— Jak ona się czuje?
Zdawać się mogło, że nic nie było w stanie przerwać panującej wokół niego ciszy, która mogła wydawać się, aż doprowadzała zmysły do istnego szaleństwa, gdy w uszach rozbrzmiał dziwny pisk, jednak mimo wszystko ten spokój był przerywany przez pracę aparatury, która zawieszona była nad jednym, z łóżek kreseczki migotały na wyświetlaczu i doskonale można, było usłyszeć, wręcz jak bije serce, wciąż nieprzytomnej pacjentki. Miejski gwar przedzierał się przez uchylone jedno z okien, przez które przedzierało się dzienne światło.
Siedzący do tej pory w lekkim zgarbieniu mężczyzna, poderwał się nagle, gdy w pokoju rozbrzmiał drugi głos, tak bardzo znajomy mu ton, który kojarzył mu się tylko z jedną osobą. Kimś, kto był równie drogi wciąż śniącej w spokoju młodej dziewczynie, tak bliski jej sercu zupełnie tak samo jak właśnie on. Przyjaciel, który trwał u jej boku od wielu lat.
I był przy niej nawet teraz gdy ona leżała praktycznie bez życia, walcząc o życe:
— Bez zmian — wymamrotał wręcz przemęczonym do granic możliwości głosem, w którym można było usłyszeć lekkie załamanie.
Spojrzał odruchowo na śniącą wciąż młodszą siostrę i niemal poczuł, jak serce zaczyna mu się ponownie łamać na pół. Pomimo że codziennie widział ją w takim stanie, mógł tylko bezradnie, oglądać ją jak leży okryta jasnym prześcieradłem, będąca podłączona do komputera, który sumienie monitorował każdą jej funkcję życiową, mogło sprawić, że powinien, już do tego widoku się przyzwyczaić jednak było to bardzo mylące przekonanie, bo jak mógł nawet pogodzić się z myślą, że może tylko siedzieć przy jej boku i czekać, bo tak naprawdę nic prócz tego mu nie pozostało.
Był sfrustrowany i przemęczony, lecz ktokolwiek by był na jego miejscu. Miał wrażenie, że to wszystko było jakimś jego koszmarnym snem, wytworem jego wyobraźni, czymś, co działo się tylko w jego głowie, jednak za każdym razem gdy patrzył na pełną spokoju twarz, nadal nieprzytomnej studentki pojmował, że to nie było tylko jego wyobrażenie, jak naiwnie sądził wytwór jego dość wybujałej wyobraźni, lecz rzeczywistość, w której musiał żyć i przeżywać co dzień to samo, wciąż zadręczać się myślami czy pytaniami, w których pytał sam siebie, na które na ironie losu i tak nie znał odpowiedzi.
Bo skąd mógłby wiedzieć kiedy się obudzi, kiedy wyrwie się z tego stanu, w którym tkwiła od dłuższego czasu. Jeśli lekarze nie wiedzieli kiedy się rozbudzi to jak on mógłby wiedzieć, kiedy jego siostra otworzy w końcu oczy i wróci do nich wszystkich oraz do niego. Czuł się, jakby ją tracił. Mimo że jej stan był stabilny i wydawać się mogło, że nic nie mogło zagrażać jej życiu, to jednak czuł się niezwykle paskudnie. Uczucia, które mu towarzyszyły, bezradności, niemocy czy poczucia, że zupełnie nic nie może zrobić, były dla niego niezwykle denerwujące, bo dosłownie czuł się jak wtedy gdy mógł tylko przyglądać się powolnej śmierci swojej matki, nie mogąc zupełnie nic zrobić, by jej pomóc, a na myśl o uratowaniu jej mógł porzucić swoje wszelkie chęci, bo tak naprawdę nie było żadnej wiary, że przeżyje.
Los zapisał jej powolny wyrok śmierci, który sumienie wykonywał i w końcu ją zabrał od niego, lecz póki została mu odebrana, zdradziła swój największą tajemnicę. Sekret, który okazał się dla niego nie tyle wstrząsający coś wręcz niedorzeczny.
Jednak gdy zdecydował się odzyskać zaginioną siostrę, nie było to dla niego łatwym zadaniem, ponieważ musiał się liczyć z wieloma trudnościami czy problemami, jednak jego pragnienie na zapewnienie tej nastolatce normalnego domu i zaparcie w swój wyznaczony cel było na tyle silne, że nie było dla niego istotne, jaką ciężką i wyczerpującą drogę musiał przejść na drodze sądowej, to jednak ten trud był tego wart.
Odzyskał siostrę, a teraz po latach czuł, jakby powoli ją tracił.
Miał wrażenie, że patrzy na powolną śmierć i bał się chwili, że straci i ją w swoim życiu. Jedyną rodzinę, jaka mu pozostała, bo nie potrafił już mieć takiej ufności do ojca po pogardach, czy szyderstwach z jego strony, które doświadczył po tym gdy walczył o Julie. a na nim musiał wymusić zrzeczenie się praw rodzicielskich. Gdy on dowiedział się, że chce adoptować siostrę. niechciane przez niego dziecko był wściekły. Uznał go za ignoranta, bo zamiast zainteresować się przyrodnią siostrą. to próbuje odnaleźć jakiegoś bachora, jak ją nazwał. Jednak nie zamierzał tego słuchać i jednak brnąć do swojego celu, który osiągnął i mógł pokochać tę dziewczynę i zapewnić jej wszystko, co potrzebowała.
A teraz po latach patrzył bezradnie na nieprzytomne ciało i chociaż miał nadzieje, że się obudzi to jednak w jego sercu, pojawił się strach, że jej nie odzyska.
Co jednak było najsmutniejsze i wręcz przerażające, to że teraz był bezradny wobec stanu swojej ukochanej siostry. Nie mógł nic zrobić prócz przyglądania się i obserwowania jej. Wręcz drżał nadal na myśl o słowach lekarza, który wspomniał, że cudem można nazywać to, że ona w ogóle przeżyła tak poważny wypadek.
Za każdym razem gdy zamykał oczy, widział spojrzeniem swojej wyobraźni zdjęcia zmiażdżonego motocykla. Bo inaczej nie można było tego nazwać, to był wręcz paskudny widok, dwukołowiec wręcz złożył się jak harmonijka na drzewie i nie potrafił sobie wyobrazić lęku i wręcz strachu Julii gdy straciła panowanie na motocyklu i momentu gdy wręcz jechała prosto w pień jednego z drzew, uderzając w nie z ogromnym impetem. To musiało być wręcz przeraźliwe przerażające. Jak wynikało ze słów lekarza, który się nią zajmował, ludzie takich wypadków zazwyczaj nie przeżywają a jeśli już dotrą do szpitala, umierają po kilku godzinach. Dlatego nazwanie niemożliwe jest to, że mija już trzeci tydzień, a Julia nadal żyje. Wspierana przez urządzenia, które monitorowały jej funkcje życiowe, można było zobaczyć, jak jej serce nadal bije, jednak wciąż się nie budziła. Od paru tygodni tkwiła w stanie ciągłej śpiączki i nie było nawet widoku na to, by się rozbudziła. Jednak po tak poważnym wypadku nie jestem zaskoczeniem, że wciąż tkwi w nieświadomości. Jej organizm utracił wiele krwi i musiał się zregenerować, pomimo dobrych rokowań wciąż tkwił w niepokoju, że może coś złego się stać. Po wielu badaniach i prześwietleniach, co chyba najważniejsze, nie dostrzeżono żadnych złamań kręgosłupa, co wręcz przyjął z nieukrywaną ulgą, bo jego koszmarna wizja się jednak nie sprawdzi, jednak nie oznaczało, że mogą, nie pojawić się inne powikłania po przebudzeniu ze śpiączki i tego się najbardziej teraz obawiał.
— W normalnych okolicznościach pewnie bym zażartował, że ma wreszcie czas się wyspać — skomentował Anthony, mimo że nie było mu absolutnie do śmiechu.
Widział spojrzeniu oczu starszego Bennington, który wręcz spojrzał na niego ostro, a on podszedł bliżej, nawet się tym nie przejmując.
— To nie jest zabawne Tony — skomentował rozdrażniony Chester.
— A myślisz, że mi jest do śmiechu? — spytał z ogromną powagą Brown — Wcale mnie nie bawi to, że Julia leży od trzech tygodni w śpiączce, a ja czy ty nie możemy zupełnie nic zrobić.
Zapadło między mężczyznami chwila cisza, która przerywana była jedynie pracą maszyn, które pracowały w tle. Chester ponownie uchwycił zziębniętą dłoń swojej siostry w lekkim uścisku i popatrzył na spokojną twarz. Pragnął w końcu ujrzeć, jak otwiera swoje bladoniebieskie spojrzenie, które tak bardzo przypomniało mu spojrzenie oczu swojej ukochanej mamy, jednak ona nadal śniła, a na jej ustach znajdowała się maseczka, która pomagała jej oddychać. Podłączona do ekranu nad nią śniła ubrana w jedną z jej piżam, które przywiozła Alice na zmianę, przebrana potem przez pielęgniarki, które troskliwie się nią zajmowały.
— Czemu to jej musiało się wydarzyć? — rzucił nagle Anthony — Czy ona naprawdę nie zasługuje na spokój, jak nie firma, to teraz to…
Momentalnie zamilkł gdy zobaczył jak Chester, spogląda zaskoczony w jego kierunku. Słysząc coś, zupełnie czego się nie spodziewał, wręcz miał przeczucie, że Tony coś ukrywa na temat Julii i to dlaczego wspomniał o jej stronie.
— Anthony? — spytał z powagą, zwracając się ku niemu — O czy ty mówisz? Czy jest coś, o czym nie wiem, a powinien? — zalał go gronem pytań — I co ma związek z tym jej firma?
— To ty nic nie wiesz? — spytał zaskoczony drugi z mężczyzn.
— Ale o czym?
Anthony nie odpowiedział od razu przez moment, zastanawiał się, czy mówić mu o tym co się stało, a raczej o tym, że Julia z początkiem roku straciła swoją stronę w dość nadal dla niego tajemniczy sposób. Starał się ją przywrócić, nawet po tym gdy od niej wyjechał, ale coś było w tym dziwnego, że nie mógł dostać się do kodu. To wyglądało jak na robotę specjalisty na czarnym rynku, on jako osoba, która miała swoje doświadczenie, nigdy nie widziała, by strona ot, tak znikała i nie można było, jej uzyskać nawet wchodząc do oprogramowania, to było naprawdę dziwne.
Westchnął cicho, jednak decydując się mu powiedzieć prawdę:
— Julia straciła stronę — oznajmił.
— Co!? — spytał zaskoczony — Ale jak…?
— Sam chciałabym to wiedzieć. To wygląda na precyzyjną robotę, bo nawet mi osoby z doświadczeniem informatycznym nie udało się tego odkręcić. Nie mam pojęcia, co się stało, jednak straciła stronę oraz Instagrama, pisała do Supportu, ale oni nic nie wiedzą na ten temat. Powiedzmy sobie szczerze. Starałem się to odkręcić, ale nie wiem, kto w tym maczał palce, ale to wygląda, jakby ktoś celowo napadł na jej stronę i ją usunął bezpowrotnie.
— Czemu nic nie wspomniała na ten temat?
— Bo dowiedziała się tak naprawdę na parę dni przed wypadkiem, a sam wspomniałeś, że odkąd widzieliście się przed świętami do czasów, aż tutaj trafiła, nie widziałeś się, z nią więc mogła ci tego zwyczajnie nie zdążyć, powiedzieć — tłumaczył mężczyzna — Jednak nie wiem, kto to mógł zrobić.
Zamilkł, bo nadal uważał to za dziwne. Nie sądził, by Clark maczał w tym palce, to nie były jego metody. Nawet gdyby chciał jej zaszkodzić i usunąć stronę zrobiłby to już dawno, a tak w tej kwestii zupełnie nic nie robił i jak uważał, to nie były jego metody, on gdy się pojawia, faktycznie zagraża Julii, jednak w sposób fizyczny więc raczej nawet, by go w tej kwestii nie posądzać. Nie miał za wiele możliwości obstawiania, kto to mógłby zrobić, kto celowo chciałaby jej zaszkodzić. To naprawdę było bardzo dziwne.
Najpierw utraciła stronę, potem ktoś majstrował przy hamulcach w jej motorze, co zostało już potwierdzone przez policje. Po szczegółowym przypatrzeniu się maszynie dostrzeżono nacięcie na linkach hamulca jakimś ostrym przedmiotem, co doprowadziło do faktycznego jej wypadku. Gdy policja przejrzała monitoring, dostrzeżono dziwną postać, oczywiście była ona zamaskowana, jednak po postawie trudno było śledczym powiedzieć czy był to mężczyzna, czy kobieta, dobrze się ukrył pod za dużym ubraniem oraz kominiarką. Zdjęli odciski palców jedynie Julii, bo nie zostały zostawione inne, bo napastnik był przygotowany i nawet nie dotknął maszyny. przeciął linki dość ostrym i prawdopodobniedługim narzędziem, tak bynie pozostawić po sobie poszlak i to było zaskakujące. Ktoś, kto uszkodził jej maszynę. działał naprawdę precyzyjnie, by policja nie trafiła na jego ślad.
W dalszym ciągu prowadzono śledztwo i przesłuchano wiele osób w tym również jej byłego i jego żonę jednak oni uznali, że nie mogli o niczym wiedzieć, bo jak mówili, że wyjechali. Oczywiście ich alibi potwierdzili rodzice jego żony, a inni również nie mieli powodu do tego, by coś takiego zrobić, więc śledztwo tkwiło w miejscu, a Julia wciąż leżała nieprzytomna. Mimo że przewidywano że jeśli się przebudzi i lekarze pozwolą zostanie przesłuchana to jednak kwestia tego kiedy się wybudzi spędzała sen z powiek.
— Ona na to nie zasługuje — odezwał się nagle Anthony — Życie ją zbyt okrutnie doświadcza, od samego początku nie miała łatwo — westchnął.
— Wiem — westchnął Chester, ponownie na nią spoglądając i delikatnie przecierając kciukiem jej ściśniętą dłoń — Może nie znam jej całe życie — mówił, nie odsuwając spojrzenia od spokojnej twarzy młodej dziewczyny — Jednak co mogę powiedzieć o niej, co wręcz oddaje naszą matkę, to że żadna z nich nie potrafi się poddawać. Nasza mama przeżyła dwa miesiące dłużej, niż początkowo jej zakładano i gdyby i młoda się poddała, to nie walczyłaby od kilku tygodni. Uparta jest jak z resztą każdy w tej rodzinie — dodał z delikatnym uśmiechem, chociaż nie było mu absolutnie do śmiechu.
Tak naprawdę nigdy nie mówił tego na głos. Zbyt dobrze znał podejście siostry do ich rodziców. Pomijając kwestie Johna, ale co do Sary nadal miała ogromny żal i było to widoczne, że owszem pomogła się im odnaleźć w jakimś małym stopniu jednak niezrozumienie i złość względem tego, że została porzucona i ją nie odnalazła, była ogromna i nawet nie próbował zmienić jej postrzegania, bo sam uważał za karygodnie zachowanie ich rodziców. Nie zasługiwała na takich los, jaki doświadczyła od najmłodszych lat. Jednak to, co widział w wielu sytuacjach to, fakt, że ona była wręcz młodszą wersją ich mamy. Nie tylko pod względem wyglądu, bo Julia niemal była jak skóra zdjęta z matki prócz tak naprawdę niewielkich szczegółów, które mogły świadczyć, kto jest jej ojcem, to jednak w większości przypadku młoda Bennington była praktyczną kopią swojej nieżyjącej matki, charakter również po niej odziedziczyła, była bardzo zajadła, buntownicza, ale co ważne walcząca o swoje czy bliskich, na którym jej zależało. Może i miała temperament bardzo wybuchowy, zupełnie jak on ale była pełna troski i ciepła. Emfatyczność było czymś, co ją charakteryzowało, a szczególności odnośnie swoich bliskich czy dzieci niesprawiedliwie pokrzywdzonych przez okrutny los. Widział doskonale na przestrzeni lat, jak jej zależało na nim gdy coś się stało, czy Mike gdy jeszcze z nim była. Wykazała się ogromem uczuć i opiekuńczości względem innych a jej słabość do pomocy małym dzieciom wręcz wzruszała, jednak nie był zaskoczony. Wychowała się, w bidulu wie, jakie jest tam życie i chce, chociaż na chwile rozweselić dzieciaki. Mogła być zwariowaną młodą dziewczyną, jednak miała dobre serce. Nawet jeśli nastawiono go przez jej opiekunów, że jest trudnym przypadkiem, jak ją nazwali, co jest obrzydliwe to jednak gdy sama wyjaśniła jak tam żyła i co robiła i wiedział, że właśnie wykazując się pragnieniem obrony Anthony’ego, pomogła mu i się zaprzyjaźnili to, jednak ukazuje inny obraz dziewczyny, która jak sama mówiła, przeciwstawiała się choremu systemowi.
A teraz mógł tylko czekać, co było naprawdę denerwujące.
— Akurat z tym się zgodzę Chester, ona nie umie się poddawać — usłyszał nad sobą jego głos — Miała wiele bardzo ciężkich upadków i z każdego z nich umiała, się podnieś, teraz pozostaje, nam tylko wiara, że w końcu wróci do nas powrotem.
Niespodziewanie Chester, który nadal trzymał dłoń swojej siostry w ciepłym uścisku, poczuł lekki uścisk na swojej ręce i mogło mu się to wydawać, wręcz posunąć się do stwierdzenia, że sobie tylko to wyobraził, jednak mimowolnie jego spojrzenie powędrował na splecione dłonie, a on ujrzał, jak palce dziewczyny poruszają się i tym razem to nie było tylko złudzenie. Po krótkiej chwili dało się wręcz usłyszeć cichy pomruk, który wydobył się z jej ust jednak stłumiony przez maseczkę tlenową, którą miała założoną na ustach.
— Widziałeś!?
Bennington podekscytowany zwrócił się do przyjaciela dziewczyny, który spoglądał w oszołomieniu na to jak porusza lekko głową jej mina była zbyt wymowna, by pomylić z inną. Oboje patrzyli jak najbliższa ich sercu kobieta, zaczyna się budzić na ich oczy. Po kilku tygodniach uwięziona w otchłani swojego umysłu powracała do nich. Wracała do świata rzeczywistego.
Moment, którego myśleli, że w ogóle się nie doczekają, jednak pan jej życia zdecydował się nad nią zlitować i uwolnić z tej pułapki, w której tkwiła od dłuższego czasu, mimo że nie było to dla niej przyjemne. Widzieli, jak powoli uchyla swoje oczy, lecz przymyka je natychmiastowo pod wpływem oślepiającego światła. Mrużyła przez dłuższą chwilę swoje spojrzenie, aż w końcu widzieli, jak otwiera szerzej oczy i zwraca ku nim swoje oczy:
— Witaj z powrotem Śpiąca Królewno — odezwał się pełen ulgi Brown.
Jednak ona nie była w stanie nic powiedzieć. Rurka w jej tchawicy skutecznie nie pozwalała jej mówić. Był to moment gdy starszy Bennington nacisnął na jeden z guzików, by przywołać do nich lekarzy czy pielęgniarki. Z każdą chwilą Julia zaczęła poruszać się niespokojnie na łóżku, była bardzo zdezorientowana i nie rozumiała co się wokół niej dzieje:
— Spokojnie młoda — powiedział uspokajająco Chester — Jesteś w szpitalu, zaraz pojawi się lekarz.
Nie dało się ukryć, że na jej twarzy pojawiła się wręcz panika i zaczyna próbować coś mówić, jednak nadal nie mogła, coś skutecznie odbierało jej mowę. Spoglądała oszołomiona na dwójkę najbliższych jej mężczyzn i czuła się ogłupiała, o ile mogła, rozejrzała się wokół siebie, a widok szpitalnych murów sprawił, że jeszcze bardziej czuła się ogłupiała i niezrozumiała jednak po jej głowie kłębiło się tylko jedna myśl i jedno nazwisko.
Ricardo.
Zanim jednak zaczęła panikować co i tak zdarzało się w jej wypadku niezwykle rzadko, usłyszała skrzypienie drzwi, a wkrótce przed swoim łóżkiem prócz Chestera i Anthony’ego dostrzegła starszego lekarza oraz dwie pielęgniarki po trzydziestce.
Nic z tego nie rozumiała.
W jej głowie zaczęły kłębić się wiele pytań, jednak jedno ją najbardziej dręczyło.
Co się stało?
Niby tak bardzo banalne, które nie mogło dziwić, jednak niczego nie rozumiała. Nic nie pamiętała, co wydarzyło się, zanim straciła przytomność. W jej głowie panowała zupełna pustka, tak jakby nagle wycięto jakiś fragment jej życia, by potem, przebudzić się leżąc w szpitalnej sali i zobaczyć obok siebie zmartwione twarze Chestera i Anthony’ego.
— Proszę zachować spokój pani Bennington, zaraz umożliwimy pani normalnie oddychać i zrobimy badania ale zanim to — potem zwrócił się bezpośrednio do dwóch mężczyzn, mówiąc: — Czy mogliby panowie wyjść, chciałabym zbadać pacjentkę. Pozwolę panom wejść gdy pielęgniarki pomogą ją ogarnąć.
Oboje spojrzeli na siebie jednocześnie mimo niechęci, starszy Bennington wstał i razem z przyjacielem siostry wyszli z Sali, zostawiając dziewczynę sam na sam z personelem medycznym.
Czy poczucie ulgi, jaką oboje poczuli w tej samej chwili, sprawiła, że pewien ciężar spadł z ich ramion?
Owszem.
Mogło się teraz wydawać, że nie mają za wiele już strapień, bo już nie musieli się martwić czy przeżyje, jednak nadal pozostaje kwestia tego, jak ona to wszystko zniesie. Jak ona się czuje to, było raczej kluczowe pytanie i najbardziej co wręcz przerażało, czy wynikną jakieś powikłania, które będą mieć wpływ na dalsze życie. Mogli się teraz jedynie zastanawiać.
— Z jednej strony trochę poczułem ulgi, że odzyskała przytomność, ale z drugiej nadal się martwię — przyznał szczerze Anthony.
— Mam to samo zdanie, boję się, że jednak może coś wyniknąć, co może zniszczyć jej życie. Nawet jeśli kręgosłup nie został złamany, to po takim wypadku ciężko powiedzieć, że wyjście bez całkowitego szwanku było możliwe.
— Sam słyszałeś policja i lekarze są zgodni, że tylko cud ją uratował, chociaż nie wierzę w takie rzeczy, to jednak można to nazywać takim określeniem, zwłaszcza gdy wiemy, jak maszyna się złożyła na pół — powiedział Anthony — Ale nadal mnie zastanawia, kto to zrobił. Bo nie jestem przekonany, że to Clark, on tak nie działa.
— Sam bym chciał to wiedzieć — dodał nieco sfrustrowany muzyk — Nie darowałabym temu kto śmiał doprowadzić moją siostrę do tak poważnego wypadku. Nie ważne, jakie musiałabym, ponieś konsekwencje, zabiłbym skurwysyna, który się dopuścił przecięcia hamulców. To mogło ją zabić!
I owszem w tej chwili się zwyczajnie odgrażał, jednak uważał, że osoba, która dopuściła się takiego przestępstwa, zasługuje na najgorszą karę. Jego siostra otarła się o śmierć i pragnął tego, nie obchodziło go, kto to był. Pragnął, by trafił na długie lata do więzienia.
Jego nieco chaotyczne rozmyślenia zostały nagle przerwane przez szelest otwierających się drzwi. Momentalnie odwrócił się w ich kierunku i zobaczył medyka, który wyszedł z sali z dość neutralną miną. Nie wydawać się jednak niczym zaniepokojonym, jednak on czuł napięcie i obawiał się tego co powie:
— Po wstępnych badaniach wydaje się, że pana siostra ma się całkiem dobrze — odezwał się starszy mężczyzna — Oczywiście nie potrafi sobie przypomnieć zdarzeń z wypadku, jednak potrzebuje czasu z czasem ta chwilowa amnezja, zniknie, a ona sobie przypomni o wszystkim. Ogólnie nie uskarża się na zbyt wielki ból. Oczywiście zatrzymamy ją na obserwacji, bo teraz może nie czuć nic żadnego cierpienia, może się jednak coś rozwinąć potem. Wykonamy jeszcze szczegółowe badania i będziemy mieć ją cały czas na oku, jednak wydaje się, że już nic poważnego nie zagraża jej życiu — wyjaśnił medyk.
— Czyli jesteśmy na dobrej drodze?
— Nie chce aż tak bardzo hiperbolizować, jednak proszę być dobrej myśli — odparł medyk — Mogę panowie do niej wejść jak pielęgniarki, już wyjdą. Zapewne ma ona wiele pytań do panów, nie będę wam utrudniał. Gdyby coś się działo, proszę mnie wołać jak uprzednio — zwrócił się do nich.
Kiwnęli delikatnie głowami, na co lekarz lekko skinął w odpowiedzi i widzieli, jak odchodzi, by zająć się swoimi innymi pacjentami. A oni czekali z niecierpliwością na wyjście dwóch kobiet. Widzieli, jak opuszczają sale, po krótkiej chwili wręcz zostawiając im otwarte drzwi, by mogli wejść do środka.
Nie zawahali się ani przez moment, weszli do środka gdzie zastali Julie, leżącą na łóżku została odłączona od maszyny, która monitorowała jej bicie serca, jednak po jej minie można od razu było zobaczyć, że jest czymś mocno przejęta. W chwili gdy usłyszała ich kroki, poderwała swoje spojrzenie i niemal od razu się odezwała:
— Powiecie mi co się stało? — pytała nieco zachrypniętym głosem — Co ja tutaj robię? — spytała nieco wystraszona.
Oboje podeszli do niej, a Chester usiadł na poprzednim miejscu i spojrzał na nią z troską, jednak to Anthony odezwał się jako pierwszy:
— Miałaś wypadek — oznajmił.
— Co!? — spytała zaskoczona.
— Przed trzema tygodniami wpadłaś na drzewo, jadąc motocyklem — wyjaśnił spokojnie Bennington.
Momentalnie zobaczyli jak, jej twarz wręcz pobladła ze strachu i przerażania, nie odezwała się ani przez moment nawet nie przerywając, a on kontynuował:
— Wpadłaś na drzewo, prawdopodobnie straciłaś panowanie nad kierownicą. Ktoś majstrował przy twoim motocyklu i przeciął linki hamulca.
— Nie… Co!? — pytała zdumiona — Ale ja niczego nie pamiętam — wykrztusiła ogłupiała.
— Nic?
Nie odpowiedziała od razu na jego pytanie, przez chwile siedziała w milczeniu, a oni widzieli, jak przez dłuższą chwilę się zastanawia, bez wyraźnego skutku stara się sobie przypomnieć co się działo, jednak w jej głowie panowała pustka, prócz jednej rzeczy, jaką pamiętała.
— Jedyne co sobie przypominam, to jak stałam przed lustrem i robiłam zdjęcie dla Ricardo… — momentalnie zamarła, a w jej oczach zobaczyli wyraźną panikę i strach — Ricardo! — zawołała i wręcz wystraszona spojrzała na nich — Dzwoniliście do niego, powiecie mi, że on tutaj jest — mówiła błagalnym tonem.
— Kto to jest Ricardo? — zapytał wprost Anthony.
— Spotykam się z nim…
— Chwileczkę młoda — przerwał jej nagle Chester — Czy to nie jest ten facet, z którym cię widziałem przed świętami?
W następnej chwili zobaczyli, jak przytaknęła i zwraca się ku niemu:
— Błagam, pobiedzicie mi, że on tutaj jest — prosiła.
Milczenie oznaczało tylko jedną odpowiedzieć:
— Chester proszę cię, daj mi telefon, muszę do niego zadzwonić, on się pewnie zamartwia o mnie — prosiła — Właściwie jaki jest dziś dzień?
— Jedenastego lutego — odezwał się Anthony
Na ironie losu obudziła się w dzień urodzin swojego byłego faceta, jednak ta myśl nawet nie przeszła jej przez głowę, ponownie zwróciła się do brata wręcz z błaganiem wymalowanym na twarzy:
— Proszę cię Chester, chce tylko do niego zadzwonić…
Po krótkiej chwili wahania wyjął telefon i poddał młodej dziewczynie, która bez trudu go odblokowała i od razu weszła i wystukała numer do ukochanego i przyłożyła smarthona do ucha, czekała dosłownie moment gdy po drugiej stronie usłyszała głos Hiszpana, który się odezwał po hiszpańsku:
— Słucham, kto mówi? — zapytał z powagą.
— Ricardo?
— Julio? To ty? — pytał zaskoczony, a w jego tonie głosu można było usłyszeć wyraźną ulgę — Czemu nie dawałaś znaku życia!? Od miesiąca próbowałem się z tobą skontaktować! Gdzie jesteś.
— Ricardo miałam wypadek…
Rozdzieleni kochankowie wkrótce mieli się połączyć.