osoby, która ją pojmała, jednak nie widzę, tego by Mike się do tego dopuścił. Nawalił i tak zgodzę się z tym, ale nie uważam, by miał czas, to wszystko przygotować i właściwie podstawowe pytanie, po co miałby to zrobić? Przez niego Julia siedziała w więzieniu i tak przeze mnie po części, ale jeśli przestał milczeć i powiedział, prawdę to możemy się domyśleć, że jeśli trop z Taylor jest prawdziwy to Mike i Julia są ofiarami. I tak bronię go, bo widzę absurd w twoich oskarżeniach Anthony i nie mówię to po złości, ale logika mi nie pozwala myśleć, że mój kumpel znowu wpakował swoją byłą dziewczynę w piekło gdy ją uwolnił z jednego.
    Słowa Benningtona potoczył się niemal echem po całym salonie i czy rzeczywiście miał racje?

No comments:

Post a Comment