Saturday, October 10, 2026

SERIA 2 TOM: 2 - ROZDZIAŁ 06

    — Oprzyj się bardziej i spójrz w bok.
    Fotograf, który dbał o obecną sesję zdjęciową, wydał kolejną zalecenie swojej modelce, aletrudno ją nawet w taki sposób określić. Ona nie tylko była ładną buzią z okładki magazynu, ona pełniła funkcję rzecznika tej marki. Był to dość zaskakujący krok, bo przeważnie marka decydowała się na wynajęcie właśnie profesjonalnych modelek, które pozowały do reżyserowanych zdjęć, kreując je na motocyklistki.
    W jej przypadku było wprost odwrotnie. Ona była tą, którą prowadziła maszynę z kilkoma końmi pod maską, a modeling nigdy nie był specjalnie jej mocną stroną, wręcz unikała takich zdjęć jak obecne. Gdy spojrzało się na jej zdjęcia, zobaczy się jedynie zwyczajne ujęcia, jedyne profesjonalne to te z ujęć z zawodów.
    Musiał przyznać jednak, że jak na pierwszą taką sesje, radziła sobie dość dobrze. Dzięki ogromnej pomocy osób, które pracowały przy niej, nie wyglądało to aż tak tragicznie, chociaż on nigdy nie śmiałby tak mocno skrytykować jej w dla niej dość nowej sytuacji, bo jeżeli nawet gdy sesje wyglądają na mocno plenerowe czy takie, które miały bardziej, wyglądać na luźne to były mocno ustawione. Doskonale to wiedział, bo dla niego również pierwsza taka profesjonalna sesja była dość stresująca. Mimo że minęło od tego czasu wiele lat, to wciąż pamiętał ten stres. Właśnie wtedy tamta sesja była stworzona bardziej na taką, która miała być zrobiona po prostu na tamte czasy w lekkim bardziej takim ulicznym stylu, to jednak było to stresujące. Obecnie te zdjęcia żyły swoim zdjęciem wśród fanów, którzy wspominali tamte czasy.
    Zresztąna tym polegały zasady takich kampanii. Fotografowie starali się dobrać idealne ujęcia oraz nawet posturę by wszystko się ze sobą zgrywało. Obserwowanie jej przy takiej pierwszej naprawdę profesjonalnej sesji było czymś, co spinało jej ostatnie lata.
    Nie zamierzał kryć dumy z tego, co właściwie osiągnęła. Zaczynała od kompletnego zera, bo tak nie miała zupełnie nic, aż po dzisiejszy dzień, gdy została twarzą marki, którą od lat wybierała. To naprawdę wielkie osiągnięcie, bo zawsze pierwsza umowa ambasadorska staje się takim momentem przełomowym, w którym ktoś dostrzega twoje zagazowanie i pracę.
    Owszem on wraz z chłopakami mieli już kilka współprac partnerskich z kilkoma markami, bo jako zespół o takiej rozpoznawalności, zyskiwali uznanie wśród potężnych graczy, którzy pragnąć, połączyć siły proponowali im współprace. Wzajemnie na tym korzystali, bo kampania marketingowa mogła pomóc jeszcze bardziej się rozrosnąć obu stroną. W przypadku Julii ona już od dawna była znana w środowisku motocyklowym, jej nazwisko nie było żadnym niszowym imieniem. Lata pracy oraz doświadczenia i pojawiania się na zawodach przyniosło jej rozpoznawalność nie tylko w grupie, do której należała, ale także w kategoriach kobiecych gdzie była jedną z tych, które były faworytkami.
    To czysta przyjemność oglądać taki rozwój i oczywiście napotykała przeszkody, sam stał się jedną z nich, ale to była przeszłość, oboje szli do przodu.
    Cieszyło go to, że w jego ostatnio mocno zapchanym grafiku przygotowaniami do zbliżającej się trasy oraz wydaniem, oraz promocją najnowszego krążka. Udało się mu zyskać dzień wolnego akurat w dzień jej sesji, na którą chciał z nią pójść. Mimo że sama powtarzała mu w kółko:
    — Poradziłabym sobie sama…
    Owszem nie wątpił w to, jednak chciał być z nią podczas tego wydarzenia, bo mogła pokazywać, że ją to nie stresuje. Była typem osoby, która potrafiła ukryć takie rzeczy, nie tylko na swoją przeszłość, ale miał poczucie, że także to jakaś rodzina cecha, bo Chester był podobny. Umieli ukryć uczucia, ale mieli chwile słabości. Mogła go po tysiąc razy zapewniać, że się nie stresuje, jednak on i tak wiedział swoje.
    Mógłby co prawda się oszukiwać w dalszy ciągu, ale nie potrafił od niej oderwać wzroku. Im bardziej się starał tym po prostu, nie umiałby tego zrobić. Próbował zająć swoje myśli czymkolwiek innym, by po prostu przestać skupiać myśli tylko na tym, że widzi swoją partnerkę w wydaniu, które sprawia, że mięknie.
    Jego jedną z największych słabości była Julia, ubrana w czerń skóry. Mimo że lata mijały i ten widok nie był mu obcy, widział ją zbyt często w takim wydaniu, to nadal działało pobudzająco na jego zmysły i wyobraźnię. Nie starał się nawet z tą pokusą walczyć, bo doskonale zdawał sobie sprawę, że nie miało to sensu. Ona o tym doskonale wiedziała i wielokrotnie potrafiła wykorzystać tę jego Piętę achillesową, wielokrotnie dla nich obojgu kończyło się to w łóżku na namiętnym seksie.
    Nie miał powodu być nawet złym wręcz przeciwnie. Za każdym razem, gdy wracała z treningu, liczył cicho, na to, że ten wieczór się jeszcze dla nich nie skończy. Nawet nie był świadomy, że przez cały czas wciąż się uśmiechał w ten charakterystyczny sposób. Kolejne cykanie aparatu rozbudziło go z tego transu.
    Otrząsnął się i popatrzył w jej kierunku, widząc ją w dość wymownej pozie. Czuł na swoich policzkach ten przyjemny dreszcz, widząc ją w dość seksownej pozie opartej o motocykl, który służył do dzisiejszej sesji, to nie był jej osobisty, szczególnie tym, na którym trenuje. Nawet jeśli starała się o niego dbać i z pozoru mógł wyglądać nie naganie, to w przybliżeniu widać było małe uszkodzenia na lakierze czy dało się zauważyć, że ten motocykl nie odpoczywał, on pracował.
    Starał się usilnie, całą silą, woli panować nad swoim pragnieniem. Zwalczyć to pożądanie, które zaczął odczuwać. Nie mógł sobie pozwolić na to, by ktokolwiek dostrzegł, coś, czego absolutnie nie powinien, ale było to ciężkie w chwili, gdy widział swoją ukochaną w tak seksownym wydaniu. Owszem parę godzin temu Julia sugerowała, że nie musi z nią jechać, że sobie doskonale poradzi bez niego. Mógł co prawda zostać, bo zyskał on chociaż jeden dzień wolnego w ostatnim czasie, który był dla niego i całego zespołu mocno zabiegany.
    Zawsze okres przed wydaniem płyty wiązał się nie tylko z ostatnimi przygotowaniami do trasy oraz potwierdzaniem wszelkich rezerwacji, a także promocja, która zjadała ogromny kawał czasu. Dla ludzi z na zewnątrz mogło wydawać się, że to tam kilka wywiadów gdzie głównie musieli odpowiadać na pytania dziennikarzy o procesie twórczy nowego krążka. Chciałaby, by to tak wyglądało, niejednokrotnie musieli się do takich spotkań przygotowywać szczególnie do tych z poważniejszych oficyn. Okres promocyjny potrafił być równie ciężki co sama trasa. Gdyby miał być szczery najłatwiejszą częścią, tej pracy było tworzenie w studiu, mimo że wymagała ogromnej pracy kreatywnej umysłowej to z całego procesu, wydawała się po prostu najlżejsza.
    Trasa to zupełnie inny wymiar, bo tutaj dosłownie niejednokrotnie przekraczali granice swojej wytrzymałości. Uwielbiał to robić, spotykać się z fanami, rozmawiać z nimi, a potem szaleć na scenie. Widząc rację tłumu, na nowe piosenki wiedział, że ostatnie miesiące pracy były warte tego widoku. Tłumu, który wraz z nimi śpiewał.
    — To już ostatnia poza.
    Głos fotografa wyrwał go ponownie z głębi swoich przemyśleć. Popatrzył w ich kierunku i niemal nie przełknął pod nosem, widząc swoją partnerkę, która opierała się łokciami o fotel ścigacza a zamek w jej kurtce, który był lekko rozpięty, jeszcze mocniej podziałało na jego zmysły. Zacisnął mocniej zęby, czując w swoich spodniach, jak jego męskość mimowolnie się porusza. Zagryzł policzek, starając się zapanować nad swoim popędem, marząc jedynie o jednym, by ta sesja dobiegła końca, a on mógł w końcu zabrać ją do domu i tam odpowiednio się nią zaopiekować.
    Jego wzrok mimowolnie uciekał w stronę jej pośladków, przymknął oczy, wyobrażając sobie ją na swoich kolanach i… Musiał się opanować był wśród ludzi i raczej wolał uniknąć kłopotliwych pytań. Starał się odwrócić od niej spojrzenie i nie patrzeć. Nie dlatego, że mu się nie podobało, problem był wręcz odwrotny od tego. Podniecał go niesamowicie ten widok, a jego pulsujące ciało dawało mu wyraźnie znak.
    — Dobrze na tym będziemy kończyć — odezwał się mężczyzna, momentalnie kończąc jego tortury.
    Westchnął cicho wręcz z zadowoleniem, w głowie już snuł plany na ten wieczór i nie nie zamierzał jej nigdzie wypuścić. Obiecał sobie, że nie pozwoli, jej na to by pojechała na trening. Potrzebował jej bliskości oraz czułości, a także miał zupełnie inny plan na ten wieczór. Spoglądał w oddali, jak Julia jeszcze przez moment rozmawia z mężczyzną, który dbał o oprawę graficzną najbliższego magazynu. Poprawiła się, a on widział, jak przytakuje głową, uzgadniając coś ze swoim fotografem.
    Coraz bardziej czuł się zniecierpliwiony, gdy rozmowa się przedłużała, mimo że czuł, jak w jego spodniach rośnie ciśnienie, nie zamierzał zachowywać jak troglodyta i od razu poszedł, by ją zabrać ze sobą. Doskonale pamiętał, jak bardzo nienawidziła tego, gdy zachowywał się jak zazdrośnik czy wykazywał cechy zaborczych. Nie chciał jej stracić, bo wiedział, jak źle na to reaguje, dlatego pozostał w cieniu, wyczekując momentu aż w końcu, sama podejdzie.
    Już raz przez swoją bezmyślność ją stracił — nie chciał tego powtórzyć. Był to chyba jego najgorszy koszmar, by ponownie ją utracić.
    — Dzięki za wszystko… — usłyszał w końcu te słowa, na które tak wyczekiwał i niemal nie krzyknął z zachwytu.
    — Dam ci znać, gdyzdjęcia będą gotowe.
    — Dobrze. Do zobaczenia — odeszła od niego, machając mu na odchodne.
    Przyglądał się jej, gdy szła w jego stronę, a z jej ust nie chciał zejść uśmiech. Podeszła do niego i gdy tylko znalazła się na tyle blisko, objęła go w pasie, kradnąc mu drobny pocałunek.
    — Wyczekałeś się co — zagadnęła z zadowoleniem.
    — Tak troszkę — przyznał, przyciągając ją bliżej do siebie. — Ale czekanie na ciebie to czysta przyjemność — pochylił się cicho, szepcząc jej do ucha.
    Widział, jak delikatnie unosi głowę i spogląda na niego z tym znajomym błyskiem w oku, a na jej ustach pojawił się lekki zadziorny uśmieszek, który widywał zbyt często by pomylić go z czymś innym. Szczególnie w chwili, gdy poczuł, jak znacząco się do niego zbliża, dzieliły ich wręcz milimetry, a on z trudem panował nad chęcią wręcz zerwania z niej ubrań. Nie mógł tego zrobić tutaj na widoku, jednak pokusa, by porwać ją w ustronne miejsce i pozbyć się z niej tych niepotrzebnych ciuchów.
    — Radziłabym zmienić miejsce — jej głos sprawił, że wrócił momentalnie na ziemie.
    Wyczuł niemal w tej samej chwili, jak dyskretnie wsuwa swoją rękę pomiędzy nich tak by nikt tego nie dostrzegł i przesunęła ją wzdłuż jego męskości, cicho mrucząc.
    — Czemu mnie to nie dziwi — się zaśmiała cicho.
    — Za dobrze mnie znasz — przyznał, czując się nieco zawstydzony.
    Fakt tylko dzięki silnej woli panował nad swoim popytem, ale było to naprawdę trudne, gdy wręcz widział ją w tak seksownym wydaniu. Był to moment, gdy się od niego odsunęła, na co jęknął niezadowolony, tracąc z nią kontakt, lecz ona szybko chwyciła go za ramię i pociągnęła w stronę wyjścia. Nieświadomie się uśmiechnął, nie musiał nawet się zastanawiać, był wręcz pewny, że ona pragnie tego samego co i on dlatego wychodząc z jednej z hal gdzie odbywała się sesja zdjęciową wychodząc na upalne kalifornijskie słońce, ono zdawało się jeszcze mocniejszej podgrzać panującą wokół nich atmosferę.
    Nie zauważył nawet tego momentu, w którym w końcu dotarli do samochodu, a ona wyciągnęła w jego stronę rękę, a on zerknął na nią przez moment zdezorientowany.
    — Kluczyki — poleciła. — Wolę cię nie wpuszczać za kółko, gdy jesteś aż tak rozkojarzony — stwierdziła. — Dawaj!
    — Mogę prowadzić…
    — Właśnie widzę — zmierzyła go spojrzeniem swoich oczu. — Od dłuższej chwili jesteś wręcz nieobecny — stwierdziła wprost. — Dlatego dla własnego dobra daj mi te kluczyki — poprosiła.
    Pokręcił głową, odmawiając jej, owszem mógł wydawać się rozkojarzony, ale potrafił w pełni skupić się na drodze. Nie był na tyle głupi, żeby doprowadzić do wypadku.
    — Dojadę do domu — zapewnił.
    — Uparty jesteś — mruczała rozdrażniona. — Proszę, lepiej daj mi te kluczyki, widzę, że myślami to jedynie krążysz wokół tego, co zrobisz ze mną w domu — stwierdziła wręcz bez ogródek, nawet nie dbając o to, by nawet silić się na jakieś eufemizmy. — Ale daj mi prowadzić, bo naprawdę widząc, jak się zachowujesz wolę, jednak bym ja prowadziła — powiedziała, nie zamierzając odpuścić.
    — Nawet o tym nie myśl — odezwał się cichszym głosem.
    Słysząc jego szept czuła jak po jej plecach, przeszedł ten przyjemny dreszcz podniecenia. Kącik jej ust znacząco podniósł się do góry, w chwili, gdy poczuła jego namiętne usta na swoich. To był czuły pocałunek, który krył w sobie to pragnienie namiętności, które w nim wrzało, lecz dusił go w sobie. Prowadził ze sobą wewnętrzną walkę tylko świadomość, że znajdował się na środku ulicy, powstrzymywała go, by panować nad swoim pożądaniem.
    Słyszał jej cichy śmiech, gdy tylko odsunął się od niej, a on popatrzył na nią zaskoczony i nawet nie musiał pytać, o co chodzi. Dostrzegł, jak ukradkiem zerka na jego spodnie i nie dało się ukryć, że tuż przed momentem poczuła odznaczającą się w jego spodniach męskość.
    — Widzisz — szeptał tuż przy jej ustach. — Co ze mną robisz — dodał zmysłowo.
    — Może, zamiast gadać, to zmieńmy miejsce na bardziej prywatny, bo tutaj pewien kocurek chce pokazać pazurki — powiedziała to dość wymownie.
    Nie musiała go specjalnie zachęcać. Odsunął się od niej bardzo niechętnie i skinął delikatnie głową w stronę samochodu, zachęcając, by usiadła. Skradła mu ostatniego buziaka i po chwili stanęła obok drzwi kierowcy. Otworzył samochód i wkrótce oboje wsiedli. Spojrzał na zegarek na desce rozdzielczej, który wskazywał kilka minut po drugiej południu.
    Liczył na to, że uda się im przetrzeć przez miasto, zanim na drogach nie pojawi się zwyczajny zgiełk, który pojawia się około trzeciej. Był tak i mocno zniecierpliwiony i spragniony, nie uśmiechało mu się spędzać dodatkowych minut na mieście.
    Wyjechał spod hali, w której odbywała się sesja i wjechał na jedną z główniejszych ulic, starając się przypomnieć najkrótszą drogę do ich apartamentowca. Starał się skupić na jeździe i nie patrzeć na Julie, która siedziała w dość prowokujący sposób. Znał ją i wiedział, że ona nie za często tak jeździ. W rozkroku, trzymając jedną z nóg zgiętą i opartą o siedzenie, ówcześnie już rozpięła kurtkę, którą na sobie miała, a on mógł zauważyć, że pod spodem miała jedynie koszulkę na dość krótkich ramiączka. Jedną z dłońmi oparła nonszalancko na jednym z bioder zbyt blisko okolic bikini.
    Słyszał, sam jak wstrzymał oddech, gdy tylko zauważył, jak siedzi, a ona sama zdawała się tym nie przejmować, wręcz jak najbardziej robiła to świadomie, gdy w dość zmysłowy sposób przesunęła swoim językiem po swoim palcu, który przysunęła do ust. Prowokowała celowo i robiła to z pełnią premedytacji. Owszem zerkał na nią tylko wtedy gdy stawał na światłach, nie pozwalając się rozproszyć. Myślał, że ona tego nie dostrzeże, jak na nią przelotnie zerka, jednak widząc to, co robi, mógł wręcz wyrzucić swoje nadzieje do kosza.
    Wjeżdżającna wyjazd, który prowadził na jedną z głównych autostrad, mając w duchu nadzieje, że szybko zdoła przestrzec się na drugi koniec miasta, gdy tylko znalazł się na wjeździe, stanął za jednym z wielu samochodów.
    — Czy dziś ten dzień robi mi po złości — zirytował się, zdając sobie sprawę, że wpadli w dość porządny korek, który najczęściej oznaczał, że albo coś się przy korkowało albo wypadek. — Naprawdę teraz musiało się coś wykrzaczyć — marudził.
    — Słyszę, że koteczek się najwyraźniej zirytował — zaśmiała się cicho.
    Przyłożyła na jego biodrze dłoń, czując momentalnie, jak po jego ciele przeszedł dreszcz. Drobny dotyk a tak wiele potrafił zadziałać na jego zmysły. Uwielbiała wprost doprowadzać go do takiego stanu. Jak emocjonalnie reagował na każdy jej cielesny dotyk oraz głos było w tym widoku coś magnetyzującego i cholernie pożądliwego, czemu nie potrafiła się oprzeć.
    Wystarczyło, że przesunęła o odrobinę dłoń, a ona dostrzegła, jak w jednej chwili się napiął. Jego ciało zesztywniało, lecz nie ze strachu, to nie było to. Wiedziała, doskonale jak reaguje, gdy się boi, to było coś innego… bardziej emocjonalna bliskość, z którą trudno mu było walczyć.
    — Zabierz tę rękę — syknął cicho niczym wąż.
    Ona nawet nie drgnęła i nie cofnęła dłoni. Gdy o kilka centymetrów sznur samochód przesunął się do przodu, poczuła jedynie szarpnięcie i lekką jazdę, lecz ona była zbyt skupiona na swojej gierce, gdy powiodła swoją dłoń znacznie bliżej paska jego spodni, a on wręcz zaczął na nią cicho syczeć, widząc kątem oka, do czego zmierza.
    — Julio… przestań — błagam cichym głosem, tylko na sekundę przymykając oczy, czując jej palce wokół swojego już wyraźnego wybrzuszenia.
    — Ale co ja takiego robię — zapytała dość niewinnie ani myśląc poprzestać na tym.
    Widział kątem oka i czuł, jak jej palce wiodą wzdłuż jego nabrzmiałej męskości. O ile by się nie starał, nie potrafił już zapanować, by się uspokoić. Musiał wręcz zagryźć zęby, gdy poczuł, jak ujmuje go przez spodnie, i nieznacznie ściska. Cichy jęk przedarł się przez jego usta oraz słowa:
    — Julio słonko proszę cię…
    — O co mnie prosisz — drażniła się z nim.
    — Nie rób tego — ostrzegł ją, widząc jak jej palce, znalazły się na pasku jego spodni i zbyt blisko klamry. — Nie zrobisz mi chyba tego na środku ulicy — próbował ją odwieść od tej myśli.
    Ona zdawała się absolutnie go nie słuchać i rozpięła jego pasek i wręcz już była bliska dobrania się do jego guzika od spodni.
    — Ja bym ci sugerowała zjechać, bo nie ręczę za siebie — powiedziała to z błyskiem w oku.
    Przeklął siarczyście, czując, jak rozpięła jego guzik w spodniach. Odsunęła swoją rękę i myślał, że odpuści, było to mylące, ponieważ ona chwyciła klapy swojej kurtki i jednym płynnym ruchem zdjęła ją z ramion. Wykorzystał możliwość zjazdu, który się pojawił, wiedząc, że nie może do tego dopuścić tak na środku ulicy. Owszem mieli jechać dalej, jednak wiedział, że Julia tak łatwo nie odpuści, szczególnie gdy poczuł, jak w następnej chwili jej dłoń znalazła się pod jego spodniami.
    Jęknął cicho, gdy w następnej chwili uchwyciła go i znacząco ścisnęła. Nadal dzieliła ją bielizna, lecz dla nie mogło to trwać naprawdę nie wiele. Czując, że nie ma za wiele czasu, zobaczył w oddali jakąś mały pas drzew i zieleni gdzie mogli się ukryć. Może się nie wydawać, jednak to miasto miało miejsca, w których dało się ukryć.
    Odnalazł nieco ukrytej przestrzeni niemal w tej samej chwili, gdy Julia niezmiernie zadowolona wyciągnęła jego męskość. Widział, jak kusząco oblizała usta, a zanim się nie pochyliła.
    — A wiecznie mówisz na mnie — syknął na nią, lecz w tej samej chwili poczuł jej język, który przesunęła wzdłuż jego męskości.
    Odruchowo odchylił się do tyłu, opierając o oparcie fotela, czując, jak ponownie przesunęła nim wzdłuż jego penisa. Rzucała swoim spojrzeniem na niego, widziała z każdą chwilą, gdy go pieściła uśmiech na jego ustach i to błogie zadowolenie. Ekscytacja mieszała się z namiętnością.
    Dopiero po chwili uchwyciła jego główkę, a on głośno jęknął w pełni zadowolenia. Słysząc to, wykorzystała chwile i niemal chwyciła go w całości. Zauważyła tę błogość na jego twarzy, gdy ponownie oparł głowę o oparcie, a jego dłoń wręcz nieświadomie powędrowała w stronę jej włosów. Bawiła się, tak nie dbając o to, co się wokół nich działo, istotniejsze dla niej było, że w końcu mogła go zadowolić.
    Doszedł po dość długiej chwili z tym stanem błogości, lecz ona nie zamierzała tak po prostu tego zostawić. Mogłaby na tym skończyć, wróciła na swoje miejsce i nim w ogóle doszedł do siebie. Szybko rozpięła swoje spodnie i pośpiesznym ruchem zdjęła je z siebie i rzuciła niedbale na podłogę. Była spragniona i napalona i nie zamierzała, tak łatwo odpuszczać.
    Nim mógł się zorientować przeszła na jego stronę i nie zważając na jego lekkie oszołomienie. Pociągnęła jego spodnie i bokserki w dół, siadając na jego biodrach i nim zrobiła cokolwiek innego. Sięgnęła do krańca jego koszulki, którą szarpnęła w górę.
    — Julio, co…
    — Podnieś się — nakazała.
    Widząc, jak wciąż na nią spogląda w szoku, delikatnie poniósł się z fotela, a ona wykorzystała moment i zdjęła z niego koszulkę i uśmiechnęła się znacząco i odrzuciła ją na bok, mówiąc:
    — Teraz lepiej — powiedziała zadowolona.
    Nie był w stanie nawet zareagować, gdyponownie ujęła jego męskość i tym razem ostrożnie przesunęła nim wzdłuż swojej kobiecości, a on mógł wyczuć jak bardzo mokra była, na co mimowolnie się uśmiechnął, lecz po chwili nie dbając o niego, wsunęła w siebie jego męskość i cicho jęknęła i powoli się poruszyła.
    Wydawać się mogło, że ryzykowne było bawienie się gdzież na obrzeżach miasta w środku dnia, ale to zdawać się miało nie mieć znaczenia.

No comments:

Post a Comment