Sunday, October 13, 2024

IV 30 (P.1) — HISZPAŃSKIE PRZEBUDZENIE

    — To był cudowny sen!
    To były jej pierwsze myśli, gdy świadomość zaczęła powoli powracać, gdy została wręcz wyciągnięta z ramion króla snu, wyrwana ze swojego własnego świata sennych marzeń. To tam wszystko wydawało się lepsze i dużo łatwiejsze niż w normalnym świecie. Nasza wyobraźnia pokazywała nam wtedy najskrytsze pragnienia, o których mogliśmy śnić przez kilka godzin i z niechęcią chciała powracać do zwyczajnego świata. Gdy wręcz przywiodła w pamięci wspomnienie cudownej nocy w ramionach mężczyzny, którego miała już nie spotkać. Jednak to było coś niezapominanego i wręcz ujmującego. Nie otwierała oczu, by nie wymazać obrazu wieczoru ze swojej pamięci. Chciała jak najdłużej się nią delektować, by zapamiętać każdy jej choćby najdrobniejszy szczegół. Nie mogła zapomnieć niczego, czegoś, co było tak cudownymi chwilami. Momentalnie przez jej umysł przedarł się jej cichy pomruk zadowolenia, gdy wręcz z czułością rozpamiętywała każdy moment tego namiętnego wieczoru, który był dla niej jak sen. Nie będąc jeszcze świadom, że fikcja mieszała się jej z rzeczywistością.
    Jednak wkrótce miała poznać prawdę.
    Z każdą mijającą chwilą czuła, jednak że coś jest inne. A dziwne przeczucie z tyłu głowy nie dawało jej spokoju. Do nozdrzy przedarł się zapach dość dziwny, który był powiewem męskich perfum. Wtedy zaczęła coś rozumieć gdy wyczuła, że jej policzki nie były wtulone w puch poduszki, lecz to był dotyk czyjeś skóry. Wyraźnie czuła pod sobą mocno zarysowane ramię co zaczęło napawać ją większymi wątpliwościami. W końcu zdecydowała się rozwieść wszelkie wątpliwości, które nią targały. Uniosła się lekko, otwierając wolno oczy i wtedy wręcz zamarła, w jednym momencie przyłożyła swoją dłoń do ust, nie wierząc, że omen senny nie był jedynie wytworem jej wyobraźni, lecz było rzeczywistością.
    Wtedy ze zdwojoną siłą uderzyły w nią wspomnienia zeszłego wieczoru, co niemal odebrało jej dech w piersi. Wszystkie te cudowne chwile, o których myślała, że śniły, one się zdarzyły naprawdę. Wtedy zaczęło powoli do niej docierać, zdarzenia, które się wczoraj rozegrały. Gdy zobaczyła go na korytarzu przed swoim mieszkaniem, nie wiedząc, zupełnie co tutaj robi, lecz wkrótce się dowiedziała, w jakim celu mógł przyjechać gdy z utęsknieniem i uwielbieniemją pocałował, w którym skryta była tęsknota i nieukrywana namiętność. Wtedy nie były im słowa, które stały się zbędne w jednej chwili, liczyła się ta jedna chwila i moment gdy ponownie mogli zakosztowaćsmaku swoich ust w głębokim namiętnym pocałunku, lecz to był zaledwie początek ich wręcz niezapomnianej nocy.
    Odsunęła dłoń od ust, lecz czuła jak kącik jej ust podrywa się do góry w dość czułym uśmiechu gdy patrzyła na śpiącego u jej boku mężczyznę, który śnił głębokim sem. Jego naga pieść, unosiła się i opadała, jedno swoje ramię trzymał pod jej głową, by mogła z niej zrobić swoją prywatną poduszkę, a drugą rękę wsunął sobie pod głowę. Niesforne kosmyki jego ciemnych włosów opadały mu na czoło, nie było blasku już tej znajomej fryzury, którą nosił. Miał lekko otwarte usta a ona w praktycznie milczeniu słyszała jego równy i miarowy oddech. Rzuciła spojrzeniem w dół, narzutka zakrywała jego dół, lecz doskonale wiedziała, że nic na sobie nie miał. Zupełnie jak ona teraz praktycznie na pół siedząco nie miała na sobie nic, lecz co się dziwić skoro wczorajszy wieczór był spędzony na bardzo upojnych chwilach.
    Do tej pory nie wierzyła, co działo się w jej życiu, zaledwie przed czteroma miesiącami opuszczała San Sebastian ze złamanym sercem i gorzką świadomością tego, że musi porzucić faceta, którego pokochała przez ostatnie miesiące, jednak dla siebie i dla niego to robiła, by to on skupił się na swoim związku, że wtedy obecną partnerką, a ona mogła zająć się własnym życiem.
    Jednak los postanowił skrzyżować ich drogi ponownie ze sobą. Przywrócić nieco radości w jej smutnym życiu miłosnym, który było wręcz w ruinie i mimo że nie narzekała, to ponownie pokazać jej, że mogłaby szczęśliwa. Ale czy tak powinno to być? Mogła się zastanawiać i pytać samą siebie jednak takie pytanie obecnie były bezcelowe i bezsensowne. Bo po co się zastanawiać. Zamierzała korzystać z życia.
    Nie chciała przepuścić okazji, którą podarował jej pan jej losu, który w ostatnim czasie nie szczędził jej trosk i wiecznych składania kłód pod nogi. Może i wreszcie będzie szczęśliwa czy o tak wiele prosiła? Zakochać się i nie być zranioną? To nie były wygórowane warunki.
    Chciała być tylko szczęśliwa, z którego facetem pokochała. Jeśli nie mogła być, z poprzednim to może wreszcie uda się jej odnaleźć tego jedynego i może jej myśli teraz wolały o taką depresję. Jednak w ostatnich latach nauczyła się kochać i pragnęłaby jej uczucie
    Nie uważała swoich pragnień za wygórowanych, czy nie możliwych do spełnienia. To było normalne, że poznając smak miłości, tej szczerej, prawdziwej i odwzajemnionej zapragnęła ponownie poczuć się kochaną, sama pragnąc kogoś obdarzyć swoim uczuciem, nie było to nic wielkiego, jednak los w ostatnich miesiącach oszczędzał jej tych wspaniałych chwil, wręcz jej coraz bardziej pozbawiał, ponownie zmuszając do życia jako singielka. Jednak ostatnio stał się pan jej losu niezwykle łaskawy i zapragnął podarować jej odrobinę szczęścia.
    Czuła jak kącik jej ust unosi się znacząco do góry, nie potrafiąc go pohamować i nawet nie chciała. Przesunęła koniuszkiem języka wzdłuż swoich ust, gdy przed oczami jej wyobraźni zobaczyła niezwykle kuszący widok, obraz, który zaczął nawiedzać jej umysł i mącić jej w głowie. Nie zamierzała jednak pozostać dłużej bierną na to krzyki jej wewnętrznego ja i po raz ostatni patrząc na twarz śpiącego mężczyzny, nawet się nie poruszył, śnił dalej swój piękny sen, kiedy ona położyła dłoń na jego udzie okrytego cienką narzutką, nawet przez niego czuła wyraźnie pod swoimi palcami jego mocno zarysowane mięśnie nóg. Może wydawać się zaskakujące, że zapracowany biznesmen oraz początkujący, makler giełdowy nie ma czasu dla siebie, jednak jak sam jej zdradził, ćwiczył od praktycznie początku liceum. Zawsze zależało mu na utrzymaniu, dobrej formy więc nawet pomimo nawału roboty potrafił znaleźć te dwie trzy godziny w tygodniu na siłowni, by trzymać się swoich ćwiczeń. I szczerze tak lubiła facetów którzy dbali o siebie, jednak nie lubiła przesadnie, jak byli rozbudowani. Jednak, zamiast się zastanawiać, przesunęła dłonią, wzdłuż jego uda wodząc ją ku górze i nieco w bok. Jej uśmiech znacznie się poszerzył gdy wyczuła pod lekkim materiałem jego męskość, wodząc delikatnie dwoma palcami wzdłuż jego prącia. Kątem oka spojrzała na śniącego kochanka, lecz ten nawet nie drgnął, a ona nie zamierzała i nawet nie chciała dłużej czekać. Sama wręcz zaczęła, czuć jak między jej nogami zbiera się wilgoć i z każdą chwilą jest spragniona coraz bardziej.
    Chwyciła między palce skraj swojej narzutki, pod którą spali, odrzucając w bok. Stała się ona teraz zbędna i mimowolnie ponownie oblizała kusząco własne usta, ostrożnie ujęła jego męskość w swoją dłoń, lekko poruszając ją wzdłuż jego męskości. Nie miało znacznie czy go obudzi, czy też nie, a nawet jeśli będzie mieć niezwykle zmysłom pobudkę.
    Pochyliła się znacząco, niemal czuła na swoich ustach bliskość jego główki, lecz ona z niezwykłą czułością i namiętnością przesunęła językiem po jego krańcu penisa, pieszczot go z niezwykłą subtelnością, by po chwili takiej drobnej zmysłowości, ująć jego główkę między swoje usta, nie poprzestając na delikatnych pieszczotach swojego języka, zatrzymała się jednak tylko na moment, by móc wręcz w całości wsunąć jego męskość do swoich ust.
    Ta jedna dość zmysłowa pieszczota była wręcz katalizatorem, do tego, że śniący do tej chwili mężczyzna, został z gwałtownością wyrwany ze swojego snu, zbudzony przez zmysłowe usta swojej kochanki. Nie był w stanie nawet zatrzymać jęku, który wyrwał się z jego ust z chwilą, gdy sam otworzył szeroko oczy, ale nie musiał nawet się rozglądać, kto w ogóle śmiał go obudzić. Wystarczyło spojrzeć odrobinę w dół, by dostrzec właśnie ją młodą kobietę, która o poranku zdecydowała się zbudzić go z głębi swojego umysłu i własnego świata snu tak cudowną pobudką.
    Nie zatrzymała się nawet na moment gdy ze zmysłowością przesunęła ustami wzdłuż jego męskości, nie poprzestając ani na chwile zabawy swoim zwinnym językiem. Każdy jego pomruk czy jęk sprawiał, że wiedziała, że podąży dobrą drogą. Praktycznie leżała między jego nogami, lecz nie przejmowała się tym, bo po co, gdy uniosła nieco w górę, jego męskość czuła pod swoimi dłońmi, jak z każdą chwilą twardnieje pod wpływem jej dotyku, jej zmysłowości czy czułości, wręcz o to jej chodziło, gdy niespodziewanie ujęła w swoje usta jego mosznę i ssąc lekko, co jeszcze bardziej sprawiło, że zaczął jęczeć wręcz błagana, o to by nie przerywała. Wręcz odruchowo na jej twarzy pojawiła się usmiech gdy zaczął prosić o więcej, a ona nie zamierzała sobie dziś, z nim pogrywać z ogromną rozkoszą pieściła jego klejnoty. Nie szczędząc sobie ani na moment, wyczuwała w swojej dłoni, którą pieściła jego męskość, jak bardzo stał się twardy pod wpływem jej namiętnych pieszczot, po chwili jednak się oderwała, bo doskonale wiedziała i wręcz wyczuwała, że nie wiele już potrzebował, by dojść. Przyśpieszyła, znacząco swoje ruchy sprawiając, że zaczął jęczeć coraz bardziej.
    Chwile potem doszedł z krzykiem jej imienia na usta. Co było jedną z najcudowniejszych chwil tego poranka. A ona mimowolnie rzuciła spojrzeniem na swoją dłoń gdy wręcz była z nim twarzą w twarz, wręcz śmiejąc się, powiedziała:
    — I takim sposobem zagwarantowałam sobie poranny prysznic — zaśmiała się ciepło.
    On jednak z początku nic nie powiedział, lecz powoli zaczął dochodzić do siebie po jej niezwykle kurzącej zabawy. Odezwał się po chwili lekko zachrypiałym głosem, odwracając głowę w jej kierunku, a ona słyszała tę delikatną chrypkę w jego głosie, która mimo wszystko była tak kusząca.
    — Poranki w twoim wykonaniu Señorita, zawsze będą wspaniałe — skomentował, a ona zobaczyła na jego ustach szeroki uśmiech.
    Jednak zdążyła jedynie mrugnąć, a on zerwał się niespodziewanie ze swojego miejsca. Przez moment zupełnie nie wiedziała, co się dzieje, gdy wręcz została porwana z łóżka. Potrzebowała kilku sekund, by zorientował się, że młody mężczyzna poderwał się z wygodnego materaca i jednym ruchem przerzucił ją sobie przez ramię, a teraz podążał z nią w stronę łazienki. Mimo że nadal jego męskość stała, nie przejmowała się tym, w tym domu prócz jej zwierzaków nie było nikogo. Zatrzasnął stopą drzwi łazienki, lecz dopiero przed lustrem zdjął sobie ją z barku. Lata ćwiczeń i trzymania formy sprawiły, że niesienie jej nie sprawiło mu najmniejszego trudu.
    — Może i twoja pobudka była znakomita, jednak... — była tak bardzo pochłonięta patrzeniem w jego niewątpliwie hipnotyzujące oczy, że nie dostrzegła, jak jednym zgrabnym ruchem rozsunął jej nogi.
    Nie zobaczyła nawet tego, jak przysunął swoją dłoń, blisko jej kobiecości dopiero dotyk jego chłodnych palców sprawił, że jęknęła, gdy nacisnął mocniej na jej wejście. Jednak jego palce wręcz jego palce zostały otulone jej sokami, wystarczyło patrzeć nadal w głąb jego spojrzenia, by to zobaczyć, jak bardzo był tym zafascynowany. Przesunął lekko dwoma palcami po jej kobiecości, mimowolnie mruknęła, czując jego palce, lecz tuż po chwili ujrzała, jak podnosi rękę, niemal w tej samej chwili usłyszała jego pełen namiętności, ale i stanowczości głos, który był w tej chwili tak bardzo seksowny, że ciężko było mu nie odmówić:
    — Proszę Bella, byś otworzyła swoje słodkie usta — prosił z niezwykłą zmysłowością w głosie.
    Zrobiła to, nawet nie sprzeciwiając się mu, a on wsunął do jej ust własne palce, by mogła wręcz zakosztować swojej własnej słodyczy.
    — Grzeczna dziewczynka — powiedział.
    Może to być zaskakujące, ale tak bardzo podobało jej się gdy faceci tak do niej mówili. Może nieco to być przedmiotowe stwierdzenie, ale póki była sam na sam z facetem i oboje doskonale widzieli, że to określenie nie opuści progu sypialni, to nie było nic w tym złego. Jej się to podobało, nie czuła się potraktowana, przedmiotów wręcz ją to podniecało jeszcze bardziej.
    Zlizując, z jego palców swoją własną wilgoć widziała rozkosz malującą się na twarzy Hiszpana i niezwykłe zadowolenie, lecz po chwili w końcu wysunął je spomiędzy jej warg. Jednak momentalnie przykucnął tuż przy niej, przysuwając jej biodra znacznie bliżej krawędzi szafki, zanim zdołała poczuć jego język wręcz pomiędzy jej kobiecością widziała jak oblizuje się rozkosznie a tuż po chwili poczuła jego zwany język między swoimi wargami sromowymi gdy z pieszczotą zaczął swoją namiętną zabawę. Zupełnie jak ona przed momentem z nim budząc go tym samym ze żony, tym razem to on z niezwykłą dokładnością i czułością pieścił ją. Jakby nie było wczorajszego wieczoru, gdzie praktycznie nad ranem poszli spać, będąc tak bardzo zajęci sobą i nadrabiając te ostatnie stracone miesiące. Stęsknieni i spragnieni swojej bliskości wykorzystali chwile, że mogli być we dwoje i zatonęli w objęciach wzajemnej namiętności. Nic się wtedy nie liczyło tylko oni.
    Nie dostrzegła tej chwili kiedy on przyłożył swoje palce do jej kobiecości i wręcz z jej głośnym jękiem wsunął je w nią. Nie mogła pohamować głośniejszego krzyku gdy wsunął je jeszcze bardziej, odruchowo przetrzymała się krawędzi szafek, na których siedziała, czując jak jej kochanek, pieści ją swoim językiem, lecz nie poprzestając jedynie na tym, a czuła w sobie jak porusza swoimi palcami. Z każdą chwilą słyszała swój głośniejszy jęk, który wyrywał się z jej gardła, a ona z każdą chwilą stawała się coraz bardziej mokra.
    Im bliżej była u szczytu tym....
    On przerwał.
    Wręcz jęknęła poirytowana na niego, lecz w odpowiedzi usłyszała jedynie jego śmiech i zobaczyła jego, który stanął jak gdyby nigdy nic przed nią z szyderczym uśmiechem.
    — Jak mogłeś!? — wręcz krzyknęła obruszona.
    — Poprosi — odparł jedynie.
    — Wredny bezczelny dupek, to ja się staram by cię....
    — Nie chcesz, poprosić nic nie dostanie.
    On się uwielbiał z nią drażnić. Nie od dziś. Zwłaszcza że sama to robiła. Tak uwielbiała te piekielne, zabawy w podchody dodawało to pewnej pikanterii w seksie. Już nie przy nim to zauważyła, że takie niby podchody czy drażnienie się z partnerem wzbogacało przeżycia seksualne.
    — Dupek... — odparła kąśliwe.
    — Wredna jesteś Señorita, a ja tylko chce, byś poprosiła.
    Warknęła poirytowana do granic możliwości, gdy ona wręcz czuła jak była u skraju błogości, a ten nagle bezczelnie to wszystko przerywa.
    — A jeśli nie zrobię tego? — odpyskowała mu.
    A on spojrzał na nią znacząco, lecz kątem oka zobaczyła, jak chwyta swoją męskość w dłoń i z bardzo bezczelnym uśmiechem stwierdził:
    — No to możesz o nim zapomnieć.
    Krzyknęła wręcz zirytowana, lecz po chwili zsunęła się z szafki i wręcz popchnęła tego cwaniaka tak, że po chwili zderzył się ze ścianą prysznica. A ona chwytając jego członka, powiedziała z wrednością w głosie.
    — Sama sobie zabiorę — powiedział, włączając prysznic.
    Dopiero po godzinie, wyszli spod prysznica, odrywając się od siebie, lecz to głównie przez Junkę która zaczęła cicho skomleć pod drzwiami łazienki. Musiała wyjść na poranny spacer. W pośpiechu ubrała na siebie jakieś szorty i koszulkę, lecz gdy miała wychodzić Ricardo, zatrzymał ją.
    — Czekaj mała diablico idę z tobą.
    Momentalnie rzuciła w niego ręcznikiem, który jeszcze chwile temu miała na głowie. Uchylił się w ostatniej chwili, śmiejąc się w głos.
    — Nie jestem...
    — Diabłem, ale jesteś Fire — skomentował.
    — Cięty język to moja działka Señor — odparła kąśliwe, wychodząc z łazienki.
    Nie widziała jednak już lekko uśmiechu, który pojawił się na ustach Ricardo, który wręcz wpatrzył się w nią rozmarzonym spojrzeniem. Nie dało się ukryć, że ta dziewczyna już nie była mu tak odległa. Tak naprawdę decyzje o przyjaźnie tutaj podjął spontanicznie. Pakując się w pośpiechu, rezerwując bilet na pobliski lot do Stanów, wiedział, dokąd chce zmierzać, chciał się z nią zobaczyć. Koszty nie grały roli, chciał zobaczyć się z dziewczyną, która skradła jego serce. Drapieżna, lecz zmysłowa i bardzo uczuciowa dziewczyna z głęboką empatią do innych. Może miała swoje wady, jak z resztą każdy i je widział, jednak to nie zmieniało, że dla niego była ona cudowna i wystarczyło zaledwie kilka tygodni, by stracił dla niej głowę.
    Miał ją mieć wtedy na jedną noc w Hiszpanii, teraz chciał mieć ją najbliższej u swojego boku każdego dnia i nieważne deszcz, burza słońce, czy wichura, ta kobieta stała się kimś więcej niż tylko kochanką. On ją pokochał i moment jej wyjazdu był dla niego trudny, mimo że był z Courtney, jednak bardziej przeżył pożegnanie przygodnego wakacyjnego romansu, niż rozstanie się z wieloletnią partnerką. Po nocach od wyjazdu młodej Bennington rozpamiętywał ten ich ostatni pocałunek i zastanawiał nad swoim obecnym związkiem, który może się nie wydawało, ale przechodził poważny kryzys, a Julia pomogła im dwojgu podjąć ostateczną decyzję o rozstaniu.
    W końcu otrząsnął się z głębszego zamyślenia i podążył śladami artystki, która przed dwoma minutami wyszła. Schodząc na dół, zobaczył ją kucającą pośrodku salonu, a przed nią stał mały uroczy maltańczyk. Wtedy również w oczy rzuciła się mu dwójka kociaków leżąca przy ogromnym oknie wygrzewających się w blasku wchodzącego słońca. Dopiero teraz mógł się im przyjrzeć. Ciemny kot z bardzo jaskrawymi zielonymi oczami, leżał z odkrytym brzuszkiem, a blisko niego, zwinięta w kłębek leżała biała kotka, która czujnie patrzyła na niego niebieskimi ślepkami.
    — Jak się wabią? — zagadnął partnerkę, która momentalnie wstała z rozwiniętą smyczą.
    — Czarny uparciuch i pan demolka Walter, kocia przylepa walcząca o terytorium moich kolan Cindy, a to jej rywalka w bataliach o moją uwagę Junka — przedstawiła ich z lekkim rozbawianiem.
    — Długo je masz?
    — Junkę mam od swojej osiemnastki, dostałam ją na urodziny od brata. Była szczeniakiem, a Cindy i Waltera wzięłam jako małe kociaki z hodowli. Więc z jakieś pięć, cztery lata są ze mną i za nic w życiu bym je nie porzuciła.
    Po chwili opuścili mieszkanie i schodząc po schodach, wyszli, przed apartamentowiec idąc ścieżkami wokół zbiorowych domów, a Hiszpan ponownie ją zagadnął.
    — Gdzie w takim razie były gdy byłaś u mnie?
    — Z początku były pod opieką mojego brata, potem gdy wyjechał na trasę, zajęła się nimi jego dziewczyna.
    — Masz brata? — zagadnął.
    — No tak — przyznala gdy szli ulubionym parkiem jej psinki — Mam jeszcze przybraną siostrę, ale jej nie uznaje.
    — Czemu?
    — Długa historia i szczerze to nie miejsce na wyjawienie rodzinnej tajemnicy. Może ci kiedyś opowiem o mojej rodzinie. Chester to jednak cudowny człowiek... Ricardo? — spojrzała na niego zaniepokojona, gdy od dłuższej chwili zupełnie nic nie mówił, wręcz szedł przy niej zamyślony.
    Zmrużył lekko oczy myśląc nad tym co się właśnie dowiedział i powoli zaczęły nasuwać się mu pewne domysły. Nie chciał naprawdę spekulować, ale słyszał tylko w świecie takie nazwisko. Courtney była fanką jednego zespołu gdzie wokalista miał na nazwisko Bennington i zaczęło go to intrygować. Raz nawet z byłą dziewczyną był na koncercie jej ulubionego zespołu w Madrycie. Nęciło go i postanowił jednak zapytać.
    — Czy wiesz coś o Chesterze Benningtonie?
    Nie otrzymał od razu od niej odpowiedzi, jednak zobaczył, jak z trudem hamuje śmiech. Wydawała się bardzo rozbawiona, lecz on nie rozumiał czemu, co było w jego pytaniu takiego zabawnego.
    — Rozwieje twoje wątpliwości Señor. Tak znam — powiedziała, już się opanowując — Słucham Linkin Park, a prywatnie ich znam.
    — Co!? — spytał zaskoczony.
    — No tak, trudno było mi ich nie poznać skoro właśnie Chester to mój brat — tym jednym zdaniem rozwiała wszelkie jego wątpliwości.
    — Ty jesteś siostrą...
    — Tak jestem, ale media o tym nie wiedzą. Szczerze znam wszystkich z kapeli — przyznała — Nie są to mi obcy ludzie, ale nie chwale się, bo to są zwyczajni ludzie i tak ich traktuje. To przyjaciele, z którym znam się od kilku lat — Wiesz, to dłuższa historia może ci ją opowiem.
    Resztę spaceru spędzili na swobodnej dyskusji.
    Czy jednak Ricardo pozna tajemnice o związku swojej przyjaciółki z jednym członkiem grupy muzycznej?



No comments:

Post a Comment